
„Rzeczpospolita”: Patrioty na finiszu - umowa już w marcu?
3 Komentarze
/
Najprawdopodobniej w marcu podpisana zostanie umowa na dostawy…

„Czyż Piłsudski to nie k**wa?”. W Winnicy neobanderowcy „poprawili” tablicę ku czci Piłsudskiego [+VIDEO/+FOTO]
Neobanderowcy z Czarnego Komitetu postanowili „poprawić”…

Kukiz: przypisywanie nam odpowiedzialności za Holokaust jest "etycznym Holokaustem"
Lider ruchu Kukiz'15 w ostrych słowach odniósł się do działań…

Represji po akcji nie było
Strażnica niemiecka mieściła się w typowym drewnianym baraku. Po wrzuceniu do niego trzech filipinek i granatu w formie worka wypełnionego kilogramem plastiku , jego połowa najzwyczajniej się rozleciała , a część załogi zginęła. Pozostali podnieśli ręce do góry i nie stawiali oporu. Zabraliśmy im broń i mundury. W baraku nie było niestety broni maszynowej. To, co zdobyliśmy, przydało się naszej grupie, gdy za pół roku ruszyliśmy na Wołyń. Później braliśmy jeszcze udział w kilku innych akcjach. Trzykrotnie uczestniczyliśmy w próbach odbicia transportów więźniów, przewożonych z Pawiaka do Oświęcimia.

Sprawa polskich granic na arenie międzynarodowej w czasie II wojny światowej.
Mikołajczyk próbował ratować sprawę Polski i udał się w tym celu 5 VI 1944r. do Waszyngtonu, aby porozumieć się z Rooseveltem. Prezydent USA powiedział, że Churchill zaproponował w Teheranie linię Curzona, a on był jej przeciwny. Zapewnił Mikołajczyka, że będzie robił wszystko co w swojej mocy, aby zachować przy Polsce Lwów, roponośny okręg koło Drohobycza, Śląsk, Prusy Wschodnie z Królewcem. Co do Wilna to nie był pewien czy uda się uzyskać. Zaproponował Mikołajczykowi, aby ten dla dobra Polski nawiązał jak najszybciej porozumienie ze Stalinem.

Najgłośniejsza akcja podziemia
O godz. 9.00 telefon z banku potwierdził wiadomość o transporcie. W trybie alarmowym ruszyliśmy natychmiast na koncentrację w rejonie ataku. Ostatecznie ustawienie się do akcji miało nastąpić po kolejnym telefonie, informującym o przybyciu do banku policyjnego konwoju. Na ten telefon w herbaciarni na ulicy Piwnej 2 czekał ppor. „Jurek” z jednym z żołnierzy „Kosy” Stefanem Starzyńskim „Balonem”. Telefon odezwał się o godzinie 10.45, obwieszczając ustalonym szyfrem „ciocia zajechała” i podając informacje o uzbrojeniu eskorty. Tuż przed godziną 11 ppor. „Jurek” odebrał jeszcze jeden telefon informujący, że transport wyruszył. „Jurek” wyszedł z herbaciarni i dał sygnał chusteczką do nosa.

Od „Mikołaja” do „Kedywu”
Samochód z bronią i materiałami wybuchowymi dotrwał do następnego dnia i cała akcja z powodzeniem odbyła się 24 godziny później. Most został wysadzony w sposób podręcznikowy. Na jednej trzeciej jego długości zostały założone ładunki , które po wybuchu przecięły most tak jak żyłka tnie kartkę papieru. Hałas przy wybuchu plastiku był ogromny.

W warszawskiej konspiracji
Przy stoliku siedział gestapowiec, który miał przed sobą księgę. Była ona gruba, miała dwie kolumny nazwisk z adresami. Zawierała dane wszystkich osób, które nie tylko na terenie Gdyni czy Gdańska, ale całego Pomorza zajmowały się działalnością antyniemiecką. Nigdy nie spotkałem się ze śladami tej „księgi” w polskie prasie historycznej. Ona jednak istniała. Później, jak się dowiadywałem, w pierwszej kolejności Niemcy aresztowali wszystkich mieszkańców Gdańska, którzy w latach trzydziestych szukali w Gdyni schronienia. Hitlerowcy łapali też wszystkich polskich nauczycieli. Nawet, jeżeli nie figurowali oni we wspominanej przeze mnie księdze, to też byli aresztowani. Wszystkich umieszczano następnie w obozie koncentracyjnym w Stutthofie na mierzei wiślanej.

Gdyńskie dzieciństwo
Byli wściekli, że ci, których mieli za nędznych gospodarzy, byli zdolni do podjęcia takiego dzieła. Niemcy nienawidzili Gdyni również dlatego, że cała Polska była z niej dumna, że stanowiła element kształtujący świadomość nowego pokolenia Polaków. Gdańscy Niemcy nienawidzili wprost gdynian. Uważali, że to oni są winni ich upokorzenia.

Droga na emigrację
Prąd płynął w drutach nadal i sypały się z nich iskry, gdy tylko ich końcówki dotykały ziemi. Wszyscy przeskakiwali je, biegnąc do przodu. Ja omal się na nich nie usmażyłam. Potknąłem się bowiem na trupie i przewróciłem się przed nimi. Wstałem i ruszyłem przed siebie, natknąłem się na kolejnego trupa. Leżał w kałuży krwi, był bez głowy, rąk i nóg, sam kadłub. Nie miałem czasu nawet zwymiotować.

Zapomniany architekt polskiej niepodległości
Polska Deklaracja Niepodległości ukazała się 7 października 1918 roku w Monitorze Polskim w formie manifestu. Inicjatorem jej podpisania i opublikowania był książę Zdzisław Lubomirski, członek Rady Regencyjnej – jedynej władzy legalnie działającej na terenie ziem polskich. Deklaracja stała się pierwszą odezwą, która miała realne znaczenie polityczne i prawne. Została wydrukowana wśród innych aktów prawnych obowiązujących na terenie ziem polskich. 12 października 1918 roku Rada Regencyjna wydała ponadto nową rotę przysięgi wojskowej, gdzie żołnierze ślubowali „Państwu Polskiemu”.

Dmowski – król naszych pojęć
W Warszawie zwycięstwo Dmowskiego było kompletne: zarówno właściciel domu jak stróż, zarówno ziemianin jak chłop lub parobek, chcieli bronić Rosjan, chcieli walczyć z Niemcami. Zwolennicy orientacji austriackiej i Legionów byli nieliczni i nikomu nieznani. Na opinię publiczną w Królestwie nie mieli w okresie początków wojny absolutnie żadnego wpływu. Rosja upadła w wielkiej wojnie, jednak kalkulacje Dmowskiego na zwycięstwo państw zachodnich okazały się słuszne.

Szkoła krakowska
W roku 1940, w chwili, kiedy to piszę, idea Bobrzyńskiego oparcia Polski na Austrii, doczekała się poważnej rehabilitacji. Widzę tu błyszczące inteligencją, ciemne oczy młodego człowieka, który wiosną 1940 roku przekłada mi w Paryżu: „Polska upadła, bo położona pomiędzy Niemcami a Rosją nie miała oparcia na południu!”

Rosja, socjalizm i niepodległość Polski
W Rosji mieliśmy trzy partie socjalistyczne: mienszewików, bolszewików i eserów – wszystkie nienawidziły państwa. Doktryny socjalistyczne interesowały liderów, rekrut partyjny, młodzieniec-student, panna czy niezbyt liczny zresztą robotnik, żmudnie agitowany przez inteligentów, szedł do tych stronnictw dlatego, że widział w nich najgwałtowniejszy wyraz nienawiści i negacji państwa.

W niemieckim stalagu
Dostawaliśmy też na obiad zupę, której początkowo w ogóle nie mogłem jeść. Składała się ona z odrobiny szpinaku, trocin drzewnych, much, gąsienic i innych robaków. Z początku wyrzucałem wszystkie robaki, ale zwykle kończyło się na tym, ze z zupy zostawało niewiele. Zacząłem więc zamykać oczy, łykać wszystko jak najszybciej.

Husaria pod Smoleńskiem w 1633 roku
W roku 1632, po 21 latach od zdobycia Smoleńska przez polskiego króla Zygmunta III Wazę, wojska rosyjskie pod dowództwem Michaiła Szeina, stanęły pod jego murami, próbując odzyskać to miasto. Nie minął rok, a oblężonemu Smoleńskowi przyszła na pomoc odsiecz, wiedziona przez nowego polskiego króla, Władysława IV Wazę. W armii, którą dysponował monarcha, licznie reprezentowana była husaria.

Lisowczycy
Staropolscy kondotierzy Lisowczycy, elearzy, Die Polnische Kosacken, Teufel und Bluthunde, homo lissovianus – te określenia wieściły polski fenomen zaciężnych kawalerzystów, walczących po stronie tego, kto zapłaci lub zaoferuje więcej. Organizację tej formacji wymyślił Aleksander Lisowski herbu Jeż.

Brygada Świętokrzyska NSZ
Największa jednostka polskiego podziemia, której udało się przedrzeć do aliantów zachodnich

11 listopada - rocznica wielkiego zwycięstwa pod Chocimiem
11 listopada jest datą o niezwykłej wręcz symbolice. Choć kojarzy się przede wszystkim z dniem odzyskania niepodległości, niegdyś był ważnym dla polskiego społeczeństwa dniem kultu św. Marcina. Ponadto, pod datą kryje się również rocznica bitwy pod Chocimiem z 1673 r. – ostatniego tak doniosłego zwycięstwa oręża polskiego epoki przedrozbiorowej, odniesionego własnymi siłami (nie jak pod Wiedniem, gdzie armia polska stanowiła 1/3 sił sprzymierzonych). Niestety niewielu, poza badaczami i pasjonatami epoki Sobieskiego zdaje sobie z tego sprawę. Zresztą i znawcy epoki często nie interesują się Chocimiem, pozostającym bądź co bądź w cieniu o dziesięć lat późniejszej odsieczy wiedeńskiej. Warto zatem przybliżyć te bardzo istotne dla naszej historii wydarzenie, od którego mija w tym roku 340 lat.

Murmańczyk: Eugeniusz Korwin-Małaczewski
Fragment najnowszej książki Joanny Wieliczki-Szarkowej „Żołnierze niepodległości”.

Hiszpańska „Błękitna Dywizja” w Ejszyszkach
Mało zapewne pozostało ludzi pamiętających, że niezwykłymi przybyszami w latach II wojny światowej w Ejszyszkach byli też… Hiszpanie i ich „Błękitna Dywizja”.

Uniwersytet Wileński po włączeniu Wilna do Litwy w 1939 roku
„Gdyby światło nie zapaliło się w Wilnie, zgasłoby w Polsce całej” - tak pisał niegdyś o Uniwersytecie Wileńskim Stanisław Staszic, wybitna postać polskiego Oświecenia, filozof, publicysta, mąż stanu.

Zwalił mnie tyfus
Ten, który mnie rewidował, wyjął z mojej kieszeni portfel. W nim znalazł obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej, który dostałem od mamy. Zapytał mnie wtedy po polsku - co to jest? Odpowiedziałem, że Matka Boska. On zaś zapytał się - jaka? I sam odpowiedział - Leśna! Zaczął mnie bić po twarzy.

Zwyczajny los żołnierza
Kolega, który wbił w ziemie szpadel na parę sztychów i dokopał się do jego zawartości, nagle zachwiał się i przewrócił, mdlejąc jak baba. Szybko się okazało, dlaczego. W kopcu nie było ziemniaków, tylko trupy i kolega wbił niechcący szpadel w rozkładające się zwłoki. Trupi odór, który uderzył go w twarz był straszny.

Walka o prawdę
Dzięki protekcji CIA jeden z odpowiedzialnych za ludobójstwo na Polakach - Mykoła Łebed do 1998 r. spokojnie żył w USA. Wcześniej po kapitulacji Niemiec ukrywał się w Rzymie, korzystając z pomocy greckokatolickich dygnitarzy.

W oficerskim mundurze
W związku z moimi obowiązkami często jeździłam kolejką do Sztabu Głównego, który mieścił się we Włochach. Pewnego dnia bardzo się w tej kolejce przeraziłam. Na jednym z siedzeń zobaczyłam znanego mi banderowca z Nowego Dworu. Był w polskim mundurze z pistoletem przy pasie. On także mnie poznał i odwrócił głowę do szyby. Zatarł za sobą ślady, wstępując do wojska. Inaczej nie uniknąłby sądu wojennego. Wyszedł z wagonu przede mną i rozpłynął się w tłumie.

Koszmarna droga za Bug
Wtedy, gdy Polaków na Wołyniu pozostała tylko garstka, nie zajmowali się już ich mordowaniem, ale chcieli im zabrać wszystko. U Gissyngów nie pogardzili nawet znalezionym na strychu zakrwawionym płaszczem ich syna Bolesława, który poległ pod Janówką w obronie Zasmyk. Gdy zaczęli protestować, bo płaszcz ten stanowił dla nich swoista relikwię, to ustawili ich pod ścianą i ci myśleli, że to ich ostatnia godzina. Gdy któryś z Polaków protestował i stawał w obronie swojego majątku, to banderowcy mordowali go bezwzględnie. W ten sposób zginęła Marysia Ćwikła, gdy do jej domu wtargnęli banderowcy. Wyskoczyła wtedy na podwórko i zaczęła krzyczeć – ratunku! Jeden z banderowców od razu wygarnął do niej z karabinu.

Beck i Piłsudski
Czy było możliwe przyjęcie oferty Hitlera wspólnej wyprawy antysowieckiej? Zakładam, że Hitler dążył do niej całkiem szczerze, i oświadczam z góry, że było to niemożliwe ze względu na stanowisko państw europejskich, które bynajmniej swej neutralności w razie takiej wyprawy nie obiecywały. Ale ponieważ kwestia ta, dla rozpatrywanego okresu czasu, jest wręcz kluczowa, muszę się tutaj nad nią zastanowić, przeprowadzić obrachunek ewentualnych jej korzyści czy też niebezpieczeństw.

Jędrzej Kitowicz o buncie ukraińskim 1768 roku
Wyrżnąwszy Humań, rozbiegli się po całej Ukrainie z podobnym morderstwem. W Lisiance miasteczku obwiesili razem na jednej szubienicy księdza, Żyda i psa, mając te trzy stworzenia za jeden gatunek. Wyjąwszy zaś z ołtarza puszkę i wysypawszy z niej na ziemię konsekrowane komunikanty tudzież na wzgardę wiary katolickiej nogami one zdeptawszy, wypijali z niej gorzałkę za zdrowie prawosławnej wiry (tak nazywają schizmatycy swoją wiarę).

Ponary – Golgota Wschodu – miejsce kaźni tysięcy Polaków w latach 1941-1944
W ciągu trzech lat – od lipca 1941 do lipca 1944 wymordowano tu około sto tysięcy osób. W tej liczbie ok. 70. tysięcy Żydów narodowości polskiej (z wileńskiego getta i przywożonych z okolicy), ok. 20 tysięcy Polaków oraz grupy jeńców radzieckich i nielicznych Litwinów.

Dytiatyn 1920 – bateria śmierci
Dytiatyn to mała miejscowość pod Haliczem. Niespełna 30 km od Stanisławowa (dzisiejszego Iwano-Frankiwska), niecałe 100 km od Lwowa.

Z Zasmyk pod Kiwerce
Jedna z bomb trafiła w duża lipę, rozrywając ją na kawałki. Rosła ona na podwórku sąsiada, na którym radzieccy wojskowi umieścili dużą ilość koni i wozów. Na miejscu zginął Bohuslaw Nowotny, opiekujący się końmi, który skrył się pod lipą. Wybuch rozerwał go na kawałki. Wraz z nim zginął Polak Tadeusz Dobrowolski. Też niewiele z niego zostało. Poranione konie wydawały przeraźliwy kwik, stawały dęba, biły kopytami. Dla mnie jako młodej dziewczyny sytuacja ta oznaczała piekło, którego nie byłam w stanie opanować.

Wystąpienie Rosji
W procesie w Norymberdze, sądzącym Niemców za wojnę napastniczą, Sowiety są reprezentowane jedynie w charakterze oskarżycieli i sędziów. Powinny zasiadać także w charakterze wspólnika napastnika niemieckiego w okresie wojennym od 17 września do 22 czerwca 1941 roku. Ale w stosunkach międzynarodowych decyduje nie sprawiedliwość czy prawda, czy układ, lecz siła polityczna. Oto prawda, o której Polacy wciąż zapominają.

Ejszyszki: 17 września i sowiecka okupacja
„…Nieznane i niepotępione publicznie występki przeciw prawom ludzkim są trucizną, która działa powoli i zamiast przyjaźni stwarza nienawiść między narodami… Ci, którzy żyją, otrzymali mandat od tych wszystkich, którzy zamilkli na zawsze. Wywiązać się ze swego obowiązku mogą tylko starając się odtworzyć dokładnie to, co było, wydzierając przeszłość zmyśleniom…”.

Śmierć to ciężkie przeżycie
Pamiętam, że długo siedziałam przy rannym w głowę żołnierzu pseudonim „Gołąb”, który wciąż nie odzyskiwał przytomności. Asystowałam podczas operacji Henryka Freja „Husarza”, przywiezionego spod Ośmigowicz. Ranny w brzuch natychmiast trafił na stół, chirurg nie zdążył nałożyć fartucha, próbował łatać wnętrzności , czyścić je i łączyć. Jego wysiłki były jednak całkowicie bezskuteczne. Chłopak zmarł bez słowa.

Pokój buczacki i po nim
Nie miała Polska szczęścia do Michała Korybuta Wiśniowieckiego. A może to on nie miał szczęścia do Polski? Wybrany „przypadkowo” większością głosów szlachty, podburzonej przez przeciwników stronnictwa francuskiego w ówczesnej polityce Rzeczypospolitej, do końca życia był przez nich bojkotowany. Wsławił się tym, że podpisał haniebny „pokój buczacki”. Nie był wodzem. Ale po co zaraz pół Polski sprzedawać wrogowi?

Dramatyczna noc wigilijna
Od chłopaków dowiadywałyśmy się szczegółów walki, a także, że w jej trakcie złapano prawosławnego popa. Po wymordowaniu Lachów miał zapewne odprawić dziękczynne nabożeństwo. Miał przy sobie akcesoria liturgiczne. Batiuszka, jak opowiadał tato, był niezbyt wygodnie ubrany i nasi przecięli mu drogę. Dziękczynnej liturgii już nie odprawił.

O stosunkach polsko-ukraińskich na Uniwersytecie Rzeszowskim
W dniach 19-20 września br. odbędzie się konferencja naukowa „Stosunki polsko-ukraińskie 1939–1947. Stan badań i perspektywy badawcze”.

Wiedniowi na odsiecz - historia anegdotyczna
Historię tworzą tak wydarzenia doniosłej wagi, jak i zupełnie błahe. Dawne diariusze i pamiętniki są tak ciekawym źródłem informacji, gdyż nie zapominają o rzeczach banalnych, które czasem bawią, czasem wprawiają w osłupienie, choć dla biegu wydarzeń nie mają większego znaczenia. Zbyt często naukowe książki pomijają je, traktując jako zbyteczny balast informacyjny. Tymczasem to właśnie dzięki nim historia jest taka ciekawa. I to nimi, a nie wyliczaniem suchych faktów, można przykuć uwagę zwykłego śmiertelnika. Dlatego pisząc poniższy tekst, starałem się podać jak najwięcej ciekawostek. Jest to więc bardziej historia anegdotyczna, niż stricte naukowa. Właśnie taka, w jakiej kochali się nasi przodkowie i jaką sam uwielbiam. Jest to opowieść o drodze, którą 330 lat temu przebył ze swoim wojskiem polski król, Jan III Sobieski, idąc na odsiecz cesarskiej stolicy. A zaczyna się ona na ówczesnej granicy Rzeczypospolitej.

Obrona Twierdzy Brzeskiej we wrześniu 1939 roku
W historiografii ZSRS obrona twierdzy brzeskiej odnosi się do czerwca 1941 r. Obfituje w sceny bohaterstwa obrońców i bezwzględności wojsk niemieckich. Całkowicie pominięto fakt obrony twierdzy we wrześniu 1939 r. i losy obrońców, polskich żołnierzy, którzy stanęli do obrony ojczyzny i walczyli z dwoma najeźdźcami – Niemcami i Sowietami.

Kompania harcerska obrony Lwowa 1939 r.
Władysław Jagiełło, dowodząc grupie harcerzy, przedostał się na tyły niemieckie w okolicach Brzuchowic. Przez kilka dni zbierał informacje o lokalizacji wroga i organizował akcje dywersyjne. Jego imię przyjął lwowski męski hufiec „Barć”.

Z nagrobka swojej polityki zrobił sobie piedestał
W całej Europie nie było narodu tak zjednoczonego w patriotycznym porywie. W Polsce mieszkali nie tylko Polacy, ale zapał do poświęceń i ofiar wykazują także inne narodowości państwa polskiego: chłopi białoruscy gotują się na wojnę z Niemcami, Rosjanie, Litwini, nawet Ukraińcy. Oczywiście, naród żydowski, najbardziej przez Hitlera zagrożony, tak licznie zamieszkały w Polsce, bierze udział najżywszy w ogólnym zapale.

O niedotrzymanym układzie
W czasie wojny utrzymywanie rządu polskiego w Londynie stanowiło dla Anglików posiadanie bardzo poważnej karty w ich grze z Rosją. Anglicy chcieli, aby na terytorium polskim, aby w podziemiu polskim przeważała orientacja angielska, ale nie dlatego, aby na tym budować jakiś stały czynnik przyszłych angielsko-polskich stosunków. O nie, polityka Anglii wobec Polski, zainteresowania Polską w Anglii zawsze mają ten sam sporadyczny, doraźny, okolicznościowo-okazyjny charakter. Anglikom chodziło, aby mieć możność ułożenia się z Rosją przy pomocy koncesji, które Rosjanom w sprawie polskiej zaofiarować mogą. Hodowano polskiego cielaka, aby móc go sprzedać.

Polacy uprawiający propagandę niezgodną z interesami Polski
Kto kogo wciągnął w wojnę – Anglia Polskę, czy Polska Anglię? Od rozstrzygnięcia tego pytania dużo zależy. Jeśli Anglia Polskę, to Anglia ma obowiązek moralny wyrównać nam straty, które w tej wojnie ponieśliśmy. Jeśli Polska Anglię, to możemy być Anglikom tylko wdzięczni, że nas przez pewien czas bronili. Jaka jest prawda historyczna? Oczywiście, że Anglia Polskę.

Tak czy nie?
Po odpowiedź ostateczną przyjeżdża do Warszawy Ribbentrop 25 stycznia 1939 r. Tutaj mówi się już do nas wyraźnie: „Idźcie z nami, a wszystko będzie dobrze”. Niemcy nie wymagają od nas udziału w wojnie przeciwko Francji czy Anglii, lecz neutralności w czasie takiej wojny i obserwacyjnego stanowiska przeciwko Rosji. Beck, w zgodzie zresztą z całym narodem polskim odpowiada: „Nie”.

Dwie tragiczne, niedotrzymane umowy
Przedstawicielom naszej wojskowości nie wolno było podpisywać układu dotyczącego życia i śmierci Polski, nie zbadawszy uprzednio wartości i realności obietnicy francuskiej. Przecież koła wojskowe francuskie, jak o tym wiemy z dziesiątków publikacji, nie ukrywały złego stanu francuskiej gotowości zbrojnej. Nie trzeba było być geniuszem, aby zrozumieć, że Francuzi nie wyruszą na ofensywę bez pomocy brytyjskiej, a wiadomo, że Anglia nigdy nie jest gotowa do ofensywy w pierwszych tygodniach wojny.

„Mienie i chudobę zabrałem”…
29 sierpnia 1943 r. była niedziela, ulubiony dzień ukraińskich „powstańców” z UPA. Łatwo było tego dnia dopaść i zabić polskich sąsiadów, wszyscy byli w kościele. Tym razem bandyci napadli na Wolę Ostrowiecką na Wołyniu. Jako narzędzi krwawych żniw użyli siekier, młotków i pałek. W samej tylko Woli Ostrowieckiej zamordowali tego dnia 220 polskich dzieci w wieku od niemowlęcia do lat 14. Prawie wszystkich spalili żywcem w szkole. Razem zabili 628 Polaków, także kilku Żydów.

Bieg ku klęsce
Pod względem politycznym, Beck nie zabezpieczył się przed agresją Sowietów na Polskę. Sprawa, co Polska ma robić, w razie jeżeli Stalin pomoże Hitlerowi, nie była zupełnie rozpatrywana w układach z Francją i Anglią.

Krwawe lato 1943
- Ukraińcy dybali też niewątpliwie na majątek Czechów. Była to gospodarna, zamożna miejscowość, bardzo dobrze zorganizowana. Czeski łącznik Wacław Zapałowski przybył do Zasmyk z prośbą o pomoc. „Jastrząb” wyruszył natychmiast i ocalił Kupiczów. Bitwa trwała jednak cały dzień. Na obrzeżach miejscowości stali już ukraińscy chłopi z siekierami, widłami i innymi narzędziami, gotowi w każdej chwili ruszyć „Czechiw rizaty”. Tym razem musieli wrócić z niczym. „Jastrząb” wrócił z oddziałem do Zasmyk, ale w Kupiczowie została 40-osobowa grupa partyzantów, która wspólnie z Czechami zajęła się ufortyfikowaniem wsi, wykorzystując umocnienia pozostawione przez Niemców. Banderowcy nie mogli przeboleć swojej porażki. Wkrótce zaatakowali Kupiczów znacznie większymi siłami. Mieli ze sobą jeszcze dwa działa i coś w rodzaju czołgu, wykonanego z sowieckiego ciężkiego traktora i uzbrojonego w działko. „Jastrząb” przybył Kupiczowowi na odsiecz i rozbił zewnętrzny pierścień UPA okrążający miejscowość. Banderowcy jak tylko zobaczyli, że dotarła do Kupiczowa odsiecz z Zasmyk, to porzucili swój czołg , który podpalili i rzucili się do ucieczki.

Zakłamywawanie historii w białoruskich podręcznikach, część pierwsza
Galeria zawiera przykłady kilku standardowych przekłamań historii w narodowym nurcie białoruskim. Podręcznik wydany jeszcze w 1994 i stosowany w szkołach (w tym wypadku: w gimnazjum w Lidzie) prawdopodobnie do dzisiaj stanowi przekrój nadużyć w przedstawianiu historii ze strony narodowej, niesowieckiej historiografii białoruskiej. Niesłusznie lekceważona przez opinię publiczną w Polsce powinna stanowić przedmiot szczególnej uwagi, ponieważ narracja ta jest alternatywą dla neosowieckiej wizji dziejów promowanej przez obecną administrację państwową. Praktyka pokazuje jednak, że ta alternatywa jest niemniej kontrpolska lub po prostu antypolska.
Rozbiory Polski przedstawione są jako "dołączanie ziem białoruskich do Rosji", natomiast sama państwowość polska to po prostu "Rzeczpospolita" - w żądnym wypadku Polska. Nazwa Polski może co najwyżej dotyczyć Korony. Autorzy nie chcą zauważać, że Konstytucja 3 Maja zespoliła Koronę i Litwę w jedną Rzeczpospolitą Polską, co nie przeszkadza im czcić Tadeusza Kościuszki jako (proto)Białorusina - a człowiek ten niewątpliwie chciał przywrócić postanowienia 3-majowej Konstytucji z 1791 roku.
Postacie takie jak Tomasz Zan czy Adam Mickiewicz to, rzecz jasna, nie Polacy. Są to ludzie, których działalność to przede wszystkim zgłębianie folkloru białoruskiego - w domyśle: są to Białorusini. Wobec tego wszystko, co miało miejsce na terytorium Białorusi w przeszłości, jest - co logiczne - historią Białorusi. Kradzież polskiej historii przez narodowo zorientowanych historyków to wciąż temat nieznany w społeczeństwie polskim.
Dodatkowo zwraca uwagę całkowite niemal zignorowanie polskiego charakteru etnicznego Grodzieńszczyzny, Wileńszczyzny i innych miejsc, gdzie przewaga ludności polskiej była ówcześnie bezdyskusyjna. Autorzy opierają się na wynikach całkowicie sfałszowanego carskiego spisu ludności z roku 1897, podchwyconego później przez Niemców w antypolskie propagandzie. Ci jednak przeprowadzili w 1916 na ww. terenach własny spis, uznając słusznie ten carski za niewiarygodny. Wówczas okazało się, że dominacja polska - nie tylko etniczna, ale też kulturalna i w dziedzinie gospodarki - jest nie do podważenia.
Zapraszam do obejrzenia niewielkiej galerii obrazującej opisane zjawisko, najważniejsze miejsca i fragmenty oznaczono czerwonym obramowaniem.

Zakłamywawanie historii w białoruskich podręcznikach, część pierwsza
Galeria zawiera przykłady kilku standardowych przekłamań historii w narodowym nurcie białoruskim. Podręcznik wydany jeszcze w 1994 i stosowany w szkołach (w tym wypadku: w gimnazjum w Lidzie) prawdopodobnie do dzisiaj stanowi przekrój nadużyć w przedstawianiu historii ze strony narodowej, niesowieckiej historiografii białoruskiej. Niesłusznie lekceważona przez opinię publiczną w Polsce powinna stanowić przedmiot szczególnej uwagi, ponieważ narracja ta jest alternatywą dla neosowieckiej wizji dziejów promowanej przez obecną administrację państwową. Praktyka pokazuje jednak, że ta alternatywa jest niemniej kontrpolska lub po prostu antypolska.
Rozbiory Polski przedstawione są jako "dołączanie ziem białoruskich do Rosji", natomiast sama państwowość polska to po prostu "Rzeczpospolita" - w żądnym wypadku Polska. Nazwa Polski może co najwyżej dotyczyć Korony. Autorzy nie chcą zauważać, że Konstytucja 3 Maja zespoliła Koronę i Litwę w jedną Rzeczpospolitą Polską, co nie przeszkadza im czcić Tadeusza Kościuszki jako (proto)Białorusina - a człowiek ten niewątpliwie chciał przywrócić postanowienia 3-majowej Konstytucji z 1791 roku.
Postacie takie jak Tomasz Zan czy Adam Mickiewicz to, rzecz jasna, nie Polacy. Są to ludzie, których działalność to przede wszystkim zgłębianie folkloru białoruskiego - w domyśle: są to Białorusini. Wobec tego wszystko, co miało miejsce na terytorium Białorusi w przeszłości, jest - co logiczne - historią Białorusi. Kradzież polskiej historii przez narodowo zorientowanych historyków to wciąż temat nieznany w społeczeństwie polskim.
Dodatkowo zwraca uwagę całkowite niemal zignorowanie polskiego charakteru etnicznego Grodzieńszczyzny, Wileńszczyzny i innych miejsc, gdzie przewaga ludności polskiej była ówcześnie bezdyskusyjna. Autorzy opierają się na wynikach całkowicie sfałszowanego carskiego spisu ludności z roku 1897, podchwyconego później przez Niemców w antypolskie propagandzie. Ci jednak przeprowadzili w 1916 na ww. terenach własny spis, uznając słusznie ten carski za niewiarygodny. Wówczas okazało się, że dominacja polska - nie tylko etniczna, ale też kulturalna i w dziedzinie gospodarki - jest nie do podważenia.
Zapraszam do obejrzenia niewielkiej galerii obrazującej opisane zjawisko, najważniejsze miejsca i fragmenty oznaczono czerwonym obramowaniem.

„Niech żyje wódz Hitler”, „Sława Banderze”
Ostatecznie zdecydowaliśmy się na natychmiastowy wyjazd po ostrzeżeniu otrzymanym od Ukraińca Hylki, który oznajmił rodzicom - Panie Śladewski, budut rezaty, wtikajte - po wypowiedzeniu tych słów od razu odszedł, żeby żaden z ziomków go nie zobaczył, bo wtedy groziłaby mu okrutna śmierć.

Z Mazowsza na Wołyń
Ukraińcy w naszej okolicy polowali też na polskich żołnierzy, którzy pojedynczo, bądź małymi grupkami przedzierali się na południe. Ukraińcy ich wyłapywali i mordowali. Kierowali ich na tak zwane krótsze drogi, gdzie przygotowywali wcześniej zasadzki. Tych, którzy trudnili się tym procederem łatwo było rozpoznać. Chodzili później w ubraniach przerabianych z polskich mundurów lub wojskowych koców. Z tego co wiem, zamordowali oni m.in. pułkownika z ordynansem, którzy podążali na południe. Zabili też pięciu żołnierzy, wracających do domu, których wcześniej Zygmunt Siatka przechowywał w swoich zabudowaniach w Osieczniku.

Kropimojza 28 XI 1621
Korzystając z zaangażowania wojsk Rzeczypospolitej w odpieraniu inwazji Imperium Osmańskiego, król Szwecji Gustaw Adolf zaatakował z północy. Jego celem była polsko-litewska prowincja Inflanty, wraz z jej głównym ośrodkiem handlowym Rygą.