Ostatnia szkoła w rejonie

Gimnazjum „Żejmiana” w Podbrodziu jest ostatnią szkołą z polskim językiem nauczania w całym rejonie święciańskim na Wileńszczyźnie i właśnie znalazło się na celowniku miejscowych władz. Podobnie jak miejscowe przedszkole z polską grupą. Za kilkanaście miesięcy niemal 10 tys. Polaków stanowiących ponad jedną czwartą ludności rejonu może zostać bez szkoły i przedszkola pracujących na potrzeby ich dzieci.

Wyjeżdżając z Wilna drogą nr 102 na północny-wschód pokonujemy przestrzeń o typowej dla Wileńszczyzny urodzie. Przez większą część drogi do Podbrodzia, już od przedmieść obecnej stolicy Litwy, podróżny porusza się przez rozległe lasy, w dużej części iglaste, najczęściej sosnowe. Głównym urozmaiceniem jest Niemenczyn, miasteczko w rejonie wileńskim zwane niekiedy arcypolskim ze względu na wysoką proporcję naszych rodaków wśród mieszkańców i ich dużą aktywność społeczną. Około dziesięciu kilometrów za Niemenczynem wjeżdżamy do rejonu święciańskiego. Granica jest niezauważalna, ani w wymiarze fizjograficznym, dalej jedzie się przez las, ani w wymiarze kulturowym, to dalszy ciąg obszaru zwarcie, zamieszkanego w większości przez Polaków.

Podbrodzie, widok miasta, fot. Wikipedia.org

Zaraz po przekroczeniu granicy rejonu dociera się do Podbrodzia. Miasteczko jest położone niezwykle malowniczo. Okolone ciemnym lasem, podobnie jak wszystkie tego typu niewielkie miasta na Wileńszczyźnie jest rozległe jak na liczbę swoich mieszkańców ponieważ zabudowa jest raczej luźna i składa się w znacznej większości z domów jednorodzinnych. Bloków mieszkalnych, tego dziedzictwa socjalizmu, które stymulowało w tym niegdyś typowo wiejskim regionie swoistą mikrourbanizację, jest w Podbrodziu wyraźnie mniej niż chociażby w Solecznikach. Sprawia to, że mimo iż obie miejscowości mają podobną liczbę mieszkańców, w Podbrodziu przybysz czuje się, wbrew wysiłkom radzieckich urbanizatorów, dość rustykalnie. Poza drogą regionalną nr 102 przez środek miasta przebiega też rzeka Żejmiana zachwycająca swoją czystością. To właśnie od niej nazwę wzięła szkoła służąca miejscowym Polakom.

Polska okolica

Podbrodzka okolica nie zajmuje pośledniego miejsca w dziejach Polaków. Kilka kilometrów na wschód od miasta znajduje się Zułowo. KOoło niego stał dworek rodziny Piłsudskich w którym Józef spędził pierwsze siedem lat życia. I jest to okolica typowo Polska. Ostatnia taka, bo na wschód od granic administracyjnej gminy podbrodzkiej zaczynają się już tereny zamieszkane w większości przez ludność litewską. Podbrodzie wraz z wiejską okolicą i sąsiednią gminą maguńską jest więc przedłużeniem etnicznie polskiej Wileńszczyzny i jeszcze po wojnie wchodziło w skład przylegającego do Wilna rejonu niemenczyńskiego w którym Polacy stanowili w 1959 r. 73 proc. mieszkańców. Jednak w latach 60 XX wieku władze Litewskiej SRR przeprowadziły reformę administracyjną, na skutek której rejon niemenczyński został zlikwidowany, a jego wschodnie krańce – właśnie gmina podbordzka i maguńska przyklejone zostały do rejonu święciańskiego. W nowym rejonie podbrodzcy Polacy byli już w mniejszości. W 1970 r. stanowili w nim 31,5 proc., a w samym mieście w 1989 r. Polaków było 44,9 proc. a więc ciągle stanowili największą grupę narodowościową mimo osadnictwa litewskiego i rosyjskiego stymulowano przez inwestycje takie jak budowa fabryki Modulis produkującej sprzęt optyczny dla radzieckiej armii, zatrudniającej swego czasu półtora tysiąca ludzi, fabryki tektury czy dużej szwalni. Dodatkowo w pobliżu miasta funkcjonował już wówczas jeden z największych poligonów w Europie, używany i dziś przez armię litewską i żołnierzy z innych państw NATO.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W czasach rozkładu Związku Radzieckiego, któremu towarzyszyło i który przyspieszało odrodzenie narodowe zarówno Litwinów jak i Polaków, w Podbrodziu szybko wyrosło liczne koło Związku Polaków na Litwie. Deputowani rady miejskiej i sąsiedniej gminy maguńskiej przyłączyli się do ówczesnego ruchu autonomistycznego Polaków domagających się utworzenia specjalnego regionu samorządowego skupiającego wszystkich Polaków na Wileńszczyźnie, w miejsce rozbicia ich w różnych jednostkach administracyjnych, w niektórych przypadkach, właśnie jak rejonie święciańskim, z większością ludności litewskiej. Ruch autonomistyczny został w 1991 r. zgnieciony przez nowe władze niepodległej Litwy przy biernej postawie Warszawy. Prawie 30 lat później sytuacja, w której w rejonie gdzie mieszka ponad 9 tys. Polaków (według spisu z 2011 r. 27,4 proc ludności) i mieście w którym jest ich ponad 3 tys. (46,5 proc.) może nie być ani jednej polskiej szkoły, potwierdza słuszność obaw jakie skłoniły autonomistów do wysunięcia ich postulatów.

Sprawa polityczna

W czasach zaboru rosyjskiego w okolicy Podbrodzia działała tylko szkoła rosyjska. Po odrodzeniu Polski nie było tam żadnej placówki edukacyjnej. Odwiedzając w 1919 r. rodzinną ziemię Piłsudski spotkał się z prośbami mieszkańców domagających się otwarcia szkoły. Szkołę otwarto w 1931 r. i nosiła ona właśnie imię pierwszego marszałka Polski. Nauczanie w języku polskim trwało w miasteczku także po wojnie z krótką przerwą na rok szkolny 1949/1950 kiedy to zlikwidowano polskie szkoły na polecenie ministerstwa oświaty Litewskiej SRR. Protesty Polaków, które przekształciły się masowe pisanie petycji były tak silne, że w 1950 r. na polecenie radzieckich władz centralnych przywrócono funkcjonowanie polskich szkół na Wileńszczyźnie. Od tego też roku w Podbrodziu funkcjonuje już nieprzerwanie nauczanie szkolne w języku polskim.

Gmach dawnej Szkoły im. Józefa Piłsudskiego, fot. Wikipedia.org

Z biegiem czasu w trzech z czterech pionów klas placówki szkolnej służącej mniejszościom narodowym nauczano już po rosyjsku, a tylko w jednym po polsku, choć Polaków było w miasteczku i nadal jest znacznie więcej niż Rosjan. Już w niepodległej Litwie szkoła przekształciła się stopniowo w Gimnazjum „Żejmiana”, w której obie wspólnoty są traktowane po równo. Gimnazjum w litewskiej nomenklaturze oznacza pełną szkołę kształcącą od klasy najmłodszej do matury. Jednak dorobek niepodległej Litwy i władz samorządowych w zakresie oświaty w języku polskim jest jeszcze mniej imponujący niż w przypadku ZSRR. „Żejmiana” to ostatnia szkoła z polskim językiem nauczania w rejonie święciańskim. Polską szkołę podstawową w Magunach zamknięto jeszcze w 2014 r.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Tymczasem w listopadzie zeszłego roku wśród społeczności polskiej szkoły w Podbrodziu gruchnęła wieść, że także „Żejmiana” ma zostać zlikwidowana jako odrębna jednostka organizacyjna i połączona z miejscowym gimnazjum z litewskim językiem nauczania. „Samorząd rejonu święciańskiego ma taki pomysł, przyczyn tego nikt nie zna” – powiedziała mi jeszcze w lutym dyrektor Gimnazjum „Żejmiana” Edita Meškovienė. Jednak jak dopowiedziała w drugim zdaniu – „przyczyna polityczna”. Meškovienė łączy plan rządzących w rejonie polityków liberalnego Litewskiego Ruchu Wolności z osobistą niechęcią wywodzącego się z tej partii mera Rimantasa Klipčiusa do lokalnego polityka Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Liberałowie przejęli władzę w rejonie rok temu, po wyborach samorządowych. AWPL-ZChR zyskując tylko cztery mandaty musiała przejść do opozycji. Takie są uroki zamieszkiwania w rejonie gdzie polski elektorat stanowi mniejszość głosujących. Klipčius choć pochodzi z rejonu – wychował się w Nowych Święcianach – obecnie, według moich rozmówców, mieszka w Wilnie.

Rejony (i miasta na prawach rejonów) stanowią jedyny szczebel samorządu na Litwie. A to właśnie samorządy są organami założycielskimi szkół. Niemal wyłącznie. Bowiem gdy chodzi o lituanizację terenów zamieszkanych przez Polaków państwo litewskie potrafi zrobić wyłom w tej zasadzie. W rejonach wileńskim i solecznickim gdzie Polacy stanowią większość mieszkańców, a AWPL-ZChR kontroluje miejscowe samorządy trzecią dekadę chroniąc istnienie polskich szkół, powstają obok szkół samorządowych specjalne litewskojęzyczne szkoły zakładane bezpośrednio przez ministerstwo edukacji i pozostające na jego rozrachunku. Oczywiście dzięki temu są to szkoły obficie finansowane, przestronne i świetnie wyposażone. W taki sposób powstała Szkoła Tysiąclecia Litwy w Solecznikach, mieście w którym 72 proc. mieszkańców to Polacy, a 12 proc. to Litwini.

Bez szkoły polskość zginie

„Nie ma żadnych argumentów” – dyrektorka Meškovienė mówi o merze Klipčiusie – „najpierw powiedział, że [ma argumenty – przyp. K.K.] finansowe. Jak spytaliśmy wprost: jakie finansowe, to wtedy mer zaczął mówić o jakości nauczania”. Tymczasem jak zauważyła Meškovienė trudno o poprawianie jakości nauczania poprzez zagęszczanie liczby uczniów w jednej placówce szkolnej. „To będzie taka kasza – po litewsku, po rosyjsku i po polsku. Na Litwie nie ma takich szkół” – ocenia dyrektorka Gimnazjum „Żejmiana”. Meškovienė uważa, że za uporem mera w kwestii likwidacji jej placówki kryje się ideologia – „On jasno powiedział, że żyjemy na Litwie i będziemy uczyć się w języku litewskim”. Jednak na ogólnym zebraniu z rodzicami uczniów uczących się w „Żejmianie” mer był już mniej radykalny i twierdził, że po połączeniu ze szkołą litewską nauczanie po polsku w jednym pionie zostanie utrzymane. „Zrobi pierwszy krok do połączenia, a potem już będzie robił to co chce” – Meškovienė sceptycznie podchodziła do deklaracji Klipčiusa. Dyrektorka podkreśliła, że w jej szkole uczy się 367 uczniów i choć w rejonie najmniejsza szkoła (z litewskim językiem nauczania) w Hoduciszkach obejmuje około 70 dzieci, to wobec niej mer nie wysuwa żadnych zarzutów o nieefektywność finansową. Co ważne, Meškovienė przytacza opinię urzędników litewskiego ministerstwa edukacji, którzy uczestniczyli w zebraniu urzędników rejonowego samorządu i stwierdzili, że nie ma przesłanek dla likwidacji Gimnazjum „Żejmiana”. Nie zrobiło to jednak wrażenia na merze, którzy podtrzymał swoje stanowisko.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

„Wszędzie pisaliśmy, wszędzie szukamy jakiej bądź pomocy” – powiedział mi w lutym przewodniczący rady szkoły skupiającej rodziców uczniów „Żejmiany” Andrzej Jundo. Rodzice wysłali listy między innymi do prezydentów Polski i Litwy. Jak podkreślił, pierwsze dyspozycje w sprawie przygotowań do reorganizacji szkół mer Klipčius wydał jeszcze we wrześniu zeszłego roku. Jednak rozmowy z rodzicami rozpoczęły się dopiero 20 listopada. Jundo również nie widzi celowości włączania klas pracujących w językach mniejszości narodowych do miejscowej szkoły litewskiej w której już uczy się około 500 uczniów. „On na to przedstawia, że złączy dwie szkoły, budynki pozostaną te same, ale będzie jeden dyrektor i oszczędzi wszystkie koszty administracyjne. Zaczęliśmy się z nim spierać, bo żadnej ekonomii tutaj nie będzie” – stwierdził Jundo wywodząc, że zgodnie z litewskim ustawodawstwem w połączonej szkole i tak trzeba będzie utrzymać określone etaty nauczycielskie i psychologów naliczane od kompletów klas. Żadnych oszczędności według niego nie będzie. Jundo także potwierdził, że mer operował wobec rodziców również argumentem o konieczności podniesienia jakości nauczania. Nie tylko wobec nich. Udał się w tej sprawie także do ministerstwa edukacji. Jundo twierdzi, że mer przedstawił tam dane zaniżające osiągnięcia uczniów „Żejmiany” i rada szkoły interweniowała wysyłając do resortu swoje podsumowanie. Samo ministerstwo zaproponowało zresztą specjalny projekt pilotażowy za pośrednictwem którego wsparłoby placówkę. Jednak ewentualne przystąpienie do programu pilotowanego przez rząd wymaga zgody rady rejonu.

Jundo twierdzi, że mer po zorganizowaniu dwóch publicznych spotkań z nauczycielami i rodzicami uczniów przeszedł do formy namawiania poszczególnych mieszkańców do składania podpisów poparcia pod jego koncepcją połączenia szkół. Bez powodzenia. „Nie dopuszczamy do tego, stale jest walka” – tłumaczył Jundo – „Bardzo dobrze, że jeszcze Polska tym się ciekawi i nas wspiera”. Z merem rejonu święciańskiego kontaktował się już bowiem jeden z polskich konsulów pracujących w Wilnie, Marcin Zieniewicz. Konsul spotykał się z rodzicami i interweniował w litewskim ministerstwie oświaty.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Rodzice uczniów „Żejmiany” zebrali już około czterysta podpisów pod swoim apelem o nie likwidowanie szkoły. Jundo zaznaczył, że likwidacja szkoły musi być przeprowadzona po konsultacji z jej pracownikami i rodzicami dzieci, jakie się w niej uczą, a to według niego otwiera drogę do sądowego dochodzenia swoich praw w przypadku gdyby mer przeprowadził przez radę decyzję o połączeniu placówek w Podbrodziu. „Bez szkoły zginie polskość” – podsumował Jundo.

My tu komuś przeszkadzamy

„Jak nie będzie tej szkoły, to nie będzie polskości bo cała polskość trzyma się na Gimnazjum <<Żejmiana>>” – w tym samy tonie wypowiedziała się zastępca dyrektora Anna Łastowska, która jest także rodzicem jednego z uczniów uczęszczających do placówki, a zarazem kieruje rejonowym oddziałem Związku Polaków na Litwie. Większość imprez społecznych Polaków nie tylko z miasteczka ale i całego rejonu odbywa się właśnie w murach „Żejmiany”. Spotkania, koncerty i festyny, akademie z okazji ważnych rocznic historii narodowej, zabawy, polska biblioteka czy w końcu liczne delegacje z Polski – wszystko to, z braku domu polskiego czy większego lokalu ZPL znajduje miejsce właśnie w salach polskiej szkoły. „Wiemy o co chodzi z historii innych szkół” – Łastowska opisuje historię polskiej szkoły podstawowej w Borskunach – ostatniej szkoły z polskim językiem nauczania w rejonie szyrwinckim w którym Polacy stanowią 9 proc. mieszkańców. W zeszłym roku władze rejonu zadecydowały o połączeniu małej szkoły z lokalnym Wielofunkcyjnym Centrum Kulturalno-Oświaotwym w Bortkuszkach. W efekcie nauczanie języka polskiego zostało całkowicie zmarginalizowane.

Działaczka ZPL podkreśliła, że od dziesięciu lat na Litwie nie obowiązuje już żadna ustawa o mniejszościach narodowych – „prawnie nie jesteśmy zabezpieczeni”. Oceniła, że działania mera i władz rejonu odbywały się w zeszłym roku głównie „za plecami” najbardziej zainteresowanych. Łastowska podniosła w rozmowie kwestię dofinansowania w kwocie pół miliona, jakie władze centralne przyznały na renowację budynku gimnazjum. W przypadku formalnego zniknięcia instytucjonalnego beneficjenta dotacja może przepaść. Wicedyrektorka, podobnie jak poprzedni rozmówcy dostrzegła w zachowaniu mera Klipčiusa „podtekst nacjonalistyczny”. Jak relacjonuje Łastowska, kierowniczka wydziału oświaty w administracji rejonu sugerowała, że nauczanie w języku polskim jest niekorzystne dla dzieci, które będą musiały funkcjonować na litewskim rynku pracy. Przytacza też pogłoski jakie krążą między mieszkańcami miasta, w tym między urzędnikami, że władze rejonowe chcą pozbyć się polskiej szkoły aby w jej budynku urządzić miejsce kwaterunku dla żołnierzy różnych państw NATO, którzy w ostatnich latach często i w znacznych liczbach ćwiczą na pobliskim poligonie. Łastowska podkreśla jednak, że brak oficjalnego potwierdzenia dla tych pogłosek.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

„My po prostu rozumiemy, że my tu komuś przeszkadzamy” – Łastowska podsumowała w czasie pierwszej rozmowy działania władz samorządowych. Wspomina o tym, że już w zeszłej dekadzie zlikwidowano w Podbrodziu Dom Dziecka przeznaczony dla polskich dzieci, który mieścił się w budynku gdzie mieściła się przedwojenna szkoła im. Józefa Piłsudskiego. Budynek stoi obecnie pusty i niszczeje, mimo, że wcześniej był remontowany za środki finansowe z Polski. Podobnie było zresztą w przypadku remontów i modernizacji przeprowadzonych dotychczas w samym Gimnazjum „Żejmiana” w przypadku których większość kosztów pokrywały dotacje z Warszawy. „Będziemy protestować, jak będzie trzeba to będziemy w szkole nocowali” – zdecydowanym głosem zadeklarowała Łastowska – „My już mieliśmy strajkować. Już szykowaliśmy się do strajku ale wtedy niby mer trochę ustąpił”. Zaznaczyła przy tym, że protesty takie poprą Polacy z innych rejonów Wileńszczyzny i Klipčius może spodziewać się „tysięcy” manifestujących.

Przedszkole na celowniku

Już po moich rozmowach z pracownikami Gimnazjum „Żejmiana” i rodzicami uczących się w nim dzieci 10 lutego doszło do jeszcze jednego posiedzenia rejonowej komisji oświaty. Jak wynika z listu nadesłanego przez rejonowy samorząd do redakcji „Kuriera Wileńskiego” – „Podczas przygotowywania ostatecznych wniosków, w celu wyjaśnienia akceptowalności regulacji szykowanego projektu dla społeczności szkół, na początku grudnia odbyło się spotkanie z rodzicami Gimnazjum Żejmiana w Podbrodziu, nauczycielami obydwu szkół, podczas którego dyskutowano na temat korzyści i aktualności takiej zmiany. Po dokonaniu oceny zarówno posiadanych materiałów, jak też propozycji i obaw społeczności placówek oświatowych Podbrodzia, postanowiono nie przekazywać placówkom do rozpatrzenia ani zatwierdzać przez radę samorządu projektu połączenia gimnazjów Ryto i Żejmiana w Podbrodziu od 1 września 2020 r.” W liście zadeklarowano też, że „w żadnym z omawianych wariantów ewentualnej reorganizacji nie przewiduje się zmiany języka nauczania ani zmniejszenia liczby klas z polskim/rosyjskim językiem nauczania”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Wicedyrektor „Żejmiany” ponownie zapytana przez ze mnie o przyszłość placówki powiedziała – „W tym roku likwidacji nie będzie, ale na przyszły rok znowu takie plany są”. W protokole z posiedzenia rejonowej komisji oświaty napisano, że rozstrzygnięcie kwestii połączenia gimnazjów zostaje przesunięte na 2021 rok – „to tylko bitwa wygrana na rok”. Łastowska szybko dodaje – „Mamy inny problem. Mamy przedszkole w którym są polskie grupy i ponieważ nie było połączenia szkoły z litewskim gimnazjum to postanowiono dołączyć polskie grupy przedszkolne. Zaczęli z drugiej strony nas bombardować”. Do tej pory przedszkole funkcjonowało w Podbrodziu jako odrębna jednostka organizacyjna prowadząca grupy wychowawcze w języku litewskim, polskim i rosyjskim. „Zaczynają od tych najmniejszych. Pan rozumie, jak nie będzie grupy polskiej w przedszkolu to i do pierwszych klas nie przyjdą. Pójdą do litewskiego gimnazjum, nie do polskiego” – tłumaczy polska działaczka, która spodziewa się marginalizacji języków mniejszości narodowych w wychowaniu przedszkolnym z chwilą gdy zostanie ono włączone w obręb szkoły litewskojęzycznej. Polscy nauczyciele już postawili postulat by, wobec likwidacji przedszkola, grupy polskojęzyczne włączyć w skład Gimnazjum „Żejmiana”. Na razie nie doczekali się odpowiedzi ze strony władz rejonu.

Choć kilkukrotnie próbowałem skontaktować się telefonicznie z Rimantasem Klipčiusem i zgodnie z zaleceniem sekretarki przesłałem pytania o jego działania w kwestii szkół i przedszkola w Podbrodziu pocztą elektroniczną, mer nie nawiązał kontaktu ani nie przesłał pisemnej odpowiedzi na zadane pytania.

Karol Kaźmierczak

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    jaro7 :

    Nie liczyłbym na pomoc rządu PiS czy prezydenta,a już zupełnie na pomoc „polskiej ambasador” Doroszewskiej.Jednak na waszym miejscu prosiłbym o interwencje UE.Proces DEPOLONIZACJI trwa i jak wygląda jest to na rękę obecnie rządzącym „patriotom” z PiS

  2. Avatar
    mariusz67 :

    Jedność i determinacja ZPL, AWPL, Macierzy Szkolnej daje skutki. Jest wygrana przynajmniej na jeden rok. Wielką sprawą jest pomoc ze strony AWPL-ZCHR w tym finansowa, bo została załatwiona w porozumieniu koalicji rządzącej dotacja 500 tysięcy euro na remont tego polskiego gimnazjum. Teraz jest dodatkowy argument, że skoro z kasy rządu idą wielkie pieniądze na gimnazjum polskie, to samorząd opanowany przez liberałów traci dowolne prawa na jej zamykanie.