Uroczystościom rocznicowym w Sahryniu nie przeszkodziła tak zwana sytuacja międzynarodowa, z powodu której na przykład polscy dziennikarze wytłumiają w środkach masowego przekazu najmniejszą nawet wzmiankę o banderowskich zbrodniach.

10 marca 2014 roku we wsi Sahryń zgromadzili się Ukraińcy – goście z Ukrainy oraz ci mieszkający w Polsce. Wzięli oni udział w uroczystości upamiętnienia Ukraińców, którzy zginęli podczas ataku oddziałów Armii Krajowej na tą wioskę.

Jedynym, który wzniósł okrzyk – pozdrowienie banderowskie i faszystowskie OUN-UPA „Sława Ukrainie! – Herojam Sława!” – był ambasador Ukrainy w Polsce. Pozostali uczestnicy ograniczyli się do pozdrowienia zebranych słowami „Sława Jezusowi Chrystusowi”.

Przez przeważającą większość czasu trwania panachidy nie można było dopatrzyć się jakichś szczególnych gestów, które mogłyby razić, ale niestety, nie obyło się bez wypowiedzi jątrzących i kłamliwych.

W wypowiedzi ukraińskiego kapłana przewodniczącego panachidzie znalazły się sformułowania sugerujące, że mieszkańcy Sahrynia zginęli w akcji mającej na celu likwidację Ukraińców jako grupę narodową. Brzmiało to mniej więcej tak:

„Trudno sobie wyobrazić, co się tu wydarzyło. (….) ginęli tylko za to, że byli Ukraińcami, że mówili w języku ukraińskim, że wyznawali wiarę prawosławną…”

Tak samo prawie powiedział ambasador Ukrainy w Polsce – Markijan Malski, pominął tylko wzmiankę o wierze prawosławnej (zapewne dlatego, że szczery ukraiński nacjonalista za jedyną słuszną uważa zapewne religię greko-katolicką) – „ginęli tylko za to, że byli Ukraińcami, że mówili w języku ukraińskim, że kochali swoją ziemię rodzinną, że marzyli o niepodległym zjednoczonym państwie ukraińskim….”

Tylko ambasador Malski posunął się do tego, że zakończył swoją wypowiedź pozdrowieniem organizacyjnym faszyzującej i totalitarnej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów – „Sława Ukrainie!”, na co obecni ochoczo odpowiedzieli „Sława Herojam!”. Zabrakło tylko gestu, który obowiązywał w OUN do 1943 roku – podniesienia ramienia, pozdrowienia „rzymskiego” na wzór nazistów.

Jeden z gości z Ukrainy porównał ofiary Sahrynia do ofiar Berkutu na kijowskim Majdanie. Rzekomi polscy chrześcijanie zabijali prawdziwych ukraińskich chrześcijan, tak jak Berkut członków „Niebieskiej Sotni” na Majdanie.

Wypowiedź przewodniczącego stowarzyszenia ukraińskich byłych mieszkańców Chełmszczyzny była dość wyważona. Warte podkreślenia jest, że wbrew niektórym wypowiedziom historyków o ponad 1000 ofiar w Sahryniu przyznał, że udało się ustalić tylko 667 ofiar pochodzących nie tylko z Sahrynia, ale ze wszystkich okolicznych wsi.

Zaprzeczył on twierdzeniom historyków, że Sahryń był bazą UPA – na dowód czego podał statystkę – 308 ofiar to kobiety 160 ofiar – to dzieci w wieku od niemowlęcia do 15-16 lat, 87 osób to starcy w wieku od 60 do 90 i więcej lat, a 150 osób to uciekinierzy z innych wsi. Tak więc nie wiadomo, kto miał przydzieloną broń spośród tych 60 karabinów, które były na pewno we wsi.

Podkreślił z mocą, że nie była to bitwa z UPA, nie było tam UPA, były tylko niewinne, bezbronne ofiary. Doliczył się 213 wsi na Chełmszczyźnie i Podlasiu, które padły ofiarą polskiego terroru.

Najbardziej napastliwa była wypowiedź Petra Tymy. Nie powstrzymał się on przed napaścią na rocznicowe obchody banderowskiego ludobójstwa 11 lipca w Polsce. Prezentowaną w ten sposób tragedię Polaków na Wołyniu nazwał tendencyjną, jednostronną, przez co w zapomnienie odchodzi pamięć o ukraińskich ofiarach polsko-ukraińskiego konfliktu.

Powiedział, że trzeba obiektywnie przypominać o ofiarach ukraińskich, w tym tych w Sahryniu, o jakich, niestety, jego zdaniem, w Polsce mówi się nieprawdę (czyli kłamie). Tyma wyraził żal, że z takimi przeszkodami trudna prawda o Sahryniu przebija się do świadomości polskiego społeczeństwa. Gorąco podziękował redaktorowi Bohdanowi Hukowi z „Naszego Słowa” za zasługi w szerzeniu prawdy o tragedii ukraińskiej ludności w Polsce, o jej krzywdach doznanych z rąk polskich.

Tyma podkreślił, że nie uważa tragedii Polaków na Wołyniu za coś realnego, prawdziwego a uroczystości rocznicowe 11 lipca za zorganizowane akcje anty-ukraińskie.

Uroczystościom rocznicowym w Sahryniu nie przeszkodziła tak zwana sytuacja międzynarodowa, z powodu której na przykład polscy dziennikarze wytłumiają w środkach masowego przekazu najmniejszą nawet wzmiankę o banderowskich zbrodniach. Do tego stopnia, że autor książki „Czas tęsknoty” musiał się tłumaczyć, że napisał ją dwa lata temu, a to że została wydrukowana właśnie teraz, to nie działanie na rzecz Putina i Kremla, lecz przypadek. Wspomniana książka opowiada o miłości Polaka i Ukrainki osadzonej w realiach banderowskiego ludobójstwa na Wołyniu.

Media ukraińskie w Polsce i na Ukrainie napisały dość dużo o uroczystościach w Sahryniu. Nie zastosowały żadnej cenzury ze względu na rzekomy sojusz polsko-ukraiński przeciwko Putinowi.

Wiesław Tokarczuk

Reklama



4 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz