„Rzeczpospolita”: Patrioty na finiszu - umowa już w marcu?

/
Najprawdopodobniej w marcu podpisana zostanie umowa na dostawy…
Paweł Kukiz uważa że reforma sądów przeprowadzana przez PiS niczego nie zmieni holokaust Kukiz'15 chce rezolucji Sejmu ws. zachowania złotego jako waluty w Polsce

Kukiz: przypisywanie nam odpowiedzialności za Holokaust jest "etycznym Holokaustem"

/
Lider ruchu Kukiz'15 w ostrych słowach odniósł się do działań…

Pochwała Anglii i czego pisać a czego robić nie wolno

/
Ci którzy powtarzają, iż ponieważ jest wojna, więc nie można mówić wszystkiego, nie mają racji. Ukrywanie prawdy, opowiadanie bajek, może być dobrą zabawą w pokoju dziecinnym, ale całkowicie nie przystoi czasom tak poważnym i odpowiedzialnym, jakimi są właśnie czasy wojenne. Wierzcie mi, że deklamowanie naszego rządu, aby krytykę zawiesić bo „nieprzyjaciel słucha”, wynika wyłącznie z chęci uchylenia się od krytyki i odpowiedzialności.

Trzy mocarstwa a Polska

/
Oddałbym wszystkie honory, które okazywano generałowi Sikorskiemu, wszystkie jego wywiady i bankiety, radiostacje i kompanie honorowe za jedno: za udział w bezpośrednich tajnych rokowaniach, które Anglia i Ameryka prowadzić będą z Rosją sowiecką.

Optymizm u innych narodów

/
Nie tylko Polacy przed i w czasie tej wojny grzeszyli nadmiernym optymizmem. Ujawniły go także inne narody i z takim samym katastrofalnym dla wspólnej sprawy skutkiem.

Kryzys propagandy

/
Kiedyś gen. Sikorski przemawiał na wiecu w Chicago. Słuchało go 70 tysięcy ludzi. Nasz organ urzędowy „Dziennik Polski” napisał: – Jakże w tej chwili Hitler musiał zazdrościć Sikorskiemu.

Klęska Francji

/
Żyliśmy optymistycznymi relacjami prasy francuskiej, przepuszczając je przez filtr własnego jeszcze większego optymizmu. Złoto – przywiezione z Polski z takim trudem przez pp. Rajchmana i Matuszewskiego – zostało stracone, dywizje polskie, rozproszone na froncie, zostały we Francji. Nie uratowano nawet brygady podhalańskiej, która w dniu 14 czerwca wylądowała we Francji w drodze powrotnej z Narwiku. Wszystkie te nieszczęścia wynikły z nadmiaru optymizmu, który uchodzi u nas za objaw patriotyzmu.

August Emil Fieldorf: Życiorys

/
Wśród odnalezionych w Centralnym Archiwum Wojskowym dokumentów dotyczących gen. Augusta Emila Fieldorfa znajduje się napisany własnoręcznie przez „Nila” życiorys.

Od Helsingforsu do Bordeaux

/
Polska została powalona, teraz Rosja przystąpiła do opanowania linii Bałtyku. Niepodległa Litwa, Łotwa, Estonia istniały ponieważ istniała niepodległa Polska. Niepodległość państw bałtyckich była funkcją niepodległości Polski. Po likwidacji niepodległości Polski musiała na nie przyjść kolej.

WKS z brzegów Niemna

/
W latach 30. minionego stulecia drużyna WKS (Wojskowy Klub Sportowy) Grodno dominowała w Białostockim Okręgowym Związku Piłki Nożnej (OZPN). W dwudziestoleciu międzywojennym, najpierw jako WKS 76 pp (76 Lidzki pułk piechoty im. Ludwika Narbutta), a później już jako WKS Grodno, drużyna z brzegów Niemna tylko raz, w 1935 roku, nie zdobyła tytułu mistrza okręgu.

Ameryka

/
Przystąpienie Ameryki do wojny przesądza o treści przyszłych zmian terytorialnych na globie i przesądza jak najgorzej dla Polski.

4 stycznia 1944 roku

/
Stało się! W dniu 4 stycznia 1944 wojska sowieckie przekroczyły granice Polski. Teraz losy naszego państwa zawisły na sytuacji strategicznej.

Albo-albo

/
W piątym roku wojny trzeba już zacząć mówić prawdę. Dosyć bujania! Przecież wiemy, że rząd sowiecki zerwał z nami stosunki dyplomatyczne, przecież wiemy, że stoi na stanowisku granic z 1941 roku, przecież wiemy, że zapowiada, iż dywizja Berlinga wkroczy do Warszawy przedtem niż „panowie z Londynu”.

Boże, ratuj Zasmyki!

/
Rozgromienie banderowskich sotni w Gruszówce spowodowało z kolei głęboki szok u banderowców i cywilnej ludności ukraińskiej okolicznych wsi, która z lękiem szeptała o pogromie swoich strilciw, przekonując się, że rzezie bezbronnej ludności nie ujdą płazem. Pochówki zabitych banderowców odbywały się bez pompy i rozgłosu , by nie siać defetyzmu i niechęci do atamanów OUN-UPA.

Rocznica likwidacji obozu w Kozielsku

/
74 lat temu NKWD rozpoczęło likwidację obozu w Kozielsku, zaś w kolejnych dniach – obozów w Ostaszkowie i Starobielsku. Na rozkaz sowieckich władz zamordowano 22 tys. polskich jeńców.

Upowcy przyszli rankiem

/
Niejedna z matek dużej gromadki dzieci, gdy utraciła nadzieję na przetrwanie, pomyła je i ubrała w czyste ubranka, a na pytanie jednego z nich, dlaczego tak robi, odpowiedziała, że na spotkanie z Panem Bogiem powinny odświętnie wyglądać.

Nie mieściło się im w głowach

/
W tym momencie zauważyliśmy na pobliskiej drodze kilka furmanek, które zbliżały się do młyna. Konie szły stępa. Wozom towarzyszyło kilkanaście osób, głównie dzieciarnia. Kolumna zatrzymała się przy młynie. Nasza ciekawość przemogła lęk. Zbliżyliśmy się do drogi. Spostrzegliśmy, że na każdej furmance siedziało po dwóch upowców, a pod płachtami leżeli na wozach jacyś mężczyźni. Ze wsi zbiegło się sporo osób, powstał tłum, który zaczął wiwatować wrzeszcząc: „Sława Ukraini! Smert Lacham!" Z wrzaskliwych i urywkowych rozmów wynikało , że na wozach leżą powiązani kolczastym drutem polscy partyzanci. Po kierunku jazdy ojciec mylnie wywnioskował, że nie mogą to być nasi z Zasmyk.

Ounowski szlagier

/
Pod koniec czerwca upowcy bestialsko wymordowali jedną z rodzin Daszkiewiczów: ojca Jana, jego żonę Paulinę oraz dwie córki - Helenę z 9-miesięcznym dzieckiem i Leokadię, którą zakłuli widłami w stajni pod żłobem, gdzie się schowała. Pięcioletni synek Heleny, Stefan, skrył się pod szafą i ocalał; znaleziono go następnego dnia płaczącego przy zwłokach matki.

Z angielskiego punktu widzenia

/
System totalny przewiduje, obrachowuje i napada. Demokracje działają dopiero wtedy, gdy niebezpieczeństwo uwidoczni się całkiem wyraźnie, namacalnie, gdy bomby zaczynają spadać na głowy namyślających się demokratów.

Po Sowietach Niemcy

/
Przez Radowicze Niemcy przeszli jak na defiladzie. Niemców Ukraińcy witali entuzjastycznie, chlebem i solą, pod naprędce skleconymi tryumfalnymi bramami, udekorowanymi faszystowskimi i ukraińskimi flagami, swastykami i tryzubami.

Ze spuszczoną głową powoli…

/
Był w hełmie, dźwigał długi karabin z bagnetem, sterczącym nad głową i kilka ładownic przy pasie. Szedł powoli, rozglądając się bacznie. Kilkanaście metrów przed nami zatrzymał się niezdecydowany. Widząc przychylne gesty z naszej strony, podszedł bliżej i zaczął zaraz z dużym podnieceniem opowiadać chaotycznie o swojej rozbitej jednostce pod Włodzimierzem. W końcu rozpłakał się i zamilkł, wycierając rękawem łzy i rozmazując po twarzy kurz i brud. Wyglądał żałośnie. Na widok lecących daleko niemieckich bombowców, pobiegł wystraszony pod rozłożysty dąb, krzycząc na nas, byśmy uczynili to samo. Posiliwszy się, ruszył do swojej rodziny, mieszkającej gdzieś pod Dubnem. Staliśmy w milczeniu, odprowadzając go zasępionym wzrokiem. Samotny, bezradny, płaczący żołnierz zrobił na nas przygnębiające wrażenie. Był żywym symbolem totalnej naszej polskiej klęski.

Czarna rozpacz

/
Czy Polska musiała przegrać drugą wojnę światową i gnić blisko pół wieku pod sowiecką okupacją? Zarówno komuniści, jak i nasi hurrapatrioci odpowiadają na to pytanie jednym głosem. Oczywiście, że musiała!

Konferencja moskiewska

/
Nie Teheran, nie Jałta, lecz konferencja w Moskwie, w październiku 1943 roku, przesądziła o utracie niepodległości przez Polskę w czasie tej wojny. Nie Teheran, nie Jałta, lecz konferencja moskiewska stanowi dla nas datę najbardziej tragiczną w czasie tej wojny.

Powstanie wileńskie

/
Dnia 13 lipca 1944 roku miały miejsce walki wileńskie. Kilka batalionów Armii Krajowej wyszło z ukrycia i rozpoczęło atak na niemiecką załogę miasta, wspomagając w ten sposób podchodzące do Wilna oddziały rosyjskie.

Apokalipsa lutowa

/
Czym dla Wołynia "krwawa niedziela", tym dla Wschodniej Małopolski 28 lutego 1944 r. Mieszkańcy Huty Pieniackiej oraz Korościatyna zostali brutalnie zamordowani właśnie dlatego, gdyż byli Polakami. SS-Galizien, UPA i okoliczna ludność ukraińska nie znali litości dla swych ofiar.

Cała prawda

/
Prasa sowiecka oświadcza, że wkroczenie wojsk sowieckich na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej nigdy nie miało charakteru okupacji, gdyż przyłączenie „Zachodniej Białorusi” i „Zachodniej Ukrainy” do ZSSR nastąpiło na podstawie swobodnie wyrażonej woli ludności. Oto jest to cała prawda o polsko-sowieckich stosunkach politycznych.

Nieuzasadniony optymizm nie jest objawem patriotyzmu

/
Odpowiedzialność za klęskę 1939 roku Polska opinia publiczna zrzuca na rząd, a byli członkowie rządu próbują ją czasami zrzucić na polską opinię publiczną. Źródło klęski jest jedno: ów optymizm, który u nas uchodzi za objaw patriotyzmu, ów pseudopatriotyczny, a w rzeczy samej zbrodniczy, nieodpowiedzialny optymizm jest przyczyną klęski i nadal się jak najgorzej odbija na naszych losach.

Urodziłem się w Radowiczach

/
Najbardziej utkwiła mi w pamięci uroczystość Bożego Ciała w 1939 r. połączona z przekazaniem wojsku karabinów maszynowych, zakupionych ze składek społeczeństwa. Mistrzem ceremonii był wójt, Ukrainiec, który pod palącym słońcem, w butach z długimi cholewami, biegał po boisku strasznie zaaferowany, wycierając co chwilę pot z twarzy karku. Witał gości w czarnych garniturach, czytając z kartki.

Mordowali bezbronnych

/
Od zbrodni popełnionej przez sowieckich i żydowskich „partyzantów” w Koniuchach, na obrzeżu Puszczy Rudnickiej, mija właśnie 70 lat. Śledztwo w tej sprawie, po interwencjach Kongresu Polonii Kanadyjskiej i załączeniu licznych dowodów, toczy się już prawie 13 lat.

„Pamiętaj Lasze, że do Wisły to nasze”

/
Jednak nie wszyscy dali się tak wmanewrować w nagonkę przeciwko Polakom. Nie pozwalali na mordy. Ci ludzie byli w okrutny sposób, tak samo jak Polacy, mordowani, bo to jest w jakiś dziwny sposób pojęta Swobodna Ukraina. Polacy wtedy uciekali na Zachód, za Bug, żeby schronić się przed mordami, albo na Wschód za Zbrucz. Na tamtych terenach za Żytomierzem, koło Winnicy, gdy się tylko dostali byli przez miejscowych ochraniani. Nie dopuszczono do mordów na nich. Trudno o tym dzisiaj pisać bo zakłamanie w tej sprawie jest olbrzymie.

I znów za kraty

/
W 1967 r. zacząłem znów bawić się w politykę. Odwiedził mnie w domu w Łodzi Kazimierz Załęski – „Bończa”, dowódca grupy partyzanckiej. Należałem do niej po przyjeździe z Wołynia. Wspaniały człowiek. Miał dla mnie propozycję. Jako fachowiec miałem mu pomóc i wspólnie z nim otworzyć zakład powlekania tkanin, ortalionu w Kielcach. Ponadto stwierdził, że skoro jestem aktywny i mam samochód, to trzeba było zadbać o wszystkie groby naszych kolegów. Spisać je wszystkie i uporządkować, bo nie wypada, żeby niszczały w zapomnieniu. - No i zajęliśmy się tym – „Bończa”, ja i Zbyszek Paciorek z Radomia, oraz mieszkańcy wsi związanych z partyzantką. To się już zaczęło UB bardzo nie podobać. Sprawa się nie spodobała „na górze” i dobrali się do nas wszystkich.

Cały czas mnie szukali

/
Przesłuchania polegały na staniu od siódmej rano do czwartej po południu na śliskiej posadzce w rozkroku z rękami podniesionymi do góry. Nie sposób było utrzymać się na nogach, a jednak staliśmy. Kto się przewracał, tego podnosili kopniakami. Człowiek może bardzo dużo wytrzymać… Potem kopniakami „pomagali nam” zejść z drugiego piętra do celi. Zanim jednak trafiliśmy do celi, prowadzono nas do łazienki. Specjalnie polewali ją wodą i wsypywali podchlorynem, środkiem do dezynfekcji. Po godzinie tak się dusiłem, że nie mogłem wytrzymać. Potem prowadzili do celi i szedłem spać. Ledwo się człowiek położył, a za pół godziny już było słychać wrzask – Pobudka, wstawać! – Kto nie chciał, to słyszał, że zaraz wróci tam, skąd właśnie przyszedł. Siedziałem więc na łóżku i spałem w tej pozycji.

Akcja na Kielce i Radom

/
- Przesłuchujący przestali na chwilę bić. Pułkownik spytał mnie po rosyjsku, co tu robię? Odpowiedziałem również po rosyjsku, że nie wiem, że zaniosłem cukier znajomemu i nie rozumiem, dlaczego mnie zatrzymali. - Ty bandit. - Kakoj ja bandit?! Ja zdies’uczus’ - odpowiedziałem udając zaskoczonego. - A otkuda ty ruski znajdziesz? - Ja iz Zapadnoj Ukrainy. - A otkuda? - Iz Łucka? – A szło ty zdes’diełajesz? - Ja repatriant - odpowiedziałem stanowczo. Pułkownik Popatrzył na mnie chwilę i powiedział - A ty nawierno wriosz. Pradałżajte, pradałżajte. I znów mnie zaczęli bić.

W "Krwawej Łunie"

/
Gdy oddział szykował się do wymarszu, „Drzazga” został zaproszony do wzięcia udziału w uroczystości z okazji rocznicy rewolucji październikowej, która miała się odbyć w Hermanówce. „Drzazga” udał się na nią wraz z „Piątym”, czyli Stanisławem Steciukiem, lekarzem oddziału, który miał mu służyć jako tłumacz, bo znał on dobrze język rosyjski. Pojechali furmanką, którą powoził „Słoń”. Zabrali ze sobą trochę rosyjskich karabinów, które chcieli wymienić na mauzery, bo mieli do nich pod dostatkiem amunicji. Więcej „Drzazgi”, „Piątego” i „Słonia” nie zobaczyliśmy. Mieli wrócić zaraz po uroczystości, ale nie wrócili.

Uratował mnie duch babci

/
Rano zamordowali jeszcze fornala Michalca, Ukraińca. U nacjonalistów ukraińskich panowała zasada, że Ukrainiec, który miał żonę Polkę i z nią córki, musiał je wszystkie zabić. Michalec był porządnym człowiekiem, bardzo kochającym rodzinę. Bronił jej, był potężnym i bardzo silnym mężczyzną. W czasie młocki brał pełny wór żyta tak, jakby to była duża piłka, a tu przecież bronił swoich dzieci… Byłem tam później i oglądałem jego chałupę. - Wszystko zdemolowali. Na ścianach było pełno krwi. W końcu go zabili, ale i on nie pozostał im dłużny. Wcześniej zabił dwóch, czy trzech z nich. Tej strasznej nocy działy się dantejskie sceny. To, co wyrabiali nacjonaliści z własnym narodem na Wołyniu i Podolu, przechodzi ludzkie pojęcie.

Testament Polski Walczącej

/
Mija 70 lat od powołania w styczniu 1944 r. ważnej struktury Polskiego Państwa Podziemnego – Rady Jedności Narodowej. Była to reprezentacja polityczna naszego Państwa Podziemnego na terenie okupowanego kraju, namiastka polskiego Sejmu, który z oczywistych powodów nie mógł wtedy działać.

Najpierw przyszli po ojca

/
Pod koniec czerwca nie wytrzymałem i postanowiłem wspólnie z kolegą uciec. W obozie ładowaliśmy wcześniej siano do wagonów i wiedzieliśmy, że załadowane pryzmy pojadą gdzieś na wschód. Tego dnia lał straszny deszcz. Pilnujący nas Ukrainiec starał się przed nim schować. Bez namysłu skorzystaliśmy z okazji. Najpierw jeden z nas ukrył się w beczkowozie z nieczystościami, a potem drugi. To była duża krypa i człowiek bez trudu się w niej mieścił.

Przerwane dzieciństwo

/
Podczas strzelaniny, która się przy tym wywiązała, ranny został porucznik, dowódca kompanii. Miał przestrzelone płuca. Leżał około 15 metrów ode mnie. W pewnym momencie nadjechał na koniu rosyjski oficer - Co ty? Ranny jesteś? No to się nie męcz - powiedział, po czym wyjął nagana i dobił go. Tych, których nie zabito w strzelaninie, a którzy się poddali, Rosjanie przekazali nacjonalistom ukraińskim, mówiąc - Róbcie z nimi, co chcecie. To jest pańskie wojsko. - Chłopi ukraińscy rozebrali tych młodych żołnierzy do naga. Pokładli na wozy drabiniaste, jak snopki siana i zakłuli widłami. Potem ciała ich wywieźli i potopili w jamach torfowych.

Z ziemiańskiej rodziny

/
Ukończył w 1916 r. szkołę pilotów w Odessie i został w carskiej armii pilotem bojowym. Został dwukrotnie ranny, a w 1917 r. strącony pod Stanisławowem dostał się do niewoli austriackiej. Od 1918 r. służył w Legionach jako pilot i kurier Piłsudskiego. Po wojnie polsko-rosyjskiej Piłsudski wiedząc, że ważne stanowiska trzeba obsadzić swoimi ludźmi, mianował go z ramienia rządu inspektorem lasów państwowych na Wołyniu. Był to dowód zaufania. Nasza rodzina byłą spokrewniona z Piłsudskimi. Mój pradziad Lisowski herbu „Jeż” w 1848 r. po powrocie z wojen, chciał się ożenić z Billewiczówną. Billewicz, który nie miał synów oświadczył, że nie odda mu córki za żonę, jeśli mój pradziad nie przyjmie do nazwiska herbu ich rodziny -„Mogiła” (Lisowscy mają herb „Jeż”). Nasza rodzina uczciwie przyjęła herb Billewiczów i od tego czasu zawsze nazywamy się Mogiła- Lisowscy herbu „Jeż”. Nigdyśmy tego nie zdradzili.

Wróciła sprawa Żubryda

/
Kibicowaliśmy także procesowi zabójcy Żubryda i jego żony, który ruszył w 1999 r. przed Sądem Okręgowym w Krośnie. Na ławie oskarżonych zasiadł Jerzy Vaulin, któremu zarzucono zamordowanie małżeństwa Żubrydów. Z relacji sądowych dowiedzieliśmy się, że osobnik ten zrobił w Polsce Ludowej karierę. Po wyjeździe z Podkarpacia powrócił do Wrocławia i kontynuował studia na Politechnice Wrocławskiej. Ukończył też Akademię Nauk Politycznych w Warszawie i Państwową Wyższą Szkołę Teatralną i Filmową w Łodzi. Pracował jako dziennikarz w „Po prostu” , „Sztandarze Młodych”, „Trybunie Dolnośląskiej” i „Głosie Pracy”. Pracował też jako reżyser w Wytwórni Filmów „Czołówka”. Cały czas oczywiście współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa. Proces Vaulina zakończył się po trzech latach umorzeniem. Uzasadnienie wyroku zostało utajnione.

Śmierć „Mundka” i Żubryda

/
„Mundek” wyskoczył przez okno i w tym momencie słomiana strzecha, która płonęła jak zapałka, zawaliła się i przygniotła go. Czekański zdołał odskoczyć i ostrzeliwał się z erkaemu Diegtiariewa. Gdy wywalił cały magazynek nie chcąc dać się wziąć żywcem, jak mi opowiadano, strzelił sobie z pistoletu w głowę. Rano obu zabitych zawieziono na cmentarz w Targowiskach i wrzucono bez trumien do przygotowanego dołu za jego płotem i zakopano bez żadnych oznaczeń, kryjąc miejsce darniną. Młodsza siostra Czekańskiego, Stanisława, która z ukrycia w kukurydzy oglądała całe wydarzenie, po odjeździe UB, zaznaczyła to miejsce prymitywnym krzyżykiem i od tej chwili nim się opiekowała.

Lwowskie ostańce

/
Podpisany w Jałcie wyrok na Polskę skazywał mieszkańców Kresów na tułaczkę na zachód. Nie wyjechało prawie dwa miliony naszych rodaków. Dla wielu był to świadomy wybór. Zostawali jako Polacy i strażnicy wielowiekowego dziedzictwa Rzeczypospolitej na tych ziemiach, obrońcy łacińskiej cywilizacji. W ilu miejscach mogliśmy usłyszeć takie opowieści jak staruszki z Grodna: „Nie oddaliśmy kluczy. Przez wiele lat nie było księdza, wtedy kładliśmy na ołtarzu ornat i tak modliliśmy się sami”. Potem kościół wysadzono w powietrze…

Akcja na stację w Rymanowie

/
Chłopaki chcieli się zemścić na zatrzymanym oficerze i w odwecie za śmierć Bieganowskiego rozwalić go! Jeszcze w wagonie szturchali go lufami i zaczęli mu ubliżać. Gdy wyładowaliśmy się w Milczy, na miejscu był już oddział Żubryda, który nie zdążył dotrzeć do Wróblika Szlacheckiego i wziąć udział w ataku na stację. Pamiętam, że Żubryd siedział na koniu i od razu zainteresował się tym zatrzymanym oficerem. Chłopaki myśleli, że każe go od razu ustawić pod ścianą i rozstrzelać. Gdy zapytali go, co z nim zrobić, ten oświadczył niespodziewanie – ja bym go wypuścił, to przecież też taki sam oficer Wojska Polskiego jak ja! – Chłopaki zbaranieli. Miny im zrzedły. Słowa Żubryda zawsze były rozkazem.

Najmłodszy żołnierz Żubryda

/
- Chodząc po mieście zachowywał się jak udzielny książę. Nie wiadomo czemu przybiegł aresztować Żubryda sam. Może nie miał nikogo pod ręką, albo tylko sobie chciał przypisać zasługę ujęcia groźnego bandyty. Wprost od drzwi ruszył do stolika, przy którym siedzieli Żubryd ze Skibą. Od razu zapytał - kak wasza familia? - Żubryd, który doskonale znał rosyjski zapytał go - szto wam nada? - Ten zaś dalej indagował - kak wasza familia? - Żubryd wyjął wtedy z kabury pistolet, położył na stoliku i powiedział - eto moja familia. - Cićwierikow zaczął wtedy uciekać. Żubryd strzelił za nim raz, czy dwa i nie wiadomo, czy nie chciał go trafić, czy też źle wycelował, w każdym bądź razie tylko drasnął tego Cićwierikowa gdzieś w ramię. Ten wyskoczył na Rynek i darł się jak opętany.

W AK-owskiej konspiracji

/
- Pamiętam, jak przemawiał przy okazji jakiegoś święta. Chyba to było podczas obchodów święta 1 maja, bo wcześniej był jakiś pochód. Przemawiał z balkonu gminy, bo ratusz był zniszczony. Pamiętam jak mówił, że – Polska 25 lat czekała na Armię Czerwoną, by ta przyniosła jej wolność i wyzwolenie od burżuazyjnego ucisku! Rymanowianie przyjęli to z wściekłością, bo nikt tu na Armię Czerwoną nie czekał 25 lat. Nikt też nie czuł się uciskany. Jak mi później brat opowiadał, po drugiej stronie rynku, w kamienicy na strychu siedział z karabinem jeden z chłopów, by temu czekającemu na wyzwolenie posłać kulę, ale broń mu się zacięła i „garbaty” ocalał.

W cieniu synagogi

/
Gdy ruszyli dalej w kierunku Sanoka, to do Rymanowa wkroczyli Słowacy. Mało kto wie, albo mało kto chce pamiętać, że w czasie II wojny światowej byli sojusznikami Niemców i razem z nimi wkroczyli do Polski. Słowacy objęli w Rymanowie komendanturę wojskową, a władzę cywilną w miasteczku przekazali Ukraińcom, którzy kolaborowali z Niemcami. Wkrótce, ku zdumieniu wszystkich mieszkańców Rymanowa, na ratuszu zawisły trzy flagi: hitlerowska, słowacka i… ukraińska. W samym ratuszu zaczęli urzędować Ukraińcy.

Dzieje wszechnicy lwowskiej

/
W myśl starej akademickiej tradycji uniwersytet otrzymywał imię tego, kto go fundował lub tworzył.

Czeka nas jeszcze dużo pracy

/
Na początku lat dziewięćdziesiątych wydawało się, że nie doczekamy nawet chwili, w której rząd Polski przyzna, że na Wołyniu została popełniona straszna zbrodnia na polskich obywatelach. To, że nie dało się tego ukryć przed Polakami jest również i naszą zasługą. Szkoda, że musiało upłynąć ponad 20 lat, zanim w Polsce zaczęło się o tym otwarcie mówić. Problem już dawno mógłby być za nami. A tak ukraińscy nacjonaliści mają do nas pretensje, że przez tyle lat nic od nich nie chcieliśmy, a teraz chcemy nie wiadomo czego. To jest jednak wina polskich polityków, którzy pomogli ich wyhodować. Żyrowali ich rozwój.

Walka o prawdę o Wołyniu

/
Od początku zdawaliśmy sobie sprawę, że Związek Ukraińców w Polsce prowadzi z nami grę, że liczy iż w toku badań taka prawda też wyjdzie i będą mogli z triumfem ogłosić to światu. Sądzili, że uda się im potwierdzić tezę, że oddziały Polskiego Państwa Podziemnego mordowały na Wołyniu Ukraińców na rozkaz, który otrzymały z Londynu.

Tragedia Dzieci Zamojszczyzny

/
"Któregoś ranka przyjechali uzbrojeni po zęby Niemcy i wyprowadzili nas na podwórko. Najpierw zastrzelili gospodarza, Czochrę, następnie moją mamę, później, jak sądzili, mnie. Dwie kule w tułów i jedna w głowę to dosyć, by pozbawić małego chłopca życia. Można przytoczyć znane powiedzenie: człowiek strzela, a Pan Bóg kule nosi. Przeżyłem, choć byłem ciężko ranny. Zostałem sierotą..."

W nowej rzeczywistości

/
Rzeczywiście okazało się, że boczną uliczką obok nas jadą cztery ciężarówki, wypełnione po brzegi Niemcami. Daliśmy ognia i po kilku minutach sprawa byłą zakończona. To było ostatnie zdarzenie, kiedy użyliśmy broni jako żołnierze dywizji. Część Niemców usiłowała stawiać opór, ale wkrótce się poddali. Wzięliśmy ich do niewoli, a później oddaliśmy ich Sowietom, gdy ci wkroczyli na Lubelszczyznę.

Miałem wysadzić tor

/
„Zając”, który pod nieobecność zaginionego „Gardy” dowodził jego żołnierzami mówił, że nie musiał się zgadzać na wcielenie ich do oddziałów Berlinga. Przekonał go jakiś politruk, który powiedział - panie poruczniku, przecież nikt nie wie, że wy tu jesteście! Jak nie pójdziecie z nami, to znikniecie i toczka! - Taką propozycję trudno odrzucić.

Z Warszawy na Wołyń

/
Wszyscy „warszawiacy”, biorący udział w walce byli zaskoczeni nie tylko tchórzostwem banderowców, ale także odwagą i zaciętością żołnierzy z kompanii „Motyla”. Później dowiedziałem się, że rodziny prawie każdego z nich wymordowali Ukraińcy.