„Rzeczpospolita”: Patrioty na finiszu - umowa już w marcu?

/
Najprawdopodobniej w marcu podpisana zostanie umowa na dostawy…

U Sokoła w dywizji

/
Porzucił swych żołnierzy „Olgierd”, który zachował się wyjątkowo podle. Odpędzał od siebie swoich własnych żołnierzy, którzy się do niego garnęli. Gdy ci nie chcieli tego zrobić, to wyjął broń i zagroził, że będzie strzelać. Podobnie uczynił por. „Lech”, twierdząc, że stan zdrowia nie pozwala kierować mu batalionem. Analogicznie postąpił porucznik „Siwy”.

Rozkaz generała Sosnkowskiego

/
Rozkaz ten, pisany polszczyzną jakby kutą i rzeźbioną przez Wyspiańskiego, powiedział: bijemy się, bośmy swego czasu od was otrzymali gwarancje. Wy ich nie dotrzymujecie. Po wielu latach paćkania politycznego nareszcie zdobył się ktoś na właściwy ton i na powiedzenie prawdy.

Bronka u Jastrzębia

/
- Była to duża zasobna wieś zamieszkana w znacznej mierze przez Czechów, bardzo dobrych i zamożnych gospodarzy. Dali oni znać „Jastrzębiowi”, że w ich wsi banderowcy urządzili sobie bazę, z której szykują się do ataku na polskie wsie. Cała okolica bała się ich strasznie. Wymordowali oni wcześniej rodziny polskie w Czerniejowie, Nowym Dworze oraz Nyrach. Czesi obawiali się, że którejś nocy Ukraińcy nie mając nikogo pod ręką wyrżną także ich „Jastrząb” nie wahał się ani chwili.

Dawni przyjaciele mordercami

/
Gdy w sierpniu 1943 r. grupa chłopców szła do partyzantki, by zasilić jej szeregi, banda Ukraińców złapała ich w Myćkowie, zamknęła w pustej chacie i poddała okrutnym torturom. Co oni tam z nimi nie wyprawiali! Taka stara Ukrainka, mieszkająca w pobliżu, która mi później opowiadała, załamywała ręce i mówiła - muczyły ich, ach muczyły!

Ja już swoje przeżyłem

/
Tego Cieślaka, który nas wsypał i przez którego sześć lat siedziałem, przypadkowo spotkałem na ulicy. Jak mnie zobaczył, to dosłownie rozpłynął się w powietrzu i więcej go już nie widziałem. Szukaliśmy go potem z kolegami, ale okazało się, że wyjechał za granicę i przepadł, jak kamień w wodę.

Z Wronek do Jaworzna

/
Ustawił naszą grupę w szeregu i zaczął pytać, skąd pochodzimy. Gdy doszedł do mnie, powiedziałem, że jestem z Częstochowy. - O, z Częstochowy! - ożywił się. - No, tam cię strzegła Matka Boska! - podkreślił. – Tu ci taka ci nie pomoże, bo tu ja rządzę!

Mały białoruski Katyń: Podziemienie 1939

/
Opublikowana przez Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia część odtworzonej białoruskiej listy katyńskiej ponownie zwróciła uwagę społeczeństwa na problem represji stalinowskich wobec obywateli polskich w latach 1939-1941. Te tragiczne wydarzenia nadal skrywają wiele tajemnic. Na przykład, jedną z mało znanych zbrodni jest rozstrzelanie obywateli polskich przez komunistyczną grupę w białoruskiej wsi Podziemienie.

Polska flaga na Baszcie Giedymina

/
W czasie walk o wyzwolenie Wilna w ramach operacji "Ostra Brama" 13 lipca 1944 wraz z Arturem Rychterem (ps.Zan), Jerzy Jensz (1914-2004), ps. Krepdeszyn jako pierwszy zawiesił polską biało-czerwoną flagę na Górze Zamkowej.

Młodzieżowy Ruch Oporu

/
Wsiedliśmy do pociągu w Poraju i idąc przez przedziały zauważyliśmy, że siedzi taki jeden umundurowany i ma przy boku broń. Przed Korwinowem podeszliśmy do niego, jeden z nas wyjął spod płaszcza obrzyna kb i przystawił mu do piersi. Krzyknęliśmy - Ręce do góry! Dawaj tetetkę! - Oddał nam ją bez oporu. W Korwinowie na stacji wyszliśmy z pociągu i skoczyliśmy w mrok.

Zakładnicy paszportyzacji

/
W Polsce międzywojennej, tak jak i w każdym innym kraju, funkcjonował specjalny zbiór praw i zaleceń administracyjnych, określający zasady otrzymywania polskiego obywatelstwa, jego utraty itp. Po zawarciu pokoju ryskiego w marcu 1921 r., według tych praw oraz zaleceń przyszło żyć także Białorusinom, którzy stali się poddanymi odrodzonej Polski.

Cztery tablice

/
Kiedy zacząłem interweniować i pytać się, co się stało z tablicą w Urzędzie Miejskim, chciano mnie zbyć. Jakaś urzędniczka zapytała mnie - czy ta tablica w ogóle musi być? - Wtedy się zdenerwowałem i twardo powiedziałem - nas nie będzie, a ta tablica musi być! Ma przypominać ludziom, co działo się w tym budynku w czasach stalinowskich.

Chrześcijaństwo i radykalny nacjonalizm: Metropolita Szeptycki i ruch Bandery

/
Z jednej strony, był chrześcijańskim biskupem. Z drugiej strony, był liderem ukraińskich aspiracji narodowych. To był wybór pomiędzy chrześcijańskim uniwersalizmem a nacjonalizmem, pomiędzy "nie będziesz zabijał" i "Naród ponad wszystko".

Polska apokalipsa w Podkamieniu

/
W bestialskiej napaści na klasztor dominikański w Podkamieniu przez kureń UPA i oddział 4. Galicyjskiego Pułku Ochotniczego SS Dywizji SS-Galizien zginęło od 400 do 600 Polaków. Ustalono nazwiska 122 ofiar.

Obrona Grodna 1939

/
Obrońcy zajęli stanowiska i rozpoczęli ostrzał z cekaemu. W tym czasie do czołgu podpełzł NN plutonowy. Pchor. Hlebowicz trafił z karabinu w szczelinę obserwacyjną czołgu i jak się okazało, zabił kierowcę strzałem w policzek. Wówczas poderwali się żołnierze, a czołg wystrzelił z działa, co wykorzystał plutonowy i rzucił butelkę z benzyną. Z czołgu wyskoczył radziecki pancerniak, lecz szybko padł po strzale plutonowego. Na czołg skoczył dh Jaworski zranił ciężko trzeciego czołgistę.

Polacy na Białorusi w polityce władz sowieckich

/
Po zajęciu Ziem Wschodnich II RP w 1944 r. formacje NKWD w sposób niesłychanie bezwzględny zwalczały struktury polskiego państwa podziemnego.

Zatłuki go kijami

/
Gdy szedł do domu, to dosłownie na oczach żony, która wyglądała przez okno, został napadnięty przez kilku osobników i zatłuczony kijami. UB nie chciało bawić się w fingowany proces i postanowiło załatwić sprawę przy pomocy szwadronu śmierci. Później rozpuścili informację, że "Ponury" wypadł z okna, co było oczywistą nieprawdą.

Lekcje dwóch repatriacji

/
Zacznę od tego, że latem 1944 roku Nikita Chruszczow, I sekretarz KC WKP(b) Ukrainy i przewodniczący Rady Komisarzy Ludowych USRR, podjął próbę przyłączenia do terytorium Ukrainy Podlasia, Chełmszczyzny, Nadsania. Sporządzono nawet mapę regionu chełmskiego. Ale Kreml odrzucił tę propozycję, jako że już stworzono inną wizję urządzenia powojennej Europy.

Nie wiedzieli po co biją

/
Zastrzelił go ubowiec Adamusiński ze Mstowa koło Częstochowy. Był później taksówkarzem, ale nie tutaj, tylko w Katowicach. Jak po 1990 r. zaczęto go szukać, to zaczął zacierać za sobą ślady, a w końcu, jak ustalono, umarł. - Nie wiadomo jednak na pewno, czy to on zmarł, czy też ktoś noszący jego nazwisko. On dzięki przyjaciołom mógł przecież zmienić tożsamość...

Zanim wkroczyli Sowieci

/
Spuszczono mu lanie, ale on ciągle utrzymywał, że jest niewinny i na nikogo nie donosił. Stwierdził, że całą intrygę wymyśliła jego żona, która ma kochanka i chce się go pozbyć. Patrol poszedł powęszyć i potwierdził wersje podaną przez tego człowieka.

Ukraina: To polski motłoch mordował Żydów we Lwowie

/
Otóż nazi-banderowcy ogłosili zwycięstwo, OUN-B została rzekomo oczyszczona z zarzutów o zbrodnie na Żydach (czyli z Holokaustu), a ponieważ z fotografii widać wyraźnie, że ktoś jednak tych Żydów maltretował, to sprawcy zostali nazwani - to byli Polacy. W komentarzach już jacyś domowego wyrobu fachowcy dopatrzyli się biało-czerwonych kokard i polskich orłów na odzieży uczestników lwowskiego pogromu.

Z "Ponurym" pod Warszawę

/
Kapral "Szary", dowodzący egzekucją odwrócił się i usiłował odpędzić żołnierzy, którzy przeszkadzali mu w wykonywaniu kary i wtedy ten skazany dał nura w krzaki. "Szary" błyskawicznie się jednak odwrócił i puścił serię. Uciekający padł i po chwili przywleczono go do grobu. Póki miał ciepłe nogi ściągnięto mu tylko oficerki i włożono do mogiły.

Szwadrony śmierci

/
To nie była wojna domowa, toczona między różnymi ugrupowaniami tego samego państwa, o władzę i własne interesy. W Polsce po 1944 r. mieliśmy do czynienia z Powstaniem Antykomunistycznym (także na polskich Kresach, o czym nie wolno zapomnieć), toczonym w celu odzyskania niepodległości.

Świadkowie historii

/
Jednymi z mieszkańców Zachodniej Białorusi wchodzącej w latach 1929-1939 w skład II Rzeczypospolitej była białoruska rodzina Omeljaniuk z Kobrynia. Historia tej rodziny zasługuje na naszą uwagę.

Z AK do ORMO

/
Choć ostatecznie UB dało spokój Józefowi Stachurze, to jednak całkiem od więzienia się nie wywinął. Został skazany na osiem miesięcy więzienia. Oficjalnie za udział w bójce.

Bandziory by ich zabiły

/
Nagle zobaczyłem, że idzie za mną dwóch ubowców w mundurach. Przystanąłem. Oni też. Ewidentnie więc szli za mną. Wszedłem do apteki, a oni stanęli pod nią. Niedobrze, myślę, chcą chyba mnie zgarnąć...

Wydał ich agent

/
Szpicli trzeba było bezwzględnie tępić, bo zastraszali społeczeństwo. To w większości niby nas popierało, ale ludzie jednak się bali. Obawiali się, że jak będą zbyt jawnie nam pomagać, to zaraz znajdzie się szpicel, który doniesie komu trzeba.

Droga do Konspiracyjnego Wojska Polskiego

/
Niemiec widząc, że nie idzie mi to kopanie, przybiegł z mordą, krzycząc z daleka: Vavluchter! Donnervetter! - Kopać! Kopać! - Groził, że mnie zastrzeli, jak się będę obijać. Popatrzyłem za nim i jak odszedł ze 150 metrów, wziąłem szpadel na ramię i uciekłem. - Kop se ch..u sam - pomyślałem.

Wyjście na wolność

/
"Żelazny" chodził ze swoim oddziałem do października 1951 r. Do końca walczył w komunistami i dawał się im we znaki.

Śmierć za medalik

/
Uratowało mnie tylko to, że byłem niepełnoletni i do ukończenia 18 lat brakowało mi cztery miesiące. Prokurator powiedział mi wprost. Gdybyś był pełnoletni, dostałbyś czterokrotną karę śmierci! Najpierw w pierwszej instancji dostałem 15 lat, później Sąd Najwyższy anulował mi 5 lat. Z Włodawy przenieśli mnie na zamek w Lublinie.

Nawet psy od nich uciekały

/
Kto rozstrzeliwał Polaków? Precyzyjną i jasną odpowiedź na to pytanie powinno było dać śledztwo zakończone kilka lat temu przez Naczelnego Prokuratora Wojskowego Federacji Rosyjskiej. Niestety, wciąż nie doczekaliśmy się oficjalnego ogłoszenia nazwisk osób, które tego dokonały.

Twierdza brzeska. Nieznana historia obrony w 1939 roku

/
Pomimo, iż wydarzenia dotyczące II wojny światowej wzbudzają ogromne zainteresowanie zarówno wśród naukowców, jak i ogółu społeczeństwa wciąż istnieją zagadnienia, którym poświęcono niewiele uwagi. Jednym z nich jest bohaterska obrona Twierdzy Brześć przez oddziały Wojska Polskiego w 1939 roku. Dzisiaj niewiele osób wie, że wybitny niemiecki dowódca wojsk pancernych Heinz Guderian zmuszony był dwukrotnie szturmować cytadelę nad Bugiem, po raz pierwszy właśnie w 1939 roku. Podręczniki do historii zaledwie w kilku zdaniach opisują przebieg zdarzeń kampanii wrześniowej pod Brześciem. Naukowcy nie wspominają także i o tym, że znaczną część obrońców twierdzy brzeskiej stanowili z Białorusini urodzeni w województwach wschodniej Polski.

Złapali siostrę Bieruta

/
Jakaś baba zaczęła krzyczeć - jak tak można rodzinę prezydenta zatrzymywać? - "Jastrząb", który zaraz wyskoczył, zdębiał. - Jakiego prezydenta? - pyta. Odpowiada, że nazywa się Zofia Malewska i jest siostrą Bolesława Bieruta! "Jastrząb" na to - a my chłopcy z lasu!

Adiutan "Jastrzębia"

/
"Żelazny" też był człowiekiem o olbrzymiej posturze. W partyzantce nosił tzw. "sukę", czyli niemiecki ręczny karabin maszynowy. Potrafił z niego strzelać z jednej ręki. Jak był z bratem u "Anatola", to zestrzelił z niego w Kodeńcu dwa samoloty niemieckie, które wioski paliły. Miał wtedy 18 lat.

Od Siedlec po Pragę

/
Nikt nie wiedział, kto dokonał tego zabójstwa. Po dziś dzień praktycznie nie wiadomo. Przypisywał to sobie dowódca Obwodu II AL. Mieczysław Moczar, ale "Wołodia", który też tamtędy chodził ze swoimi Ukraińcami również zapisał to na swoje konto.

Bój pod Wytycznem

/
Po zakończeniu walki bolszewicy kazali szybko pozbierać wszystkich zabitych i rannych polskich żołnierzy. Rannych polecili wnieść do Domu Ludowego, gdzie zamknęli ich na klucz, nie udzielając pomocy lekarskiej. Wszyscy zmarli z upływu krwi.

W oddziale "Ponurego"

/
Dokonał ataku na mieszczącą się w Myszkowie szkołę junkrów, zabijając kilkudziesięciu niemieckich kandydatów na oficerów. Do szkoły tej Niemcy wysłali synów, pochodzących z niemieckich rodzin, mieszkających na terenie powiatu częstochowskiego.

Uratowała mnie znajomość języka

/
Moja osoba nie spodobała się jednak tłumaczowi. Byłem inaczej ubrany i nie pasowałem do tego towarzystwa. Podszedł do mnie i kopnął. Udawałem bowiem, że śpię. - Kto to? - jeszcze raz zapytał babcie. One jeszcze raz zgodnym chórem odpowiedziały - To nasz!

Pochowali ich pod dębem

/
Pewnego razu oficer od tej walizki miał na polu zajęcia z żołnierzami i nie zamknął jej. Ojciec nie mógł się powstrzymać i zajrzał do środka. Nie mógł uwierzyć własnym oczom. Oficer trzymał w niej garnitur, półbuty i kapelusz. Najzwyczajniej myślał, jak tu dać dyla. Jeszcze nie zaczął wojować, a już przygotowywał się do ucieczki... Nie był bohaterem.

Cudem uratowany

/
Co rusz obok szpitala wybuchał pocisk. Ludzie kulili się i spodziewali się, że następny wlanie w szpital. Ksiądz Bronisław odprawiał jednak Mszę, nie zwracając uwagi na wybuchy.

Chciał być księdzem lub lekarzem

/
To był prawdziwy koszmar. Na łóżkach, podłogach, w salach na jakichś materacach lub wprost na posadzkach w korytarzach leżeli porąbani siekierami ludzie. Mieli odrąbane ręce i nogi. Pierwszego rannego, którego opatrywałem, zapamiętałem na całe życie. Mężczyzna otrzymał cios siekierą w głowę. Oprawca był jednak niedoświadczony lub ofiara uchyliła głowę, bo siekiera jej nie rozłupała, ale się ześlizgnęła i zdarła z głowy skórę, która zwisała na ramię ofiary.

Przecież to dziecko bandyty

/
Piwnice UB nie nadawały się na miejsce do opieki nad niemowlęciem. Krewnej matki, odbierającej dziecko z UB, która zaczęła na jego widok spazmować, funkcjonariusz powiedział, że nie ma co rozpaczać, bo przecież to dziecko bandyty i jak zdechnie, to żadnej szkody nie będzie...

Działalność w Szarych Szeregach

/
Najgorzej było przeprowadzać Ślązaków, którzy będąc na przepustce z frontu, bo przecież wszystkich powoływano do służby wojskowej w Wehrmachcie, uciekali do generalnego Gubernatorstwa. Każdy z nich miał przy sobie pistolet i w razie czego był go gotowy użyć. Było to niedopuszczalne, bo to mogło spalić kanały przerzutowe i groziło wpadką. Mieliśmy instrukcję, by każdego takiego zrewidować, ale nie zawsze było to możliwe.

W sztabie i na uczelni

/
Okazało się, że sanitariusz ukraiński postanowił zabić wszystkich kolegów, by nie dostali się w nasze ręce. Jedynie szybkie działanie sapera udaremniło mu dokonanie całkowitej zagłady rannych i chorych.

Akcja "Wisła"

/
Zrzuciłem karabin i zabierałem się za zepchnięcie ciała upowca, gdy na sąsiednim drzewie zobaczyłem jeszcze dwóch uzbrojonych upowców. Oni również mnie zauważyli. Nasze spojrzenia na moment skrzyżowały się. Błyskawicznie zsunąłem się na dół. Wezwaliśmy upowców do zejścia na ziemię.

Odpowiedzieliśmy ogniem

/
To były trudne sprawy, ciężko było odróżnić winnego od niewinnego. Czasem dochodziło do tragedii. Wielu Ukraińców nie chciało wyjeżdżać na Ukrainę. Jako człowiek wypędzony z Wołynia rozumiałem ich, ale cóż było robić.

To może przeżyjesz

/
W południe 17 stycznia 1945 r. wjechaliśmy przez Plac Zbawiciela i ulicę Marszałkowską do centrum Warszawy i dotarliśmy w pobliże hotelu ?Polonia?. Nie było ani jednego całego domu. Strach było na to wszystko patrzeć. Zatrzymaliśmy się mniej więcej, tu gdzie dziś jest Dworzec Centralny

4 stycznia 1944 r. rozpoczęła się druga okupacja sowiecka

/
Druga, sowiecka okupacja Polski nie zaczęła się latem 1944 na "wyzwolonej" Lubelszczyźnie, lecz w nocy z 3 na 4 stycznia 1944, gdy pierwsi sowieccy żołnierze przekroczyli wschodnią granicę Rzeczypospolitej. Nie "przedwojenną" granicę, jak dziś bezmyślnie mawiamy, lecz po prostu: granicę Rzeczypospolitej!

Upamiętnić ofiary

/
W samych Katowicach Sąd Wojskowy skazał na śmierć 180 żołnierzy KWP. Z tego około stu wyroków wykonano, a resztę zamieniono w drodze łaski na dożywocie. Karę śmierci wykonywano na dziedzińcu więzienia i w siedzibie UB przy ul. Powstańców Śląskich. Pomordowanych chowano skrycie głównie na cmentarzu w Panewnikach w Katowicach-Ligocie.

Za współpracę z bandą

/
Mówi się, że Gierek zadłużył Polskę, ale jego dług w porównaniu z obecnym, którego nie spłacą jeszcze nasze wnuki był niewielki. Poza tym Gierek coś po sobie zostawił.

W Gułagu mówili po angielsku

/
Dokumenty NKWD wskazują, że w latach 1939-1941 w obozach sowieckich dla jeńców wojennych, byli nie tylko Polacy, ale również obywatele innych krajów europejskich.

Do końca niepogodzony

/
Żądałem zadośćuczynienia za moje krzywdy w wysokości miliona złotych. Sąd przyznał mi zaś tylko trzysta dwadzieścia tysięcy złotych! - Sędzia uznał, ze moje żądania są za bardzo wygórowane. Powiedział, że przecież przez dziesięć lat byłem na utrzymaniu państwa, które łożyło na to środki itd.