Uczestnicy wydarzenia stworzyli świąteczną atmosferę, która wraz ze strofami poezji Słowackiego jakby unosiła nad malownicze brzegi Ikwy, do podnóża starej góry Bony, z której, jak uważał sam Słowacki, do Boga jest najbliżej.
Juliusz Słowacki, przedstawiciel polskiego romantyzmu XIX wieku, często pisał smutne strofy. Jednak dziś, 4 września 2012 roku na pewno nie było smutno poecie. Dlatego, że tego dnia w Kijowie przedstawiciele społeczności polskiej i ukraińskiej przygotowali i przeprowadzili czytanie poezji pod jego pomnikiem. Pomnik ów, postawiony latem tego roku do tej pory nie został oficjalnie odsłonięty. Mówi się, że czeka na oficjalną wizytę polskiego prezydenta, która będzie miała miejsce 20-go września. Wówczas ma on otworzyć polski memoriał w Bykowni i wówczas za jednym zamachem odsłoni też pomnik Słowackiego. Ale Kijowianie nie chcieli czekać na oficjalne, tym bardziej, że niepewne, odsłonięcie pomnika poety i sami uwolnili go z worka, w którym stał kilka miesięcy. Zaś w 203 rocznicę urodzin poety z inicjatywy polskiego stowarzyszenia kulturalnego „Zgoda” i kilku innych polskich organizacji Kijowa pod pomnikiem poety odbyło się uroczyste spotkanie. Jak powiedziała prezeska towarzystwa „Zgoda”, Wiktoria Radik, jest to próba stworzenia tradycji takich nieformalnych spotkań ku czci jednego z największych polskich poetów. Pani Radik wspomniała również, że do tego pomysłu natchnęła ją tradycja czytania wierszy pod pomnikiem Tarasa Szewczenki w Warszawie. A nasz pomnik Słowackiego został postawiony właśnie w podzięce za pomnik Wielkiego Kobziarza w Warszawie. W wydarzeniu brali udział prócz kijowskich Polaków (jakże ujmujące były te posiwiałe staruszki z wielką miłością i namaszczeniem słuchające ojczystej mowy) także goście z Polski. Szczególnie miło byłem zaskoczony obecnością polskiego motocyklisty z symbolem Polski Walczącej na kasku – to jeszcze jeden znak pamięci o niezłomnym narodzie, którego godnym reprezentantem był Juliusz Słowacki.
Uczestnicy wydarzenia stworzyli świąteczną atmosferę, która wraz ze strofami poezji Słowackiego jakby unosiła nad malownicze brzegi Ikwy, do podnóża starej góry Bony, z której jak uważał sam Słowacki, do Boga jest najbliżej. Tak, krzemieniecka atmosfera unosiła się tutaj jak postać matki Juliusza – jego anioła stróża w niełatwym życiu poety. Postać wielkiego poety ukazała się z odmętów czasu jako ta, która zaprzecza wszelkim antagonizmom między Polakami i Ukraińcami. Ponieważ, jak i powiedziano obecnym, Słowacki jest nierozerwalnie związany tak z Polską jak i z Ukrainą. To nie jedyny Polak, którego wykarmiła gościnna ziemia ukraińska, ale jest to przykład wdzięcznego syna tej ziemi, który zawsze okazywał swojej drugiej matce wielki szacunek. Dlatego nie dziwi wcale, że tak wyraziście brzmiały jego wiersze tak w oryginale jak i w ukraińskim przekładzie. Pomnik Słowackiego okazał się bardzo udanym i kijowscy Polacy wręcz nie mogą się nim nacieszyć. Zaś Ukraińcy cieszą się, że ich bracia Słowianie mają teraz jeszcze jedno własne miejsce w naszym mieście. Zwłaszcza, że zlokalizowanie pomnika obok arcydzieła Władysława Horodeckiego – kościoła św. Mikołaja, przywróciło temu miejscu swoisty klimat zniszczony barbarzyńską rozbudową bardzo wysokich budynków. Smutno było kościołowi stać w pojedynkę naprzeciw tych monstrów. Teraz już nie będzie smutno, bo obok został „zakwaterowany” mistrz polskiego słowa, którego prorocze wieszczenia przewidywały nawet nastanie papieża Słowianina jak i to, że Ukraina oswobodzona z kajdanów rozkwitnie jako niezależne państwo…
Słuchasz słów mistrza, które unoszą się nad dawną ulicą Wielką Wasylkowską, dobiegają do budynku dawnego czwartego gimnazjum, w którym uczył się inny polski klasyk – Jarosław Iwaszkiewicz, i odbijają się echem od surowych ścian neogotyckiego kościoła, w którym ksiądz codziennie sprawuje Mszę Świętą o pokój i spokój na Ukrainie, i nie możesz zrozumieć skąd rodzą się te straszne krwawe konflikty. Tyle zła w ludzkiej duszy. A Słowacki patrząc z góry jakby przemawiał: „Smutno mi, Boże!”.
Tekst i zdjęcia:
Iwan Parnikoza
Tłumaczenie:
Krzysztof Wojciechowski
