Półtorej dekady “Kresowych Stanic”
Kwartalnik Stowarzyszenia Rodzin Osadników Wojskowych i Cywilnych Kresów Wschodnich “Kresowe Stanice” wydawany jest nieprzerwanie od 15 lat.
Kwartalnik Stowarzyszenia Rodzin Osadników Wojskowych i Cywilnych Kresów Wschodnich “Kresowe Stanice” wydawany jest nieprzerwanie od 15 lat.
“Wojna nic nie zmieniła w Pirkowiczach, są one dalej ośrodkiem kultury i opieki dla miejscowej ludności. 'Nasz Dom' dalej promieniuje na okolicę. Taka była jego rola od wieków i tak jest obecnie.”
Władysław Horodecki – architekt uniwersalny, w swoim bogatym dorobku ma także kaplice. Na najstarszym kijowskim cmentarzu – cmentarzu Bajkowa ocalały trzy tego typu obiekty przypisywane polskiemu architektowi.
Polacy w Kijowie byli niezwykle aktywną częścią społeczności. Byli malarzami i pisarzami, przedsiębiorcami i lekarzami. Wizerunek Kijowa po dziś dzień zdobią liczne arcydzieła Władysława Horodeckiego, oraz innych, mniej znanych polskich architektów.
Koncert-potańcówka w wiejskim klubie był ostatnim akcentem bogatego programu nietypowego festynu pt “Tajne Góry – spotkanie z zabytkami i muzyką” który odbył się 15 września 2012 w Tajkurach koło Równego na Wołyniu.
Młode badaczki pracując przez prawie 3 lata zebrały około 2000 polskich napisów we Lwowie!
“Z fotografii pokazanych na wystawie patrzą na nas ci, którzy mężnie przyjęli śmierć. Przez dziesięciolecia cynicznymi kłamstwami próbowano splamić prawdę o katyńskiej zbrodni”
“Żaden ułan i koń nie opuścił głodny ich gościnnych progów, a co ważniejsze uniósł ze sobą cząstkę ich serca i świadomości, że walczy za wielką i sprawiedliwą sprawę. A zwycięstwo było nam w tym dniu pisane…”
…najlepszym sposobem na to by dziewczyna mówiła wybrańcowi prawdę i nazywała go gołąbeczkiem jest to by kupić jej … nie, nie piękna spódnicę, fartuch czy koszulę ale … porządną nahajkę.
“Bogobojna, cnotliwa tem się odznaczał/
Córki, żony wzorowej imię posiadał/
Teraz tylko zmieniła miejsce godne siebie/
Był to anioł na ziemi, teraz anioł w niebie”
Ochotnicze Hufce Pracy
Lubelska Wojewódzka Komenda
oraz
Środowiskowy Hufiec Pracy 3-18
zapraszają na wystawę
“WOŁYŃ 2012. Reanimacja”
Dzięki pasji i uporowi młodej, ambitnej dziennikarki, Oksany Ostrowskiej, Kołomyja zyskała jeszcze jedną oryginalną atrakcję – Park “7 CUDownych Pisanek”, która z pewnością przyciągać będzie kolejnych turystów.
Kijowskie Narodowościowo-Kulturalne Stowarzyszenie Polaków “Zgoda” oraz Konsulatu RP w Kijowie zaprasza na obchody Dnia Niepodległości Polski oraz 145-rocznicy urodzin Józefa Piłsudskiego.
“Puszcza, która przez tyle lat była jego domem, ukołysała go do wiecznego snu. Nie miał grobu. Dzikie zwierzęta rozwłóczyły jego szczątki.”
“Tylko mój dom w Krzemieńcu pozostał bastionem polskości. W nim zawsze rozmawia się tylko po polsku. Dlatego też w testamencie zapisałam go Stowarzyszeniu 'Wspólnota Polska'. Chcę bowiem by po mojej śmierci służył polskiej społeczności.”
A jakże inaczej mogłaby wyglądać ta mapa (a może w ogóle by jej nie było) gdyby ukraiński chłop pomyślał trochę bardziej perspektywicznie i 10 lat wcześniej poszedł za Petlurą.
“Polskie zabytki nie są dla nas rodzime – my je po prostu mamy we krwi. Ich kształty wyryły się w naszej pamięci od dziecka.”
z Dmytrem Antoniukiem
rozmawiają
Krzysztof Wojciechowski i Iwan Parnikoza
Czytając “Katolików na terenach Ponizowia i Siewierszczyzny” poznamy biografie takich zasłużonych kresowych duchownych jak ks. Eugeniusz Światopełk-Mirski czy ks. Wincenty Ilgin, ale również dowiemy się, gdzie proboszczował ks. Ignacy Skorupka.
Warto zwrócić uwagę na artykuł Michała Bronowickiego o korekcie wschodnich granic komunistycznej Polski i ZSRR. W zasadzie równie dobrze mógłby on nosić tytuł “Zamienił stryjek siekierkę na kijek, czyli, jak sowieci okradli nas z węgla”.
Spotkanie z tym cmentarzem było też pierwszym moim spotkaniem z Białorusią. Lat temu 12 wraz z grupą studentów udaliśmy się do Brześcia dzięki uprzejmości wójta gminy Terespol i ówczesnego konsula RP w tym mieście. Wizyta na odnowionym (dziś rzeklibyśmy – rewitalizowanym) cmentarzu była oczywiście jednym z najważniejszych punktów programu. Złożyliśmy kwiaty pod krzyżem w jego centrum i zapalili znicze ku pamięci spoczywających tam obrońców twierdzy brzeskiej. W słoneczny wrześniowy poniedziałek A.D. 2012 poszedłem tam znów. Złota białorusko/polska jesień malowała miodową barwą trawę na mogiłach żołnierskich. Tylko złotymi dukatami liści ich nie przystroiła, bo … wycięto na nim wszystkie drzewa, nawet te nieliczne, które jeszcze w 2000 roku na nim rosły …
Cmentarz ów, mimo, że odnowiony jest trochę jakby zapomniany. “Nowy ilustrowany przewodnik po zabytkach kultury na Białorusi” Z. Hausera nie wspomina o nim w ogóle. Grzegorz Rąkowski w swym “Czarze Polesia”, pisze tylko: “Na zewnątrz wałów Fortyfikacji Kobryńskiej znajduje się dawny cmentarz forteczny (dziś cmentarz żołnierzy radzieckich) z nielicznymi grobami z czasów carskich oraz polskimi z okresu międzywojennego.” I to wszystko.
Jednak cmentarz ten kojarzy się głównie z grobami polskich żołnierzy broniących twierdzy przed Niemcami w 1939 r. Ale jego metryka jest o wiele starsza. Sięga XIX wieku, okresu w którym budowano wielką twierdzę. Prawda, z tego czasu zachował się chyba tylko jeden nagrobek, zmarłego w 1884 roku generała-lejtnanta Iwana Andrejewicza Kaczałowa. O ćwierć wieku starszy (1901 r.) jest grób innego carskiego generała: inżyniera i generała-majora Konstantina Ławrientiewicza Duchonina. Oba groby usytuowane są przy głównej alei polskiej części cmentarza. Pomiędzy jednakowymi cementowymi krzyżami na mogiłach obrońców twierdzy Brześć w 1939 roku można jeszcze znaleźć nagrobki z okresu międzywojennego, w tym pochówki nie tylko wojskowych, żołnierzy twierdzy, ale nawet kobiet. Gros nagrobków stanowią jednak owe bliźniaczo podobne, bezimienne wojskowe krzyże. W centrum polskiej części cmentarza stoi krzyż na kamiennym kopcu a obok tablica z napisem po polsku i białorusku “Pamięci żołnierzy Wojska Polskiego garnizonu brzeskiego z lat 1921-1939 i obrońców twierdzy Brześć poległych we wrześniu 1939 r. spoczywających na tym cmentarzu. Rodacy. 2000”.
Znacznie większą część cmentarza stanowią groby tych, którzy zginęli w 1941 r. broniąc twierdzy zajadle przed tymi, z którymi jeszcze bez mała dwa lata wcześniej paradowali “na trupie pańskiej Polski” ulicami Brześcia – żołnierzy Armii Czerwonej. Jakże ironicznie gorzka bywa nieraz historia. Zginęli okrutną śmiercią z ręki tych, z którymi się bratali, śpią zaś snem wiecznym wespół z tymi, na których napadli. I jeden Pan Bóg wszystkich ich teraz sądzi…
Będąc w Brześciu warto pójść na cmentarz garnizonowy i oddać hołd naszym dzielnym rodakom. To niedaleko, nie dalej niż 2 km, z Dworca Kolejowego Brześć Centralny można dojść tam pieszo w pół godziny (patrz mapa). Ale jeśli komuś ciężko, to niech przejdzie kładką nad torami na Stare Miasto, a tam na ulicy Mickiewicza złapie “marszrutkę” nr 5 (w stronę do ulicy Bohaterów Obrony Twierdzy Brzeskiej). Kierowcy są tak uprzejmi, że jeśli ich poprosić wysadzą naprzeciw samego cmentarza.
Krzysztof Wojciechowski
To powieść o człowieku który znalazł się w wirze strasznych historycznych wydarzeń, który próbuje nie tylko sam przeżyć, ale jeszcze ocalić rodzinę i bliskich, a później coś więcej – charakter swojego miasta. Polski charakter. Zachowując przy tym człowieczeństwo. Czy zadanie to udaje się Józefowi?
Rozbrojeni polscy ułani dostają broń od ukraińskich żołnierzy. A później to właśnie Polacy rozbroili oddział bolszewicki, który szedł walczyć przeciw Ukraińcom. Sojusz Petlura-Piłsudski narodził się już wówczas…
Na Ziemi Bohorodczańskiej rozpoczął się I Międzynarodowy Folklorystyczno-Etnograficzny Festiwal “Sadzawski Naszyjnik” zorganizowany z okazji 520-lecia pierwszej pisanej wzmianki o wiosce Sadzawa.
W efekcie pracy małej elektrowni wodnej, w Kamieńcu Podolskim wypłyciła się znacznie rzeka Smotrycz. Jednak miejscowa władza zamiast pomyśleć o ratunku dla rzeki proponuje wybudować w tym mieście jeszcze jedną hydroelektrownię.
“Talent miał od Boga i ludzi
Ponad wszystko kochał Huculszczyznę
Z jej piękna tworzył i nim żył”
Kościołek, to dziś ceglane ściany odrapane z tynku, bez dachu, ale z zachowanym w “ogólnym kształcie” frontonem obiektu. Zatem, w zasadzie prócz braku dachu reszta pozostała taka sama jak na rycinie Ordy sprzed ponad 100 lat
Uczestnicy wydarzenia stworzyli świąteczną atmosferę, która wraz ze strofami poezji Słowackiego jakby unosiła nad malownicze brzegi Ikwy, do podnóża starej góry Bony, z której, jak uważał sam Słowacki, do Boga jest najbliżej.
“Dziękuję, bardzo dziękuję za wieczne pióro. Cieszę się nim jak dziecko. Doprawdy… Wieczorem myślę, że jak wstanę to będę nim pisał i bardzo podejrzliwie patrzę na każdego, kto na nie spogląda. Więcej mnie cieszy niźli kiedyś broń; nareszcie mogę korzystać z tego, co stanowi cząstkę kultury.”
Próby zwolnienia dyrektora, którego w kręgach urzędniczych nazywano “szalonym” (bo jedynie taki “nie bierze” gdy może) podejmowane były już nie raz. Jednak póki co nie zakończyły się zwolnieniem – aż do tego momentu… dyrektor powiedział: “Przyczyną mojego zwolnienia jest mój stanowczy sprzeciw dla podejmowania bezprawnych działań”.
– Dzień Dobry Panie Premierze!
– Dzień Dobry Panie Prezesie!
Tak najczęściej zaczynała się rozmowa pomiędzy Wincentym Witosem a Michałem Głowaczem, chłopem z podprzemyskiej wsi.
… najważniejszym dla polskiego czytelnika okresem jest ten zawarty w rozdziale: “Znów centrum wojewódzkie – w składzie państwa polskiego”. Mimo, że obejmuje on zaledwie 20 lat (z 80-letniej historii przedstawionej w albumie), zajmuje prawie trzecią jego cześć – 60 stron i ponad 130 fotografii.
Nie, to nie powtórka i przedłużenie wyprawy kijowskiej sprzed 92 lat. Tym razem obecność Wojska Polskiego na dalekiej Ukrainie miała zupełnie inny charakter i cel.
Znaczy, że można zrobić coś wspólnie. Coś bardzo pożytecznego i dla Polaków i Litwinów. Że są, liczne przecież, wspólne akcenty, że można bez żadnej szkody dla którejkolwiek stron pisać książki w dwóch językach…
Ja nie cierpię tych gadów. To oni w 37 zabrali mojego ojca i nigdy go już więcej nie zobaczyłam, wszystkich od nas brali, którzy się tylko trochę wychylali, nauczycieli, popów, wszystkich. Nikt z nich nie wrócił już do swoich rodzin.
– My czekali na was, bo u nas nie było łatwo żyć, a naszą ziemię oddano osadnikom, ale ten pan był zawsze sprawiedliwy i ani jego, ani domu i ziemi jego nie damy skrzywdzić.
Z równą wprawą jak kościoły, kaplice i wille, Horodecki projektował także budynki, że tak powiem – mniej ozdabiane.
…napis na płycie grobowej głosił: “Ś.P. Wacław Waryszak porucznik 84 Pułku Strzelców Poleskich w Pińsku…
“Popatrz!, w polskim mundurze!” – zawołał przyjaciel. Popatrzyłem. Istotnie z nagrobnego zdjęcia patrzyła gładko ogolona gęba wojaka w polskim mundurze i w czapce z orzełkiem.
W majowe dni na Białorusi okazało się jednak, że z ułanami jest trochę tak, jak z polityką – nawet jeśli ty się nią nie interesujesz to ona zainteresuje się tobą. I to w najmniej oczekiwanym miejscu i momencie.
Samą kaplicę można nazwać prawdziwą perełką architektury. Choć prawosławna, wybudowana została w stylu mauretańskim … Zauważa się w niej harmonijne zestawienie gracji, estetyki i dbałości o szczegóły.
Zapraszamy do Padwy Północy na II Zamojskie Dni Kresowe.
To olbrzym o obwodzie 4 m, wysokości 30 m a jego wiek szacowany jest na 300 lat.
Nie brak w albumie starych zdjęć z czasu sprzed, kiedy – chciałoby się rzec za św. Janem: “w dniach owych … jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali, aż do tego dnia, gdy” … nastąpił Armagedon.
Budowa trwała długo, ale efekt był olśniewający. Powstał zamek wybudowany w kilku różnych stylach jednocześnie: rokoko, romańskim, gotyckim a niektóre elementy w angielskim i mauretańskim. Otoczony wysokim murem z flankami identycznymi jak te na Kremlu w Moskwie.
“Haniebnym wstydem jest nie znać ziemi, na której się żyje, a jeszcze większym jest wiedzieć więcej o cudzej niż o swojej” napisał kiedyś Władysław Syrokomla. Nowy przewodnik turystyczny po Rezerwacie Biosfery Polesie Nadbużańskie na Białorusi uczy … jak nie musieć się wstydzić. Jest bowiem olbrzymia porcją wiedzy o tej ziemi.
Przy ulicy Wielkiej Wasylkowskiej, niestety nadal często nazywanej Czerwonoarmijską, w Kijowie, stoi budowla osobliwa, niepodobna chyba do niczego w tym wielkim mieście – kościół św. Mikołaja.
Dobrze zaczął się ten rok dla miłośników twórczości “osobistego wroga towarzysza Lenina”. Znane z aktywnego propagowania tejże twórczości Wydawnictwo LTW przygotowało nam (mogę tak powiedzieć, bo z lubością oddaję się lekturze książek Ossendowskiego) kolejną miłą niespodziankę.
W roku ubiegłym minęło 170 lat od czasy, gdy w majątku ziemskim Miłkowszczyzna na Ziemi Grodzieńskiej przyszła na świat Elżbieta Pawłowska, która weszła do literatury polskiej i światowej jako Eliza Orzeszkowa. Rocznica ta przeszła jakoś tak niezauważenie.
Strzelista wieża świątyni wita z daleka. Nie koresponduje może z okolicznymi beskidzkimi szczytami, które są raczej łagodne, okrągłe, ale jednak przypominała gonne jodły, które te szczyty porastają.
“Rzymskokatolicki kościół p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny jest na tyle nietypowy dla Charkowa, że na początku aż trudno uwierzyć że nie został on tu przeniesiony jakimś sposobem z jakiegoś prowincjonalnego polskiego miasteczka.”