Premier Armenii Nikol Paszynian powiedział w wywiadzie dla niemieckiego dziennika Bild, że wierzy, że jeśli będzie to konieczne Rosja wypełni swoje zobowiązania i wykorzysta swoje wojska do zapewnienia bezpieczeństwa Armenii.

„Rosja ma 102. bazę w Armenii i mamy wspólny system obrony przeciwrakietowej. Nasze traktaty jasno określają, kiedy i dlaczego te wojska mogą być użyte do zapewnienia bezpieczeństwa, w tym bezpieczeństwa Armenii. Jestem pewien, że gdy taka konieczność wynikająca z zobowiązań zawartych w traktatach się pojawi, Rosja spełni je pod określonymi warunkami” – powiedział Paszynian.

CZYTAJ TAKŻE: Azerbejdżan informuje o ranieniu prezydenta Górskiego Karabachu, Armenia zaprzecza

„Wspieramy przyjazny i braterski Azerbejdżan na wszelkie możliwe sposoby i będziemy to robić dalej. Ta walka będzie trwała do wyzwolenia Karabachu spod okupacji” – powiedział prezydent Recep Tayyip Erdogan podczas piątkowego przemówienia w parlamencie.

„Jako Turcja będziemy nadal wspierać naszych azerbejdżańskich braci wszelkimi środkami, z całego serca, zgodnie z zasadą „dwa państwa, jeden naród” – stwierdził turecki przywódca. Erdogan uważa, że trwały pokój w regionie można osiągnąć tylko „jeśli Armenia wycofa się z okupowanych terytoriów Azerbejdżanu”. Dodał, że „Wysiłki mające na celu oczernianie Turcji […] również nie uratują administracji armeńskiej”. Sekretarz stanu USA Mike Pompeo ostrzegł Turcję przed anagażowaniem się w konflikt.

W czwartek ministrowie spraw zagranicznych Rosji i Turcji, Siergiej Ławrow i Mevlut Cavusoglu podczas rozmowy telefonicznej dyskutowali m.in. na temat armeńsko-azerbejdżańskiego konfliktu w rejonie Górskiego Karabachu.

Według oficjalnego oświadczenia rosyjskiego MSZ, obaj ministrowie potwierdzili „gotowość do ścisłej koordynacji działań Rosji i Turcji w celu ustabilizowania sytuacji i w celu pomocy prawnej przy rozwiązaniu konfliktu w Górskim Karabachu w ramach rozmów pokojowych”.

Wcześniej pisaliśmy, że premier Armenii Nikol Paszynian oskarżył Turcję o wpieranie sił azerskich i o bezpośrednie zaangażowanie Turków w konflikt w rejonie Górskiego Karabachu, celem „zbudowania imperium naśladującego Sułtanat”. Dodał, że „państwo tureckie, które wciąż zaprzecza przeszłości, ponownie wkracza na ścieżkę ludobójstwa”. Powiedział również, że Turcja wysłała w region Górskiego Karabachu tysiące syryjskich najemników, a tureccy oficerowie są bezpośrednio zaangażowani w kierowanie ofensywą wojsk azerskich. Nie przedstawił jednak przy tym żadnych dowodów na poparcie tych twierdzeń.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

CZYTAJ TAKŻE: W sobotę doszło do siedmiogodzinnej bitwy między siłami Armenii i Azerbejdżanu

Jak poinformowaliśmy na naszym portalu, przywódcy Stanów Zjednoczonych, Rosji i Francji, Władimir Putin, Donald Trump i Emmanuel Macron, wezwali Armenię i Azerbejdżan do wznowienia rozmów pokojowych.

„Wzywamy przywódców Armenii i Azerbejdżanu do niezwłocznego zobowiązania się do wznowienia merytorycznych negocjacji, w dobrej wierze i bez warunków wstępnych, pod auspicjami współprzewodniczących Grupy Mińskiej OBWE” – czytamy w oświadczeniu.

Prezydenci wezwali do natychmiastowego zaprzestania działań wojennych w Górskim Karabachu. „Wzywamy do natychmiastowego zaprzestania działań wojennych między odpowiednimi siłami zbrojnymi”.

W swoim wspólnym oświadczeniu złożyli także kondolencje rodzinom osób zabitych w konflikcie w Górskim Karabachu. „Opłakujemy ofiary i składamy kondolencje rodzinom zabitych i rannych” – przekazali prezydenci.

Armenia wyraziła gotowość do rozmów pokojowych za pośrednictwem grupy mińskiej OBWE.

W niedzielę w telewizyjnym orędziu do narodu prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew poinformował o tym, że armia Azerbejdżanu posuwa się do przodu w swojej ofensywie przeciwko Ormianom. „Żołnierz azerski goni ich jak pies, żołnierz azerski stoi na ich posterunkach, przejęliśmy ich broń, wykonujemy misję wyzwolenia” – mówił prezydent Azerbejdżanu.

Alijew dawał do zrozumienia, że Azerbejdżan nie posłucha wezwań do natychmiastowego zawieszenia broni, które płynęły ze strony Rosji, USA i Unii Europejskiej.

„Azerbejdżan ma jeden warunek, a mianowicie wyzwolenie swoich terytoriów” – wskazywał Alijew. „Górski Karabach to terytorium Azerbejdżanu. Musimy wrócić i wrócimy” – zapowiadał.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

CZYTAJ TAKŻE: Kiedy drony dla Wojska Polskiego? Gen. Różański: wojna w Górskim Karabachu stanowi ważną lekcję

Jak pisaliśmy, w niedzielę upłynął tydzień od wybuchu zbrojnej eskalacji w azerbejdżańsko-ormiańskim konflikcie o region Górskiego Karabachu. Od piątku codziennie strona ormiańska informuje o ostrzale artyleryjskim stolicy nieuznawanej Republiki Arcachu (Górskiego Karabachu). Według najnowszych informacji potwierdzonych przez obie strony, siły ormiańskie dokonały ostrzału miasta Gandża w pobliżu Górskiego Karabachu, znajdującego się pod kontrolą władz w Baku. Według strony ormiańskiej atak był wymierzony w miejscowe lotnisko. Jednak doradca prezydenta Azerbejdżanu i szef Departamentu Spraw Zagranicznych w jego administracji Himet Gadżijew twierdzi, że ostrzelano obiekty cywilne.

Kresy.pl / tass.com

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz