Armia rosyjska w bitwie pod Newlem 1562 roku

19 sierpnia 1562 roku pod Newlem doszło do bitwy, w której według źródeł polskich, armia rosyjska miała liczyć aż 40 – 45 tys. Z kolei zdaniem wielkiego księcia moskiewskiego, Iwana Groźnego, było w niej ledwie 15 000. Skąd tak wielka różnica?

Historyków rosyjskich od dawna interesowała rozbieżność między stosunkowo niską liczebnością armii moskiewskiej czasów Iwana Groźnego, którą podawały oficjalne dokumenty państwowe, a jej znacznie wyższymi szacunkami, podawanymi przez żyjących w XVI w. cudzoziemców[1]. Różnice te widoczne były przede wszystkim w jeździe pomiestnej, którą można traktować jako odpowiednik polskiego pospolitego ruszenia, a która była rdzeniem wojsk Wielkiego Księstwa Moskiewskiego.



Już pod koniec XIX wieku wspomnianą różnicę tłumaczono tym, że w kawalerii pomiestnej, dworianie i dzieci bojarskie (były to różne kategorie szlachty rosyjskiej) przybywali do wojska nie sami, lecz wiodąc ze sobą liczną służbę. Pogląd ten przyjął się, choć nowe dokumenty, do których dotarli historycy, pozwalają na pewne korekty. Wykazano, że drugiej połowy XVI w. nie można traktować jako jednolitego okresu, więc średnia 3 sługi na 1 szlachcica, którą przyjął Sieriedonin w 1891 roku[2], nie powinna być automatycznie stosowana. Nie odrzucono jednak istoty twierdzenia, iż między oficjalnymi dokumentami a rzeczywistą liczbą ludzi w wojsku były czasem kolosalne różnice właśnie ze względu na to, iż rosyjska szlachta służyła wraz z pachołkami.

Najnowszym znanym mi opracowaniem na temat liczebności sług w jeździe pomiestnej, jest wydany w 2006 roku artykuł N. W. Smirnowa „Bojowi chołopi w składzie pomiestnej konnicy w pierwszej połowie XVI – pierwszej połowie XVII w.”[3]. Autor w oparciu o zachowane z tego okresu dokumenty przekonująco dowodzi swoich tez. Między innymi wykazuje, iż w przeciwieństwie do późnych lat 70. XVI w., w roku 1556 liczba sług w jeździe pomiestnej była bardzo wysoka. Rok 1556 jest tu szczególny, gdyż właśnie wtedy wydano tak zwane „Ułożenie o służbie”, czyli regulacje określające sposób służby rosyjskiej szlachty. W tym też roku przeprowadzono popisy, czyli przeglądy wojska, sprawdzając jak wygląda wprowadzenie tych regulacji w życie. Zanim jednak powiem, co się wówczas okazało, kilka słów poświęcę różnym kategoriom owej służby, którą zbiorowo nazywano bojowymi chołopami („боевые холопы”). Polskim odpowiednikiem tego terminu jest nazwa „czeladź”[4].

Pierwszą grupą byli dobrze uzbrojeni słudzy na koniach, najlepiej przygotowani do walki. Polskim ich odpowiednikiem byli czeladnicy pocztowi. Liczebność tej grupy regulowało „Ułożenie o służbie” wymagając, by każdy rosyjski szlachcic ze 100 „ćwierci” (około 50 hektarów) ziemi przyprowadził jednego konnego i uzbrojonego sługę.

Drugą grupą byli słudzy z pańskimi końmi. Nie byli oni jednak tylko i wyłącznie pachołkami, prowadzącymi rumaki swoich panów. Mieli także swoje konie i często byli dobrze uzbrojeni. Smirnow uważa, że regulacje „Ułożenia o służbie” odnosiły się również i do tej kategorii sług.

Trzecią i ostatnią grupą byli słudzy zajmujący się wozami i bagażami swoich panów. Zwano ich zwykle ludźmi w koszu[5] („людьми в кошу”), choć funkcjonowali i pod innymi nazwami („человек с юком”, „человек с возы”, „человек с запасы”, „человек в стану”, „человек пеш”). Choć ta kategoria sług była najgorzej uzbrojona, gdyż przykładowo nie nosiła uzbrojenia ochronnego, to i ona pełniła pewne funkcje bojowe, choćby broniąc własnego obozu. W Polsce takowe sługi nazywano luźnymi czeladnikami.

Ta kategoria, mimo iż była bardzo liczna, zwykle umykała uwadze urzędników wojskowych. Nie tylko zresztą w Wielkim Księstwie Moskiewskim, bo i w Królestwie Polskim, i w Wielkim Księstwie Litewskim działo się podobnie. Co to znaczy „umykała uwadze”? To, że choć istniała, to jej zazwyczaj nie rejestrowano w wykazach wojska. „Ułożenie o służbie” również milczało na temat tej kategorii sług. Ich liczebność w wojsku rosyjskim nie była więc uregulowana żadnymi normami.

Przejdźmy teraz do ustaleń Smirnowa na temat ilości czeladzi w jeździe pomiestnej. Historyk ten powołuje się na dwa ciekawe dokumenty. Pierwszy z nich to sierpuchowski spis jazdy pomiestnej, obejmujący także jej czeladź i uzbrojenie, stworzony w 1556 roku. Co istotne, spis ten nie obejmuje jednej kategorii sług, czyli „ludzi w koszu”. Wynika z niego, iż 155 szlachciców wystawiło aż 603 bojowych chołopów, którzy posiadali i konie, i uzbrojenie ochronne. Średnio więc na 1 szlachcica przypadało 4 nieźle uzbrojonych, konnych pachołków.

Drugi dokument także pochodzi z 1556 roku, ale tym razem przedstawia on stan tak zwanego dworiaństwa gorodowego w ujeździe Kaszira. Ten spis jest o tyle ciekawy, że obejmuje również pominiętą w spisie sierpuchowskim kategorię sług, czyli „ludzi w koszu”. Spis kaszirski wykazuje znacznie niższą liczbę bojowych chołopów. Na 369 dworian i dzieci bojarskich, przy których odnotowano obecność sług, znalazło się łącznie 614 czeladników, z czego 263 „koszowych” i 12 sług z pańskimi końmi. Czyli mniej więcej na jednego szlachcica przypadał jeden dobrze uzbrojony pachołek i 0,7 „koszowego”.

Przedstawione dane dla 1556 roku są chronologicznie najbliższe bitwie pod Newlem i przez rosyjskich historyków przyjmowane są za reprezentatywne także dla roku 1562. Już tylko na ich podstawie można wykazać, że 15-tysięczna armia Kurbskiego pod Newlem mogła sobie liczyć 40-45 tys. ludzi. Jeśli bowiem przyjąć bardzo niską proporcję 2 pachołków (wliczając w to i koszowych) na 1 szlachcica, to z 15 000 dworian i dzieci bojarskich otrzymamy czterdziestopięciotysięczną armię.

Nie twierdzę jednak, że pod Newlem było aż 15 000 dworian i dzieci bojarskich. Nie było, gdyż jak to wynika choćby z listu hetmana Floriana Zebrzydowskiego, w bitwie tej uczestniczyli także Tatarzy („nam w koniach tatarowie wielką szkodę uczynili”[6]), czyli liczba dworian i dzieci bojarskich musiała być niższa od 15 000. To zresztą logiczne, gdyż 15 000 to wielkość bliska maksymalnemu potencjałowi mobilizacyjnemu jazdy pomiestnej[7]. Co ciekawe, w liście pisanym 28 czerwca 1562 roku, hetman polski poinformował swojego litewskiego kolegę, że w Wielkich Łukach było wówczas ośmiu rosyjskich wojewodów, a „ludzi bojarskich cztery tysiące”[8], co należałoby rozumieć jako liczbę dworian i dzieci bojarskich bez bojowych chołopów[9]. Ta informacja jest o tyle istotna, że właśnie z Wielkich Łuk przybyła pod Newel moskiewska armia, która starła się z Polakami. Choć oczywiście od końca czerwca do 19 sierpnia jej skład mógł ulec sporej zmianie.

W szeregach armii moskiewskiej walczyli również Tatarzy, poddani Iwana Groźnego. Na przykład w wyprawie połockiej miało ich uczestniczyć 5580[10]. Można się domyślać, że podobnie jak to było z Tatarami krymskimi, czy litewskimi, także i Tatarzy rosyjscy prowadzili na wyprawy wojenne swoją czeladź. Jeśli pod Newlem znalazło się na przykład 4000 tatarskich wojowników, to ogólną liczbę ludzi w ich kontyngencie można szacować na od 10 000 do 16 000[11]. Co istotne, w liście z 28 czerwca 1562 roku, Florian Zebrzydowski pisał:

„Ludzi moskiewskich jest na Wielkich Łukach, jako językowie [jeńcy, informatorzy] powiadają, Tatarów Nohajskich trzy tysiące, Kazańskich siedem tysięcy, owa wszystkich 10 tysięcy.”[12]

Informację tę interpretuję jako całkowitą liczbę wojsk tatarskich, czyli i wojowników, i ich sług.

W skład armii moskiewskiej owej epoki wchodzili również tak zwani pososzni, czyli wybrańcy ze wsi. Ich liczbę w owym okresie szacuje się na kilkadziesiąt tysięcy[13], choć zaznacza się, iż tak ze względu na słabe uzbrojenie i wyszkolenie oraz sposób wykorzystania (przede wszystkim do prac pomocniczych, na przykład transportu dział, czy prac inżynieryjnych), nie powinno się ich liczyć do grona żołnierzy. Tym niemniej swoją obecnością znacząco pomnażali szeregi armii, co jak przekonuje jeden z polskich szlachciców na początku XVII wieku, wykorzystywano w czasie bitew do działań demonstracyjnych:

Co jem piechoty zbędzie do ciągnienia dział, to jest chłopstwa, czerni, wieśniaków, a inakszej u nich nie masz – ci idą za jezdą z berdyszami albo kijami, kolkę jaką albo g[w]óźdź na koniec wbiwszy i gdy przychodzi do potrzeby [bitwy], pozad ich staw[i]ają dla tego samego, aby się wojsko więtsze zdało.”[14]

Na miesiąc przed bitwą, w Newlu znaleźć się miało 1000 pososznych, co było niemal połową zgromadzonej tam armii[15]. Znacznie więcej musiało ich się zebrać w Wielkich Łukach, skąd przypomnę, przyciągnęła na pomoc Newlowi główna armia moskiewska. O gromadzeniu się w Wielkich Łukach „czerni”, czyli właśnie pososznych, pisał Florian Zebrzydowski 28 czerwca 1562 roku[16].

W armii Iwana Groźnego byli również artylerzyści, strzelcy (piechota)[17], czy Kozacy. Nie będę ich jednak tutaj omawiał[18], gdyż najistotniejsze w powyższych rozważaniach jest to, iż wbrew rosyjskim historykom, którzy zdecydowanie odrzucają polskie źródła mówiące o 40-45 tysięcznej armii Kurbskiego pod Newlem, te liczby są bardzo prawdopodobne. Jeśli bowiem Iwan Groźny pisał o armii piętnastotysięcznej, to należy to rozumieć jako liczbę „żołnierzy” (czyli dworian, dzieci bojarskich, wojowników tatarskich, strzelców, Kozaków), a nie całkowitą liczbę ludzi w tej armii, którą to ewidentnie podają źródła polskie.

Co prawda skład armii Kurbskiego jest nieznany, ale bardzo łatwo można podać takie liczby, które pasują i do polskich źródeł, i do opinii wielkiego księcia moskiewskiego. Na przykład zakładając, iż wśród 15 000 żołnierzy było 4000 strzelców, 4000 Tatarów, 2000 Kozaków i 5 000 jazdy pomiestnej, liczebność całej armii można policzyć następująco:

4000 (strzelców) + 4000 (wojowników tatarskich) + 6000 (tatarskiej czeladzi) + 2000 Kozaków + 5 000 (dworian i dzieci bojarskich) + 15 000 (bojowych chołopów, wliczając w to grono i koszowych) + 9000 (pososznych) = 45 000 ludzi

Oczywiście powyższe wyliczenie jest tylko jednym z wielu możliwych. Nie pokazuje rzeczywistego składu armii Kurbskiego pod Newlem, lecz to, że można ze sobą pogodzić źródła, które z pozoru są ze sobą sprzeczne. Można je pogodzić nie odwołując się do posądzania autorów poszczególnych relacji o wybujałą fantazję. Co najwyżej o typową dla tamtej epoki manierę zliczania u przeciwnika wszystkich ludzi, a dostrzegania u siebie tylko żołnierzy. Ten sam zabieg powtórzono zresztą w przypadku armii polskiej walczącej w tej bitwie, o czym opowiem w kolejnym artykule[19].

Dr Radosław Sikora

Przypisy:

[1] Przegląd opracowań starszych historyków oraz własne poglądy na ten temat zaprezentował ostatnio Алексей Николаевич Лобин, w artykule К вопросу о численности вооруженных сил Российского государства в XVI в.„Studia Slavica et Balcanica Petropolitana” Nr 1/2 (5/6) 2009. s. 45 – 78.

[2] Середонин С.М. Известия иностранцев о вооруженных силах Московского государства в концеXVIвека. СПб., 1891. s. 13.

[3] Смирнов Н.В. Боевые холопы в составе поместной конницы во второй половинеXVI– первой половине XVIIвв. W: Исследования по истории средневековой Руси. Сб. статей к 80-летию Ю.Г. Алексеева. Мoskwa, СПб., 2006. s. 369 – 382.

[4] O różnych kategoriach czeladzi w kawalerii polskiej w: Radosław Sikora, Zapomniana armia. Artykuł dostępny na stronie: http://kresy.pl/kresopedia,historia,rzeczpospolita?zobacz/zapomniana-armia

[5] Przez kosz należy tu rozumieć obóz wojskowy.

[6] List Floriana Zebrzydowskiego do Mikołaja Radziwiłła pisany z obozu pod Ozierzyszczami (Jezierzyszczami), 21 sierpnia 1562 roku. W: Materiały do działalności wojskowej Floriana Zebrzydowskiego, opracował Józef Jasnowski („Przegląd Historyczno – Wojskowy” t. IX, z. 2. Warszawa 1937, s. 291).

[7] W wyprawie połockiej, w której uczestniczył sam Iwan Groźny, wiodąc potężną armię, wzięło udział około 18 000 dworian i dzieci bojarskich. Wyprawa rozpoczęła się koncentracją i popisem wojsk moskiewskich pod Możajskiem w grudniu 1562 roku. Pod samym Połockiem armia ta znalazła się pod koniec stycznia 1563 roku. Miasto zdobyto po około dwutygodniowym oblężeniu.

[8] List Floriana Zebrzydowskiego do Mikołaja Radziwiłła pisany z obozu pod Połockiem, 28 czerwca 1562 roku. W: Materiały do działalności, s. 282. Owymi wojewodami byli: „ks. Iwan Iwanowicz Pruński, ks. Michajło Gliński, Hrihori Morozow, Wassilo z Synem, Iwanow syn, Dołhossable, Bethlemysse, Iwan Wirodko”.

[9] Wnioskuję tak na podstawie danych zaprezentowanych przez Łobina, który skorelował liczbę wojewodów z liczebnością wojsk przez nich prowadzonych (Лобин, К вопросу, s. 58 – 74).

[10] Лобин, К вопросу, s. 54.

[11] Sikora, Zapomniana.

[12] List Floriana Zebrzydowskiego do Mikołaja Radziwiłła pisany z obozu pod Połockiem, 28 czerwca 1562 roku. W: Materiały do działalności, s. 282.

[13] Zdaniem Łobina, w wyprawie połockiej miało wziąć udział 30 – 33 tys. pososznych, choć pskowski laptopis podaje liczbę aż 80 900 (Лобин, К вопросу, s. 57 – 58).

[14] Niemojewski Stanisław, Diariusz drogi spisanej i różnych przypadków pociesznych i żałosnych prowadząc córkę Jerzego Mniszka, Marynę, Dymitrowi Iwanowiczowi w roku 1606. Opr. Roman Krzywy. Warszawa 2006. s. 178.

[15] List Floriana Zebrzydowskiego do Mikołaja Radziwiłła pisany z obozu pod Połockiem, 23 lipca 1562 roku. W: Materiały do działalności, s. 285. Oprócz pososznych w skład załogi Newla mieli wchodzić „dzieci bojarskich 300, strzelców 100, kozaków 700”.

[16] List Floriana Zebrzydowskiego do Mikołaja Radziwiłła pisany z obozu pod Połockiem, 28 czerwca 1562 roku. W: Materiały do działalności, s. 282.

[17] 28 czerwca 1562 roku, w Wielkich Łukach miało się znajdować 4000 strzelców (Tamże).

[18] Przystępna charakterystyka tych rodzajów wojska w: Олег А. Курбатов, Арии зпохи Ренессанса.cz. 5, „Сержант” 40 (3) / 2007. s. 45 – 46.

[19] Część pierwsza rozważań o bitwie pod Newlem, zatytułowana „Newel 1562: Wielkie zwycięstwo husarii, czy polska propaganda?”, znajduje się pod linkiem: http://kresy.pl/kresopedia,historia,rzeczpospolita?zobacz/newel-1562-wielkie-zwyciestwo-husarii-czy-polska-propaganda

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz