Akcja „Polska flaga w polskim domu” przeprowadzona przez Ruch Młodzieży Polskiej miała przekonywać naszych rodaków na Wileńszczyźnie do śmiałego wyrażania swojej tożsamości. Także przez eksponowanie barw narodowych w dniach narodowych świąt. Akcję obserwował jeden z naszych redaktorów. Wywieś Polską flagę w polskie święta – zachęcali młodzi mieszkańcy rejonu solecznickiego, którzy właśnie organizują się w ramach […]

Żelazna kurtyna – pojęcie towarzyszące niektórym z nas niemal przez całe życie. Dla jednych była to bariera przed wpływami globalizacyjnych banksterów, którzy od dawna chcą ponoć zrealizować NWO, dla innych była to obrona przed napływem agentów imperialistycznych a jeszcze inni twierdzą, że ucieczka kilku śmiałków zrujnowałaby ekonomicznie państwa soc-demu. Oczywistą prawdą jest jednak to, że w Jałcie ktoś, coś z kimś uzgodnił a później wszyscy to skrupulatnie realizowali a ewentualne własne błędy, zwalali za pomocą propagandy jeden na drugiego. Wiadomo również, że pierwsi (wbrew temu co twierdzi o Churchillu propagandowe zachodnie tsunami) sformułowania "Żelazna Kurtyna" użyli: brytyjska pacyfistka Vernon Lee (pseudonim Violet Paget), potem w 1918 r. Wasilij Rozanow w swojej książce „Apokalipsa naszych czasów” a jeszcze później Max Clauss i Joseph Goebbels w lutym 1945 r. w gazecie Das Reich.

Polish investigators will apply a new technique, to confirm the identity of the Ukrainian Waffen-SS officer Michael Karkoć, who is alleged to be responsible for the murder of dozens of Poles during World War II. Thanks to the joint efforts by Kresów.pl and British Holocaust researcher Dr. Stephen Ankier, Poland has a chance to obtain justice for the victims.

Polscy śledczy zastosują nową metodę, która może potwierdzić tożsamość oficera Waffen-SS Michaela Karkocia, który ma być odpowiedzialny za zamordowanie co najmniej kilkudziesięciu Polaków podczas II WŚ. Dzięki wspólnym działaniom Kresów.pl oraz brytyjskiego badacza Holokaustu dr Stephena Ankiera, Polska ma szansę oddać sprawiedliwość ofiarom ukraińskiego zbrodniarza.

Wyciek tysięcy maili ze skrzynki pocztowej urzędniczki tzw. Donieckiej Republiki Ludowej ujawnił skalę francuskiego poparcia dla wschodnioukraińskich rebeliantów.

Ukraińscy bojownicy nagrywali na telefony komórkowe gwałty na nieletnich.

W reportażu dotyczącym wydarzeń w Pawłokomie zadano kłam fałszywej narracji o winie Polaków za tragiczne wydarzenia w Pawłokomie, wykorzystywane przez stronę ukraińską i przedstawiane przez nią jako tożsame z ludobójstwem na Wołyniu i Podolu.

Do współpracy zaproszono zegarmistrza z 30. letnim doświadczeniem, którego wsparcie okazało się bezcenne. By zyskać niezbędne know-how potrzebne były nowe kontakty ze światową branżą zegarkową. Nowi właściciele marki Błonie odwiedzili dwa największe targi zegarmistrzowskie świata – w Bazylei i Hongkongu. W ciągu trzech lat pracy nad projektem w Polsce testowano prototypy, wykonywano wydruki 3D oraz testowano ergonomię zegarka. W tym czasie również polski projektant młodego pokolenia Krzysztof Kossak od podstaw stworzył projekt zegarka. Logo marki, wzorowane na oryginalnym logo Błonie zaprojektował znany polski ilustrator i kaligraf Adam Romuald Kłodecki.

Przez dziesięciolecia Polacy na Zaolziu mogli brać ślub po polsku. Teraz ma się to zmienić. Według opinii czeskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z kwietnia br., obowiązującym językiem ceremonii ślubnej jest język czeski. Kongres Polaków w RC takim praktykom mówi stanowcze "Nie" - pisze "Głos Ludu", gazeta Polaków w Republice Czeskiej

Dziwne reakcje prokuratury. Podwójne standardy karania przewinień na uczelni. Nierówne traktowanie internetowych wpisów. To wszystko zweryfikowała sprawa prof. Bogusława Pazia.

Po tym jak nasz cygański tabor dotarł do Artemowska i wieczorem oddawaliśmy się odpoczynkowi, włączyliśmy internet, i przeczytaliśmy oficjalny komunikat, że, okazuje się, wychodziliśmy „korytarzem”, „kotła” nie było, strat prawie nie ma, a sama operacja była wcześniej zorganizowana i przebiegała według opracowanego planu w najdogodniejszym czasie. I tutaj wszyscy razem po raz pierwszy od tygodnia wybuchnęliśmy śmiechem.

„Gdy pierwsi ludzie [z milicji] zostali ranni, wszyscy ruszyli naprzód do szturmu. Każdy kto był na barykadach ruszył w górę ulicy Instytuckiej… Nasi chłopcy użyli swojej broni tylko raz”, powiedział Parasiuk, „gdy nacierali [w górę wzgórza]”. Według Parasiuka, cytowanego przez FAZ, był to moment, w którym milicyjni snajperzy otworzyli ogień. „Zaczęli zapewniać ogień osłonowy wycofującym się [jednostkom milicji]” – powiedział Parasiuk.

Przywódcy protestu, z których część zajmuje obecnie ważne i wpływowe stanowiska, utrzymują, że główna odpowiedzialność za strzelaniny spoczywa na siłach bezpieczeństwa, działających w imieniu poprzedniego rządu. Jednak w rok po tych wydarzeniach, niektórzy świadkowie zaczynają przedstawiać zupełnie inny obraz całej sytuacji.

Odpust parafialny - fest z okazji święta Matki Bożej Różańcowej odprawiany w moim rodzinnym miasteczku Sobotniki tradycyjnie w pierwszą niedzielę października.

"Wokół kopalni co kilkanaście metrów stał bojowy wóz piechoty, a naprzeciw bramy, przy której dziś stoi pomnik - do natarcia szykował się większy i cięższy czołg typu T-54 lub T-55. Z góry dolatywał szum śmigieł helikoptera. Nagle rozległ się huk wystrzału, potem następne. Kopalnię zasnuły kłęby dymu".

13 grudnia przypada 33. rocznica wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Ta desperacka akcja władz komunistycznych miała na celu stłumić dążenia narodu polskiego do wolności. Również na Wileńszczyźnie władze sowieckie obawiały się, aby idee „Solidarności” nie ogarnęły mieszkających tu Polaków.

Dzień 11 listopada to najważniejszy dzień w roku dla Polaków. W tym dniu odbył się kolejny Marsz Niepodległości.

Choć zainteresowana jest nimi Rosja, a także Niemcy i Białoruś, Polska od kilkunastu lat stawia zaporowe warunki powrotu rodzinom Polaków zesłanych do Kazachstanu.

Październik 2014 roku zaowocował odsłonięciem kilku znaków upamiętniających ślady polskości na Kresach. Gwoli przypomnienia wymienię tylko niektóre: w październiku 2014 roku odsłonięto tablicę ku pamięci Wojciecha Kilara we Lwowie, Kornela Makuszyńskiego w Stryju, tablice wotywne w Żółkwi oraz obelisk odrestaurowany w 320 rocznicę bitwy stoczonej pod Hodowem, w której 400 husarzy stawiło opór 40 tys. Tatarów, zmuszając ich do odwrotu.

W Szczercu na Ukrainie całowano niegdyś żaby w brzuch, aby uniknąć przeziębienia. We Lwowie obsypywano zmarłego makiem, żeby nie chodził po śmierci. Gdzie indziej, by rozpoznać czarownice, wkładano do torebki pieróg i noszono pod lewą pachą przez czterdzieści dni. Skąd to wszystko wiadomo? Poznajcie kresowe Etnofioły - ludowe ciekawostki!

25 października 2014 roku, pomnik chwały 400 husarzy i pancernych, którzy w 1694 roku obronili się 40 000 Tatarów, został ponownie odsłonięty. Towarzyszyli temu między innymi liczni rekonstruktorzy husarii, Kozaków, oficjele z Polski i Ukrainy, ludzie zaangażowani w odrestaurowanie pomnika postawionego jeszcze na rozkaz Jana III Sobieskiego, miejscowa ludność. Był to najważniejszy punkt wyprawy na Ukrainę, którą wraz z grupą około 45 rekonstruktorów XVII wieku, miałem przyjemność odbyć w dniach 24 – 26 października.

W ramach obchodów 320. rocznicy bitwy pod Hodowem, gdzie 400 husarzy i pancernych zwyciężyło 40 tys. Tatarów, 12 października 2014 roku Podlaska Chorągiew Husarska zorganizowała inscenizację tego wydarzenia. Portal KRESY.PL był patronem medialnym przedsięwzięcia.

Przez blisko trzy tygodnie (14-31 lipca br.) trwały intensywne poszukiwania masowej mogiły - ofiar Ukraińskiej Powstańczej Armii - na terenie nieistniejącej dziś, starej, polskiej wioski Ostrówki.

Od 1 stycznia 2015 roku na Litwie zacznie obowiązywać ogólnoeuropejska waluta. Taką decyzję wczoraj, 23 lipca, podjęła Europejska Rada ds. Ogólnych. Ustalono kurs wymiany lita na euro na poziomie 1 euro — 3,4528 lita. Decyzja ta jest ostateczna i nieodwołalna.

26 czerwca br. na frontonie kościoła Zwiastowania NMP w Sumach została odsłonięta pamiątkowa tablica, ku czci żołnierzy 4. Dywizji Piechoty im. Jana Kilińskiego 1 Armii Ludowego Wojska Polskiego. Dlaczego tablica pamiątkowa powstała w Sumach? 1 kwietnia 1944 roku w Sumach rozpoczęto tworzenie 4. Dywizji Piechoty, której nadano imię Jana Kilińskiego. Dowódcą dywizji od 1 kwietnia 1944 do końca wojny był gen. bryg. Bolesław Kieniewicz.

Pod koniec czerwca byłem świadkiem dwóch wydarzeń, świadczących, że Kościół katolicki na Ukrainie staje się Kościołem Powszechnym nie tylko z nazwy.

70 lat temu, 13 lipca 1944 r., dwóch dzielnych ludzi: pchor. Jerzy Jensch, ps. Krepdeszyn, i kpr. Artur Rychter, ps. Zan, zawiesiło na Górze Zamkowej w Wilnie biało-czerwoną flagę. Wokoło świstały jeszcze kule, ale walki o miasto dobiegały końca. Broniły się już ostatnie grupy Niemców. Po niemal tygodniu zaciętej bitwy Wilno było wolne od okupanta. Niestety, brunatnych zbrodniarzy zastąpili równie okrutni bolszewicy. Operacja wileńska, choć militarnie się powiodła, politycznie okazała się porażką. Wilno i Wileńszczyzna znalazły się na dziesięciolecia pod władzą Sowietów, a w granice Polski już nie powróciły.

Obchody 70. rocznicy operacji „Ostra Brama” Wileńszczyzna uczciła szeregiem uroczystości odbywających się w miejscach upamiętniających bohaterską walkę żołnierzy Armii Krajowej poległych w walce z okupantami w latach II Wojny Światowej na terenie Wileńszczyzny.

„Po co uczysz się polskiego?”– pytam siedmioletniego chłopaka. „Chcę zrozumieć niektóre słowa mojej prababci” – odpowiedział na moje pytanie. Powody dla których mieszańcy Doliny i całego regionu uczą się polskiego są bardzo różne.

- Dokąd? Przecież tam nie ma morza! Taka była pierwsza reakcja na moją propozycję wakacyjnego wyjazdu na Węgry. Jakoś się u nas utarło, że odpocząć można tylko nad morzem. W ofercie rodzimych biur podróży królują Egipt, Czarnogóra, Turcja, Emiraty Arabskie. Jeśli z jakichś powodów morze zupełnie nie jest po drodze, to w ostateczności mogą być góry. Tak się jednak składa, że na Węgrzech nie ma ani jednego, ani drugiego, choć nie zawsze tak było. Kiedyś na Węgrzech były i góry, i morze. Ale do tego wrócimy za chwilę.

Fotorelacja z objazdu grobów żołnierzy Armii Krajowej w ramach drugiego dnia grodzieńskich obchodów 70. rocznicy Operacji „Ostra Brama”.

Praktycznie każdy dzień prac doprowadza archeologów do odkrycia kolejnych szczątków ofiar terroru komunistycznego na służewskim cmentarzu. Ujawniono ich już dwadzieścia jeden - donosi "Nasz Dziennik".

Trzeci dzień prac przy Wałbrzyskiej. Archeologom udało się do tej pory odnaleźć w trzech wykopach szczątki siedmiu osób.

Nic już nie przeszkodzi obcokrajowcom z krajów Unii Europejskiej kupować litewską ziemię rolną.

Turystyka jest jednym z najbardziej dochodowych sektorów eksportu Litwy. Rok 2013 był rokiem sukcesu dla branży turystycznej. Dochody osiągnięte na Litwie z turystyki w ubiegłym roku stanowiły 4,2 mld litów. Obywatele Litwy zaś podróżując po świecie, wydali około 3 mld litów.

Zamachy na „pomniki wdzięczności” Armii Czerwonej mają w Polsce długą tradycję.

Frekwencja w pierwszym dniu przeterminowanego głosowania ws. sprzedaży ziemi obcokrajowcom sugeruje, że referendum w tej sprawie poniesie spektakularne fiasko. W środę do urn w samorządach przyszło oraz przegłosowało pocztą 9 304 osób, czyli zaledwie 0,37 proc. od liczby uprawnionych do głosowania.

Wśród ofiar bezpieki czekających na wydobycie z powązkowskiej Łączki i identyfikację jest grupa pilotów rozstrzelanych w więzieniu mokotowskim w 1952 i 1953 roku

Litewscy politycy po raz kolejny oszukali Polaków. Zrobili to w sposób perfidny, podstępny i cyniczny. Jeszcze ze środowych zapowiedzi litewskich polityków wynikało, że na czwartkowym posiedzeniu Sejm rozpatrzy dwa projekty ustaw – o mniejszościach narodowych autorstwa Akcji Wyborczej Polaków na Litwie (AWPL) i o pisowni nielitewskich nazwisk autorstwa Partii Socjaldemokratycznej premiera Algirdasa Butkevičiusa.

W miejscowości Okopy koło Borszczowa na Podolu, dokonano ponownej konsekracji kościoła pod wezwaniem św. Trójcy. Kościół wzniesiony na terenie twierdzy w Okopach św. Trójcy pod koniec wieku XVII był kilkakrotnie niszczony i palony w różnych okresach. W sobotę, 14 czerwca, odbudowaną świątynię ponownie oddano wiernym.

Postać Iwana Fedorowa (lub Fedorowicza) w świecie słowiańskim jest dobrze znana. Wybitny przedstawiciel epoki Renesansu, grawer, majster odlewnictwa czcionek, wynalazca broni wojennej. Pierwszy drukarz książek pisanych cyrylicą, którego znamy z imienia.

Tytuł tekstu nawiązuje do wieloletnich perypetii związanych ze staraniem parafian o zwrot kościoła św. Marii Magdaleny we Lwowie. Na tych łamach będę często powracać do tematu sytuacji w kościele św. Marii Magdaleny we Lwowie. 21 maja 2014 r. przegraliśmy kolejną rozprawę sądową w Kijowie o zwrot kościoła. Tak Ukraińcy podziękowali Polakom, którzy często narażając dobro własnego kraju, tak bardzo zaangażowali się w pomoc w walce o lepsze jutro Ukrainy.

W poniedziałek 2 czerwca maturzyści na Litwie składali obowiązkowy szkolny i państwowy egzamin z języka litewskiego i literatury. Wyniki państwowego egzaminu z języka litewskiego są uwzględniane przy dostawaniu się na studia zarówno humanitarne, jak też na kierunki ścisłe. Warunkiem uzyskania tegorocznej matury jest złożenie obok egzaminu z języka litewskiego innego dowolnego egzaminu. Maksymalnie na maturze można złożyć 7 egzaminów państwowych.

Na Kresach Wschodnich trwała gehenna ludności polskiej. Sowieci pacyfikowali polskie podziemie niepodległościowe, a ogołocone z mężczyzn polskie wsie padały ofiarą ukraińskiego ludobójstwa.

Poplątane i trudne są losy Polaków na Kresach. Jedni stracili ziemię rodzinną i przenieśli się na Ziemie Odzyskane, a inni pozostali tam, tracąc ojczyznę.

Uczestnicy bitwy pod Monte Cassino, których często nie stać na leczenie, mają ocieplić wizerunek władzy przed wyborami do Parlamentu Europejskiego

„Droga na szczyt zaczyna się w Dolinie” – tak brzmi nieoficjalne hasło Doliny, miasteczka na terenie dawnego woj. stanisławowskiego, usytuowanego na malowniczym przedgórzu Karpat.

„Czy walczyliśmy na Majdanie w Kijowie o to, żeby władze Lwowa nadal poniżały nas, katolików i mniejszość polską?” – pytali wierni.

Jak bardzo chciałoby się zatytułować w ten sposób wiadomość o odnalezieniu śmiertelnych szczątków gen. bryg. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”. Najwyższego rangą oficera Wojska Polskiego – wśród tysięcy oficerów i żołnierzy polskich zamordowanych po wojnie przez sowieckiego okupanta i jego kolaborantów. By wrócił do nas tak, jak wrócili już kmdr Stanisław Mieszkowski, kmdr por. Zbigniew Przybyszewski, płk Stanisław Kasznica, mjr Hieronim Dekutowski „Zapora”, mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko” i inni.

Rośnie zainteresowanie służbą w litewskiej Armii Ochotniczej Ochrony Kraju. Dziś prawie dwukrotnie wzrosła liczba rekrutów chętnych do służby ochotniczej — odbudowanej z początkiem odrodzenia niepodległości Litwy — jej odpowiednik istniejących w wielu krajach Gwardii Narodowej.

Ja jestem „ruski człowiek” i muszę występować za swoje – mówi jeden z mitygujących, który przyjechał z nieodległego Alczewska. Spracowane dłonie i twarz zniszczona przez używki sporo mówią o proweniencji rozmówcy.

Mimo niesprzyjającej pogody i opadów śniegu wokół otoczonego przez barykady budynku Służby Bezpieczeństwa Ukrainy w Ługańsku nie ustają demonstracje pod prorosyjskimi hasłami.

„Byłam świadkiem tej masakry – stwierdza pani Ksej. – Rozstrzelali ludzi z karabinów maszynowych. Po trzy osoby stawiali. Mąż patrzył, jak rozstrzeliwują żony, a żona jak strzelają do męża i dzieci. Siostra została, a brata zabili. Nawet zabili takie dziecko co miało miesiąc. Część rozstrzeliwała Polaków, reszta rabowała i paliła domy Polaków. Zabierali krowy. Krew popłynęła tą rzeką. Woda była czerwona od krwi. Oj, tak było... Oby się nie powtórzyło już nigdy. Niestety, nie mogłam wtedy w żaden sposób pomóc czy kogoś uratować. Miałam ausweis i dzięki temu uratowałam się sama. Moich rodziców ukrył Ukrainiec, miał na nazwisko Sokoł”.

- My nie chcemy tutaj tych banderowców, niech oni sobie robią tam po swojemu, a my zrobimy tu po swojemu – mówi jeden z członków samoobrony, która liczy być może nawet kilkaset osób. - My w przeciwieństwie do nich nie chcemy nikomu niczego narzucać, a oni chcą tu zrobić „jedną mowę, jedno państwo, jedną nację” – mówi o zachodnioukraińskich nacjonalistach kolejny człowiek.

Na pewno coś niedobrego dzieje się w kraju, w którym różne jego części zdają się ciągnąć każda w swoją stronę. Każda w zasadzie pod tymi samymi hasłami – demokracji, praw człowieka, wolności – ale z różnym wektorem.

Uroczystościom rocznicowym w Sahryniu nie przeszkodziła tak zwana sytuacja międzynarodowa, z powodu której na przykład polscy dziennikarze wytłumiają w środkach masowego przekazu najmniejszą nawet wzmiankę o banderowskich zbrodniach.

Burmistrz Hajnówki toleruje jadowite capstrzyki szkalujące żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego.

W swoim pierwszym wywiadzie dla zagranicznego czasopisma, stojący na czele skrajnie prawicowej organizacji bojowej "Prawy Sektor" Dymitr Jarosz powiedział, że on i jego antyrządowe oddziały w Kijowie są gotowe do walki zbrojnej.

W kalendarzu miłości Ojczyzny Obojga Narodów dusze patriotyczne wyśpiewują w styczniowe dni „Gloria victis” — „Chwała zwyciężonym” dla bohaterskich leśnych ludzi Powstania Styczniowego 1863-1864.

Współcześni Polacy z trudem odkrywają istnienie swoich rodaków na terenach, których polskość powinna być oczywista. Wprawdzie coraz rzadziej słychać określenie „ruscy”, którego używano jeszcze niedawno wobec Polaków ze Lwowa, Wilna czy Grodna, jednak świadomość, że to „swoi” przebija się niełatwo.

W Barszczowicach pod Lwowem cały czas broni się współrodaka-zabójcę, Bohdana Staszyńskiego, mimo iż Stepana Banderę po dziś dzień też wielu kocha i ceni.

Jednoczy ich jedno: oni nie rozumieją ludzi, którzy wyszli na ulicę, oni boją się zmian, ponieważ każda zmiana w ich stabilnym dniu dzisiejszym – to niemal natychmiast głębokie przerażające dno. A co najważniejsze – nie ufają zwolennikom Euromajdanu, ponieważ są przekonani: pewnego dnia oni z łatwością wyjadą do Europy, za nieprzepuszczalną kurtynę innego języka, innej kultury, innych sposobów życia; zostawią ich dryfujących na krze oderwanej od cywilizacji.

W zasadzie jest mi żal Ukraińców protestujących na majdanie (swoją drogą słowo to oznacza po prostu plac), żyją bowiem w kraju w którym kilo kiełbasy kosztuje więcej od butelki wódki. Relacja zarobków do cen poraża, a dysproporcje społeczne są bardzo duże. Wiele instytucji państwowych przeżartych jest korupcją co wiążę się również z faktem, iż często realną władzę dzierży mafia. Dużej części społeczeństwa naszych południowo-wschodnich sąsiadów wydaje się, że wstąpienie do Unii będzie remedium na wszystkie te bolączki.

Dlaczego w Komarnie grekokatolicy nie chcą oddać kościoła katolikom rzymskim? Na to pytanie parafia rzymskokatolicka z Komarna koło Lwowa poszukuje odpowiedzi od ponad 20 lat.

Wydaje się, że rok bieżący można będzie zapisać jako wyjątkowo udany pod względem ochrony spuścizny historycznej na Ukrainie. Odnawiane są świątynie, stojące przez dziesięciolecia puste, przekazywane są muzeom pałace, do których jeszcze niedawno nie było dostępu. Byle nie zapeszyć.

Główną siłą sprawczą demonstracji na rzecz wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej we Lwowie są studenci. Zirytowany utratą inicjatywy neonazista ze Swobody Mychalczyszyn nazwał ich „smarkaczami, którzy chcą robić rewolucję”. Stało się to na wiecu proeuropejskim we Lwowie 24 listopada 2013 r. Kiedy prowadząca więc Sofia Fedyna zapowiedziała wystąpienie Mychalczyszyna, uczestnicy wiecu zaczęli gwizdać i buczeć. W swoim krótkim wystąpieniu Mychalczyszyn znów nazwał ich „smarkaczami, którzy chcą zrobić rewolucję”. Studenci w odpowiedzi zaczęli skandować „Hańba!” i gwizdać. Prowadząca zażądała, aby parlamentarzysta Mychalczyszyn zszedł z podium. Powiedziała, że „nikt nie ma prawa nazywać studentów smarkaczami”.

Władze regionu zakarpackiego znajdują się między młotem a kowadłem. Kijowscy politycy traktują Obwód Zakarpacki z wielką podejrzliwością i we wszystkich postulatach mniejszości narodowych upatrują intrygę Rosji lub krajów sąsiednich, zwłaszcza Węgier i Rumunii. Ukraińscy nacjonaliści z kolei straszą, że Zakarpacie stanie się drugą Osetią Południową lub Czeczenią.

Powieszony na kiju biały kurczak z nalepką "Polskie Wilno" na piersi i kotwiczką Polski Walczącej na nieco innej części ciała, płomienne interpretacje niedawnej historii i płonące pochodnie w szyku bojowym na kształt Słupów Giedymina, do tego pieśni dodające otuchy narodowej i bojowego ducha - to wszystko (może z wyjątkiem tej kury) od lat towarzyszy obchodom kolejnej rocznicy przyłączenia Wilna i części Wileńszczyzny do Litwy w dniu 28 października 1939 r.

Wiosną 2008 r. Rada Obwodu Zakarpackiego uznała Rusinów za mniejszość narodową. Wywołało to wściekłość ukraińskich nacjonalistów. Uznali to za przejaw separatyzmu i zażądali, by prezydencka administracja uchyliła decyzję rady. Zorganizowali oni pod siedzibą prezydenckiej administracji demonstrację, usiłując wymusić na prezydencie Wiktorze Juszczence podjęcie odpowiedniej decyzji.

Staraniem Fundacji "Hierojika" w Werchniodniprowśku (obw. dniepropietrowski) uroczyście odsłonięto pamiątkową tablice sotnika Armii UNR Nikifora Awramienki.

Obecnie na Zakarpaciu mieszka 32,5 tysiąca Rumunów. Mimo, iż część z nich wyemigrowała w poszukiwaniu pracy do Zachodniej Europy, to duży przyrost naturalny sprawił, że ich populacja nie zmalała. Są zjawiskiem trwałym w pejzażu etnicznym Podkarpacia.

Narody nadbałtyckie mają najwyższy w Unii Europejskiej odsetek śmierci spowodowanych przedawkowaniem narkotyków. To niemal całkowita zasługa syntetycznego opiatu, fentanylu, który jest spożywany głównie przez mniejszość rosyjską w Estonii.

W Służbie ds. Wykonywania Kar Federacji Rosyjskiej (FSIN), w Ministerstwie Sprawiedliwości, dochodzi do systematycznych naruszeń praw człowieka. Szyderstwa i tortury w stosunku do osadzonych są tutaj na porządku dziennym. Co więcej, pracownicy FSIN-u nie krępują się nakręcać swoich bestialskich zachowań na kamerę – podaje rosyjski portal Цензор.НЕТ

W ukraińskich szkołach pojawił się nowy przedmiot - lekcje rozwoju zrównoważonego. Oświatowcy przekonani są, że idea zrównoważonego stylu życia i ochrona zasobów stanie się coraz bardziej popularna.

Kilkanaście kilometrów od granicy z Polską leży niespełna 40-tysięczne miasto Włodzimierz Wołyński. Jego nazwę zna wielu Polaków przekraczających ukraińską granicę przez pobliskie przejście Zosin-Uściług. Niewielu jednak wie, że dawne grodzisko, ulokowane w samym środku miasta stało się miejscem pochówku dla – jak się to powoli okazuje – nawet tysięcy obywateli II Rzeczypospolitej zamordowanych przez sowieckie NKWD oraz Niemców. Ofiarami byli zarówno Polacy, Żydzi, jak i Ukraińcy.

Prawie 4 miesiące temu władze Lwowa szumnie ogłosiły, że Rada Miasta przekazała na „Dom Polski” budynek przy ul. Szewczenki 3A. Problem w tym, że władze Lwowa chcą oddać w dzierżawę na 49 lat jedynie sam budynek, bez działki. Polskie organizacje i polski konsulat stanowczo odrzucają taką ofertę.

W dniach 14-15 września lwowska starówka przypomniała sobie bardzo dawne czasy, gdy gwar tłumów brzmiał melodią wielu kultur i języków – śpiewnego ruskiego, szeleszczącego polskiego i gardłowego kipczackiego. Szczególnie tego ostatniego było tym razem wiele w na całej długości ulicy Ormiańskiej. W tym szczególnym zakątku Lwowa zwanym "ormiańskim zaułkiem", o którym prof. Sas-Zubrzycki mawiał, że jest żywcem wyjęty z krajobrazu Bliskiego Wschodu i prowadzał tam studentów architektury żeby wyjaśnić znaczenie pojęcia "malowniczość" w krajobrazie miejskim. Wszystko za sprawą uroczystości jubileuszu 650-lecia ormiańskiej katedry, zorganizowanego wspólnie przez władze, kościoły i organizacje społeczne polskie, ormiańskie i ukraińskie.

Podczas weekendowych obchodów 650-lecia katedry ormiańskiej we Lwowie, dyrektor generalny Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Jacek Olbrycht, odsłonił odrestaurowany na koszt Polski słynny drewniany ołtarz „Golgota”. W obchodach uczestniczyła grupa około 70 przybyłych z Polski potomków dawnych lwowskich Ormian, którym jednak, wbrew wcześniejszym ustaleniom, hierarchowie Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego nie zezwolili na odprawienie w ormiańskiej świątyni mszy w obrządku ormiańsko-katolickim.

Polacy na Litwie aktywnie poszukują partnerów do inwestycji i handlu. Chcą też wykorzystać historyczne i turystyczne walory miejsc, które zamieszkują.

79zł

KUP TERAZ

as

PORTAL KRESY.PL POTRZEBUJE TWOJEGO WSPARCIA