„Rzeczpospolita”: Patrioty na finiszu - umowa już w marcu?

/
Najprawdopodobniej w marcu podpisana zostanie umowa na dostawy…

Niezwykła szarża. Domany 22 lutego 1655 roku

/
Przełamanie pikinierów przez frontalną szarżę kawalerii to wyczyn najwyższej klasy. Gdy formacji pikiniersko-muszkieterskiej towarzyszyły działa, a kawaleria nie mogła szarżować po twardym gruncie, lecz musiała brnąć w śniegu, poziom trudności znacząco wzrastał. A gdy dodam, że piechota miała nad kawalerią kilkakrotną przewagę liczebną, a mimo to uległa, podziw dla jeźdźców, którzy w tych warunkach pokonali wszystkie te trudności, musi sięgnąć zenitu.

Nieuzasadniony optymizm nie jest objawem patriotyzmu

/
Odpowiedzialność za klęskę 1939 roku Polska opinia publiczna zrzuca na rząd, a byli członkowie rządu próbują ją czasami zrzucić na polską opinię publiczną. Źródło klęski jest jedno: ów optymizm, który u nas uchodzi za objaw patriotyzmu, ów pseudopatriotyczny, a w rzeczy samej zbrodniczy, nieodpowiedzialny optymizm jest przyczyną klęski i nadal się jak najgorzej odbija na naszych losach.

Urodziłem się w Radowiczach

/
Najbardziej utkwiła mi w pamięci uroczystość Bożego Ciała w 1939 r. połączona z przekazaniem wojsku karabinów maszynowych, zakupionych ze składek społeczeństwa. Mistrzem ceremonii był wójt, Ukrainiec, który pod palącym słońcem, w butach z długimi cholewami, biegał po boisku strasznie zaaferowany, wycierając co chwilę pot z twarzy karku. Witał gości w czarnych garniturach, czytając z kartki.

Armia polsko-litewska w bitwie pod Newlem 1562

/
Siły polsko-litewskie w zwycięskim starciu z Moskalami.

Armia rosyjska w bitwie pod Newlem 1562 roku

/
19 sierpnia 1562 roku pod Newlem doszło do bitwy, w której według źródeł polskich, armia rosyjska miała liczyć aż 40 – 45 tys. Z kolei zdaniem wielkiego księcia moskiewskiego, Iwana Groźnego, było w niej ledwie 15 000. Skąd tak wielka różnica?

Ks. Jan Szetela. Ten, który wytrwał do końca

/
W 1937 roku do parafii rzymskokatolickiej p.w. św. Marcina w Nowym Mieście (obecnie województwo lwowskie) przyjechał nowo wyświecony ksiądz Jan Szetela. Ks. Jan objął funkcję wikariusza oraz otrzymał posadę katechety w nowomiejskiej szkole. Ów młody kapłan nie zdawał sobie sprawy z tego, że w wyniku zmiennych losów Polaków, będzie to pierwsza a zarazem ostatnia parafia w jego życiu.

Polska gospodarka i kultura na Rusi

/
Ziemie nad Dnieprem, czyli ziemie ukrainne, wydają się nam na tyle odległe, że obecnie mało kto zdaje sobie sprawę, że życie gospodarcze i kulturalne na tych terenach w dużej mierze było dziełem organicznej pracy rąk polskich.

Newel 1562: Wielkie zwycięstwo husarii, czy polska propaganda?

/
Według polskich źródeł z XVI i XVII wieku, w krwawej bitwie pod Newlem stoczonej 19 sierpnia 1562 roku, pokonaliśmy około trzydziestokrotnie liczniejsze wojska moskiewskie. Według rosyjskiego historyka, niewiele znacząca potyczka, przez polską propagandę została rozdmuchana do granic możliwości. Gdzie leży prawda?

Mordowali bezbronnych

/
Od zbrodni popełnionej przez sowieckich i żydowskich „partyzantów” w Koniuchach, na obrzeżu Puszczy Rudnickiej, mija właśnie 70 lat. Śledztwo w tej sprawie, po interwencjach Kongresu Polonii Kanadyjskiej i załączeniu licznych dowodów, toczy się już prawie 13 lat.

„Pamiętaj Lasze, że do Wisły to nasze”

/
Jednak nie wszyscy dali się tak wmanewrować w nagonkę przeciwko Polakom. Nie pozwalali na mordy. Ci ludzie byli w okrutny sposób, tak samo jak Polacy, mordowani, bo to jest w jakiś dziwny sposób pojęta Swobodna Ukraina. Polacy wtedy uciekali na Zachód, za Bug, żeby schronić się przed mordami, albo na Wschód za Zbrucz. Na tamtych terenach za Żytomierzem, koło Winnicy, gdy się tylko dostali byli przez miejscowych ochraniani. Nie dopuszczono do mordów na nich. Trudno o tym dzisiaj pisać bo zakłamanie w tej sprawie jest olbrzymie.

Dewiacje seksualne epoki staropolskiej

/
Kazirodztwo, pedofilia, zoofilia, czy seks analny wydają się być „wynalazkiem” naszej epoki. Tymczasem wszystkie te zachowania, a nawet jeszcze bardziej egzotyczne, jak na przykład snochactwo, czy sprzedawanie żon, znano już i opisywano w epoce staropolskiej.

I znów za kraty

/
W 1967 r. zacząłem znów bawić się w politykę. Odwiedził mnie w domu w Łodzi Kazimierz Załęski – „Bończa”, dowódca grupy partyzanckiej. Należałem do niej po przyjeździe z Wołynia. Wspaniały człowiek. Miał dla mnie propozycję. Jako fachowiec miałem mu pomóc i wspólnie z nim otworzyć zakład powlekania tkanin, ortalionu w Kielcach. Ponadto stwierdził, że skoro jestem aktywny i mam samochód, to trzeba było zadbać o wszystkie groby naszych kolegów. Spisać je wszystkie i uporządkować, bo nie wypada, żeby niszczały w zapomnieniu. - No i zajęliśmy się tym – „Bończa”, ja i Zbyszek Paciorek z Radomia, oraz mieszkańcy wsi związanych z partyzantką. To się już zaczęło UB bardzo nie podobać. Sprawa się nie spodobała „na górze” i dobrali się do nas wszystkich.

Cały czas mnie szukali

/
Przesłuchania polegały na staniu od siódmej rano do czwartej po południu na śliskiej posadzce w rozkroku z rękami podniesionymi do góry. Nie sposób było utrzymać się na nogach, a jednak staliśmy. Kto się przewracał, tego podnosili kopniakami. Człowiek może bardzo dużo wytrzymać… Potem kopniakami „pomagali nam” zejść z drugiego piętra do celi. Zanim jednak trafiliśmy do celi, prowadzono nas do łazienki. Specjalnie polewali ją wodą i wsypywali podchlorynem, środkiem do dezynfekcji. Po godzinie tak się dusiłem, że nie mogłem wytrzymać. Potem prowadzili do celi i szedłem spać. Ledwo się człowiek położył, a za pół godziny już było słychać wrzask – Pobudka, wstawać! – Kto nie chciał, to słyszał, że zaraz wróci tam, skąd właśnie przyszedł. Siedziałem więc na łóżku i spałem w tej pozycji.

Wojciech Kilar In Memoriam

/
W swoich dziełach poszukiwał piękna i doskonałości. Zawsze podkreślał, że kompozytor to przede wszystkim rzemieślnik, czyli ktoś, kto zna dobrze zasady rządzące formą muzyczną.

Akcja na Kielce i Radom

/
- Przesłuchujący przestali na chwilę bić. Pułkownik spytał mnie po rosyjsku, co tu robię? Odpowiedziałem również po rosyjsku, że nie wiem, że zaniosłem cukier znajomemu i nie rozumiem, dlaczego mnie zatrzymali. - Ty bandit. - Kakoj ja bandit?! Ja zdies’uczus’ - odpowiedziałem udając zaskoczonego. - A otkuda ty ruski znajdziesz? - Ja iz Zapadnoj Ukrainy. - A otkuda? - Iz Łucka? – A szło ty zdes’diełajesz? - Ja repatriant - odpowiedziałem stanowczo. Pułkownik Popatrzył na mnie chwilę i powiedział - A ty nawierno wriosz. Pradałżajte, pradałżajte. I znów mnie zaczęli bić.

W "Krwawej Łunie"

/
Gdy oddział szykował się do wymarszu, „Drzazga” został zaproszony do wzięcia udziału w uroczystości z okazji rocznicy rewolucji październikowej, która miała się odbyć w Hermanówce. „Drzazga” udał się na nią wraz z „Piątym”, czyli Stanisławem Steciukiem, lekarzem oddziału, który miał mu służyć jako tłumacz, bo znał on dobrze język rosyjski. Pojechali furmanką, którą powoził „Słoń”. Zabrali ze sobą trochę rosyjskich karabinów, które chcieli wymienić na mauzery, bo mieli do nich pod dostatkiem amunicji. Więcej „Drzazgi”, „Piątego” i „Słonia” nie zobaczyliśmy. Mieli wrócić zaraz po uroczystości, ale nie wrócili.

Uratował mnie duch babci

/
Rano zamordowali jeszcze fornala Michalca, Ukraińca. U nacjonalistów ukraińskich panowała zasada, że Ukrainiec, który miał żonę Polkę i z nią córki, musiał je wszystkie zabić. Michalec był porządnym człowiekiem, bardzo kochającym rodzinę. Bronił jej, był potężnym i bardzo silnym mężczyzną. W czasie młocki brał pełny wór żyta tak, jakby to była duża piłka, a tu przecież bronił swoich dzieci… Byłem tam później i oglądałem jego chałupę. - Wszystko zdemolowali. Na ścianach było pełno krwi. W końcu go zabili, ale i on nie pozostał im dłużny. Wcześniej zabił dwóch, czy trzech z nich. Tej strasznej nocy działy się dantejskie sceny. To, co wyrabiali nacjonaliści z własnym narodem na Wołyniu i Podolu, przechodzi ludzkie pojęcie.

Testament Polski Walczącej

/
Mija 70 lat od powołania w styczniu 1944 r. ważnej struktury Polskiego Państwa Podziemnego – Rady Jedności Narodowej. Była to reprezentacja polityczna naszego Państwa Podziemnego na terenie okupowanego kraju, namiastka polskiego Sejmu, który z oczywistych powodów nie mógł wtedy działać.

Najpierw przyszli po ojca

/
Pod koniec czerwca nie wytrzymałem i postanowiłem wspólnie z kolegą uciec. W obozie ładowaliśmy wcześniej siano do wagonów i wiedzieliśmy, że załadowane pryzmy pojadą gdzieś na wschód. Tego dnia lał straszny deszcz. Pilnujący nas Ukrainiec starał się przed nim schować. Bez namysłu skorzystaliśmy z okazji. Najpierw jeden z nas ukrył się w beczkowozie z nieczystościami, a potem drugi. To była duża krypa i człowiek bez trudu się w niej mieścił.

Przerwane dzieciństwo

/
Podczas strzelaniny, która się przy tym wywiązała, ranny został porucznik, dowódca kompanii. Miał przestrzelone płuca. Leżał około 15 metrów ode mnie. W pewnym momencie nadjechał na koniu rosyjski oficer - Co ty? Ranny jesteś? No to się nie męcz - powiedział, po czym wyjął nagana i dobił go. Tych, których nie zabito w strzelaninie, a którzy się poddali, Rosjanie przekazali nacjonalistom ukraińskim, mówiąc - Róbcie z nimi, co chcecie. To jest pańskie wojsko. - Chłopi ukraińscy rozebrali tych młodych żołnierzy do naga. Pokładli na wozy drabiniaste, jak snopki siana i zakłuli widłami. Potem ciała ich wywieźli i potopili w jamach torfowych.

O przyczynach nienawiści ludu ruskiego do Żydów w XVII – XVIII w.

/
"I nie było żadnej możliwej męczarni, której by Kozacy tutaj nie stosowali; wszystkie cztery rodzaje śmierci: ukamienowanie, spalenie, zabicie i uduszenie".

Z ziemiańskiej rodziny

/
Ukończył w 1916 r. szkołę pilotów w Odessie i został w carskiej armii pilotem bojowym. Został dwukrotnie ranny, a w 1917 r. strącony pod Stanisławowem dostał się do niewoli austriackiej. Od 1918 r. służył w Legionach jako pilot i kurier Piłsudskiego. Po wojnie polsko-rosyjskiej Piłsudski wiedząc, że ważne stanowiska trzeba obsadzić swoimi ludźmi, mianował go z ramienia rządu inspektorem lasów państwowych na Wołyniu. Był to dowód zaufania. Nasza rodzina byłą spokrewniona z Piłsudskimi. Mój pradziad Lisowski herbu „Jeż” w 1848 r. po powrocie z wojen, chciał się ożenić z Billewiczówną. Billewicz, który nie miał synów oświadczył, że nie odda mu córki za żonę, jeśli mój pradziad nie przyjmie do nazwiska herbu ich rodziny -„Mogiła” (Lisowscy mają herb „Jeż”). Nasza rodzina uczciwie przyjęła herb Billewiczów i od tego czasu zawsze nazywamy się Mogiła- Lisowscy herbu „Jeż”. Nigdyśmy tego nie zdradzili.

Wróciła sprawa Żubryda

/
Kibicowaliśmy także procesowi zabójcy Żubryda i jego żony, który ruszył w 1999 r. przed Sądem Okręgowym w Krośnie. Na ławie oskarżonych zasiadł Jerzy Vaulin, któremu zarzucono zamordowanie małżeństwa Żubrydów. Z relacji sądowych dowiedzieliśmy się, że osobnik ten zrobił w Polsce Ludowej karierę. Po wyjeździe z Podkarpacia powrócił do Wrocławia i kontynuował studia na Politechnice Wrocławskiej. Ukończył też Akademię Nauk Politycznych w Warszawie i Państwową Wyższą Szkołę Teatralną i Filmową w Łodzi. Pracował jako dziennikarz w „Po prostu” , „Sztandarze Młodych”, „Trybunie Dolnośląskiej” i „Głosie Pracy”. Pracował też jako reżyser w Wytwórni Filmów „Czołówka”. Cały czas oczywiście współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa. Proces Vaulina zakończył się po trzech latach umorzeniem. Uzasadnienie wyroku zostało utajnione.

Postęp czy regres? Czyli czego możemy zazdrościć pańszczyźnianym chłopom

/
Niedola chłopów pańszczyźnianych jest w Polsce powszechnie znana. Tymczasem porównanie ich obciążeń do obciążeń współczesnych Polaków stawia pod głębokim znakiem zapytania to, czy rzeczywiście mamy się lepiej niż oni. Okazuje się, że pracujemy dłużej niż to niegdyś robili przyrównywani do niewolników chłopi, a na nasze potrzeby pozostawia się mniej z tego, co wypracujemy, niż im.

Śmierć „Mundka” i Żubryda

/
„Mundek” wyskoczył przez okno i w tym momencie słomiana strzecha, która płonęła jak zapałka, zawaliła się i przygniotła go. Czekański zdołał odskoczyć i ostrzeliwał się z erkaemu Diegtiariewa. Gdy wywalił cały magazynek nie chcąc dać się wziąć żywcem, jak mi opowiadano, strzelił sobie z pistoletu w głowę. Rano obu zabitych zawieziono na cmentarz w Targowiskach i wrzucono bez trumien do przygotowanego dołu za jego płotem i zakopano bez żadnych oznaczeń, kryjąc miejsce darniną. Młodsza siostra Czekańskiego, Stanisława, która z ukrycia w kukurydzy oglądała całe wydarzenie, po odjeździe UB, zaznaczyła to miejsce prymitywnym krzyżykiem i od tej chwili nim się opiekowała.

Lwowskie ostańce

/
Podpisany w Jałcie wyrok na Polskę skazywał mieszkańców Kresów na tułaczkę na zachód. Nie wyjechało prawie dwa miliony naszych rodaków. Dla wielu był to świadomy wybór. Zostawali jako Polacy i strażnicy wielowiekowego dziedzictwa Rzeczypospolitej na tych ziemiach, obrońcy łacińskiej cywilizacji. W ilu miejscach mogliśmy usłyszeć takie opowieści jak staruszki z Grodna: „Nie oddaliśmy kluczy. Przez wiele lat nie było księdza, wtedy kładliśmy na ołtarzu ornat i tak modliliśmy się sami”. Potem kościół wysadzono w powietrze…

Akcja na stację w Rymanowie

/
Chłopaki chcieli się zemścić na zatrzymanym oficerze i w odwecie za śmierć Bieganowskiego rozwalić go! Jeszcze w wagonie szturchali go lufami i zaczęli mu ubliżać. Gdy wyładowaliśmy się w Milczy, na miejscu był już oddział Żubryda, który nie zdążył dotrzeć do Wróblika Szlacheckiego i wziąć udział w ataku na stację. Pamiętam, że Żubryd siedział na koniu i od razu zainteresował się tym zatrzymanym oficerem. Chłopaki myśleli, że każe go od razu ustawić pod ścianą i rozstrzelać. Gdy zapytali go, co z nim zrobić, ten oświadczył niespodziewanie – ja bym go wypuścił, to przecież też taki sam oficer Wojska Polskiego jak ja! – Chłopaki zbaranieli. Miny im zrzedły. Słowa Żubryda zawsze były rozkazem.

Najmłodszy żołnierz Żubryda

/
- Chodząc po mieście zachowywał się jak udzielny książę. Nie wiadomo czemu przybiegł aresztować Żubryda sam. Może nie miał nikogo pod ręką, albo tylko sobie chciał przypisać zasługę ujęcia groźnego bandyty. Wprost od drzwi ruszył do stolika, przy którym siedzieli Żubryd ze Skibą. Od razu zapytał - kak wasza familia? - Żubryd, który doskonale znał rosyjski zapytał go - szto wam nada? - Ten zaś dalej indagował - kak wasza familia? - Żubryd wyjął wtedy z kabury pistolet, położył na stoliku i powiedział - eto moja familia. - Cićwierikow zaczął wtedy uciekać. Żubryd strzelił za nim raz, czy dwa i nie wiadomo, czy nie chciał go trafić, czy też źle wycelował, w każdym bądź razie tylko drasnął tego Cićwierikowa gdzieś w ramię. Ten wyskoczył na Rynek i darł się jak opętany.

Bitwa pod Kłeckiem (Gnieznem) 1656. Czyli o tym, jak polscy historycy ją przegrali i co husaria ma z tym wspólnego (cz. 3)

/
„Polacy wznosząc ostre okrzyki kilka razy rzucali się do ataku na naszych [Szwedów]. Wbrew swemu zwyczajowi trzymali się mocno pod szwedzkim ogniem kul z dział i muszkietów, choć wielu z nich padło.”[1]

W AK-owskiej konspiracji

/
- Pamiętam, jak przemawiał przy okazji jakiegoś święta. Chyba to było podczas obchodów święta 1 maja, bo wcześniej był jakiś pochód. Przemawiał z balkonu gminy, bo ratusz był zniszczony. Pamiętam jak mówił, że – Polska 25 lat czekała na Armię Czerwoną, by ta przyniosła jej wolność i wyzwolenie od burżuazyjnego ucisku! Rymanowianie przyjęli to z wściekłością, bo nikt tu na Armię Czerwoną nie czekał 25 lat. Nikt też nie czuł się uciskany. Jak mi później brat opowiadał, po drugiej stronie rynku, w kamienicy na strychu siedział z karabinem jeden z chłopów, by temu czekającemu na wyzwolenie posłać kulę, ale broń mu się zacięła i „garbaty” ocalał.

Bitwa pod Kłeckiem (Gnieznem) 1656. Czyli o tym, jak polscy historycy ją przegrali i co husaria ma z tym wspólnego (cz. 2)

/
„Polacy raczej szarpali nieprzyjaciela niż z nim walczyli, gdy bowiem stawali z nim oko w oko, okazywał się niezwyciężony i bezpieczny dzięki zwartości szeregów i obronności miejsca, Szwedzi bowiem nigdzie indziej nie rozkładali obozu, jak tylko tam, gdzie od tyłu ubezpieczał ich urwisty brzeg rzeki, a od czoła bronił wał obsadzony działami.”

W cieniu synagogi

/
Gdy ruszyli dalej w kierunku Sanoka, to do Rymanowa wkroczyli Słowacy. Mało kto wie, albo mało kto chce pamiętać, że w czasie II wojny światowej byli sojusznikami Niemców i razem z nimi wkroczyli do Polski. Słowacy objęli w Rymanowie komendanturę wojskową, a władzę cywilną w miasteczku przekazali Ukraińcom, którzy kolaborowali z Niemcami. Wkrótce, ku zdumieniu wszystkich mieszkańców Rymanowa, na ratuszu zawisły trzy flagi: hitlerowska, słowacka i… ukraińska. W samym ratuszu zaczęli urzędować Ukraińcy.

Bitwa pod Kłeckiem (Gnieznem) 1656. Czyli o tym, jak polscy historycy ją przegrali i co husaria ma z tym wspólnego (cz.1)

/
7 maja 1656 roku, pod Kłeckiem, niespełna 20 km od Gniezna, doszło do bitwy ze Szwedami. Historycy zgodnie twierdzą, że wojsko polskie ją przegrało. I tylko źródła nie bardzo chcą się z tym zgodzić...

Dowódca zwycięskiego powstania

/
Był pierwszym oficerem Polakiem z armii niemieckiej, który zgłosił się w Warszawie do dyspozycji Ministerstwa Spraw Wojskowych zaraz po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Przyszedł z polskim orzełkiem przypiętym do niemieckiej oficerskiej czapki. Jak sam wspominał: „Rozbrajano wtedy Niemców na ulicach Warszawy, (…) kiedy grupka młodych i ze mną chciała to uczynić, ofuknąłem chłopców ostro po polsku. Stanęli jak wryci. Powiedziałem im, że jestem Polakiem i niezwłocznie wstąpię do Wojska Polskiego, co też niebawem uczyniłem”. Już 17 listopada 1918 roku poprowadził ulicami Warszawy pochód Polaków z byłej armii niemieckiej. A wkrótce kapitan Stanisław Taczak został głównodowodzącym powstania w Wielkopolsce, zakończonego naszym zwycięstwem.

Żywe tarany

/
Dlaczego polska husaria odnosiła tak spektakularne sukcesy? Między innymi dlatego, że posiadała rumaki, które nacierały na wozy, płoty, piki i inne przeszkody, obalając je, bądź łamiąc. Otwierały w ten sposób drogę do nieprzyjaciela. W takie zastosowanie koni z ledwością wierzą dzisiejsi historycy, a koniarze załamują ręce, gdy o tym słyszą. A jednak mamy wystarczająco wiele dowodów na to, że rumaki rycerstwa polskiego służyły jako żywe tarany!

Miłość do powstania

/
Wielbiąc Piłsudskiego jako wielkiego realistę politycznego, realistę, który rozumiał znaczenie w życiu ludzkim romantyzmu, fantazji, sentymentu, a przez to rozumienie tylko doskonalszym był realistą, długo nie mogłem znaleźć klucza do stosunku Piłsudskiego do 1863 roku. A dziś mi się zdaje, że ten klucz znalazłem.

Dzieje wszechnicy lwowskiej

/
W myśl starej akademickiej tradycji uniwersytet otrzymywał imię tego, kto go fundował lub tworzył.

Czeka nas jeszcze dużo pracy

/
Na początku lat dziewięćdziesiątych wydawało się, że nie doczekamy nawet chwili, w której rząd Polski przyzna, że na Wołyniu została popełniona straszna zbrodnia na polskich obywatelach. To, że nie dało się tego ukryć przed Polakami jest również i naszą zasługą. Szkoda, że musiało upłynąć ponad 20 lat, zanim w Polsce zaczęło się o tym otwarcie mówić. Problem już dawno mógłby być za nami. A tak ukraińscy nacjonaliści mają do nas pretensje, że przez tyle lat nic od nich nie chcieliśmy, a teraz chcemy nie wiadomo czego. To jest jednak wina polskich polityków, którzy pomogli ich wyhodować. Żyrowali ich rozwój.

Syberia

/
Sybir, katorga, turma, zsyłka – obce, rosyjskie te wyrazy weszły do języka polskiego, aby dźwięczeć tu ponuro. Nasza poezja, literatura karmiła się posępnymi obrazami martyrologii polskiej na Syberii, w pogrzebowe struny żalu i żałoby uderzali wygnańcy syberyjscy dożywający swych ostatnich lat pod cieniem kasztanów w Krakowie. Chłopi syberyjscy długo nazywali Polakiem każdego zesłańca politycznego, a tajgi i tundry kryły nagrobki z imionami polskimi.

Na krawędzi

/
Piłsudski nie przeszedł od akcji rewolucyjnej do orientacji austriackiej z taką lekkością, z jaką karciarz przechodzi od jednego do drugiego stolika gry. Japonia, rewolucja rosyjska, orientacja austriacka – były to dla niego tylko okazje dla oswobodzenia Polski, ale trzeba pamiętać, że oto szesnaście lat spędził w partii i więzieniach, aż się doczekał rozkołysania ruchu masowego, o czym od dzieciństwa marzył. Zobaczył wreszcie tłumy, które wyszły na ulicę przeciw policji, kozakom, wojsku, i zobaczył, że te tłumy, zamiast walczyć o niepodległość, wołały: „Precz z białą gęsią!”.

OUN, Litwa i ZSRS w latach ’30. Przyjaźń wymierzona w Polskę

/
„Wyzwolenie Ukraińców odbędzie się wówczas, gdy Polska będzie ograniczona do swoich etnograficznych ziem, wtedy też okupowana część Litwy również będzie wyzwolona […] Przez wolny Lwów wiedzie droga do wolnego Wilna i na odwrót”.

Liberum conspiro (III)

/
O Polsko! Jesteś gorąco kochana i zasługujesz na tę wielką miłość, bo jesteś jak kobieta przepiękna, przekształtna z czarownymi oczami i cudownym głosem, ale w stanie wielkiego zdenerwowania, która sobie samej krwawi piękne ręce o kraty i druty kolczaste, bez innych rezultatów prócz straty zdrowia, sił i krwi.

Liberum conspiro (II)

/
Odczuwamy noc listopadową i powstanie poprzez naszą wielką, wspaniałą poezję rodzimą, poprzez Kordiana Słowackiego i Noc listopadową Wyspiańskiego. Dziwny jest w tych utworach, jak w całej tradycji polskiej, stosunek do osoby Wielkiego Księcia Konstantego, w którym – o dziwo! – błąka się zawsze jakiś cień sympatii.

Powstanie Listopadowe

/
Przed wojną 29 listopada na ulicach polskich miast pełno było flag narodowych. Powstanie Listopadowe owiane było legendą stworzoną przez wieszczów Adama Mickiewicza („Reduta Ordona”), Juliusza Słowackiego („Sowiński w okopach Woli”), wielu innych poetów, kompozytorów (Chopin) i malarzy.

Liberum conspiro (I)

/
Zwykle w walkach politycznych mniej chodzi o cel a więcej o walkę o władzę. Noc listopadowa jest fenomenem odwrotnym. Ci, którzy opanowują sytuację, nie tylko nie chcą brać władzy, lecz czołgają się u stóp innych, aby tę władzę wzięli. Cieszą się bardzo, jak wreszcie różne stare osobistości raczyły władzę sprawować, chociaż ją sprawują całkiem nie w myśl dążeń spiskowych.

Walka o prawdę o Wołyniu

/
Od początku zdawaliśmy sobie sprawę, że Związek Ukraińców w Polsce prowadzi z nami grę, że liczy iż w toku badań taka prawda też wyjdzie i będą mogli z triumfem ogłosić to światu. Sądzili, że uda się im potwierdzić tezę, że oddziały Polskiego Państwa Podziemnego mordowały na Wołyniu Ukraińców na rozkaz, który otrzymały z Londynu.

Tragedia Dzieci Zamojszczyzny

/
"Któregoś ranka przyjechali uzbrojeni po zęby Niemcy i wyprowadzili nas na podwórko. Najpierw zastrzelili gospodarza, Czochrę, następnie moją mamę, później, jak sądzili, mnie. Dwie kule w tułów i jedna w głowę to dosyć, by pozbawić małego chłopca życia. Można przytoczyć znane powiedzenie: człowiek strzela, a Pan Bóg kule nosi. Przeżyłem, choć byłem ciężko ranny. Zostałem sierotą..."

W nowej rzeczywistości

/
Rzeczywiście okazało się, że boczną uliczką obok nas jadą cztery ciężarówki, wypełnione po brzegi Niemcami. Daliśmy ognia i po kilku minutach sprawa byłą zakończona. To było ostatnie zdarzenie, kiedy użyliśmy broni jako żołnierze dywizji. Część Niemców usiłowała stawiać opór, ale wkrótce się poddali. Wzięliśmy ich do niewoli, a później oddaliśmy ich Sowietom, gdy ci wkroczyli na Lubelszczyznę.

Polityczne kulisy obrony Lwowa

/
Gdy 1 listopada 1918 roku lwowscy gimnazjaliści zdobywali pierwsze karabiny do obrony Lwiego Grodu, który zawsze był „semper fidelis”, politycy bardziej sceptycznie podchodzili do tych wydarzeń. Gdyby zwyciężyła ich wizja… kto wie jak wyglądało by dwudziestolecie międzywojenne i cała historia XX wieku.

Miałem wysadzić tor

/
„Zając”, który pod nieobecność zaginionego „Gardy” dowodził jego żołnierzami mówił, że nie musiał się zgadzać na wcielenie ich do oddziałów Berlinga. Przekonał go jakiś politruk, który powiedział - panie poruczniku, przecież nikt nie wie, że wy tu jesteście! Jak nie pójdziecie z nami, to znikniecie i toczka! - Taką propozycję trudno odrzucić.

Z Warszawy na Wołyń

/
Wszyscy „warszawiacy”, biorący udział w walce byli zaskoczeni nie tylko tchórzostwem banderowców, ale także odwagą i zaciętością żołnierzy z kompanii „Motyla”. Później dowiedziałem się, że rodziny prawie każdego z nich wymordowali Ukraińcy.