„Rzeczpospolita”: Patrioty na finiszu - umowa już w marcu?

/
Najprawdopodobniej w marcu podpisana zostanie umowa na dostawy…
Paweł Kukiz uważa że reforma sądów przeprowadzana przez PiS niczego nie zmieni holokaust Kukiz'15 chce rezolucji Sejmu ws. zachowania złotego jako waluty w Polsce

Kukiz: przypisywanie nam odpowiedzialności za Holokaust jest "etycznym Holokaustem"

/
Lider ruchu Kukiz'15 w ostrych słowach odniósł się do działań…

Dokumenty zawierają bzdury

/
Jak padł na ziemię na placu, rozległy się okrzyki: "zabili go! Zabili!". Wszyscy więźniowie zaczęli wychodzić na plac. Przystąpili do rzucania kamieniami w wieżyczki strażnicze. Z wagonów kolejki wąskotorowej, dowożącej do kotłowni węgiel, braliśmy jego bryły i rzucali w strażników.

Bili nas strasznie

/
Szczególnie wyrafinowaną torturą było nalewanie przez oprawcę wody do nosa. Przesłuchiwany się dusił. Jak nie mógł wytrzymać, to musiał się huśtać i krzyczeć. Jak nie chciał mówić, gdy oprawcy przestali się nad nim znęcać, to ci wpadali we wściekłość i dopiero dawali mu wycisk.

W batalionach pracy

/
Jak Nikita Chruszczow miał przyjechać do Polski i odwiedzić Śląsk, to milicja znalazła gdzieś na drutach materiały wybuchowe na trasie jego przejazdu. Władze wpadły w panikę i ruszyły bezpiekę, która zaczęła szukać, "czy gdzieś nie ukrył się jakiś sukinsyn, który mógł chcieć dokonać zamachu na generalnego sekretarza KPZR".

Rwali się do Walki

/
Potencjalnym szpiclom i agitatorom, namawiającym zbyt gorliwie do popierania nowej władzy spuszczało się manto - wspomina Mieczysław Tuźniak. - Dostawali od piętnastu do dwudziestu batów. Kapusiom, którzy z całą pewnością donosili groziło się, że jeżeli nie zaprzestaną swego procederu, to dostaną kulę w łeb.

Z pińskich błot do WIN-u

/
Wróciłem i dopiero później dowiedziałem się, że mimo, iż formalnie nie miałem przy sobie żadnego meldunku, to przekazałem partyzantom określoną informację. Mój przyjazd oznaczał zaszyfrowane hasło, nie wychylać się z lasu bo Niemcy organizują obławę.

Z Kazikiem do partyzantki

/
Z lękiem oczekiwaliśmy nadejścia mrozów. Wiedzieliśmy, że jak Ługa zamarznie, to nasz dom znajdzie się w bezpośrednim zagrożeniu banderowców. Widziałem, jak sąsiedzi gromadzili siekiery, kosy, cegły i naczynia do gotowania wrzątku, by mieć cokolwiek do swojej obrony.

Co narozrabiałeś?

/
Jak zobaczyłem tę jednostkę, to się przeżegnałem. Na jej terenie chodziło się po kolana w błocie. Zameldowałem się u szefa sztabu. Siedział w rozpiętym mundurze i grał na gitarze. Obok na biurku stała litrowa butelka wódki, opróżniona do połowy i szklanka...

Pepesza niejedno ma imię

/
Biorę sobie za punkt honoru walczyć w szeregach PPSZ przeciwko reżimowi komunistycznemu, o niepodległość Ojczyzny, tak abym mógł żyć i umierać jako prawy żołnierz Polski. Tak mi dopomóż Bóg i przenajświętsza męka Syna jego.

Dla bandyty pracy nie ma

/
Był całkowicie załamany. Pytam go - co się dzieje? - On zaś odpowiedział - daj spokój! Ojciec aresztowany, matka aresztowana, z bratem nie wiadomo, co się dzieje. Nic, tylko sobie w łeb strzelić. Zapieprzyłem tetetkę Sobczykowi i palnę sobie w głowę.

Zbój uciekł w las

/
- W owym czasie banderowcy podeszli pod Komarówkę i widząc szykujących się do ucieczki Polaków zaczęli do nich strzelać. Mając kilka sztuk broni, Polacy odpowiedzieli ogniem i zaczęli się wycofywać.

Czułem się, jak zaszczuty pies

/
Sielanka po kilkunastu miesiącach się skończyła. Okazało się, że UB nie zainteresowało się moją osobą, bo miało inną zwierzynę na celowniku. Któregoś dnia w firmie nastąpiły aresztowania...

Boje u Longinusa

/
Ruscy, jak uciekali "Zisem", którym przyjechali, to walnęli w betonowy mostek na rzece i pospadali z auta. Co się stało później z UB-owcami, nie wiem. Żołnierzy KBW odprowadzono na najbliższą stację kolejową. Każdy dostał po pół bochenka chleba i miał kupiony bilet na drogę.

Pod dwoma okupantami

/
Gdy towarzystwo, przede wszystkim mężczyźni sobie podpili, zaczęli rozmawiać na tematy polityczne. Nie zważając na obecność sowieckiego oficera zaczęli wyrażać się, co myślą o obecnej sytuacji. Mocno podchmielony pan Zygmunt Kowalski podszedł do niego, objął go za szyje i oświadczył, że nie ma się czego obawiać, ponieważ jest swoim chłopem i jak do Włodzimierza wkroczą Francuzi, to Polacy nie pozwolą zrobić mu krzywdy.

Pod dom podjechało UB

/
Nagle z końca tej ulicy, wiodącej do niego usłyszeliśmy krzyki - pastoj, pastoj, budiem strielać! Przez ramię się obejrzałem i zobaczyłem dwóch żołnierzy radzieckich, celujących do nas z pepesz. Oczywiście my się nie zatrzymaliśmy, a oni puścili za nami jedną, a potem drugą serię. - W dupę sobie strzel! - pomyślałem, słysząc świszczące obok nas kule. Na taką odległość pepesza nie strzelała bowiem celnie.

Szaroszeregowa działalność

/
Często przychodził do knajpy rodziców, gdzie wszystkim pokazywał, ile może zeżreć i wypić. A mógł zjeść i wypić dużo. Ojciec mówił, że zjadał na raz pół świniaka i wypijał trzy litry wódy. W tym wypadku ojciec może przesadzał, ale sam na własne oczy widziałem, jak za jeden wieczór opróżniał dziesięciolitrową beczułkę piwa!

Pierwsza śmierć Żubra

/
11 czerwca 1956 roku w "Dzienniku Polskim i Dzienniku Żołnierza" ukazało się oświadczenie Stanisława Mackiewicza o wyjeździe do kraju. "Urodziłem się jako Polak, szlachcic litewski i miłości Wilna nikt nie wyrwie z mego serca" - deklarował we wstępie, dodając jednak, że uchodźstwo niepodległościowe nie może narażać bytu narodu dla "polityki mirażowej". Swoiste credo zakończył Mackiewicz powtórzonym za księciem Czartoryskim banalnym stwierdzeniem, że "Polska jest Polską". Trzy dni później wyjechał do PRL.

Też dostali karę śmierci

/
KWP też miało swoich ludzi w UB. Czy wszyscy zostali wykryci, czy część z nich dalej tam pracowała, nie wiadomo. Milicjanci też nas wspomagali. Niektórzy wręcz wstępowali do KWP. Do oddziału "Babinicza" wstąpił np. cały posterunek milicji z Namysłowa z bronią.

Kopał mnie gdzie popadnie

/
Od razu było widać, że tak jak ja, jest ze wsi. Jak wchodziłem do celi po otwarciu drzwi, zawsze mnie kopał! Kiedyś mu powiedziałem - człowieku, masz tyle lat co ja i za co ty mnie kopiesz? - Tamten wtedy jeszcze raz mnie kopnął i z dumą oświadczył, ale ja jestem patriotą, a ty jesteś bandytą! - Podnosząc się z ziemi, rzuciłem mu - jeszcze nie wiadomo, po czyjej stronie jest prawda! - Wtedy dopiero się wściekł!

Wyrok wykonano

/
Gdy odzyskał przytomność powiedział, że nazywa się Tadeusz Orliński i pochodzi z Górnego Śląska. Nikt mu w to nie uwierzył, bo znaleziono przy nim dwa pistolety i ryngraf z wizerunkiem Matki Boskiej. Prokuratura od razu wydała nakaz jego aresztowania.

W oddziale "Babinicza"

/
Początkowo wyglądało tak, jak gdyby władze komunistyczne się nami nie interesowały. Poruszaliśmy się swobodnie po terenie. W biały dzień w demonstracyjny sposób maszerowaliśmy przez wsie, bo dodać ducha ludziom, by wiedzieli, że komuniści nie sprawują władzy w terenie, że nie trzeba się ich bać.

Przysięga obowiązuje nadal

/
"Korab", czyli dowódca plutonu, mój kolega z ławy szkolnej, miał drelichowy mundur ubowca, który założył, a my z kolegą udawaliśmy jego asystę. Kazał strażnikom zrobić zbiórkę z bronią do przeglądu. Ci wykonali to polecenie. My wtedy kazaliśmy wypiąć im z karabinów zamki.

w nowej rzeczywistości

/
Przybiegł do mnie i zapytał - czy się nie boję przyznawać do akowskiej przeszłości? - Był to ciekawy człowiek. Przyszedł do Polski z I Armią WP, wcześniej przeszedł Syberię i był nawet zdegradowany. Gdy usłyszałem jego pytanie, zdumiałem się. Machnąłem ręką i powiedziałem, że to już przecież nie te czasy. On się usztywnił i powiedział. - Ja tym skurwysynom dalej nie wierzę.

W Brygadzie Świętokrzyskiej

/
Zza krzaków wyłonili się w pełni umundurowani żołnierze, z których jeden zaprowadził nas do wsi. Weszliśmy jakby do innego świata. W centrum wsi stał dworek, jakby żywcem przeniesiony z "Pana Tadeusza", nad którym na maszcie wisiała biało- czerwona flaga.

Z Wołynia do Radomska

/
Uratowało nas to, że mama pięknie mówiła po rosyjsku. W Kijowie uczęszczała bowiem do rosyjskiego gimnazjum. Dowódca strażnicy, major, też okazał się człowiekiem, a nie bydlakiem i po dłuższych wywodach matki oświadczył - znaczytsa wy inteligenty!

Przed wojną w Sarnach

/
Przed wieczorem sowiecka kolumna wjechała na nasze przedmieścia i się zatrzymała. Została ostrzelana przez Sowietów, wchodzących do miasta od północy. Nie mieli ze sobą żadnej łączności. Przez noc słychać było też serie karabinów maszynowych, choć w mieście nie było już wojska.

Zasypywali nas ogniem

/
Wieczorem poszliśmy spać i nagle zostaliśmy obudzeni kanonadą. Strzelanina jak cholera. Zerwaliśmy się z łóżek myśląc, że to Niemcy kontratakują. Ojciec kazał nam przystawić fortepian do drzwi, by utrudnić napastnikom ich sforsowanie. Ja przez okno ukradkiem wyjrzałem na ulicę...

Z Kowla do oddziału

/
Gdzieś koło drugiej w nocy jego kroki na korytarzu ustały, a po kilku minutach rozległo się potężne chrapanie. Wartownik usnął. Od razu uznałem, że nie ma na co czekać i trzeba wiać.

"Wybranówka" - zwiastun filmu dokumentalnego poświęconego stosunkom polsko-ukraińskim

/
Moja babcia Stefania Bassara spędziła swoje dzieciństwo w Wybranówce. Rok temu zrealizowaliśmy film dokumentalny poświęcony jej wspomnieniom z tamtego okresu, połączony z rodzinną wyprawą na Ukrainę. Zachęcam do obejrzenia zwiastuna, który jest dostępny pod tym adresem: https://www.youtube.com/watch?v=9Ol28enq8Q4 W 1944 roku wojna rozdzieliła ją z ukochaną Wybranówką, wyznaczając w jej życiu istotną cezurę. Mała wieś na terenie dzisiejszej Ukrainy była miejscem, w którym spędziła dzieciństwo, ale również doświadczyła okropieństw wojny, stając się świadkiem bratobójczych walk między Ukraińcami i Polakami. Od tej pory jej marzeniem jest jeszcze raz zobaczyć miejsce, gdzie dorastała i z którym nigdy nie zdążyła się pożegnać. Szukam osób związanych z tamtym regionem, które mogłyby się podzielić swoimi wspomnieniami lub w jakikolwiek sposób poszerzyć moją wiedzę na temat Wybranówki i okolic.

Pod sowieckim butem

/
Po kilku dniach poszliśmy z ojcem do więzienia, którego bramy były na oścież otwarte. Trupów już nie było, ale w celach na posadzkach widzieliśmy kałuże nie zakrzepłej do końca krwi. Oprawcy mordowali ich w celach seriami z automatów. Otwierali drzwi i walili serię.

Twój brat jest czerwony, a ty sukinsyn

/
Naciągnęliśmy czapki na głowy i zbiorowo daliśmy nogę. Poszliśmy, jak to się mówi, w kraj. Nie mieliśmy jednak żadnych kontaktów w terenie i UB szybko nas wyłapało. Siedzieliśmy w czterdziestu w jednej ciasnej celi, zżerani przez pluskwy, wszy i wszelkie insekty. Nocami wzywano nas na przesłuchania.

Od rozbrojenia do Lublina

/
Wściekły wyszedłem z komendantury, wyjąłem z kabury pistolet, wprowadziłem nabój i ruszyłem na kwaterę z mocnym postanowieniem, że będę strzelał do każdego, kto zapyta mnie o hasło.

Rzeczpospolita Bielińska

/
UPA usiłowało zlikwidować nasze zgrupowanie uderzając od strony Edwardopola i Karczunku, jednak udało się nam nie tylko odeprzeć ich atak, ale rozbić ich bazę w Puzowie poszerzając opanowany przez nas teren. Zlikwidowaliśmy też silny ośrodek UPA w Stęzarzycach. W obu tych miejscowościach powstały polskie placówki.

Po wojnie w NSZ

/
Grzecznie się ukłoniłem i mówię - ja do Maniusia - miał on Marian na imię, ale wszyscy zwracali się do niego Maniuś, choć dzieliła nas duża różnica wieku. Ojciec Maniusia jak mnie zobaczył od razu mówi - synu uciekaj stąd, oni wszyscy już siedzą.

Mord w Chrynowie

/
Ksiądz postanowił jednak wrócić, by odprawić następną mszę. Gdy ją rozpoczął, Ukraińcy ustawili przed drzwiami świątyni karabin maszynowy i otwarli ogień w tłum ludzi. Łącznie w samym kościele zginęło około 150 osób.

Było sobie miasteczko...

/
Mąż wykorzystując swoją znajomość ukraińskiego bardzo dokładnie przeczytał wszystkie wydane "Litopisy UPA" zawierające sprawozdania z akcji oddziałów UPA i inne związane z nimi dokumenty. Studiując je wyłapał w nich wszystkie przekłamania, od których roi się w tym rzekomo źródłowym wydawnictwie.

Przez błota do Prypeci

/
Żołnierze usiłowali sforsować rzekę wpław, zabezpieczając się prowizoryczną liną sporządzoną z pasów. Patrząc na tych, którzy topili się w rwącym nurcie uświadomiłam sobie, że ja też nie umiem pływać...

Przez Zaturce do dywizji

/
Rozpłakałam się, bo bałam się, że straciłam kontakt. Moja mama uspokajała mnie, mówiąc, że mi pomoże. Nie przeraziła ją perspektywa pójścia do partyzantki i poszła do znajomych. Niedługo wróciła i powiedziała, że jutro o ósmej rano mnie zabiorą i zaprowadzą. Zawsze więc to podkreślam, ze to moja matka wyprawiła mnie do partyzantki.

Krwawa niedziela w Kisielinie

/
Pamiętam łapy bandziora, który chwycił za parapet okna, a także reakcję Bronka Kraszewskiego, który złapał z Janaszkiem maszynę do szycia i rzucili nią w napastnika, który zleciał w dół i został odniesiony przez swych kompanów na punkt zborny w pobliżu cerkwi.

Słowo o wileńskich harcerkach

/
"Anioł na szczycie choinki miał biało-czerwoną sukienkę, na amarantowych bombkach srebrzyły się orzełki, biało-czerwone kokardki rozrzucone po świerkowych gałązkach były symbolem naszych okupacyjnych tęsknot i nadziei. Głodna, w dziurawych butach, dzieliłam się opłatkiem i miałam tylko jedno pragnienie: aby następna wigilia była w wolnej Polsce" - wspomina Teodozja Mrukówna-Piaskowska

Hitler Wyzwolitiel

/
Pierwsze polecenie, jakie dostał od Niemców dotyczyło jego wąsów. Musiał je zgolić, bo z nimi wyglądał jak Stalin. Wszyscy, którzy nabyli popiersia Lenina i Stalina szybko się ich pozbywali. Zastępowali je tryzubem i zdjęciami Hitlera z podpisem "Hitler wyzwolitiel", dostarczanymi przez Niemców.

Lachy spaty!

/
Gdy Armia Czerwona 17 września przekroczyła nasze granice, Polacy w Kisielinie przeżyli szok. Żydów i Ukraińców ogarnął natomiast szał radości. Zaczęli szykować się na wejście bolszewików. Wylegli na ulice, aby przywitać wyzwolicieli. Na widok Polaka szyderczo mówili - Skończyła się wasza pańska Polsza!

Tajny pakt Hitler-Smetona?

/
23 sierpnia 1939 w Moskwie zawarty został układ Ribbentrop-Mołotow. Do oficjalnej umowy dołączono tajny protokół przewidujący rozbiór Polski oraz podział strefy wpływów w Europie Wschodniej. Punkt 1 tajnego protokołu stanowił: "Na wypadek przekształcenia terytorialno-politycznego obszaru należącego do państw bałtyckich (Finlandia, Estonia, Łotwa, Litwa), północna granica Litwy stanowiłaby zarazem granicę między strefą interesów Niemiec i ZSRR, przy czym obie strony uznają pretensje Litwy do terytorium wileńskiego".

Krótkie wojowanie

/
Kolega ten spytał się później, czy może na mnie położyć głowę, bo będzie mu łatwiej oddychać. Zgodziłem się, było mi to zresztą obojętne. Padałem z nóg i niemal natychmiast zasnąłem. Nad rankiem, gdy się obudziłem, ten kolega już nie żył. Umarł na mnie.

We Włodzimierzu nad Ługą

/
Ja krzyknąłem - ręce do góry! - i przystawiłem mu pistolet do piersi. Ten wykonał polecenie, a brat bez przeszkód wyjął mu z kabury ruską "tetetkę".

Z lasów parczewskich do Skrobowa

/
W rejonie kwaterowania dywizji ukształtowała się szybko Rzeczpospolita Partyzancka, do której Niemcy nie mieli wstępu, a bandy rabunkowe dręczące mieszkańców także się wyniosły i teren stał się bezpieczny.

Obrona Lwowa 1939 roku - mało znana karta historii Ukrainy

/
„Jeżeli poddacie Lwów nam zostanie on w Europie, jeżeli poddacie go bolszewikom – już na zawsze pozostanie w Azji”

Z Lasów Mosurskich przez Polesie na Lubelszczyznę

/
Kilka pocisków z moździerzy trafiło w duże stado baranów, ukryte na jednej z wysepek. Te zaczęły beczeć, co zmyliło Niemców. Barany beczały do świtu. Niemcy przestali ostrzeliwać bagna i kolumna spokojnie kontynuowała marsz.

"Żaden Lach nie przeżył"

/
Symbolem pojednania i przymierza była ustalona odznaka w kształcie koła, którego jedną połowę wypełniały barwy narodowe polskie, a drugą barwy narodowe ukraińskie.

Partyzantka antysowiecka na postawszczyźnie i innych regionach Białorusi w latach 1944-1956

/
Polscy i białoruscy partyzanci nie mieli wspólnego dowództwa, przyświecały im też inne cele. Tym co ich łączyło i co nimi kierowało była nienawiść do krwawego stalinowskiego reżimu.

Pierwszy bój z UPA

/
Zdobyliśmy 17 karabinów maszynowych, 90 karabinów, wiele broni krótkiej, 4 moździerze, 4 skrzynki pancerfaustów, 2 biedki z amunicją, 26 wozów taborowych i kuchnię polową...

Tragiczna niedziela 11 lipca

/
"Zostawiłem sparaliżowanego brata w domu, gdyż nie mogłem go ze sobą zabrać. Zostawiłem krowy, świnie, jałownik, indyki, kury, inwentarz martwy jak młocarnie, kieraty, sieczkarnię, pługi, brony itd. 5 q pszenicy, 3 q żyta, umeblowanie, pasiekę, sad, duży ogród, 25 morgów obsianego pola. Odchodząc powiedziałem: bierzcie wszystko, tylko dajcie jeść memu choremu bratu, którego ze sobą zabrać nie mogę, doglądajcie go, a za to macie wszystko - jednak po dwu tygodniach brat mój zmarł śmiercią głodową, gdyż wszystko było obrabowane, a choremu nikt nie chciał nic dać jeść. Tak mi zapłacili Ukraińcy za 26 lat pracy nad podniesieniem kultury, za bezinteresowna pracę społeczna, a w końcu pytanie, które zawsze sobie stawiam, czy można im wierzyć?"