W rozmowie z Kresami.pl Wójt Gminy Stubno Janusz Słabicki, który podjął decyzję o rozebraniu nielegalnego upamiętnienia ku czci UPA w Hruszowicach, odsłania kulisy sprawy. W tym nacisków polskich służb, a także gróźb ze strony ukraińskiej – w tym wysokich rangą urzędników państwowych.

W minioną środę nielegalny „pomnik” UPA w Hruszowicach został całkowicie rozebrany przez społeczników i rodziny ofiar OUN-UPA. Akcja była zgodna z prawem. Dopełniono określonych procedur, m.in. za zgodą wójta gminy Stubno, Janusza Słabickiego. Rozbiórka miała charakter czynu społecznego, w którym wzięły udział osoby chętne, m.in. działacze Ruchu Narodowego, osoby zasłużone dla walki z banderyzmem, a także rodziny ofiar OUN-UPA. Ruch Narodowy objął całą akcję patronatem. O planowanej akcji informowaliśmy jako pierwsi.



Kresy.pl: Jak doszło do tego, że po tylu latach udało się rozebrać nielegalny pomnik ku czci UPA, stojący na cmentarzu w Hruszowicach?

Janusz Słabicki, wójt gminy Stubno: Nie chciałbym, żebyśmy mówili o pomniku, bo pomnikiem to nigdy nie było. Byłby nim, gdyby stał legalnie. Dlatego mówimy o nielegalnym upamiętnieniu – to zostało wzniesione bez uzgodnień, bez pozwoleń – czysta samowola budowlana. Później ten obiekt został przez tzw. nieznanych sprawców ogołocony z tablic, poświęconym czterem konkretnym kureniom UPA. Nie było tam żadnych pochówków, ale później była jakaś ukraińska wersja, że one tam są, że był to pomnik nagrobny. Nie! Ta budowla miała charakter pomnikowy, ale była poświęcona wyłącznie kureniom UPA. W dodatku te tablicy nie miały polskich napisów, była tylko cyrylica. Ludziom to się nie podobało. W końcu ktoś to w nocy zdjął, później ktoś oblał to farbą, wymalował napisy… To było już tylko takie straszydło, które stało na cmentarzu komunalnym. I decyzją wójta zostało rozebrane.  A że budziło to mnóstwo emocji, szczególnie wśród naszych środowisk kresowych i narodowych, to zaoferowano mi pomoc w rozbiórce, żeby nadać temu charakter czynu społecznego. Pewnym problemem była ukraińska mniejszość narodowa, która opowiadała się za tym, żeby tego nie ruszać. Dlatego nadano temu taki charakter. Natomiast przedstawiciele organów państwowych mówili, że nie mają tutaj w sensie formalno-prawnym nic do powiedzenia. Więc decyzją wójta zostało to zdemontowane, zgruzowane – fizycznie nie ma po tym śladu.

ZOBACZ: Demontaż pomnika UPA w Hruszowicach krok po kroku – fotoreportaż

CZYTAJ WIĘCEJ:

IPN: rozbiórka pomnika UPA była legalna, nie przyjmujemy do wiadomości zawieszenia legalizacji polskich pomników

Ministerstwo Kultury: demontaż nielegalnego pomnika UPA zgodny z prawem

Czy inne władze samorządowe czy inne, np. na poziomie powiatu czy województwa, oferowały wcześniej jakąś pomoc?

Nie. Wcześniej były takie próby ze strony Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Także niektórzy ministrowie, ale to było już dawno temu. Za to Ukraińcy i ukraiński IPN z [Wołodymyrem] Wiatrowyczem [prezes UIPN, znany negacjonista wołyński – red.], także [Światosław] Szeremeta [ukraiński urzędnik w randze ministra – red.], interweniowali. Związek Ukraińców w Polsce zapowiadał, że będzie chciał to zalegalizować. Czyli – chcieli się domówić z IPN, jak to zrobić. Ale przez 23 lata żadnych takich działań nie podjęto. Było wystarczająco dużo czasu, żeby coś zrobić. No i sprawa dojrzała do tego, żeby ją definitywnie zakończyć, bo zaczęła budzić niezdrowe emocje.

PRZECZYTAJ: Kuchciński krytykuje nielegalne pomniki UPA – wcześniej nic z nimi nie zrobił

Ten materiał powstał dzięki pracy dziennikarzy portalu Kresy.pl.
Wspieraj rzetelne dziennikarstwo.

A władze centralne?

Dzisiaj stosunek naszych władz do Wschodu, do naszego państwa i do Polaków znacząco się zmienił – na niekorzyść. Więc kiedy była reakcja ze strony naszych środowisk patriotycznych, to dostrzegliśmy to, bo czujemy się u siebie gospodarzami. Nie chcemy być zastraszonymi owieczkami. Przy okazji, nasze służby państwowe, m.in. policja i jeszcze inna, nie stanęły na wysokości zadania, bo cały swój wysiłek skierowali na to, aby mnie zniechęcić do działania. Odebrałem to jako działania podejmowane z obawy: „nie ruszajmy tego, bo będzie awantura, bo zły termin, może kiedy indziej, a może dajmy spokój” itd. Na coś takiego nie było zgody – ani mojej, ani tych, którzy mnie wspierali.

ZOBACZ: Nagranie upadku pomnika UPA w Hruszowicach trafiło do internetu [+VIDEO]

Dotarły do nas informacje, potwierdzone w dwóch niezależnych źródłach, że polskie służby specjalne naciskały na to, żeby przynajmniej przełożyć i opóźnić rozbiórkę.

Dokładnie tak. Pretekstem były obchody rocznicy operacji „Wisła”, na które do Przemyśla przyjechali m.in. Tyma i Bodnar. Obchodząc to jaką straszną krzywdę, którą państwo polskie uczyniło Ukraińcom. Jest to relatywizm, bo owszem – przesiedlenia były krzywdą dla wielu niewinnych ludzi, ale jednocześnie podczas rzezi wołyńskiej wymordowano tyle samo ludzi, jeśli nie więcej. A strona ukraińska stawia znak równości między tymi sprawami. A Kresowianie postrzegają to dokładnie jak ja. Nie pozwolimy sobie narzucać takiej narracji.

Czy strona ukraińska albo przedstawiciele mniejszości ukraińskiej w Polsce w jakiś sposób naciskali na Pana, władze samorządowe czy środowiska lokalne, żeby nic z tym obiektem w Hruszowicach nie robić?

Bezpośrednio nie. Natomiast pośrednio były pomruki, pogróżki – tak to odbierałem. Oficjalnie nie, ale można przeczytać oświadczenie Piotra Tymy na stronie jego Związku Ukraińców w Polsce po tym, co zostało zrobione, czy jego wywiad w TVN24 sprzed miesiąca. Jego wypowiedzi dają odpowiedź na to pytanie.

PRZECZYTAJ: Związek Ukraińców oburzony rozbiórką pomnika UPA – wzywa rząd i polskie służby do działania

Podobno interweniowali również u Pana wysocy ukraińscy urzędnicy państwowi?  Żeby nic z tym nielegalnym upamiętnieniem nie robić, bo inaczej może się to zemścić?

Oczywiście, to chodziło bezpośrednio o mnie. To było dwa lata temu, po głośnej dewastacji tego obiektu w Hruszowicach. Dzwoniono do mnie z Kijowa, ale nie jestem pewien, czy był to Wiatrowycz czy Szeremeta. Któryś z nich zadzwonił do mnie sugerując mi, że jeżeli nie pozwolę na żadne prace renowacyjne na tym upamiętnieniu, to muszę się liczyć z tym, że na Ukrainie jest wiele polskich pomników i upamiętnień, które też mogą zostać tak potraktowane.

Więcej na temat Szeremety:

Ukraiński minister awanturował się i wywierał presję na policję podczas przemyskiej manifestacji

Ukraińcy wykluczyli Polaków z prac ekshumacyjnych!

Ukraiński urzędnik państwowy wypomina polskim władzom, że nie odnawiają pomników UPA

Obecny ukraiński minister na pogrzebie członków Waffen-SS Galizien [+VIDEO]

Ukraiński minister: uchwała wołyńska to cios w plecy od naszych sojuszników

Ten materiał powstał dzięki pracy dziennikarzy portalu Kresy.pl.
Wspieraj rzetelne dziennikarstwo.

Jak Pan na to zareagował?

Powiedziałem mu, że jak on traktuje wszystkie upamiętnienia czy cmentarze np. lwowskie w ten sposób, że chce w ramach odwetu je niszczyć albo przynajmniej nie dbać o nie, to nie mamy o czym mówić. Tu nie ma porównania między pozostałością historyczną, polską na wschodzie, a nielegalnym upamiętnieniem postawionym tu, w Polsce, niemalże dzisiaj. Do tego ku czci morderców narodu polskiego. Dla mnie to były dwie różne sprawy – a dla niego to jest tożsame. Takie sugestie wówczas otrzymałem.

Były jakieś inne sygnały?

Bezpośrednio już nie. Ale od życzliwych mi miejscowych osób i środowisk otrzymywałem sygnały w rodzaju „niech spróbuje, to zobaczy – dowiemy się, gdzie mieszka” itd. Typowa retoryka pohukiwania i pobrzękiwania szabelką. Nie zwracałem na to specjalnie uwagi, ale miało to miejsce.

Czytaj również: Ukraina: Swoboda zemści się za rozbiórkę pomnika UPA w Hruszowicach?

Marek Kulpa, prezes Ruchu Narodowego na Podkarpaciu w rozmowie z nami deklarował, że rozbiórka w Hruszowicach to początek szerszej akcji. Zapowiedział też powołanie specjalnego komitetu na rzecz likwidacji nielegalnych banderowskich upamiętnień.

PRZECZYTAJ: Szef RN Podkarpacie: będzie legalizacja pomników UPA – będzie szeroki społeczny protest

Myślę, że oni do tego doprowadzą. Znając determinację osób z otoczenia pana Marka, którepoznałem, to są do tego zdolni i zrobią to. Był im potrzebny pewien precedens – a po raz pierwszy stało się to u nas. Cóż, ja nie jestem z tego specjalnie dumny, bo zdaję sobie sprawę, że niektórzy odbierają to trochę inaczej. Niektórzy są zastraszeni, inni może mało patriotycznie nastawieni, którzy woleliby takich akcji nie robić, ani nawet nie poruszać tych kwestii. Szanuję ich poglądy, mieszkam wśród nich i trudno mi tego nie uwzględniać. Niemniej jednak, życzę Markowi Kulpie powodzenia. Wiele osób go popiera, a na pewno jest ich więcej, niż tych serwilistów, czy wręcz tchórzy.

Dzień po rozbiórce ukraińskie MSZ wydało komunikat, w którym widać było pewien nacisk na Polskę ws. zalegalizowania tego rodzaju upamiętnień. Myśli Pan, że strona polska oprze się takim naciskom?

Bardzo bym chciał, do takich rozmów powinno zresztą dojść ze względu na nasze zaszłości historyczne czy obecność mniejszości ukraińskiej. Ja to oświadczenie widzę nieco inaczej. Moim zdaniem, trzeba dużo dobrej woli, żeby wierzyć w szczerość intencji, wyrażonych w nim przez Ukraińców. Ja tam między wierszami wyczytałem więcej pogróżek i otwarcia sobie pola do tego, żeby teraz pokazać nam, Polakom, co oni mogą teraz zrobić na Ukrainie. To tak, jak te wcześniejsze pozorowane działania z naprawianiem uszkodzonych polskich pomników. To jest obłudne i typowe dla ukraińskich szowinistów i banderowców – oni tak działają, niestety. Robią z siebie ofiary, już to zresztą przerobili w okresie międzywojennym. Dlatego nie wierzę w szczerość takich deklaracji. Gdyby to mówiło państwo ukraińskie będące przynajmniej takie jak nasze – niedoskonałe, trudne, czasem przykre, ale jednak funkcjonujące.

Czytaj więcej:

Odwet Ukraińców – zabronią poszukiwań szczątków ofiar UPA i ich upamiętnień

Natomiast na Ukrainie takiego państwa nie ma. Ta retoryka wychodzi z kręgów apologetów OUN-UPA, a nie demokratycznego państwa Ukraina – którego niestety nie ma. Ich deklaracja jest grubymi nićmi szyta i adresowana do takich naszych naiwniaków, jak np. poseł Nitras czy inni, upominający się o naprawienie krzywd wyrządzonych Ukraińcom. Moim zdaniem państwo polskie powinno mówić chociaż tak, jak ostatnio minister Błaszczak. Jeżeli będą prowadzić rozmowy w tym duchu, uczciwie naciskać, żeby przede wszystkim chodziło o prawdę, to jest szansa powodzenia. Ale dopóki ze strony ukraińskiej będą to banderowcy, którzy oprócz oligarchów tam rządzą, to nie wierzę w ani jedno słowo. Przed wojną mordowali tych, którzy chcieli się z Polakami porozumieć. Ja naprawdę głęboko rozumiem u Ukraińców ich kompleks względem Polaków i się mu nie dziwię. Ale to nie znaczy, że uwierzę w jakieś ich deklaracje. Dziwię się jednej rzeczy – dziś Ukraińcy najwięcej sojuszników mają w Warszawie. Trzeba by warszawiakom w gazetach zacząć pisać, kim był Petro Diaczenko – żeby wiedzieli, kogo biorą w obronę.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Marek Trojan

Kresy.pl

Reklama

Tagi: ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.

a

6 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. zefir :

    Godność Polaka dostrzegam w postawie Wójta gm Stubno Pana Janusza Słabickiego,potwierdzoną czynem nie tylko deklaratywnym gadaniem.Nie ma w nim tchórzostwa i wazeliny charakterystycznych dla partyjnego oficjela Warszawiaka.Brawo Panie Januszu,my z Panem,nie ulegajmy pogróżkom i naciskom popłuczyn banderowskich morderców,polskości zdrajców,Wiatrowycza kłamliwych i antypolskich maniaków.

  2. wj51 :

    W pełni popieram decyzję wójta,ale jest jedno ALE. Do przeprowadzenia rozbiórki obiektu samowoli budowlanej powinna być wynajęta profesjonalna firma /koszt niewielki/,a nie jacyś „społecznicy”,czy jeszcze ktoś inny.To powinno przebiec w sposób cywilizowany,a nie przyjmować formy „znęcania” się nad pomnikiem i demonstracji. To była decyzja administracyjna i taką powinna być do końca. On powinien po prostu zniknąć i tyle. Bez niepotrzebnego nagłaśniania.Teraz jest to pretekst dla środowisk probanderowskich w Polsce i na Ukrainie do wrzasków o kolejnej „krzywdzie” wyrządzonej przez Polaków. Problemem jest to ,że oni ,niestety ,mają się czym zrewanżować.Naszych pomników tam,jest dużo więcej niż ich pomników tu…Obym nie wykrakał.

    • Sun Escobar
      Sun Escobar :

      @wj51 Jak sobie wyobrażasz firmę prywatną rozbierającą ten faszystowski pomnik w obecnych realiach ? Skoro były naciski służb „polskich” oraz ukraińskich pseudo elit Każda prywatna firma przy tym, by się ugięła.
      Dobrze, że to rozebrali społecznicy i mieszkańcy. Cywilizowany sposób jak nazywasz załatwianie spraw, nam Polakom we wspólnych kontaktach z ukraińcami odbijało się zawsze czkawką. My im dolary, oni nam wysadzają pomnik, strzelają do ambasad, my świecimy za nimi oczami na świecie, tracimy miliardy na sankcjach, oni w książkach dla dzieci opisują Polaków jako oprawców, stawiają nazistom ukraińskim UPA kolejne pomniki, można tak mnożyć. Oni mają się czym zrewanżować oczywiście, bo pomników Polskich u nich wiele. Niemniej nie będą mnie/nas szantażować, dla mnie to są terroryści, z którymi powinno się rozmawiać z pozycji siły. Tylko takie argumenty ukraina może zrozumieć. Nie ma tam z kim rozmawiać, skoro hitlerowców uważają za bohaterów, przeciwnie do całej cywilizacji świata. Zerwać stosunki, jak zachcą niech zrobią pierwszy krok, którego nigdy nie mieli odwagi i chęci zrobić. Zawsze Polska wychodzi przed szereg, a dostaje kolejnego pstryczka w nos.