Prezydent Andrzej Duda powiedział, że bardzo cieszy go to, iż Białorusini uważają Wincentego Konstantego Kalinowskiego, jednego z przywódców powstania styczniowego, za swojego bohatera narodowego. O powstańcach powiedział, że „trudno dziś rozróżnić, kto był czyim bohaterem”, bo to „nasi, wspólni bohaterowie”. Mówił też, że nie dyskutuje się, czy Adam Mickiewicz był poetą polskim czy litewskim, bo był „naszym poetą”.

Jak już informowaliśmy wcześniej, w sobotę w Wilnie uroczyście pochowano doczesne szczątki 20 powstańców styczniowych, w tym przywódców powstania na Litwie – Wincentego Konstantego Kalinowskiego i Zygmunta Sierakowskiego których szczątki odkryto dwa lata temu podczas prac na Górze Giedymina. Uroczystość miała charakter państwowy, uczestniczyli w niej prezydenci Polski Andrzej Duda i Litwy Gitanas Nauseda oraz delegacje władz Białorusi, Łotwy i Ukrainy. Dzień wcześniej obaj prezydencji odbyli oficjalne spotkanie i rozmowy, po których wspólnie wystąpili na konferencji prasowej.

Podczas tej konferencji prasowej dziennikarz Telewizji Biełsat zadając pytanie zwrócił uwagę, że Białorusini uważają Kalinowskiego „za swojego bohatera narodowego, który odegrał zasadniczą rolę w kształtowaniu nowoczesnej nacji białoruskiej”. Zapytał obu prezydentów, jaką rolę we współczesnej polityce odgrywają takie postacie, o których przynależność narodową spierają się różne narody.

Przeczytaj: Białorusini chcą pochować przywódcę powstania styczniowego u siebie, jako białoruskiego bohatera narodowego

Czytaj również: Białoruski naukowiec twierdzi, że powstanie styczniowe nie było polskim a jeden z jego przywódców był Białorusinem

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

– Bardzo się cieszę, że Białorusini uważają pana Kalinowskiego za swojego bohatera – odpowiedział prezydent Andrzej Duda. – To bardzo dobrze. Ale my wszystkich tych bohaterów uważamy za swoich bohaterów. To byli nasi bohaterowie, to byli wspólni bohaterowie.

Przypomnijmy, że stacja Biełsat, finansowana z pieniędzy polskiego podatnika, od lat konsekwentnie promuje narrację, w której podważa się charakter powstania styczniowego jako polskiego zrywu narodowego i wyzwoleńczego, a także neguje polskość wielu jego uczestników i przywódców, w tym m.in. Kalinowskiego. Narracja ta jest zbieżna z tą, jako prezentują środowiska opozycji narodowej na Białorusi, a częściowo również władze w Mińsku.

Przeczytaj: Biełsat krytykuje usunięcie białoruskich obiektów fałszujących pamięć o powstaniu styczniowym

Czytaj także: Białoruska depolonizacja polskich miejsc pamięci narodowej

Zobacz: Szef białoruskiego MSZ: Kalinowski, Kościuszko i Domeyko należą do historii Białorusi

Zdaniem polskiego prezydenta obecnie „bardzo trudno jest rozróżnić w szczegółach, patrząc z perspektywy dzisiejszej, kto był tak naprawdę czyim bohaterem”. Posłużył się przykładem Adama Mickiewicza, zaznaczając, że „nasz wieszcz” napisał po polsku „Litwo, Ojczyzno moja” w poemacie „Panu Tadeuszu”.

– W takim razie można by dyskutować, czyim tak naprawdę był poetą: polskim, litewskim…. Nie ma takiej dyskusji! Był naszym poetą – podkreślił Duda. Jego zdaniem, tak samo trzeba patrzeć na powstańców styczniowych: – Dzisiaj patrzymy na to wspólnie. Myślę, że na tamtych bohaterów powstania styczniowego też tak trzeba spojrzeć.

Polski prezydent mocno podkreślił też, że cieszy się z obecności na uroczystości przedstawicieli władz białoruskich. – To, że będą z nami obecni w tym kondukcie, to widomy znak przyjaźni i wspólnoty.

Litewski prezydent Gitanas Nauseda powiedział, że całkowicie zgadza się ze stanowiskiem wyrażonym przez Andrzeja Dudę. Zwrócił uwagę, że inny z chowanych w Wilnie przywódców powstania styczniowego na Litwie, Zygmunt Sierakowski, „jest synem Ukrainy” i pochodzi z Ukrainy [urodził się na Wołyniu – red.].

– Tak więc to też część dziedzictwa historycznego Ukrainy – powiedział litewski prezydent. Zaznaczył, że jego zdaniem nie należy dzielić bohaterów „na przynależność do tego czy innego narodu”, ale zrozumieć, że najważniejsza była ich walka o wolność.

– Walka o wolność łączy wszystkie narodu, zbliża je [dosł. w tłumaczeniu symultanicznym „niech je spokrewnia” – red.], ponieważ to najważniejsza wartość, jaką może mieć naród. Walka o zachowanie wolności jako takiej. To pozostało do dziś, niezależnie od wszelkich zawieruch historycznych, zarówno dla państwa polskiego, jak i litewskiego – powiedział Nauseda.

Podczas tej konferencji prasowej prezydent RL powiedział też m.in., że „powstanie styczniowe nie było powstaniem jednego czy dwóch narodów, lecz stanowiło ważne wydarzenie dla wielu narodów”.

Czytaj więcej: Nausėda: Powstanie styczniowe było ważnym wydarzeniem nie dla dwóch, ale dla wielu narodów

Stajemy tu dzisiaj razem: Polacy, Litwini, Białorusini, Łotysze, Ukraińcy. Jesteśmy tutaj jako przedstawiciele państw Europy Środkowej, ale także jako depozytariusze wielkiego dziedzictwa Rzeczypospolitej Wielu Narodów, którą nasi przodkowie kiedyś współtworzyli – powiedział z kolei prezydent Andrzej Duda podczas uroczystego pogrzebu powstańców styczniowych w Wilnie. Mówił też o budowaniu „Europy Środkowej Wielu Narodów”.

Należy zaznaczyć, że w swoim wystąpieniu polski prezydent nazwał jednego z przywódców powstania na Litwie, Wincentego Konstantego Kalinowskiego, którego również w piątek uhonorowano i pogrzebano, „przywódcą powstańczej Grodzieńszczyzny” i „budzicielem ludu białoruskiego do wspólnej z Polakami i Litwinami walki o zrzucenie moskiewskiego jarzma”. Nawiązał też do podziemia antykomunistycznego, w tym litewskiego, czyli tzw. „braci leśnych”, których prezydent zrównał z Żołnierzami Niezłomnymi, mówiąc, że są oni bohaterami również dla Polaków:

– W naszych krajach wciąż przecież odnajdujemy bezimienne doły śmierci ze zwłokami ofiar – żołnierzy partyzantki antysowieckiej, zamordowanych przez czerwony reżim. Pamiętamy dzisiaj także o nich, o polskich „żołnierzach wyklętych-niezłomnych”, o litewskich „braciach leśnych” i o innych. Bo wszyscy oni – zarówno ci sprzed 150 lat, jak też ci sprzed 70 lat – są dla naszych narodów bohaterami wolności.

Podczas uroczystego pogrzebu powstańców styczniowych w Wilnie, ludzie przynieśli ze sobą flagi Polski, Litwy, flagi Wielkiego Księstwa Litewskiego, a także biało-czerwono-białe flagi białoruskie, których relatywnie było bardzo dużo i były wyraźnie eksponowane, w tym w licznych relacjach z uroczystości. Jak pisaliśmy, białoruskie środowiska narodowe niezgodnie z prawdą uznają Kalinowskiego za „Białorusina”.

Jak pisaliśmy, w kręgach białoruskiej inteligencji, szczególnie osób związanych z opozycją, Kalinowskiego określa się mianem Białorusina, próbując zanegować jego polskość i fakt, że był przywódcą polskiego zrywu narodowego, którego celem było odzyskanie przez Polskę niepodległości. Oficjalnie władze w Mińsku uznają Wincentego Kalinowskiego za ważną postać historyczną, ale nie za bohatera narodowego.

PRZECZYTAJ: Według publicysty historycznego Biełsatu przywódca powstania styczniowego nie był Polakiem lecz Białorusinem

Dodajmy, że ostatnio w ramach akcji propagującej deklarowanie polskiej tożsamości narodowej i polskiego języka ojczystego w czasie spisu ludności na Białorusi, prowadzonej przez założoną przez polską młodzież ze wschodu Fundację Młode Kresy, przygotowano grafiki, które znalazły się na plakacie i naklejkach. Na tych ostatnich zamieszczono reprodukcję Karty Polaka z wizerunkami i danymi znanych bohaterów polskiej historii pochodzących z terenów dziś należących do Białorusi: w tym Tadeusza Kościuszki, Adama Mickiewicza czy właśnie Wincentego Konstantego Kalinowskiego.

Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz