Karol Kaźmierczak @Karol.Kazmierczak

7210

Jak PiS robi z Polski litewskiego petenta

Elementarna logika wymiany, obowiązująca wszak w dyplomacji, zakłada, że „daję jeśli Ty dajesz”. Rząd PiS właśnie oświadczył, że nie zamierza stosować tej zasady. Co jeszcze bardziej nienaturalne, mimo oczywistej dysproporcji potencjałów i potrzeb na korzyść Polski, nasi rządzący ustawiają się wobec litewskich władz w pozycji petenta, w dodatku dość żałosnego, bo dopraszającego się wdzięczności za wyrządzone, w swej naiwności, przysługi. – Karol Kaźmierczak komentuje oficjalne stanowisko polskiego MSZ.

Bratankowie wskazują drogę

Polscy politycy jak do tej pory okazywali się niezdolni do wypełnienia roli liderów, gdyż zapał do antyrosyjskiej krucjaty ostatecznie zawsze stawia ich w roli petentów wobec zachodnich mocarstw, piszących zresztą scenariusz tej krucjaty, łącznie z możliwym jej odwołaniem i postawieniem Polski w bardzo nieciekawej pozycji harcownika, za którym nie ma już armii. Polska polityka wschodnia skutecznie poróżniła nas z Czechami i Słowakami. Węgrzy nie są niczyim petentem ani harcownikiem i całkowicie zasłużenie stali się liderem Europy Środkowej. Czas, by Polacy nie tylko lubili Węgrów i głośno wyrażali wobec nich swoją przyjaźń, ale żeby się od nich także czegoś w końcu nauczyli.

Tomasz Sakiewicz postuluje zdradę litewskich Polaków

Podczas gdy rząd PiS zapewnia, że los Polaków na Wileńszczyźnie jest w centrum jego zainteresowania, medialne zaplecze partii rządzącej propaguje w naszym kraju litewską narrację. Po spotkaniu z litewskimi politykami Tomasz Sakiewicz gorliwie reprodukuje ich tezy, mówiące że za fatalny stan relacji między Warszawą a Wilnem odpowiada nie wszechstronna dyskryminacja naszych rodaków na Litwie ale spisek agentów Kremla bądź politycy Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Z tego, co pisze wynika, że on i jego redakcja postawili już krzyżyk na wileńskich rodakach.

Wasza Nemezis się uśmiecha

Nemezis uśmiecha się na wasz widok Francuzi i Europejczycy. Na widok waszego zadziwienia, szoku, strachu na przemian zastępowanego potupywaniem, tromtadracją z jaką jej wygrażacie. Uśmiecha się na widok sentymentalnego festiwalu świeczek, grafik na portalach społecznościowych, marszów milczenia. Uśmiecha się gdy gorliwie bronicie się przed świadomością dlaczego spada na was jej bicz. I dlaczego spadnie jeszcze nie raz.

Po co nam Litwa?

Dominujący w dyskusji publicznej zwolennicy ugodowej polityki wobec Litwy twierdzą, że polityka twarda w niczym nie pomogła realizacji polskich interesów wobec niej. Fałsz takiego twierdzenia polega na tym, że Polska nigdy twardej polityki wobec Litwy nie prowadziła.

Donos Witolda Jurasza

Działacz Fundacji Wolność i Demokracja i redaktor naczelny portalu kresy24.pl Marek Bućko został publicystycznie zaatakowany przez komentatora spraw międzynarodowych Witolda Jurasza. Być może słowo „publicystyczny” nie jest na miejscu gdyż krótki tekst Jurasza utrzymany był w gruncie rzeczy w tonie donosu. Był także iście inkwizytorskim głosem obrony „ortodoksji” jaka według elity powinna obowiązywać w mówieniu o wschodzie i polityce wschodniej.

Odrodzenie mitomanii politycznej w Polsce

W artykule „Odrodzenie idealizmu politycznego na Ukrainie”, jaki ukazał się we wrześniu na łamach „Polski Niepodległej”, Jakub Siemiątkowski stawia ukraińskich bojowników wojny w Donbasie jako wzór dla Polaków, między wierszami ukazując ich także jako politycznego partnera. W obu sprawach się myli, bo też tok jego wywodu popada w poważne sprzeczności, nie pozwalające traktować go poważnie.

Rosyjskie strachy ważniejsze niż Polacy na Wileńszczyźnie

Czołowy teoretyk polityki wschodniej środowiska Prawa i Sprawiedliwości – Przemysław Żurawski vel Grajewski ponownie zajął się kwestią Polaków na Wileńszczyźnie. Niestety po raz kolejny jego artykuły sprowadzają się do sugerowania konieczności wycofania spraw naszych rodaków na Litwie z politycznej agendy relacji Rzeczpospolitej z państwem litewskim. Żurawski vel Grajewski poucza także samych Wilniuków z kim powinni, a z kim nie powinni współpracować w walce z dotykającą ich dyskryminacją.

Powstawanie Białorusi, czyli o tym dlaczego wolno wynaradawiać Polaków

Wydana dzięki dotacjom polskich instytucji publicznych książka ojca Piotra Rudkouskiego, który wciela się w rolę komentatora i myśliciela społecznego, jako jedna z niewielu pozycji w białoruskiej publicystyce politycznej odnosi dość obszernie do kwestii polskiej mniejszości narodowej zamieszkującej obszary wchodzące dziś w skład Republiki Białoruś. Niestety ojciec Rudkouski, wbrew składanym na kartach swojej pracy deklaracjom, nie wybrnął poza rozpowszechnione w białoruskich kręgach opozycyjnych kwestionowanie deklaracji narodowych białoruskich Polaków.

Kompromis-widmo

Porozumienie zawarte dziś po południu w większości pokrywa się z warunkami jakie wcześniej proponował już prezydent Janukowycz. Jednocześnie Majdan – niczym dawna kozacka sicz – potwierdził swoją polityczną rolę i nadal jeszcze może skorzystać ze swojej pozycji dla pogrzebania kompromisu.