Opozycyjny białoruski portal tut.by opisał obszernie sprawę represji wobec Polaków na Białorusi. Po podaniu informacji o uroczystościach związanych z Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych i późniejszym wszczęciu przez brzeską prokuraturę postępowania karnego ws. gloryfikacji zbrodniarzy wojennych, zasugerował czytelnikowi lekturę pełnego manipulacji i fałszywych informacji artykułu pt. „Morderca 79 Białorusinów spalił pięć wsi. Kim jest Bury i dlaczego został uniewinniony w Polsce”. Ponadto w tekście nie wspomniano o aresztowanych działaczach Forum Polskich Inicjatyw Lokalnych Brześcia i Obwodu Brzeskiego. 

Przypomnijmy – od dwóch tygodni na Białorusi trwa fala represji wymierzonych w działających w tym państwie Polaków. Jak poinformowaliśmy 9 marca, białoruskie władze zdecydowały o wyrzuceniu z Białorusi z konsulatu generalnego RP w Brześciu polskiego konsula, Jerzego Timofiejuka, który 28 lutego br. wziął udział w lokalnych obchodach Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, co białoruskie władze propagandowo przedstawiły jako czczenie „bandytów” odpowiedzialnych za „ludobójstwo Białorusinów”. Skromne obchody były organizowane przez Forum Polskich Inicjatyw Lokalnych Brześcia i Obwodu Brzeskiego, którym kieruje Anna Paniszewa. Także we wtorek na portalu internetowym głównego, białoruskiego dziennika państwowego „Biełaruś Siegodnia”, ukazał się artykuł Andrieja Mukowozczika, w którym autor ostro skrytykował Paniszewą przyrównując ją do „szkodnika”. Jeszcze ostrzej zaatakował liderką polskiej organizacji brzeski wideobloger Jurij Uwarow.

Prokuratura brzeska wszczęła postępowanie w sprawie „podżegania do nienawiści na tle narodowościowym” oraz „rehabilitacji nazizmu” do jakiego miało dojść w trakcie wspomnianych obchodów ku czci żołnierzy wyklętych zorganizowanych przez Forum Paniszewej. Za przestępstwo z tego paragrafu grozi kara pozbawienia wolności od 5 do 12 lat. Prokuratura miasta Brześcia twierdzi, że „pod pretekstem świadczenia usług informacyjnych i kulturalno-oświatowych z udziałem co najmniej 20 nieletnich uczniów i młodych mieszkańców Brześcia byli gloryfikowani zbrodniarz wojenni, włączając Romualda Rajsa, znanego pod pseudonimem <<Bury>>”. Polska dyplomacja, której przedstawiciel brał udział w zebraniu, zaprzecza by na spotkaniu w Polskiej Szkole Społecznej im. R. Traugutta sławiono akurat „Burego”. Następnie doszło do aresztowania Paniszewej i Aleksandra Nawodniczego, współzałożyciela Forum. Prokuratura zawnioskowała kilka dni później o delegalizację ich organizacji.

W ramach fali represji wymierzonych w polskich aktywistów prezes niezależnego Związku Polaków na Białorusi Andżelika Borys usłyszała w środę wyrok 15 dni aresztu za zorganizowanie tradycyjnego festynu z okazji dnia Św. Kazimierza. W czwartek wobec niej i innych działaczy ZPB wszczęto postępowanie z tego samego poważnego paragrafu co wobec Paniszewej – podżegania do nienawiści na tle narodowościowym. Tego dnia zatrzymano Andrzeja Poczobuta oraz działaczkę Związku z Lidy Irenę Biernacką, której już wcześniej białoruskie służby groziły wydaleniem z kraju. W ich mieszkaniach białoruskie służby przeprowadziły rewizje, podobnie jak w mieszkaniu Marii Tiszkowskiej, prezes Oddziału ZPB w Wołkowysku. Później przystąpiono do trwającego przez 7 godzin przeszukiwania siedziby Zarządu Głownego ZPB w Grodnie i redakcji mediów ZPB. Poszukiwano m.in. materiałów związanych z żołnierzami wyklętymi. Zrewidowano także prowadzone przez ZPB szkoły społeczne w Lidzie i Wołkowysku.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

„Morderca 79 Białorusinów spalił pięć wsi. Kim jest Bury i dlaczego został uniewinniony w Polsce”

Opozycyjny portal tut.by opisując represje wobec Polaków całkowicie pominął sytuację Anny Paniszewej i Aleksandra Nawodniczego. Po podaniu informacji o wszczęciu 10 marca przez brzeską prokuraturę postępowania karnego w sprawie gloryfikacji zbrodniarzy wojennych został podlinkowany pełen manipulacji i fałszywych informacji artykułu pt. „Morderca 79 Białorusinów spalił pięć wsi. Kim jest Bury i dlaczego został uniewinniony w Polsce”, w którym zasadniczo powtórzono łukaszenkowską narrację w tym temacie.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Autor artykułu tłumacząc genezę działań „Burego” cofa się do 1569 roku kiedy to utworzono federalną Rzeczpospolitą, w skład której weszło Królestwo Polskie i Wielkie Księstwo Litewskie, czyli państwo białorusko-litewskie. Stopniowo jednak wpływy Polski zaczęły rosnąć. W 1696 r. język starobiałoruski w Wielkim Księstwie Litewskim utracił status państwowy. W rezultacie w świadomości elit (i zwykłych Polaków) wszystkie ziemie Rzeczypospolitej były coraz bardziej kojarzone z Polską.

CZYTAJ TAKŻE: Łukaszenko: Wielkie Księstwo Litewskie było państwem białoruskim

Po rozbiorach i następnie odzyskaniu niepodległości wśród polskich elit występowali zwolennicy federalnego, jak i jednolitego rozwoju kraju. Ten ostatni niestety wygrał. Po wejściu Białorusi Zachodniej (na mocy traktatu pokojowego w Rydze z 1921 r.) do Polski, stopniowo rozpoczęła się polonizacja regionu. Do początku II wojny światowej wszystkie białoruskojęzyczne placówki oświatowe zostały zamknięte – czytamy w artykule.

Zobacz:  „Polska – hiena Europy” – antypolskie pikiety na Białorusi [+FOTO]

Przeczytaj: „Hiena Europy”: białoruskie media atakują Polskę w związku z rocznicą Traktatu Ryskiego [+WIDEO]

W 1939 roku terytorium Polski zostało podzielone między dwa państwa totalitarne: nazistowskie Niemcy i Związek Radziecki. Ale – i to jest jeden z paradoksów białoruskiej historii – w ten sposób doszło do zjednoczenia białoruskich ziem w jedno państwo. To prawda, że ​​Polacy nadal postrzegali Zachodnią Białoruś (a także zachodnią Ukrainę) jako swoje terytorium. Dlatego Armia Krajowa, gdy została utworzona w 1942 roku i podlegała rządowi polskiej emigracji w Londynie, działała na terytorium Polski w granicach 1939 roku, to znaczy na terytoriach białoruskich – przekonuje dalej autor. 

CZYTAJ TAKŻE: Sugerował białoruskość Białegostoku i gloryfikował sowieckiego zbrodniarza. Wystąpił jako ekspert TVP Info

Na marginesie warto przypomnieć, że białoruska polityka historyczna przedstawia jako „bandytów” nawet żołnierzy Armii Krajowej – Białoruś jest jedynym państwem na terytorium którego działała AK i w którym w żaden sposób nie zrehabilitowano akowców osądzonych w czasach stalinowskich. Ostatni żyjący w tym kraju akowcy wciąż są byłymi „bandytami”. Poza tym fenomen wyklętych do postaci „Burego” sprowadzają nie tylko media państwowe – walnie w tym zakresie łukaszenkowską propagandę wspierają finansowane przez Amerykanów Radio Wolna Europa czy niezależne białoruskie media, takie jak właśnie omawiamy tut.by.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Bury działał na Białostocczyźnie, gdzie przeważała ludność białoruska (w 1939 roku weszła w skład BSRR). Ale polscy partyzanci uważali, że Białorusini (i prawosławni) są wobec nich a priori politycznie wrogo nastawieni. Kiedy po drugiej wojnie światowej Stalin włączył te tereny do Polski i wytyczono nową granicę, ludność polska otrzymała możliwość przeniesienia się do tego kraju, a białoruska – do BSRR. Wielu mieszkańców Białostocczyzny odmówiło przeprowadzki, ponieważ mieszkali na tych terenach od dawna. Ale partyzanci próbowali się ich pozbyć, ludność niektórych wiosek otrzymała groźby od nielegalnych organizacji, niektóre rodziny zostały nawet zamordowane. Reakcja była odwrotna: działania oddziałów partyzanckich tylko wzmogły sympatię dla władz – przekonuje autor artykułu tut.by.

Dalej twierdzi on, że pod koniec stycznia i w lutym 1946 roku oddział „Burego” przeprowadził rajd, którego celem było zademonstrowanie siły jego organizacji. Spalono wtedy częściowo pięć wsi zamieszkanych przez ludność białoruską – Zaleszany, Wólkę Wygonowską, Zanie, Szpaki i Końcowiznę, gdzie zginęło łącznie 79 osób, w tym kobiety i dzieci.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Przedstawia jednak wersję wydarzeń obaloną przez polskich historyków, których ustalenia zbywa jako opozycyjne do relacji naocznych świadków:

Na przykład w Zaleszanach mieszkańcy zostali zepchnięci do jednego budynku, który następnie podpalono. Ludziom udało się uciec z budynku (polscy historycy mówią, że żołnierze strzelali nad ich głowami, naoczni świadkowie mówią odwrotnie). Ale potem „Bury” spalił całą wioskę, a wielu jej mieszkańców zginęło w pożarze lub podczas próby ucieczki. 30 stycznia miejscowi woźnice zostali zamordowani w pobliżu wsi Stare Puchały, a być może część z nich została zabita ze szczególnym okrucieństwem toporami (ponadto zwolniono tych, którzy byli ochrzczeni jako katolicy i umieli odmówić „Ojcze nasz” po polsku). 

Rewizja ustaleń Instytutu Pamięci Narodowej dokonana w 2019 roku tłumaczone jest dojściem do władzy w 2015 roku Prawa i Sprawiedliwości, pod którego rządami „zmieniono kierownictwo instytutu, a wnioski z 2005 roku nazwano błędnymi i <<niezgodnymi ze stanem faktycznym>>”. Ustalenia polskich historyków zostały sprowadzone do stwierdzenia, że zarzucanie „Buremu” zbrodni ludobójstwa nie odpowiada stanowi faktycznemu, a dokonane na kobietach i dzieciach mordy są usprawiedliwione, bo miejscowa ludność „aktywnie popierała reżim komunistyczny”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Ustalenia polskich historyków

W komunikacie opublikowanym na stronie IPN-u 11 marca 2019 roku przeczytać możemy, że Instytut „wobec  znacznego postępu badań naukowych prowadzonych nad wydarzeniami będącymi przedmiotem prowadzonego w latach 2002–2005 przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku śledztwa S 28/02/Zi (umorzonego  30.06.2005 r.), informuje, że w świetle wzmiankowanych badań naukowych” informacja, że żołnierze 3. Wileńskiej Brygady NZW swoje czyny kierowali przeciwko określonym społecznościom wiejskim – grupom ludzkim, których łączyło pochodzenie i wyznanie – a więc należały one one zbrodni ludobójstwa, nie odpowiada stanowi faktycznemu.

Pogłębionej analizy kontrowersyjnych wydarzeń mec. Grzegorz Wąsowski i dr Kazimierz Krajewski dokonali  w tekście naukowym, opublikowanym na łamach „Glaukopisu” (K. Krajewski, G. Wąsowski, Kpt. Romuald Rajs „Bury” na kartach książki „Skazy na pancerzach”, czyli prawda według Piotra Zychowicza,  „Glaukopis. Pismo społeczno-historyczne” 2019, nr 36). W tekście przedstawiono liczne dowody na niewiarygodność zeznań części naocznych świadków oraz przedstawiono w sposób szczegółowy, poparty licznymi źródłami, prawdopodobny przebieg zdarzeń m.in. właśnie w Zaleszanach.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

3. Brygada NZW napotkała w Zaleszanach zdecydowany opór przed spełnieniem świadczeń na jej rzecz, w szczególności wystawieniem podwód, wynikający z przekonania mieszkańców wsi, że mają do czynienia z wojskiem komunistycznym. Sądzili oni i dawali temu wyraz, że jako osoby sprzyjające władzy nie powinni być zmuszani przez siły rządowe do świadczeń tego typu. Z oczywistych względów, z punktu widzenia dowództwa 3. Brygady NZW były to dla mieszkańców Zaleszan okoliczności wysoce obciążające. To one, a nie narodowość miejscowej ludności, przesądziły o decyzji „Burego” w sprawie ukarania materialnego mieszkańców wsi poprzez spalenie ich zabudowań – czytamy w artykule dr. Krajewskiego i mec. Wąsowskiego. Ponadto nie podpalono zabudowań należących do mieszkańców dobrze traktujących partyzantów występujących jako przedstawiciele wojska komunistycznego. Na skutek działań żołnierzy 3. Brygady NZW śmierć w Zaleszanach poniosło czternaście albo piętnaście osób.

Według nas rozkaz „Burego” w sprawie działań represyjnych w Zaleszanach obejmował: zastrzelenie osób obciążonych działalnością komunistyczną oraz ukaranie materialne mieszkańców poprzez spalenie uprzednio opróżnionych z ludzi zabudowań wsi. Zgodnie z rozkazem partyzanckiego dowódcy działania te miały zostać poprzedzone zgromadzeniem – pod pretekstem zebrania zwołanego przez wojsko – wszystkich mieszkańców wsi (w tym także kobiet i dzieci, bez względu na wiek) w domu Sacharczuków. Przy tym dla odtworzenia i oceny rozkazodawstwa „Burego” w Zaleszanach bardzo istotną okolicznością jest, że spośród tych mieszańców wsi, którzy wykonali wówczas polecenie stawienia się w domu Sacharczuków zginął jedynie zastrzelony za działalność komunistyczną Piotr Demianiuk. Dom Sacharczuków także został podpalony przez partyzantów, ale ludziom, którzy znajdowali się wówczas w środku pozwolono uciec – co bez wątpienia było zgodne z rozkazem „Burego” i zapewne działo się jeszcze pod jego obecność w Zaleszanach – ustalili naukowcy – nie powinno budzić wątpliwości, że zamiarem „Burego” było, aby wszyscy mieszkańcy Zaleszan zgromadzili się w domu Sacharczuków, a jego podkomendni to polecenie swojego dowódcy sumiennie realizowali. Kobiety i dzieci, które w tej wsi wówczas poniosły śmierć, nie poszły do domu Sacharczuków, ukryły się bądź zostały ukryte (co dotyczy małych dzieci) we własnych domach – podpalonych następnie przez żołnierzy 3. Brygady NZW uznających, że domy te są już puste – i udusiły się dymem, spłonęły lub zmarły od rozległych poparzeń. „Bury” nie zamierzał pozbawić ich życia.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

31 stycznia 1946 r. w lesie pod Puchałami Starymi na rozkaz „Burego” grupa partyzantów 3. Brygady NZW dowodzona przez NN „Modrzewia”, drużynowego w plutonie „Bitnego”, zastrzeliła trzydziestu tzw. furmanów (chodzi o mężczyzn, którzy w dniach od 27 do 29 stycznia 1946 r. zostali wzięci przez oddział „Burego” na podwody) – fakt ten również jest wspominany w artykule białoruskiego medium.

Aktualny stan wiedzy nie pozwala na odtworzenie zdarzeń z 30 stycznia 1946 r. i nocy z 30 na 31 stycznia 1946 r. – wiadomo jedynie, że 3.Brygada NZW znalazła się wówczas na terenach objętych działalnością „siatki” NZW; na „dniówkę” 30 stycznia 1946 r. partyzanci zatrzymali się w rejonie wsi Bodaki. Być może wówczas furmani zostali poddani przesłuchaniom, które ostatecznie rozstrzygnęły o ich losie – przesądzając o zabiciu trzydziestu z nich i zwolnieniu pozostałych – ustalili badacze. Ważnym faktem jest to, że żołnierze „Burego” występowali cały czas jako przedstawiciele wojska komunistycznego i nic nie wskazuje na to, żeby furmani zorientowali się, że jest inaczej. Ograniczona wiedza na temat konkretnych przyczyn decyzji o pozbawieniu życia większości furmanów jest prostą konsekwencją celu propagandowego przyjętego przez ubeków prowadzących śledztwo w sprawie przeciwko „Buremu” i „ Rekinowi”, a potem czuwających nad właściwym z punktu widzenia władzy komunistycznej przebiegiem procesu tych dowódców partyzanckich.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Cel ten można sprowadzić do hasła, że z powodów narodowościowych nacjonaliści polscy spod znaku NZW zabijali Białorusinów, a dodatkowo, że działali z okrucieństwem co najmniej takim samym, jak niemieckie jednostki pacyfikacyjne podczas II wojny światowej (wrzucanie żywych ludzi w ogień, zabijanie i wrzucanie ciał do ognia) – czytamy w artykule opublikowanym w „Glaukopisie”. Z podobnych względów komunistyczna propaganda upowszechniła całkowicie nieprawdziwą wersję wydarzeń, wedle której furmani mieli zostać zamordowani „ze szczególnym okrucieństwem toporami”. Nieprawdą jest również twierdzenie, że zwolniono tych furmanów, którzy byli ochrzczeni jako katolicy i umieli odmówić „Ojcze nasz” po polsku.

Badacze przytaczają relację dotyczącą furmanów, jaką kilkanaście lat temu odebrali od członka konspiracji poakowskiej:

(…)  nasz rozmówca zamieszkiwał na kolonii położonej w pobliżu Puchał Starych, tj. miejsca egzekucji 30 furmanów. Jego kolegą był urodzony i zamieszkały w nieodległym Brańsku Józef Korzeniewski „Osa”, od końca 1945 r. służący jako dowódca drużyny w 3. Brygadzie NZW (zginął w listopadzie 1946 r.). Kilka miesięcy po rozstrzelaniu furmanów „Osa” na czele patrolu NZW zatrzymał się na postój w gospodarstwie naszego rozmówcy. Zapytany wówczas przez niego o powód rozstrzelania furmanów, „Osa” miał odpowiedzieć, że ci, którzy zostali zastrzeleni w lesie pod Puchałami Starymi „wygadali sobie swój los”. Z relacji „Osy” wynikało, że o losie furmanów zadecydował ich stosunek do państwa polskiego i reżimu komunistycznego oraz gotowość do współpracy z oddziałem wojska komunistycznego, za jakie wobec furmanów podawali się partyzanci 3. Brygady NZW. Powtórzmy za tekstem „Bury” a Białorusini – nasz rozmówca był człowiekiem niechętnym podziemiu narodowemu. 

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Cały szereg zarzutów wobec „Burego” został przez dr. Krajewskiego i mec. Wąsowskiego odparty w wiarygodny sposób dzięki zachowaniu metodologii naukowej. Na brak intencji „ludobójczych” wskazują np. zdarzenia w Szpakach, gdzie zastrzelono sześciu mężczyzn i spalono większość zabudowań. Naszym zdaniem, zginęli oni w następstwie przekazania dowództwu 3. Brygady NZW przez „siatkę” tej organizacji obciążających informacji na ich temat; jak wynika z zachowanej dokumentacji, członkami NZW było w Szpakach ośmiu mężczyzn – przekazali badacze. Z kolei w Końcowiźnie nie zabito nikogo, spalono wszystkie zabudowania wsi.

Badacze dziejów Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, dr Mariusz Bechta i dr Wojciech Muszyński, w wydanej w 2017 r. monografii NZW (M. Bechta, W. J. Muszyński, Przeciwko Pax Sovietica, Narodowe Zjednoczenie Wojskowe i struktury polityczne Ruchu Narodowego wobec reżimu komunistycznego 1944–1956, Warszawa 2017) również zdecydowanie odrzucili podłoże narodowościowo-religijne akcji pacyfikacyjnej podjętej przez oddział dowodzony przez kpt. Romualda Rajsa „Burego”. Autorzy zauważają (s. 269 wzmiankowanej publikacji), że: Tło opisanej wyżej akcji podziemia narodowego miało charakter polityczny i wiązało się z czynnym poparciem lokalnej ludności dla reżimu komunistycznego. Było to podstawowe kryterium, które później w propagandzie komunistycznej starano się ukazać w fałszywym świetle: mówiono o rzekomym konflikcie religijno-etnicznym między Polakami – katolikami – a Białorusinami – prawosławnymi. Podobnym nadużyciem jest modne ostatnio określenie działań pacyfikacyjnych „Burego” mianem ludobójstwa na ludności białorusko-prawosławnej, gdyż nie uprawniają do tego ani skala tych wydarzeń, ani ich przebieg, ani nawet skutki.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Podobne jak wyżej wymienieni badacze stanowisko zaprezentował  Michał Ostapiuk (IPN Olsztyn), autor biografii kpt. Romualda Rajsa „Burego” (M. Ostapiuk, Komendant „Bury”, Biografia kpt. Romualda Adama Rajsa „Burego” 1913–1949, Białystok – Olsztyn – Warszawa 2019). Michał Ostapiuk w swojej monografii dot. „Burego” bierze pod uwagę, że furmanom mogła zostać zaproponowana współpraca z reżimem komunistycznym. Ci, którzy przyjęli tę propozycję, a jednocześnie, w dowód, że nie jest to tylko pozorna zgoda na współpracę, obciążyli jakieś osoby – podając, że są one źle ustosunkowane do „władzy ludowej”, zostali zastrzeleni.

IPN wyraźnie zaakcentował, że w świetle najnowszych badań naukowych informacje zawarte w ustaleniach końcowych do śledztwa S 28/02/Zi  w wielu obszarach są wadliwe.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jak podkreślono w komunikacie IPN-u, kolejnym czynnikiem, na który należy zwrócić uwagę, jest fakt, że jedynym prawomocnym aktem prawnym dotyczącym kpt. Romualda Rajsa „Burego” i jego zastępcy, ppor. Kazimierza Chmielowskiego „Rekina”, jest postanowienie Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego z dnia 15 IX 1995 r. unieważniające wyroki śmierci wydane na dowódców 3. Wileńskiej Brygady NZW. Wojskowy Sąd uznał, że: Wymienieni [R. Rajs i K. Chmielowski] jednak uważali, że naczelnym zadaniem, które winni realizować w ramach udziału w NZW jest wyzwolenie kraju spod dominacji ówczesnego związku sowieckiego, a także rozbicie aparatu państwowego ówczesnego Ludowego Państwa. W ich przekonaniu więc dobra poświęcone przedstawiały mniejszą wartość od dobra ratowanego, tj. niepodległości i niezależności kraju. W tym miejscu należy też podnieść, że nie może być wątpliwości co do zamiaru obydwu represjonowanych, wobec których wykonano wyrok śmierci, a którzy podejmowali działania zmierzające do realizacji celów nadrzędnych, jakim był dla nich niepodległy byt Państwa Polskiego. Z kolei rozważając kwestię czynów, za które wyżej wymienionych skazano na karę śmierci […] nie można zdaniem sądu stwierdzić, że działania podejmowane przez Romualda Rajsa i Kazimierza Chmielowskiego pomimo poświęcenia najwyższego dobra, jakim było życie ludzkie, były rażąco niewspółmierne i pozostawały w rażącej dysproporcji do skutków, które tymi działaniami zamierzano uzyskać, lub dóbr, które chciano chronić.

Zgodnie z Ustawą z 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego (art. 2, pkt. 1) – „Stwierdzenie nieważności orzeczenia uznaje się za równoznaczne z uniewinnieniem”. W świetle obowiązującego prawa Romuald Rajs i Kazimierz Chmielowski są zatem niewinni – podsumował Instytut Pamięci Narodowej.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Białoruska narracja historyczna 

„Może i recytowali wiersze, ale na sto procent nie na cześć Rajsa, jego nazwiska na tym spotkaniu nawet nie wspomniano. Dokładnie to sprawdzaliśmy. Gdyby było inaczej, nasz konsul po prostu nie uczestniczyłby w takim spotkaniu.” – powiedział Marcin Wojciechowski, polski charge d’affairs w Mińsku, opisując zebranie zorganizowane przez polską organizację społeczną z Brześcia, które stało się przyczynkiem do represji. Jak dodał – „Nasz konsul uczestniczył w spotkaniu, które było poświęcone lokalnej historii, lokalnym wydarzeniom. Naszym zdaniem nie mają one żadnego antybiałoruskiego kontekstu i podtekstu”.

Charge d’affairs przypomniał, że Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych obejmuje „wszystkich ludzi, którzy po II wojnie światowej w ten czy inny sposób stawiali opór władzy komunistycznej, za co byli represjonowani”. Mówił też, że samo państwo polskie oddziela walkę „żołnierzy wyklętych” od zbrodni do jakich dochodziło na marginesie ruchu oporu – „Strona białoruska doskonale wie, że państwo polskie uważa działania <<Burego>> na ludności białoruskiej za zbrodnię wojenną […] Konkluzję w tej sprawie wydały odpowiednie polskie instytucje jeszcze w latach 90. i nikt jej nie cofnął”. – zacytował za Tut.by portal Związku Polaków na Białorusi – „Owszem, w tym roku niewielka grupa ludzi zorganizowała rajd samochodowy na cześć Żołnierzy Wyklętych, ale wydaje mi się, że oni czczą te epizody z ich biografii, które zasługują na szacunek”. Polska dyplomacja przyklasnęła więc białoruskiej narracji historycznej. Później łukaszenkowską propagandę uzasadniającą „czczeniem zbrodniarzy” represje wobec Polaków na Białorusi powielił bezkrytycznie m.in. Onet.pl.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Białoruska stacja ONT wyemitowała w ostatnich tygodniach propagandowy, oparty na nieprawdziwych tezach materiał, w którym zaatakowano polskich działaczy i Polaków z Białorusi w związku z upamiętnieniem „Żołnierzy Wyklętych”. W materiale wystąpiła m.in. działaczka SLD Justyna Klimasara, która publicznie się tym chwaliła.

Zaprezentowano na nim mocno propagandowy materiał Andrieja Aleksandrowa, oparty na nieprawdziwym twierdzeniu, jakoby lokalne obchody Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” miały być poświęcone pamięci Romualda Rajsa ps. Bury. Jako rzekomy „dowód” pokazano kadry z nagrania ze spotkania, na którym polscy harcerze z Brześcia śpiewają „Rotę”. Zaznaczono, że w wydarzeniu uczestniczyła Anna Paniszewa, dyrektorka szkoły i prezes Forum Polskich Inicjatyw Lokalnych Brześcia i Obwodu Brzeskiego oraz polski konsul, Jerzy Timofiejuk. Następnie narrator, zapewne Aleksandrow, kłamliwie twierdzi, jakoby świadomie upamiętniali oni właśnie „Burego”, podkreślając przy tym, że jego żołnierze mordowali białoruskie kobiety i dzieci. Zaznaczmy, że ta nieprawdziwa narracja o upamiętnianiu Rajsa w Brześciu jest od początku intensywnie lansowana i propagowana przez białoruskie media i władze.

Zobacz: Rajs „Bury” jako torturujący „morderca” na banerze Białorusinów demonstrujących w Warszawie

Żołnierze wyklęci nie są jedynym tematem kontrowersyjnie przedstawianym przez białoruską narrację historyczną.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Białoruskie kręgi opozycyjne wprost uznają dawne księstwa ruskie, ale też Wielkie Księstwo Litewskie, czy też polskie powstania narodowe na Kresach w XIX wieku, za narodowo-białoruskie, co zresztą prowadzi do zaprzeczania historycznej roli polskiej kultury i tożsamości na ziemiach zajmowanych obecnie przez Republikę Białoruś.

Przeczytaj: Prezydent RP: bardzo się cieszę, że Białorusini uważają Kalinowskiego za swojego bohatera [+VIDEO]

W narracji historycznej białoruskich kręgów opozycyjnych Wielkie Księstwo Litewskie ujmowane jest po prostu jako narodowe państwo Białorusinów. Idzie za tym przypisywanie białoruskiej narodowości wielu wybitnym przedstawicielom polskiego życia politycznego i kulturalnego na Kresach Wschodnich. Jako Białorusini, ukazywane są w białoruskiej publicystyce takie postaci jak Tadeusz Kościuszko, Jakub Jasiński, Tadeusz Reytan, Adam Mickiewicz, Michał Ogiński, Wincenty Konstanty Kalinowski, Ignacy Domeyko. W ostatnim okresie narrację tę zaczęły przejmować władze Białorusi. W 2017 r. minister spraw zagranicznych Białorusi, Władimir Makiej stwierdził, że „wiele państw rości sobie prawo do białoruskiej historii” i nieprawidłowe są jest źle, że Ignacy Domeyko w Chile i Tadeusz Kościuszko w Stanach Zjednoczonych są postrzegani jako przedstawiciele innego państwa [niż Białoruś]”.

Przeczytaj: Radio nadające na Białoruś wspierane przez Polskę: Mickiewicz był Białorusinem

PRZECZYTAJ: Według publicysty historycznego Biełsatu przywódca powstania styczniowego nie był Polakiem lecz Białorusinem

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

W podobnym tonie Makiej wypowiedział się w wywiadzie dla kilku białoruskich niepaństwowych mediów. Odpowiadając na jedno z pytań stwierdził, że przywódca powstania styczniowego na wschodnich ziemiach Rzeczpospolitej Wincenty Konstanty Kalinowski, przywódca insurekcji 1794 roku Tadeusz Kościuszko oraz znany badacz Ameryki Południowej Ignacy Domeyko „należą do historii Białorusi”. Dodał przy tym, że były to wspólne dzieje z Polską i Litwą.

Przeczytaj: Białoruska gazeta robi z wybitnych polskich zesłańców na Syberię Białorusinów

Wcześniej Pawieł Łatuszka, pełniący funkcję ambasadora Białorusi na Francję i Hiszpanię powiedział, że jego służba dyplomatyczna ma bardzo długą tradycję. Na przyjęciu z okazji setnej rocznicy powstania białoruskiej dyplomacji, jakie odbyło się w ambasadzie Białorusi w Hiszpanii oświadczył, że wywodzi się ona m.in. z czasów Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

„Białoruska historia stosunków zagranicznych wywodzi się z dawnych wieków, ma swoje źródła w czasach Księstw Połockiego i Turowskiego, Wielkiego Księstwa Litewskiego, Białoruskiej Republiki Ludowej” – powiedział Łatuszka.

PRZECZYTAJ: Czy Białorusini są „prawdziwymi Litwinami”? O giedroycizmie tylnymi drzwiami wchodzącym

Kilka lat temu na oficjalnej stronie internetowej Ministerstwa Obrony Republiki Białoruś pojawił się nowy dział nazwany „Nasi Bohaterowie”. Postaci z czasów I Rzeczpospolitej znalazły się w nim obok generałów Armii Czerwonej. Wśród bohaterów Sił Zbrojnych Białorusi znaleźli się bowiem także tacy wodzowie jak Konstanty Ostrogski, Jerzy Radziwił, Kazimierz Siemienowicz, Janusz Radziwiłł, Jan Karol Chodkiewicz, Jan Sapieha, Tadeusz Kościuszko.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Co warte podkreślenie w opisach tych postaci białoruscy wojskowi czynownicy starannie unikali jakiegokolwiek słowa, które wskazywałoby na ich związki z Rzeczpospolitą czy polskością. Piszę się na przykład o „największych rodach magnackich na Litwie, Białorusi i Ukrainie”. Opis postaci Tadeusza Kościuszki brzmi: „Znany bojownik za wolność narodów Ameryki Północnej i Europy Wschodniej, generał armii amerykańskiej. Dzięki jego talentowi militarnemu wojska amerykańskie zwyciężyły pod Saratogą (1777 r.). Kierownik powstania 1794 r. w Polsce i na Białorusi”. Jest to jedyna wzmianka o Polsce w całym szeregu opisów dotyczących postaci związanych z pierwszą Rzeczpospolitą.

Kresy.pl / tut.by

Czytaj kolejny artykuł
5 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. 1000_szabel
    1000_szabel :

    Ech, pewnie znowu rozpiszę się zanadto, trudno. Podczas jakiejkolwiek pacyfikacji wojskowej odnotowanej w dziejach zwykle dochodziło do ofiar, często przypadkowych. Natomiast co do wspomnianych pięciu pacyfikowanych wsi (Zaleszany, Wólka Wygfonowska, Szpaki, Zanie i Końcowizna), „Bury” wykonywał wydany jeszcze we wrześniu 1945 roku rozkaz dowódcy Komendy Okręgu Białystok NZW, mjr. Jana Szklarka (Floriana Lewickiego), ps. „Kotwicz”. Owa piątka wsi z kolei nie była znowu taka niewinna, jak to postsowiecka propaganda usiłuje forsować. To wsie silnie skomunizowane, aktywnie współpracujące z NKWD, zresztą o dość długich „tradycjach” komunistycznych (w czasach II RP działały tam komunistyczne jaczejki, na których opierał się sowiecki wywiad). Na przełomie stycznia i lutego 1946 roku każda z tych wsi dodatkowo posiadała uzbrojone samoobrony za przyzwoleniem sowietów. Rozkaz „Kotwicza” nie był przypadkowy, w tym rejonie siatka NZW była zagrożona i wręcz sparaliżowana przez obcy wywiad i obce siły bezpieczeństwa (NKWD i UB), do czego walnie przyczynili się także liczni miejscowi agenci i konfidenci. Jeżeli 3 Wileńska „Burego” to zbrodniarze, to jak nazwać tych czerwonych konfidentów, którzy denuncjowali tych, którzy chcieli żyć w niepodległej Polsce, przyczyniając się tym samym do ich torturowania i mordowania przez Smiersz i UBP?
    W Zaleszanach nie wszyscy wypełnili polecenie „Burego”. „Bury” kazał im wziąć ciepłe ubrania i stawić się w domu Sacharczuków na zebranie. Ponieważ zamierzał ukarać wieś materialnie (najprostszym sposobem w takich warunkach było spalenie zabudowań), zadbał o to, by w zimowy wieczór po spaleniu mieszkańcy nie zmarzli, słowem nie zamierzał dokonać morderstw na niewinnych. Gdyby chciał ich wszystkich mordować, to po cóż
    miałby zalecić wzięcie ciepłego ubrania? Rozstrzeliwani byli tylko ci, którzy byli członkami PPR i którzy przechwalali się swoją zdradziecką aktywnością (wojsko „Burego” udawało pułk KBW i tak było postrzegane przez mieszkańców Zaleszan oraz tych czerwonych aktywistów, którzy akurat tam przebywali). Ci co nie wykonali polecenia i zamiast stawienia się na zebraniu w wyznaczonym miejscu, ukryli się, po podpaleniu zabudowań zostali spaleni (skąd partyzanci mieli wiedzieć, że kryją się tam ludzie?). Ponadto po podpaleniu zabudowań nie strzelano do osób, które próbowały ratować swoje różne przedmioty (np. maszyny, narzędzia rolnicze, czy inwentarz żywy), mimo, że im zakazano ratowania dobytku. W kolejnych wsiach „Bury”, wyciągając wnioski z zaleszańskich doświadczeń i biorąc już pod uwagę, że ktoś może nie zastosować się do poleceń, starał się podpalać głównie zabudowania gospodarcze, domy mieszkalne zaś oszczędzać (co nie oznacza, że za każdym razem się udało). Jedyne wydarzenia, które są wg mnie kontrowersyjne, to zamordowanie jednej dziewczyny i zgwałcenie drugiej we wsi Szpaki oraz zastrzelenie niewinnych osób we wsi Zanie. Obie kwestie wg mnie w istocie podpadają pod definicję zbrodni wojennej i wymagają wyjaśnienia, natomiast w chwili obecnej głównie ze względu na brak dostatecznych i wiarogodnych źródeł, ciężko jednoznacznie stwierdzić, co się dokładnie zadziało w tych dwóch miejscowościach. Jeśli chodzi o Szpaki (morderstwo i gwałt), jest możliwe, że jeśli w ogóle to miało miejsce, mogło się odbyć bez wiedzy „Burego”. Podkreślam, jeśli miało miejsce, bowiem w trakcie komunistycznego procesu „Burego” (w roku 1949) nie ma słowa o zamordowanej córce gospodyni Eugenii Pietruczuk, czy gwałcie na drugiej dziewczynie, która przebywała wtedy w domu Pietruczuków. Co ciekawe, wg historyków informacja o morderstwie i gwałcie pojawia się dopiero w źródłach z lat (sic!) 70-tych. Poza tym dowiedziono, że takich postępków „Bury” nie tolerował. Ba! Nie tolerował nawet alkoholu w swoich oddziałach, a co dopiero za gwałty i morderstwa. Takie rzeczy w 3 Brygadzie Wileńskiej były karane z pełną surowością i kara była tylko jedna w warunkach wojennych. Jeśli chodzi o Zanie, to pacyfikacji tej wsi dokonał pluton ppor. „Bitnego”, „Burego” tam nie było. Wiadomo, że wspomniany pluton został ostrzelany przez samoobronę Zań, doszło do krótkiej walki i przełamania obrony wsi. To, co się stało potem w istocie ciężko wyjaśnić. Żołnierze „Bitnego” zabijali niewinnych mieszkańców (w tym kobiety i dzieci). Nie wiadomo, czy „Bitny” z premedytacją dokonał tego, czy nie zapanował nad swoimi podkomendnymi, czy został sprowokowany. Trzeba też mieć na uwadze to, że duże utrudnienie dla ustalenia dokładnego przebiegu wydarzeń i dojścia do pełnej prawdy stanowią liczne zeznania, które są zwyczajnym poświadczeniem nieprawdy lub preparowane (np. dokumenty śledcze UB), ale także niektóre zeznania lub twierdzenia tzw. świadków złożone nawet po 1989 roku. Były też osoby, które relacje składały kilkukrotnie i poszczególne wersje tych relacji przeczyły sobie nawzajem. Co ciekawe, wykazanie fałszywości wielu relacji i zeznań w tej sprawie ułatwił także fakt, że w trakcie śledztwa prowadzonego przez UBP w latach 1946-49 (które nb. bardziej miało służyć na użytek komunistycznej propagandy, niż na ustaleniu rzeczywistego przebiegu wydarzeń) czerwoni zmienili koncepcję śledztwa. Najpierw czerwona propaganda przedstawiała żołnierzy NZW jako bandytów rabujących i mordujących chłopów. Później propaganda przestawiła się na tory konfliktu narodowościowo-religijnego (banda reakcyjnych katolickich Polaków mordowała Białorusinów i prawosławnych). Wraz ze zmianą propagandy, zmieniała się koncepcja śledztwa. W skrócie można posunąć się do stwierdzenia, że de facto to był jeden wielki cyrk i szopka. I nie jestem pewien, czy kiedykolwiek dojdziemy prawdy. To, że akcja pacyfikacyjna białostockiego PAS NZW nie była motywowana podziałem narodowościowym lub wyznaniowym wielokrotnie wykazali już historycy IPN. Mimo, że owe 5 feralnych wsi były zamieszkiwane w większości przez Białorusinów, rozstrzeliwani byli także Polacy. Z kolei odnośnie egzekucji furmanów, nie ma wątpliwości, że ci do zastrzelenia też zostali wyselekcjonowani -wbrew niektórym nieprawdziwym relacjom- wśród zwalnianych do domu furmanów (po akcji w Zaleszanach) był co najmniej jeden Białorusin. Historycy dowiedli dobitnie, że kryterium, którym kierowało się dowództwo 3 Wileńskiej i żołnierze im podlegli była współpraca poszczególnych mieszkańców z komunistycznym reżymem, nie zaś narodowość, czy wyznanie religijne. Byli oni podczas pobytu żołnierzy NZW w tych wsiach (w toku śledztwa na miejscu) wyłuskiwani, a następnie rozstrzeliwani.
    Na koniec… Ciężko uwierzyć, żeby „Bury” był bandytą i zbrodniarzem sensu stricte. „Bury”, który jeszcze jako bardzo młody człowiek zbierał wychowanie w Szkole Podchorążych dla Nieletnich, a następnie był żołnierzem WP i po kolei zdobywał awanse (od szeregowego po kapitana), który był bardzo zdyscyplinowanym żołnierzem i oficerem. Dowodził dobrze i na swoim koncie miał wiele zakończonych sukcesem akcji (zwł. na Wileńszczyźnie) i nie było w zasadzie żadnych kontrowersji ani przed, ani po owej pacyfikacji w powiecie bielskim, które by się za nim ciągnęły. Jedynym epizodem, jaki kojarzę (zapewne dramatycznym) było rozstrzelanie 20 jeńców z 22 wziętych do niewoli po zwycięskim boju z hitlerowcami o Mikuliszki w 1944 roku na Wileńszczyźnie. Wśród jeńców był 1 szkop, 19 Litwinów i 2 Białorusinów. Szkopa zabito podczas próby ucieczki, 19 litewskich policjantów podejrzanych o zbrodnie na ludności polskiej dokonanej w Święcianach – rozstrzelano, natomiast (co ciekawe) 2 Białorusinów zwolniono.
    Jeszcze jedna sprawa. Nie chcę tych wydarzeń porównywać do pacyfikacji niemieckich lub sowieckich, bo ani szkopy, ani sowieci nie są tu żadnym wzorem, ale wyobraźcie sobie, co by zrobili komuniści, gdyby któraś wieś ostrzelała nadjeżdżającą kolumnę NKWD, Armii Czerwonej lub KBW. Przypomnę tylko, że sowieci i Niemcy mordowali i równali z ziemią całe wsie za samo podejrzenie pomagania, czy zaopatrywania w żywność członków polskiego podziemia.
    Na pytania typu „czy <> był bohaterem? Czy <> był zbrodniarzem?” nie da się na podstawie obecnej wiedzy jednoznacznie odpowiedzieć, zaś osoby, które od razu ferują takie wyroki muszą być albo zwykłymi idiotami, którzy nawet nie wiedzą o czym mówią albo potomkami czerwonych aktywistów (tak jak to jest z osobami oskarżającymi „Ognia” o zbrodnie). Zgadzam się z naukowcami, że definitywne ocenianie „Burego” jest obecnie niezasadne i nieuprawnione. Mimo to postaram się odnieść do tych pytań. Czy R. Rajs był dla mnie bohaterem? Raczej tak, zwłaszcza po wielu udanych akcjach i bojach ze Szkopami, potem z sowietami. Ma zapisaną piękną kartę bojową o wolność Polski i bezkompromisowość wobec komunistów. Opcjonalnie był bohaterem ze skazą, która tak naprawdę nie została jak na razie dostatecznie wyjaśniona. Czy był zbrodniarzem? Nie wiem. Na podstawie obecnych badań – stwierdzę, że nie. Jeśli jednak w przyszłości w toku dalszych badań miałoby się okazać, że „Bury” świadomie miałby rozkazać mordowanie niewinnych cywilów w Zaniach, czy przymykać oko na gwałt i mord w Szpakach (co wydaje się nieprawdopodobne), byłbym wielce rozczarowany i jeszcze bardziej zaskoczony, ale zdanie swoje musiałbym wówczas zrewidować. Póki co nie mam powodu ku temu.
    Natomiast od białoruskiej komunistycznej, wręcz ohydnej propagandy żywcem wyjętej z lat 40 i 50-tych (zwłaszcza wziąwszy pod uwagę komunistyczną nowomowę z minionych lat) to -przepraszam za kolokwializm – chce mi się rzygać i komentować tego nie mam zamiaru. Do nabawienia się mdłości wystarczyło mi obejrzenie niedawno materiału filmowego jednej z białoruskich telewizornii, który to przedstawiał najprawdopodobniej albo sowieckich nkwdzistów albo niemieckie siły policyjne używające miotaczy ognia do podpalania jakiejś, zapewne pacyfikowanej, wsi i ten komentarz białoruskiego narratora mówiącego, jak to Armia Krajowa mordowała białoruskich chłopów. No chyba każdemu obeznanemu z historią najnowszą taki materiał filmowy spowodowałby odruch wymiotny. Dodam tylko, że ten filmowy fragment widziałem już wcześniej w jakimś filmie dokumentalnym na temat (sic!) wojny niemiecko-sowieckiej na froncie wschodnim, tej z lat 1941-1945.
    Żałosne i niskie jest dla mnie coraz powszechniejsze instrumentalne traktowanie historii przez coraz więcej państw i dowolne dobieranie materiałów źródłowych, gdzie już nawet podstawy krytyki źródłowej idą bezceremonialnie w odstawkę. To nie prowadziło nigdy do niczego dobrego i prowadzić nie będzie. Cały czas konsekwentnie ze smutkiem podtrzymuję swoje zdanie, że tak po prawdzie ludzkość nie wyciągnęła żadnej lekcji z tragicznego XX wieku i zdania -póki co- nie zmienię. Bo i nie mam powodu zmieniać. To tyle ode mnie.

  2. Roman1
    Roman1 :

    Jak to ładnie można zapisać – „decyzja o pozbawieniu życia furmanów”, zamiast bestialskie morderstwo dokonane przez siepaczy Burego. „Historycy”, w zależności do której partii należą, mogą udowodnić wszystko i w chwałę obrócić najgorsze zbrodnie. Hańba „wolnej” Polsce.

    • Kojoto
      Kojoto :

      Ромan – адзін. Ile płacą ci za kłamliwy bełkot na tym forum? Bestialscy zbrodniarze to byli w waszych bolszewickich szeregach, podobnbie jak w UPAdlińskich i nazistowskich. Polska Armia (W tym oddział „Burego”) kierowała się zasadami i tradycjami obcymi dla waszej barbarzyńskiej mentalności.