Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN rozpoczyna poszukiwania szczątków polskich żołnierzy, którzy polegli we wrześniu 1939 r. w obronie Lwowa. Prace mają charakter poszukiwawczo-sondażowy, są prowadzone we współpracy z ukraińskimi specjalistami. Rozpoczęcie prac najwyraźniej opóźniło się ze względów formalno-proceduralnych.

Jak poinformowała w środę ukraińskojęzyczna redakcja Radia Swoboda, polscy eksperci z Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN rozpoczęli we Lwowie, wspólnie z ukraińskimi specjalistami i w obecności przedstawiciela polskich służb dyplomatycznych, poszukiwania grobów polskich żołnierzy, którzy polegli w obronie miasta we wrześniu 1939 roku. Zaznaczono, że prace poszukiwawczo-ekshumacyjne są prowadzone zgodnie z porozumieniem między prezydentami Polski i Ukrainy.

„Celem działań będzie ustalenie, czy na badanym terenie znajduje się zbiorowa mogiła żołnierzy polskich poległych we wrześniu 1939 roku w obronie Lwowa” – napisano w oficjalnym komunikacie IPN. „Zboiska to jedno z kilkunastu miejsc zawartych we wniosku złożonym na ręce władz Ukrainy przez Instytut Pamięci Narodowej”.

Przeczytaj: We Lwowie ruszają poszukiwania szczątków żołnierzy Wojska Polskiego

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Prace mają być prowadzone w dwóch miejscach Lwowa, na starych cmentarzach. Poszukiwania rozpoczęto od cmentarza w Zboiskach, obecnie dzielnicy miasta. Do lat 60. XX w. był to wiejski cmentarz na przedmieściach Lwowa. Potem został zamknięty przez władze sowieckie. Dużą część szczątków wywieziono podczas budowy drogi, a dookoła postawiono domy i garaże. Część cmentarza ocalała. Dotyczy to również części, gdzie ma znajdować się masowy grób poległych polskich żołnierzy. W tym miejscu stoi symboliczny krzyż z napisem „Żołnierzom Wojska Polskiego poległym w obronie Ojczyzny we wrześniu 1939 roku”, postawiony po uzyskaniu przez Ukrainę niepodległości. Jednak dokładna lokalizacja mogiły nie jest znana. Mają to ustalić rozpoczęte badania.

Tomasz Trzaska z IPN powiedział, że prace potrwają tydzień i będą mieć charakter sondażowy. – Chcemy znaleźć granice jamy grobowej, mamy nadzieję, że to jeden grób – wyjaśnił, cytowany przez Radio Swoboda. Zaznaczył, że bez przeprowadzenia prac sondażowych trudno na wstępie określić, co uda się znaleźć.

– Nie planujemy przekopania cmentarza wszerz, od jednego muru do drugiego. Przyjechaliśmy tylko, żeby się przekonać co do konkretnego miejsca. Na tym etapie prac nie planujemy ekshumacji. Chcemy tylko zobaczyć, czy rzeczywiście są tu ślady jamy grobowej żołnierzy, którzy polegli we wrześniu 1939 roku – wyjaśnił Trzaska. Dodał, że według dostępnych informacji może tam być pochowanych nawet stu polskich żołnierzy.

Lubomyr Horbacz, szef stowarzyszenia poszukiwania ofiar wojny „Pamięć”, który prowadzi prace wspólnie z Polakami powiedział Radio Swoboda, że wcześniej w tym rejonie prowadzono prace sondażowe, które nie wykazały śladów grobu polskich żołnierzy. Wspomniał też o relacjach, według których szczątki Polaków zostały w którymś momencie przeniesione w inne miejsce czy że mają znajdować się w innej części cmentarza. Są zatem dwa miejsca do sprawdzenia, choć niełatwo je dziś dokładnie zidentyfikować i zlokalizować. Jest też naoczny świadek, według którego w pobliżu polskich żołnierzy pochowano żołnierzy niemieckich, których jednak ekshumowano i zabrano w 1940 lub 1941 roku.

Kolejnym miejscem, w którym polscy specjaliści przeprowadzą prace poszukiwawcze, jest stary cmentarz w Hołosku, obecnie również dzielnicy Lwowa. Pochowano tam poległych Polaków, którzy stawili tam zacięty opór Niemcom. Według strony polskiej, wcześniej zlokalizowano już tan grób, w którym spoczywa 120 polskich żołnierzy.

W środę Radio Swoboda podało, że prace w Zboiskach rozpoczną się jak tylko władze Lwowa wydadzą odpowiednie pozwolenie na ich przeprowadzenie. Pierwotnie planowano, że rozpoczną się one we wtorek. Tego dnia lokalny portal Tvoemisto.tv podał jednak, że Rada Miasta nie otrzymała jeszcze odpowiednich pism z wnioskiem ws. przeprowadzenia badań.

Lwowski Ratusz zapewniał potem, że to normalna procedura i że prace w obu miejscach będą mogły się odbyć. Również Lwowska Administracja Obwodowa potwierdziła, że jest odpowiednia zgoda resortu kultury, jednak nie można prowadzić prac na terenie należącym do miasta bez zgody jego władz.

– Wcześniejsze zapewnienia strony ukraińskiej o udzieleniu zgód były oczywiście też bardzo ważne, ale to były jednak wyłącznie słowa. Teraz, rozpoczynając poszukiwania naszych bohaterów z września 1939 roku, jesteśmy w zupełnie nowej sytuacji – zapowiedział wiceprezes IPN prof. Krzysztof Szwagrzyk, cytowany przez RIRM.

Na początku listopada, jak podała Kancelaria Prezydenta RP, wiceszef Biura Prezydenta Ukrainy przekazał zgodę na rozpoczęcie prac poszukiwawczych w dwóch miejscach pochówku żołnierzy Wojska Polskiego, poległych w 1939 r. pod Lwowem.

Przypomnijmy, że IPN otrzymał od strony ukraińskiej też zezwolenie na prace w Hołosku – obecnie również dzielnicy Lwowa. Tam także są pochowani żołnierze Wojska Polskiego. W przypadku Hołoska mogiła została ujawniona w poprzednich latach przez pracowników dawnej Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Szczątki 120 żołnierzy, które się w niej znajdują, należy ekshumować, lecz IPN z powodu zakresu prac oraz warunków jesienno-zimowych woli odłożyć ekshumację do wiosny przyszłego roku.

Wcześniej, w październiku br., strona ukraińska skończyła z praktyką ignorowania zapisów polsko-ukraińskiej umowy o ochronie miejsc pamięci z 1994 roku zapraszając specjalistów polskiego IPN do udziału w pracach poszukiwawczych i archeologicznych na terenie byłego więzienia NKWD w Drohobyczu.

Należy zauważyć, że żaden z ostatnich gestów strony ukraińskiej nie dotyczy miejsc pamięci związanych z ludobójstwem dokonanym na Polakach przez OUN-UPA. Nowe ukraińskie władze tolerują na stanowisku szefa rady ds. upamiętnień Swiatosława Szeremetę, miłośnika OUN-UPA i SS Galizien współodpowiedzialnego za wprowadzenie zakazu poszukiwań i ekshumacji w 2017 roku. Swoje miejsce w ukraińskiej polityce znalazł także inny z urzędników stojących za zakazem, Wołodymyr Wjatrowycz. Został on co prawda zwolniony ze stanowiska szefa UIPN, jednak otrzymał tam możliwość prowadzenia programu historycznego. Ostatnio dostał się do ukraińskiego parlamentu.

Czytaj także: Polska odnowi pomniki UPA? Kancelaria Prezydenta nabiera wody w usta

Radiosvoboda.org / Tvoemisto.tv / RIRM / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz