
„Rzeczpospolita”: Patrioty na finiszu - umowa już w marcu?
3 Komentarze
/
Najprawdopodobniej w marcu podpisana zostanie umowa na dostawy…

„Czyż Piłsudski to nie k**wa?”. W Winnicy neobanderowcy „poprawili” tablicę ku czci Piłsudskiego [+VIDEO/+FOTO]
Neobanderowcy z Czarnego Komitetu postanowili „poprawić”…

Kukiz: przypisywanie nam odpowiedzialności za Holokaust jest "etycznym Holokaustem"
Lider ruchu Kukiz'15 w ostrych słowach odniósł się do działań…

Z Kowla do oddziału
Gdzieś koło drugiej w nocy jego kroki na korytarzu ustały, a po kilku minutach rozległo się potężne chrapanie. Wartownik usnął. Od razu uznałem, że nie ma na co czekać i trzeba wiać.

"Wybranówka" - zwiastun filmu dokumentalnego poświęconego stosunkom polsko-ukraińskim
Moja babcia Stefania Bassara spędziła swoje dzieciństwo w Wybranówce. Rok temu zrealizowaliśmy film dokumentalny poświęcony jej wspomnieniom z tamtego okresu, połączony z rodzinną wyprawą na Ukrainę.
Zachęcam do obejrzenia zwiastuna, który jest dostępny pod tym adresem:
https://www.youtube.com/watch?v=9Ol28enq8Q4
W 1944 roku wojna rozdzieliła ją z ukochaną Wybranówką, wyznaczając w jej życiu istotną cezurę. Mała wieś na terenie dzisiejszej Ukrainy była miejscem, w którym spędziła dzieciństwo, ale również doświadczyła okropieństw wojny, stając się świadkiem bratobójczych walk między Ukraińcami i Polakami. Od tej pory jej marzeniem jest jeszcze raz zobaczyć miejsce, gdzie dorastała i z którym nigdy nie zdążyła się pożegnać.
Szukam osób związanych z tamtym regionem, które mogłyby się podzielić swoimi wspomnieniami lub w jakikolwiek sposób poszerzyć moją wiedzę na temat Wybranówki i okolic.

Pod sowieckim butem
Po kilku dniach poszliśmy z ojcem do więzienia, którego bramy były na oścież otwarte. Trupów już nie było, ale w celach na posadzkach widzieliśmy kałuże nie zakrzepłej do końca krwi. Oprawcy mordowali ich w celach seriami z automatów. Otwierali drzwi i walili serię.

Twój brat jest czerwony, a ty sukinsyn
Naciągnęliśmy czapki na głowy i zbiorowo daliśmy nogę. Poszliśmy, jak to się mówi, w kraj. Nie mieliśmy jednak żadnych kontaktów w terenie i UB szybko nas wyłapało. Siedzieliśmy w czterdziestu w jednej ciasnej celi, zżerani przez pluskwy, wszy i wszelkie insekty. Nocami wzywano nas na przesłuchania.

Od rozbrojenia do Lublina
Wściekły wyszedłem z komendantury, wyjąłem z kabury pistolet, wprowadziłem nabój i ruszyłem na kwaterę z mocnym postanowieniem, że będę strzelał do każdego, kto zapyta mnie o hasło.

Rzeczpospolita Bielińska
UPA usiłowało zlikwidować nasze zgrupowanie uderzając od strony Edwardopola i Karczunku, jednak udało się nam nie tylko odeprzeć ich atak, ale rozbić ich bazę w Puzowie poszerzając opanowany przez nas teren. Zlikwidowaliśmy też silny ośrodek UPA w Stęzarzycach. W obu tych miejscowościach powstały polskie placówki.

Po wojnie w NSZ
Grzecznie się ukłoniłem i mówię - ja do Maniusia - miał on Marian na imię, ale wszyscy zwracali się do niego Maniuś, choć dzieliła nas duża różnica wieku. Ojciec Maniusia jak mnie zobaczył od razu mówi - synu uciekaj stąd, oni wszyscy już siedzą.

Mord w Chrynowie
Ksiądz postanowił jednak wrócić, by odprawić następną mszę. Gdy ją rozpoczął, Ukraińcy ustawili przed drzwiami świątyni karabin maszynowy i otwarli ogień w tłum ludzi. Łącznie w samym kościele zginęło około 150 osób.

Było sobie miasteczko...
Mąż wykorzystując swoją znajomość ukraińskiego bardzo dokładnie przeczytał wszystkie wydane "Litopisy UPA" zawierające sprawozdania z akcji oddziałów UPA i inne związane z nimi dokumenty. Studiując je wyłapał w nich wszystkie przekłamania, od których roi się w tym rzekomo źródłowym wydawnictwie.

Przez błota do Prypeci
Żołnierze usiłowali sforsować rzekę wpław, zabezpieczając się prowizoryczną liną sporządzoną z pasów. Patrząc na tych, którzy topili się w rwącym nurcie uświadomiłam sobie, że ja też nie umiem pływać...

Przez Zaturce do dywizji
Rozpłakałam się, bo bałam się, że straciłam kontakt. Moja mama uspokajała mnie, mówiąc, że mi pomoże. Nie przeraziła ją perspektywa pójścia do partyzantki i poszła do znajomych. Niedługo wróciła i powiedziała, że jutro o ósmej rano mnie zabiorą i zaprowadzą. Zawsze więc to podkreślam, ze to moja matka wyprawiła mnie do partyzantki.

Krwawa niedziela w Kisielinie
Pamiętam łapy bandziora, który chwycił za parapet okna, a także reakcję Bronka Kraszewskiego, który złapał z Janaszkiem maszynę do szycia i rzucili nią w napastnika, który zleciał w dół i został odniesiony przez swych kompanów na punkt zborny w pobliżu cerkwi.

Słowo o wileńskich harcerkach
"Anioł na szczycie choinki miał biało-czerwoną sukienkę, na amarantowych bombkach srebrzyły się orzełki, biało-czerwone kokardki rozrzucone po świerkowych gałązkach były symbolem naszych okupacyjnych tęsknot i nadziei. Głodna, w dziurawych butach, dzieliłam się opłatkiem i miałam tylko jedno pragnienie: aby następna wigilia była w wolnej Polsce" - wspomina Teodozja Mrukówna-Piaskowska

Hitler Wyzwolitiel
Pierwsze polecenie, jakie dostał od Niemców dotyczyło jego wąsów. Musiał je zgolić, bo z nimi wyglądał jak Stalin. Wszyscy, którzy nabyli popiersia Lenina i Stalina szybko się ich pozbywali. Zastępowali je tryzubem i zdjęciami Hitlera z podpisem "Hitler wyzwolitiel", dostarczanymi przez Niemców.

Lachy spaty!
Gdy Armia Czerwona 17 września przekroczyła nasze granice, Polacy w Kisielinie przeżyli szok. Żydów i Ukraińców ogarnął natomiast szał radości. Zaczęli szykować się na wejście bolszewików. Wylegli na ulice, aby przywitać wyzwolicieli. Na widok Polaka szyderczo mówili - Skończyła się wasza pańska Polsza!

Tajny pakt Hitler-Smetona?
23 sierpnia 1939 w Moskwie zawarty został układ Ribbentrop-Mołotow. Do oficjalnej umowy dołączono tajny protokół przewidujący rozbiór Polski oraz podział strefy wpływów w Europie Wschodniej. Punkt 1 tajnego protokołu stanowił: "Na wypadek przekształcenia terytorialno-politycznego obszaru należącego do państw bałtyckich (Finlandia, Estonia, Łotwa, Litwa), północna granica Litwy stanowiłaby zarazem granicę między strefą interesów Niemiec i ZSRR, przy czym obie strony uznają pretensje Litwy do terytorium wileńskiego".

Krótkie wojowanie
Kolega ten spytał się później, czy może na mnie położyć głowę, bo będzie mu łatwiej oddychać. Zgodziłem się, było mi to zresztą obojętne. Padałem z nóg i niemal natychmiast zasnąłem. Nad rankiem, gdy się obudziłem, ten kolega już nie żył. Umarł na mnie.

We Włodzimierzu nad Ługą
Ja krzyknąłem - ręce do góry! - i przystawiłem mu pistolet do piersi. Ten wykonał polecenie, a brat bez przeszkód wyjął mu z kabury ruską "tetetkę".

Z lasów parczewskich do Skrobowa
W rejonie kwaterowania dywizji ukształtowała się szybko Rzeczpospolita Partyzancka, do której Niemcy nie mieli wstępu, a bandy rabunkowe dręczące mieszkańców także się wyniosły i teren stał się bezpieczny.

Obrona Lwowa 1939 roku - mało znana karta historii Ukrainy
„Jeżeli poddacie Lwów nam zostanie on w Europie, jeżeli poddacie go bolszewikom – już na zawsze pozostanie w Azji”

Z Lasów Mosurskich przez Polesie na Lubelszczyznę
Kilka pocisków z moździerzy trafiło w duże stado baranów, ukryte na jednej z wysepek. Te zaczęły beczeć, co zmyliło Niemców. Barany beczały do świtu. Niemcy przestali ostrzeliwać bagna i kolumna spokojnie kontynuowała marsz.

"Żaden Lach nie przeżył"
Symbolem pojednania i przymierza była ustalona odznaka w kształcie koła, którego jedną połowę wypełniały barwy narodowe polskie, a drugą barwy narodowe ukraińskie.

Partyzantka antysowiecka na postawszczyźnie i innych regionach Białorusi w latach 1944-1956
Polscy i białoruscy partyzanci nie mieli wspólnego dowództwa, przyświecały im też inne cele. Tym co ich łączyło i co nimi kierowało była nienawiść do krwawego stalinowskiego reżimu.

Pierwszy bój z UPA
Zdobyliśmy 17 karabinów maszynowych, 90 karabinów, wiele broni krótkiej, 4 moździerze, 4 skrzynki pancerfaustów, 2 biedki z amunicją, 26 wozów taborowych i kuchnię polową...

Tragiczna niedziela 11 lipca
"Zostawiłem sparaliżowanego brata w domu, gdyż nie mogłem go ze sobą zabrać. Zostawiłem krowy, świnie, jałownik, indyki, kury, inwentarz martwy jak młocarnie, kieraty, sieczkarnię, pługi, brony itd. 5 q pszenicy, 3 q żyta, umeblowanie, pasiekę, sad, duży ogród, 25 morgów obsianego pola. Odchodząc powiedziałem: bierzcie wszystko, tylko dajcie jeść memu choremu bratu, którego ze sobą zabrać nie mogę, doglądajcie go, a za to macie wszystko - jednak po dwu tygodniach brat mój zmarł śmiercią głodową, gdyż wszystko było obrabowane, a choremu nikt nie chciał nic dać jeść. Tak mi zapłacili Ukraińcy za 26 lat pracy nad podniesieniem kultury, za bezinteresowna pracę społeczna, a w końcu pytanie, które zawsze sobie stawiam, czy można im wierzyć?"

Z deszczu pod rynnę
Nie było wątpliwości, to byli upowcy. Natychmiast postanowiliśmy rzucić się do ucieczki. Wyskoczyliśmy za dom. Ja wpadłem w gąszcz konopi, dobiegłem do łąki, pokonałem rów z wodą i znalazłem się wśród łanów zbóż. Nie zwolniłem jednak biegu, biegłem dalej, aby tylko oddalić się od ewentualnego pościgu. W końcu bardzo wyczerpany zatrzymałem się.

Wołyń, moja mała ojczyzna
Ksiądz katolicki w czasie nabożeństwa ogłosił, że ze względu na niemożność wyspowiadania przez niego wszystkich chętnych, penitenci powinni udać się do cerkwi prawosławnej w Iwaniczach Starych i wyspowiadać się u batiuszki. Wiele osób tak postąpiło m.in. i ja. Wyspowiadałem się i przyjąłem Komunię w cerkwi.

Katyń to zemsta Stalina za niepowodzenia w Finlandii?
Podczas rozmów w Kozielsku, przeprowadzanych przez instruktorów politycznych Polacy zadawali pytania: "Jeśli wy (tj. ZSRR) nie prowadzicie agresywnej polityki, to dlaczego prowadzicie wojnę z Finlandią?", lub "Dlaczego tak duży kraj tak długo walczy z tak małym państwem, jak Finlandia?". Polscy jeńcy przygotowywali ucieczki z obozów, by przedostać się do Finlandii, i, poprzez wstąpienie do szeregów fińskiej armii, rozliczyć się z bolszewikami za "17 września".

Walczyły także dzieci
W Wielki Czwartek wyprowadzałam na pastwisko krowy i zauważyłam dwa niemieckie samoloty lecące nad pobliskimi ukraińskimi wsiami Łyczty i Jaromel. Krążyły one długo nad Jaromlem i w pewnym momencie zniżyły lot i zrzuciły bomby i odleciały. Później dowiedziałem się, że zaatakowały gospodarstwo przywódcy miejscowych nacjonalistów.

Rozbrojenie posterunku Milicji Obywatelskiej w Kazimierzu Dolnym w dniu 19 maja 1945 roku
Podczas nieobecności naszego oddziału na Lubelszczyźnie, mocno rozzuchwaliły się posterunki Milicji Obywatelskiej, a szczególnie w Kazimierzu Dolnym, i Urzędy Bezpieczeństwa, w tym w Puławach. Aresztowano wielu ludzi. Wszystkich bito i torturowano. Niektórych zamordowano, obrabowywano doszczętnie domy osób aresztowanych, oraz zabierano inwentarz, żywy i martwy, z gospodarstw rolnych. Mimo kilkukrotnych ostrzeżeń milicja i UB nie zmieniły taktyki. "Zapora" wrócił zza Sanu niespodziewanie...

Strażnik pamięci Przebraża
"Polityka poprzedniego prezydenta Wiktora Juszczenki znacznie je skomplikowała perspektywy pojednania polsko-ukraińskiego. Mordercy i zbrodniarze zyskali status bohaterów narodowych. Stawia się im pomniki i ukazuje młodzieży jako wzorce do naśladowania. Nikt nie pamięta o tym, że na ich rękach jest krew niewinnych polskich ofiar, w tym kobiet i dzieci. Kwestionuje się, ze na Wołyniu miało miejsce ludobójstwo ludności polskiej. Jak w takich warunkach rozmawiać o pojednaniu..." - smutno konstatuje Mirosław Łoziński.

Zbrodnie sowieckiej partyzantki: galeria antybohaterów
"Nocą do naszego domu wdarli się partyzanci i w brutalny sposób, używając niecenzuralnego słownictwa, zażądali, by wydać im rower. Kiedy odpowiedziałam, że roweru nie ma, to dowódca (w skórzanej kurtce, przepasany wojskowym pasem) uderzył mnie w głowę rękojeścią pistoletu. Krew z rany zalała mi twarz. Drugi partyzant wyjął z karabinu wycior i zaczął bić mnie nim po plecach" - wspomina jedna z mieszkanek regionu postawskiego.

Walki polsko-ukraińskie na Lubelszczyźnie w latach 1943-1944.
W tym samym czasie, w którym UPA praktycznie bezkarnie wyrzynała polskie rodziny na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, po lewej stronie Bugu, napotkała zdecydowany opór partyzantki polskiej, której oddziały o wiele liczniejsze i lepiej zorganizowane niż na obszarach dawnych województw wschodnich, były w stanie zapobiec realizacji scenariusza eksterminacji ludności polskiej na Lubelszczyźnie.

5 lat za AK
Pietrzak chodził po Niemodlinie z podniesionym czołem aż do 1990 r. Potem uciekł do Opola i jak widzi któregoś z naszych, to przechodzi na drugą stronę ulicy i ucieka.

Kozacy w służbie Hitlera
W powszechnej świadomości oraz propagandzie, kozacy ci zostali zapamiętani jako zdrajcy i kolaboranci z największym wrogiem. Jednakże mieli oni swoje powody, by sprzymierzyć się z Belzebubem w swojej walce z Szatanem.

Osadnicy wojskowi: prawda i mity
Mit o polonizacji zachodniej Białorusi stworzyli komuniści w czasach radzieckich. Powtarza się go do dzisiaj z dwóch powodów. Po pierwsze, by ukryć masową rusyfikację. A po drugie, by zasiać nienawiść między dwoma narodami - polskim i białoruskim.

Rosyjscy sojusznicy Hitlera
Patrząc na Europę A.D. 2008, trudno oprzeć się wrażeniu, że wygląda ona tak, jakby to Niemcy wygrały wojnę, a w Moskwie rządził, któryś z ich najbliższych sojuszników. Niemiecko-rosyjskie partnerstwo strategiczne jest niemal ucieleśnieniem marzeń Własowa, Smysłowskiego czy Krasnowa.

Na pomoc walczącej Warszawie
Niemcy wycofali się na drugą stronę Wisły i wysadzili most. Mój oddział zajął pozycje blisko brzegu Wisły w pobliżu jakiejś cerkwi i z jej wież zaczęliśmy obserwować drugi brzeg Wisły, na którym wykrwawiało się powstanie. Gdy zobaczyliśmy na drugim brzegu powstańców, otrzymaliśmy polecenie, żeby przejechać łodziami przez Wisłę i nawiązać z nimi kontakt - wspomina Mirosław Łoziński.

Zbrodnie bez przedawnienia
10 lutego 1940 roku państwo sowieckie rozpoczęło realizację planu masowych deportacji polskich obywateli w głąb ZSRS. Pierwsza fala objęła 140 tysięcy ludzi, przede wszystkim osadników wojskowych, cywilnych oraz pracowników służby leśnej wraz z rodzinami.

Któż pamięta osadników?
Stukot kół, kołysanie pociągu, zima 1940 roku, mroźny luty, pociągi wiozą tysiące osadników i ich rodzin z Kresów Wschodnich na wschód, w wielką białą dal, i w niepewną, groźną przyszłość. Ilu z nich przeżyje? Ilu wróci? - w pierwotnym zamierzeniu sowieckiej władzy - ani jeden!

Mordowali ich bez litości
Banderowcy wracali spod Przebraża bez łupów i hulanek. Bandy rozwścieczone niepowodzeniem szukały na oślep ofiar, aby na nich zemścić się za klęskę. Przypominali sobie każdego Ukraińca, który niechętnie, albo z ociąganiem przyłączał się do pochodu na Przebraże. Mordowali ich bez litości.

Przybijali do ścian gwoździami
W Józefinie schwytanych ludzi przybijali do ścian kuźni gwoździami. Konali oni w straszliwych męczarniach. Na koniec upowcy podpalili kuźnię, by zwiększyć cierpienia swych ofiar i zatrzeć za sobą ślady.

Koszmarne sceny zbrodni
Z przerażeniem patrzyli, jak upowcy wyciągnęli z domu jego żonę i dwóch synków. Najpierw o ściany domów porozbijali głowy chłopczyków. Później przystąpiono do zarzynania żony Trybulskiego. By nie krzyczała, przewiązano jej usta drutem kolczastym.

Początki wołyńskiej stanicy
Ofiary były całe zbroczone krwią, ciała miały pokryte niezliczonymi ranami od bagnetów, noży i nożyków. Dziewczęta miały odcięte piersi, mchem wypchane i pozszywane brzuchy, powykłuwane oczy, połamane i wykręcone palce u rąk.

Twarzą w twarz z mordercą
Przywitałem się z obydwoma i pytam się Wołodii - czy żywe Petro Horbaczewski? - A ten mówi - o właśnie witał się! - Spojrzałem na niego jeszcze raz, był to już starszy człowiek, ale jeszcze rześki, nędznie ubrany, w gumowcach i jakiejś kufajce. W najczarniejszych snach nie przypuszczałem, że kiedyś podam rękę mordercy moich dziadków.

Na miejscu rodzinnej tragedii
Przywitałem się z obydwoma i pytam się Wołodię - czy żywe Petro Horbaczewski? - A ten mówi - o właśnie witał się! - Spojrzałem na niego jeszcze raz, był to już starszy człowiek, ale jeszcze rześki, nędznie ubrany, w gumowcach i jakiejś kufajce. W najczarniejszych snach nie przypuszczałem, że kiedyś podam rękę mordercy moich dziadków.

Na miejscu rodzinnej tragedii
"Informacja Wojskowa zakatowała go niemal na śmierć. Oprawcy połamali mu żebra i wybili jedno oko. Żądali, by potwierdzić, że byłem członkiem spisku, który chciał obalić władzę ludową. Inny pod wpływem takich tortur podpisałby każde bzdury, ale on odznaczający się wielkim hartem ducha i tego nie uczynił" - wspomina Zygmunt Maguza.

Dowody Burdenki i brzoza Anodiny
Dezinformacja to słowo klucz do polityki sowieckiej. Nie proste "kłamstwo" - lecz dezinformacja, a więc szeroko zakrojone działania mające wprowadzić zamęt: od niszczenia dowodów i zacierania śladów zbrodni, przez fabrykowanie własnych oraz podsuwanie tropów fałszywych, a także sprzecznych informacji, po zeznania podstawionych świadków i propagandowe bombardowanie i - wreszcie - powoływanie "komisji specjalistów" oraz ogłaszanie ich raportów jako niepodważalnych.

Za bohaterskie czyny
Gdy po przejściu Prypeci zgrupowanie "Gardy" otrzymało od Sowietów rozkaz, by zdać broń, Zygmunt Maguza złożył na kupie najróżniejsze uzbrojenie, swój erkaem i dwa granaty...

Co po nas zostanie?
Jak zobaczyłam miejsce swego dzieciństwa, to się rozpłakałam... Nędza, szarzyzna to słowa, przy pomocy których można określić współczesny wygląd tej wioski. Ja ją zapamiętałam jako wspaniałą osadę, znakomicie zagospodarowaną. Działał tu młyn, olejarnia, apteka, w gospodarstwach wprowadzono mechanizację. Dziś po tym wszystkim nie na nawet śladu...

W łapach Informacji Wojskowej
- Jak się spotkałam z Mierzejewskim, od razu mu oświadczyłam - słuchaj, mam na ciebie donosić! Nie mów mi nic, co mogłoby ci zaszkodzić, a tylko to, co mogę im powtórzyć. Tak też się stało.