Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow wykluczył przeprowadzenie ponownego referendum w kwestii przynależności państwowej Krymu.

Kwestia krymska została poruszona w wywiadzie jakiego rosyjski minister spraw zagranicznych udzielił telewizji RBK. Ławrow mówił o rozmowach z Amerykanami w sprawie przynależności państwowej półwyspu. Przy tej okazji Ławrow powołał się na wypowiedź sekretarza stanu USA Johna Kerry’ego z kwietnia 2014 r.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

„Wszystko wiadomo. Wszystko zaszło tak jak chciał tego krymski lud. Ale dla porządku przeprowadźcie jeszcze jedno referendum” – taka miała być według Ławrowa sugestia ówczesnego szefa amerykańskiej dyplomacji. Ławrow komentował dalej, że Moskwa stanowczo odrzuciła tę propozycję. „Z jakiego paragrafu? Jeśli wam wszystko wiadomo po co jeszcze raz zaganiać ludzi na jakieś głosowanie?” – tak, według jego własnych słów, Ławrow odpowiedział Kerremu.

Przybliżając szczegóły poufnych rozmów, rosyjski polityk dodał – „mam nadzieję, że John się na mnie nie obrazi” i przypomniał, że w pamiętnikach opublikowanych przez sekretarza stanu  z czasów Baracka Obamy także znalazły się relacje z dyplomatycznej „kuchni”.

Po obaleniu przez ulicznych rewolucjonistów prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza doszło do napięć politycznych w będącej części Ukrainą Autonomicznej Republiki Krymu. Po desancie rosyjskich żołnierzy na Półwysep Krymski miejscowe władze rozpisały na 14 marca 2014 r. referendum  o secesji i wejściu w skład Federacji Rosyjskiej. Opcję tę poparło 85,56% biorących udział w głosowaniu. Ukraina oraz zdecydowana większość państw świata nie uznaje włączenia Krymu do Rosji.

Czytaj także: Putin odwiedził Krym  w piątą rocznicę przyłączenia półwyspu do Rosji

ria.ru/kresy.pl

Siergiej Ławrow twierdzi, że szef amerykańskiej dyplomacji sugerował mu przeprowadzenie drugiego referendum na Krymie
5 (100%) 28 głosów.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. jazmig
    jazmig :

    Pierwsze słysze o jakimś desancie rosyjskich wojsk na Krym. Tam legalnie stacjonowało kilkanaście tys. rosyjskiego wojska na mocy umowy między Rosją, a Ukrainą. Rosjanie nie musieli wysyłać tam żadnego desantu, bo oni tam byli bez przerwy od czasów carycy Katarzyny do dzisiaj.