Ostatnie lata husarii

„Póki kopii a ussarza staje, będzie Polak pan w polu; skoro kopija zginie, zginie i Polaka cnota” – pisał Andrzej Maksymilian Fredro w drugiej połowie XVII wieku. Jego słowa okazały się prorocze. Likwidacja husarii poprzedziła wymazanie Polski z mapy Europy. Ale kiedy ona tak właściwie nastąpiła?

Koniec husarii już w 1775 roku?

W roku 1775 sejm uchwalił podniesienie liczebności armii Rzeczpospolitej do 30 000 żołnierzy, z czego 22 000 w Koronie i 8000 na Litwie. Wówczas to po raz pierwszy padła nazwa „Kawaleryi Narodowey”. Na tej podstawie zdecydowana większość historyków (ze mną włącznie) twierdziła, że oznaczało to przeformowanie dotychczas istniejącej husarii i pancernych w nowy rodzaj jazdy, a tym samym koniec istnienia husarii. O tym, że nie jest to pogląd do końca słuszny, pisali niedawno i Mieczysław Siciński[1], i Zbigniew Hundert[2], i Michał Bąk[3]. Okazuje się bowiem, że sama nazwa „husaria” funkcjonowała jeszcze kilkanaście lat po utworzeniu kawalerii narodowej. Problemem pozostaje ustalenie, co się pod nią wówczas kryło. Niniejszym artykułem chciałbym dorzucić swoje trzy grosze w tym temacie.

Ostatnie lata „prawdziwej” husarii

Adam Moszczeński, polski szlachcic, szambelan króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, oficer wojsk koronnych, poseł sejmowy, pod koniec swojego życia (zmarł w roku 1823) napisał pamiętnik, w którym zawarł charakterystykę husarii lat 60. i początków lat 70. XVIII wieku:

„Były chorągwie w wojsku husarskie i pancerne. Husarskie nosiły mundur, żupan granatowy, kontusz karmazynowy z podszewką i obszlegami granatowemi. Pancerni mieli żupan karmazynowy, kontusz granatowy z podszewką i obszlegami karmazynowemi. Pasy bogate i ładownica bogata z krzyżem rycerskim i ten mundur służył do powszechnego używania i bywania w kompaniach. Do powinności zaś oficer husarski i towarzysz okryci byli w zbroi żelaznej razem z koniem, szyszak na głowie z piórami. Ich ubiór całkiem był podobny do ubioru rycerzy dawnych niemieckich. Pancerny oficer i towarzysz miał na głowie żelazną misiurkę, pod brodą podpiętą żelaznym pasem, z przodu z daszkiem żelaznym równie jak i z tyłu spadającym nieco i zakrywającym kark, pod którym był pancerz z drutów stalowych jak siatka gęsto zrobionych, którego ani szabla przeciąć, ani kula przestrzelić nie mogła, bo go brali na kaftany jedwabiem dartym pikowane[4]. Powierzch tego ubrania tak husarscy jako i pancerni oficerowie i towarzysze, okrywali się lampartowemi skórami, podszytemi pąsowym aksamitem na śrebrnych łańcuchach pod szyją zamykających się. Broni przeciwko nieprzyjacielowi używali, najprzód kopii bardzo długiej z lekkiego drzewa zrobionej, wydętej [pustej w środku], pokostowanej czerwono, do której grot długi, stalowy i ostry przymocowany był i przybity; chorągiew kitajkowa karmazynowa, większa niżeli używana do proporców kawaleryi narodowej, pałasz przy boku, pistolety w olstrach i koncerz, czyli miecz obusieczny wzdłuż konia do kulbaki przypięty z lewej strony.

Król zawsze jednej chorągwi husarskiej, drugiej pancernej tak w Koronie jako i w Litwie rotmistrzem bywał i te w obozach w starszeństwie liczyły się pierwszemi chorągwiami, resztę chorągwi, hetmańskiej, prymasa, senatorów, ministrów i urzędników koronnych, liczyło się starszeństwo podług wyższości urzędów i godności, jakie ich rotmistrze piastowali.

Szeregowi równie ubrani i ich konie w żelaza; w szyszak [;] mieli przypięte z tyłu dwa pióra wielkie orle, przewyższające głowę szeregowego, które w attaku nieprzyjaciela wielki szelest robiły, tak jak kopie towarzyskie. Ci szeregowi mieli karabiny krótkie, parę pistoletów w olstrach i pałasz przy boku, z tyłu przewieszone mieli wilcze skóry z podszewką karmazynową; na ordynaryjne używanie nosili kolory sukien [ubrań] też same jak i ich oficerowie, na głowie wysokie z baranków czarnych czapki, z kitami wysokiemi czarnemi kończącemi się biało z kapłonich piór zrobione.

Nim Józef Potocki został hetmanem Wielkim koronnym, mundurów ta kawalerya nie nosiła; on pierwszy [je] wprowadził około r. 1750 i długi czas rotmistrze i oficerowie mundurów nie używali, tylko namiestnicy [zastępcy poruczników], towarzysze i szeregowi. Sądzili, że hetman nie ma prawa podobnych odmian robić, gdyż rotmistrze nie ulegali rozkazom jego, bo prócz króla rotmistrzami byli, kasztelan krakowski, prymas, pierwsi wojewodowie[,] biskupi, a ci mundurów nosić nie mogli. Rotmistrzów król patentował [nominował], a ci [nominowali] poruczników, chorążych i komu chcieli grzeczność zrobić, zapisywali go w rejestr towarzyszów. Zapytany towarzysz, której chorągwi jest towarzyszem, zwykle odpowiadał, służę z królem, hetmanem, prymasem etc.

Przywilej miała ta kawalerya, że towarzysz z niej we wszystkich potrzebach [bitwach] i expedycyach brał w komendę swoję jenerałów autoramentu cudzoziemskiego, przytem każdy towarzysz miał wstęp na pokoje królewskie i do wszystkich magnatów stołu, nikt nie mógł mieścić się w tej kawaleryi za towarzysza, tylko prawdziwy urodzony szlachcic.

Jenerałowie autoramentu cudzoziemskiego niechcąc wchodzić pod komendę towarzysza, starali się sami być towarzyszami w tej kawaleryi, a wtenczas tytułem towarzysza mógł komenderować wojskiem obu autoramentów, [to jest polskiego oraz] cudzoziemskiego, gdy przez króla lub hetmana nominowany był regimentarzem, któren tytuł nie był dożywotny, ale czasowy, podług expedycyi lub komendy nadany.

Towarzyszowi w [podeszłym] wieku, lub niechcącemu bawić przy chorągwi, wolno było nie służyć, ale podwójny dawał poczet do komendy, to jest, każden towarzysz powinien był dać szeregowego, którzy ze szlachty chudych pachołków wybierani byli [; dać] z koniem, bronią i ze wszystkiemi potrzebami i z płacą i zwało się [to] sowity poczet.

Ponieważ ordynaryjnie chorągiew odbierała gażę towarzystwa, więc porucznik chorągwi lub oficer komenderujący zajmował się tem, by sowite poczty znajdowały się, a z gaży towarzystwa oporządzał je i płacił. […]

[Mężczyźni] Używali szarawarów obszernych, które wysoko na piersiach taśmą, oszkurem zwaną, zawięzywali, na któren szarawarów pasek nawleczony był i w te szarawary chowali żupan, kontusz i pas, na dole schodziły aż do korka od bótów.”[5]

 

Buńczuczny w stroju husarskim. Fragment obrazu „Kampament na polach czerniakowskich w 1732 roku”, pędzla Johanna Samuela Mocka. (fot. Radosław Sikora)

Tak prezentowała się husaria tuż przed reformą, która całkowicie zmieniła jej oblicze. Mylił się więc Michał Bąk pisząc, że „zanik pozostałego uzbrojenia typowego dla chorągwi husarskich i pancernych należy datować jeszcze przed czasami Stanisława Augusta.”[6] Z opisu Moszczeńskiego wyraźnie wynika, że w początkowym okresie panowania króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, husaria zachowała swój dawny charakter.

Zmiany na Litwie

Jak uprzednio wspomniałem, powstanie kawalerii narodowej nie oznaczało zaprzestanie stosowania terminu husaria. Na Litwie, obok brygady petyhorskiej, utworzono brygadę husarską. W 1778 roku liczyła ona 333 głowy[7]. Husaria ta różniła się jednak od dotychczasowej.

Julian Ursyn Niemcewicz, szlachcic, absolwent pierwszej w Polsce akademii wojskowej, w latach 1777 – 1778 był adiutantem księcia Adama Kazimierza Czartoryskiego, czyli dowódcy dwóch dywizji wojska litewskiego. Wówczas to Niemcewicz towarzyszył księciu w lustracjach wojska litewskiego. W latach 1823 – 1825 spisał swoje wspomnienia, które opublikowano w 1958 roku. W nich to zanotował:

„Całe naówczas [w latach 1777 – 1778] wojsko litewskie prócz gwardii nie wynosiło, jak 6000 głów. Było w nim dwie brygady kawalerii narodowej: husarska i petehorska. Zrzucono już naówczas zbroje, kopie tylko zostały. Husarzów przywodził Giedroyć, petyhorców Chomiński. Pierwszy w Kownie, drugi stał w Pińsku.”[8]

Od końca 1834, na emigracji w Paryżu, pisał Niemcewicz po raz kolejny swoje pamiętniki. Ich treść różni się nieco od spisanych kilkanaście lat wcześniej. Te pamiętniki wydano już w 1848 roku. Znajduje się w nich następujący opis:

„Brygada husarska, imię tylko przypominająca dawnych polskich hussarzy, ciężko uzbrojonych, nieraz ze skrzydłami w srebro oprawionemi, gdzie najpierwsza szlachta służyła, gdzie rotmistrzami byli najpierwsi panowie, dziś urządzona inaczej co do przepychu i składu, stała w Kownie pod dowództwem P. Giedrojca. Już tylko uboższa szlachta szła do niej, nosiła mundur karmazynowy, Petyhorcy granatowy, obedwie bez bechterów i pancerzy.”[9]

Z obu tych opisów wynika, że mimo zachowania nazwy, w husarii zaszły bardzo głębokie zmiany. Odrzucono uzbrojenie ochronne, choć zachowano jeszcze husarskie kopie. Zmienił się również skład osobowy. W miejsce zamożnej szlachty, którzy dotąd byli towarzyszami husarskimi, pojawiła się uboższa szlachta.

„Widok Warszawy od strony Pragi”

Husaria bez zbroi, lecz wciąż z kopiami, na obrazie Canaletta „Widok Warszawy od strony Pragi” (fot. Radosław Sikora)

Michał Bąk w swojej pracy cytuje ciekawy dokument z 1786 roku:

„Jeszcze w 1786 r. w chorągwiach brygady husarskiej starano się o 'porucznikostwo znaku usarskiego czy chorąstwo usarskie’ (AGAD, Militaria z Jabłonny, nr 19, k. 44-43).”[10]

Póki co, jest to ostatnia wzmianka o husarii litewskiej, jaką znam.

Zmiany w Koronie

W Polsce formowana kawaleria narodowa nie była podzielona na brygady husarskie i petyhorskie. Może dlatego nieco szybciej niż na Litwie przestano używać nazwy husaria. Ale za to Polska doczekała się odrodzenia husarii w 1792 roku.

12 czerwca 1792 roku, na mocy uchwały Generalności Konfederacji Targowickiej, utworzono dwie brygady kawalerii narodowej, z której jedna nosiła nazwę „Brygada Kawalerii Narodowej Znaków Hussarskich pod imieniem Województwa Bracławskiego”. Jej dowódcą, czyli brygadierem, został Jan Suchorzewski, znany głównie z tego, że chcąc zapobiec uchwaleniu Konstytucji 3 Maja, groził zabiciem sześcioletniego syna, aby nie żył „w niewoli, jaką daje konstytucja”.

Jan Suchorzewski na obrazie Jana Matejki, Konstytucja 3 maja. (źródło: wikipedia)

Brygada owa:

„była formowana w Sorokach, a następnie w Granowie i liczyć miała, zgodnie z etatem brygady, 1819 ludzi. W rzeczywistości jej formowanie postępowało powoli. Pod koniec czerwca 1792 r. liczyła ona ledwie 121 ludzi (w tym rotmistrzowie) i 46 koni. W ciągu następnych miesięcy sytuacja niewiele się poprawiła – według meldunku Dywizji Ukraińskiej i Bracławskiej z 18 września 1792 r. w brygadzie „było rzetelnie” 307 głów […] Dopiero na przełomie lat 1792 i 1793 brygadę udało się powiększyć tak, że osiągnęła ona stan ok. 1500 głów. […] Wiosną 1793 r. podobnie jak i inne jednostki polskie stacjonujące na Ukrainie, Brygada miała zostać wcielona do armii carskiej, w której planowano dla niej także nazwę Brygady Bracławskiej. Jednak 14 kwietnia 1793 r., jeszcze przed złożeniem przysięgi na wierność carycy, brygadier wyprowadził ją za Dniestr (na Wołoszczyznę), unikając w ten sposób wcielenia swej jednostki do wojska rosyjskiego. 7 maja 1793 r. brygada została formalnie rozwiązana przez Rosjan.”[11]

Drugą brygadą husarii, utworzoną przez konfederację targowicką, była „Brygada Kawalerii Narodowej Znaków Hussarskich pod imieniem Województwa Kijowskiego”. Tę jednak formowano na mocy uchwały Generalności Konfederackiej z 2 lipca 1792 roku. Dzięki niej:

„w Krasnem rozpoczęto formowanie dwóch pierwszych szwadronów. Etatowo liczyć miała 1748 głów. Na brygadiera forsztelowany został z dniem 1 sierpnia 1792 r. major Kawalerii Narodowej Koronnej Maciej Perekładowski. Zdołano zorganizować jedynie początki z kilkoma oficerami. Według stanu na dzień 18 września 1792 r. w Brygadzie było 'rzetelnie’ zaledwie 75 głów […] Następnego dnia, tj. 19 września tegoż roku, ze względu na niemożność skompletowania jednostki zawiązek brygady rozformowano, oficjalnie ze względów oszczędnościowych i kadrowych […]”[12]

Koniec historii husarii

Z husarią, jako regularnym wojskiem polskim, mieliśmy do czynienia aż do roku 1793, czyli niemal do końca istnienia Rzeczypospolitej. W ostatnim okresie swojego istnienia nie byli to kawalerzyści w zbrojach, ze skrzydłami. Nawet kopie husarskie z czasem zastąpiono krótszą bronią drzewcową, choć pozostawiono jej zaszczytną nazwę kopii[13]. Mimo to, historię tej formacji można wydłużyć o kolejne kilkanaście lat, co oznacza, że istniała ona w Polsce niemal dokładnie trzy wieki.

Dr Radosław Sikora

Tematy pokrewne:

„Chwała i apologia husarii”

„Spektakularne zwycięstwa oręża polskiego – subiektywny przewodnik”

„Kryzys kawalerii polskiej w XVIII wieku”

„Przezwyciężenie kryzysu kawalerii polskiej w XVIII wieku”


Przypisy:

[1] Mieczysław Siciński, Reorganizacja jazdy narodowej w pierwszych latach działalności Departamentu Wojskowego Rady Nieustającej 1775 – 1778 (utworzenie brygad kawalerii narodowej). „Muzealnictwo Wojskowe”, T. 8, s. 263. Warszawa 2005.

[2] Zbigniew Hundert, Husaria koronna w wojnie polsko-tureckiej 1672 – 1676. s. 79 – 80. Oświęcim 2012.

[3] Michał Bąk, Reformy wojska Rzeczpospolitej w latach 1775 – 1776. Część. 1: Teoria. W: Studia nad staropolską sztuką wojenną. Red. Zbigniew Hundert. T. II, s. 234 – 236. Oświęcim 2013.

[4] O kuloodpornych kaftanach używanych w Rzeczpospolitej: Radosław Sikora, Kamizelka kuloodporna – polska specjalność.

[5] Pamiętnik do historyi polskiej w ostatnich latach panowania Augusta III. i pierwszych Stanisława Poniatowskiego przez Adama Moszczyńskiego. s. 111 – 115. Poznań 1858.

[6] Bąk, Reformy, s. 235.

[7] Julian Ursyn Niemcewicz, Pamiętniki czasów moich. Opr. Jan Dihm. t.1. s. 101. Warszawa 1958.

[8] Tamże, s. 91.

[9] Julian Ursyn Niemcewicz, Pamiętniki czasów moich. Dzieło pośmiertne Juliana Ursyna Niemcewicza. Opr. Karol Ursyn Niemcewicz. s. 85. Paryż 1848.

[10] Bąk, Reformy, s. 235.

[11] Jarosław Gdański, Mariusz Machynia, Czesław Srzednicki, Kamil Stepan, Oficerowie wojska koronnego 1777 – 1794. Spisy. Część 4. Formacje Targowicy. Szkolnictwo wojskowe. Varia. Uzupełnienia.s. 9 – 10. Kraków 2003. W pracy tej podano także spisy oficerów tej brygady (s. 11 – 18).

[12] Tamże, s. 19 – 20. Odsyłam do tej pracy po dalsze szczegóły na temat tej brygady.

[13] Janusz Wielhorski, Lanca.

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. aeronauticus
    aeronauticus :

    Stopniowa likwidacja husarii miala zapewne zwiazek ze zmiana taktyki uzycia kawalerii wzorowanej na jezdzie saskiej, pustkami w skarbcu i upadku polskiej szkoly jazdy z ktorej do dzisiaj praktycznie nie zachowalo sie nic – wszyscy ucza sie jazdy w stylu angielskim a to co wiemy o naszej kawalerii to w duzej mierze skola niemiecka. Jazda husarska wymagala szkolenia praktycznie od dziecka by opanowac kierowanie rozpedzonym koniem trzymajac kopie i strzelajac z bandoletu zarazem.
    Taktyka husarska laczyla sztuke jazdy rycerskiej z elementami wschodnimi: atak rozpoczynal sie w rozluznionym szyku na modle tatarska pozwalajacym na rozpedzenie koni do galopu i utrudniajacym celowanie artylerii przeciwnika. Po wrogich salwach armatnich i po pierwszej palbie z muszkietow przeciwnika (w przypadku ataku na piechote), przed uderzeniem w szeregi wroga szyki zwierano – pierwsze szeregi zwalnialy a tylnie wchodzily miedzy nie tworzac jednolity szpaler – jak widac na oryginalnych rycinach. Kopie tylnich rzedow dosiegaly grotow pierwszych – stad tez zroznicowana ich dlugosc. W latach pozniejszych tylnie szeregi nie mialy kopii tylko czekany lub szable. Husarze byli cwiczeni w zwieraniu i rozluznianiu szykow, zawracaniu koni nieomalze w biegu (po osadzeniu) i w strzelaniu z bandoletow (cos pomiedzy pistoletem a karabinem) opartych o biodro, juz po wykruszeniu kopii.
    Jesli chodzi o skrzydla to stawiam na to ze musialy byc przydatne do czegos pozytecznego by byc uzyte w boju. Mysle ze chodzilo tu nie tylko o efekt psychologiczny, furgot czy powiekszenie widma rycerza ale rowniez o oslone jezdzca trzymajcego dluga kopie przed cieciem, wypchnieciem z siodla czy zarzuceniem arkanu.
    Nota bene na zadnym filmie historycznym nie pokazano prawdziwej szarzy husarskiej tylko jakies takie mgliste przeloty i podskoki!
    Tomasz z Montrealu

    • darek3013
      darek3013 :

      Panie Tomaszu „Aeronauticus” – w jednym z opracowań dostępnych na tym portalu – niestety nie pamiętam tytułu – Pan doktor Sikora w mojej ocenie bardzo przekonująco uzasadnił przyczyny zaniku husarii – 1. Stosowanie przez piechotę wroga tzw. kozłów hiszpańskich które były przeszkodą niemalże niemożliwą do sforsowania dla konia a co za tym idzie odpadała główna zaleta husarii czyli bezpośrednia szarża,2. wzrost skuteczności broni palnej co spowodowało znaczny wzrost strat wśród husarzy, 3. ogólne zubożenie Polaków co przełożyło się na radykalne obniżenie liczebności tej formacji. Wyposażenie husarza w szczególności konie było sprawą niezwykle kosztowną a przysłowiowym gwoździem do trumny okazał się potop szwedzki który zruinował ekonomikę zarówno państwa jak i szlachty. A husarz przecież musiał kupić wszystko oprócz kopii za własne pieniądze. Było na to stać tylko elitę, najbogatszych.