343
odpowiedzi
mariusz67 @mariusz67
Kilka słów o mnie:
Brak danych
Strona internetowa:
Brak danych
Skąd jestem:
Brak danych
Wykształcenie:
Brak danych
Związki z Kresami:
Brak danych
Ulubiona książka:
Brak danych
Facebook:
Brak danych
Twitter:
Brak danych
Ten minister to karierowicz który wszystko zrobi żeby mieć stanowisko i to już nie raz udowodnił, jak przeszedł do partii postkomunistów żeby mieć kolejny stołek. A przecież jeszcze niedawno to Polacy skierowali go dwukrotnie na wiceministra łączności. A dzisiaj wysługuje się socdemom, którzy różnymi metodami próbują zniszczyć polskość.
Zaczął im służyć jeszcze w samorządzie, gdy po nadużyciach wyborczych w 2023 roku obsadzili mera rejonu wileńskiego i zaczęli zbierać ekipę, jemu dali dyrektora samorządu. To on podpisał zdradziecki list do VRK (Głównej Komisji Wyborczej Litwy), na mocy którego rejon wileński został rozparcelowany na 4 części przy tworzeniu nowych okręgów wyborczych do Sejmu. Sztuczne rozrzedzanie zwartego skupiska Polaków jest aktem skandalicznym, dyskryminacyjnym i sprzecznym z prawem międzynarodowym.
Również jego katastrofalną decyzją, już jako ministra, było zamknięcie granicy z Białorusią z powodu latających balonów. Mieszkańcy Wileńszczyzny mający rodziny po obu stronach granicy zostali nagle pozbawieni kontaktów z bliskimi. Kolejki TIR-ów pod Solecznikami zagrażały bezpieczeństwu mieszkańców, a 80 proc. to Polacy. Dodatkowo litewskie ciężarówki utknęły za granicą i przewoźnicy notowali potężne straty. A balony – nic sobie z tego oczywiście nie robiły…
Lista haniebnych poczynań Kondratowicza jest długa i dyskwalifikująca, pokazująca ideową pustkę i karierowiczostwo za wszelką cenę.
Ogromny wysiłek organizacyjny, wspaniała manifestacja jedności i dumy z bycia Polakami! Bo wszyscy Polacy to jedna Rodzina! Dobra robota Związku Polaków na Litwie! Taki patriotyzm to tylko na Wileńszczyźnie. Tego typu wydarzenia z całą pewnością pozwalają budować poczucie tożsamości narodowej u młodego pokolenia, które jest gwarantem, że polskość na Litwie nie zaniknie.
AWPL-ZChR pod przewodnictwem Waldemara Tomaszewskiego sukcesywnie, krok po kroku, osiąga kolejne cele zawarte w długofalowej wizji prezesa polskiej partii. Powołanie na kierownika frakcji J. Narkiewicza jest realizacją jednego z tych celów, jako konsekwencja utworzenia przez AWPL-ZChR oraz Związek Chłopów i Zielonych nowej frakcji w Seimasie po ostatnich wyborach, to było przełomowe posunięcie. Nie wszyscy wtedy to rozumieli, że chodzi o strategię rozłożoną w czasie. Pojawiały się nawet ataki w mediach. A przecież dzięki powołaniu wtedy wspólnej frakcji wzmocniła się siła polskiego głosu w parlamencie, jak też co bardzo istotne, pomimo narzuconego niekorzystnego progu wyborczego dla polskiej mniejszości narodowej utworzenie frakcji dało większą siłę przebicia. Dzięki temu AWPL weszła do rządu. Trzeba przyznać, że wejście do koalicji rządowej to bardzo dobrze przemyślana strategia prowadzona przez lidera AWPL-ZChR, poprzez którą budowana jest silna pozycja polskiego ugrupowania i polskiej społeczności, co przynosi konkretne owoce. Polacy na Litwie kolejny raz mają duży wpływ na władzę, w tym między innymi poprzez ministra i czterech wiceministrów w trzech resortach oraz wiele innych stanowisk. To duży potencjał na przyszłość. Trzeba przyznać, że Tomaszewski świetnie wie jak prowadzić partię w tych trudnych warunkach litewskiej polityki, aby odnosić sukcesy. I tak trzymać.
Nie ma zgody na likwidowanie naszych polskich szkół. Chodzi o prawo do edukacji w języku ojczystym, o poszanowanie tożsamości i o elementarne zasady demokracji lokalnej. Liberalna litewska partia niszczy mniejszości narodowe w Europie! Niespotykany w historii skandal !
Jak widać liberałowie okazują się takimi samymi zatwardziałymi antypolakami jak sajudziści-landsbergiści.
Precz z dyskryminowaniem Polaków w rejonie trockim i niszczenia zasłużonych polskich szkół. Te szkoły przetrwały wojnę i czasy sowieckie, a teraz wolna Litwa w haniebny sposób je rozwala i rujnuje dorobek kilku pokoleń naszych Rodaków.
Brawo Wilniucy, brawo AWPL, brawo W.Tomaszewski. Polska partia jest pryncypialna, z dużym politycznym doświadczeniem, piąty raz będzie w koalicji rządowej. Ma też silną pozycję w Sejmie litewskim i wspólną frakcję z „chłopami”, z którymi też współpracuje w Europarlamencie. Wejście Polaków do koalicji z pewnością przyczyni się to do wzmocnienia pozycji polskiej społeczności na Litwie. Udział AWPL gwarantuje że program nowej koalicji będzie uwzględniał polskie postulaty i troskę o zwykłych ludzi oraz politykę prorodzinną.
Polska partia jest znana z solidności i uczciwości. Niestety Socjaldemokraci mają ostatnio fatalną passę, skandale i sprawy korupcyjne. Najpierw więc muszą się oni „oczyścić” by nie rzutowało to na całą koalicję.
AWPL-ZChR to solidna partia z mocną pozycją we frakcji w Seimasie. Ma doświadczenie z wcześniejszych koalicji rządowych i ma renomę uczciwego koalicjanta, który dotrzymuje słowa. W rządze Skvernelisa (najbardziej życzliwego polskości) była filarem pracy merytorycznej. Teraz byłoby pewnie podobnie. Jest tylko jedno ale, trzeba by być teraz z Socjaldemokratami, którzy okryli się skandalami w ostatnim czasie. Co prawda nie cała partia Socjaldemokratów to skandaliści, są i porządni politycy u nich, ale skandal korupcyjny byłego już premiera Paluckasa, aresztowanie jego brata i prowadzone śledztwo przez europejskich prokuratorów pokazuje, że trochę u Socdemów zaczyna się wysyp afer. Kolejny przykład to Duchniewicz: jak podały media wygrywająca ogłaszane przez Partię Socjaldemokratyczną przetargi firma żony Duchniewicza otrzymała 150 tys. euro. W ciągu ostatnich pięciu lat przetargi na usługi księgowe dla Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej wygrywała firma „Eurovaldymas”, zarządzana przez żonę mera rejonu wileńskiego. Zgodnie z informacjami zawartymi w dokumentach dotyczących zamówień publicznych, żona Duchniewicza świadczy dla partii usługi od 2021 roku. Za cały ten okres otrzymała od partii prawie 150 tys. euro. Jak podaje portal,,15 min” specyfikacje zamówień publicznych mógł przygotować sam Duchniewicz, to mega skandal. Więc jeśli nowy rząd miałby powstać w poszerzonej formule o partię Chłopów i AWPL, to najpierw Socjaldemokraci powinni się oczyścić i wyrzucić ze swoich szeregów aferzystów, którzy dopuścili się korupcji finansowej lub korupcji politycznej, dotyczy to również najbliższych członków rodzin, o czym jasno mówi prawo. To wtedy na uczciwych warunkach i z uczciwymi ludźmi można by myśleć o koalicji.
Niestety prawda jest taka, że Duchnevič jest Polakiem tylko deklaratywnie. W rzeczywistości jest politykiem litewskim, to litewskie głosy zadecydowały że został merem rejonu wileńskiego w wyborach absolutnie skandalicznych, gdy szeroki front antypolski, łamiąc nawet prawo litewskie (nie mówiąc o standardach europejskich) prowadził wielką i nieuczciwą ofensywę przeciwko kandydatowi polskiej partii. Ostatecznie socjaldemokrata wygrał minimalnie, a urzędy i sądy odmówiły weryfikacji wyborów, mimo wielu dowodów nieprawidłowości i oszustw – czyli była to typowa akcja o charakterze antypolskim. A już będąc merem, odpłaca się swoim litewskim mocodawcom, prowadząc działania uderzające w polskie szkolnictwo, zwalnia urzędników-Polaków i zastępuje ich Litwinami, atakuje lokalnych działaczy narodowości polskiej. Taka jest smutna prawda o nim.
Związek Polaków na Litwie to strażnik polskości na Wileńszczyźnie. Takie organizacje należy dopingować i wspierać. Dzięki nim wciąż możemy się cieszyć trwaniem polskiego dziedzictwa i umacnianiem polskości. Wydarzenia oraz imprezy patriotyczne czy kulturalne organizowane przez ZPL wzmacniają polskiego ducha. Szacunek dla Wilniuków! ZPL to idea łączenia Polaków pod hasłem „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Pozdrawiam, życzę wytrwałości i zwycięstwa w zmaganiach z nieuczciwymi urzędnikami.
W Senacie, MSZ i rządowych fundacjach zagnieździli się szkodnicy polskości, którzy swoimi szokującymi decyzjami niszczą polskie Kresy! Czas oczyścić te instytucje, w końcu da się chyba znaleźć urzędników myślących po polsku i kierujących się polskim interesem.
Brawo! Kolejna udana impreza zorganizowana przez Związek Polaków na Litwie na czele z prezesem europosłem Waldemarem Tomaszewskim, gratulacje. Parada Polskości na trwałe wpisała się w majowe świętowanie w Wilnie. Ulicami miasta pod biało-czerwonymi sztandarami przemaszerowało 10 tysięcy uczestników, by pod Ostrą Bramą zawierzyć siebie i Ojczyznę opiece Matki Miłosierdzia.
Gratuluję! Z W.Tomaszewskim AWPL dalej będzie walczyć o polskie szkoły, o zwrot ziemi, o język polski. Nadal będą wzmacniane tradycyjne rodziny, a świat wartości będzie oparty na kanonie tradycji chrześcijańskiej.
Jestem oburzony tym co wyrabia Okinczyc i jemu podobni. !!! Stanowczo protestuję przeciw finansowaniu takich gadzinówek jak radio zw z pieniędzy polskich podatników. !!!
Niech im płacą srebrnikami litewscy nacjonaliści za szerzenie antypolskiej propagandy, oszczerstwa Okińczyca pod adresem naszych polskich organizacji i liderów, sianie zamętu i wszelkie fałszywe działania.
„Po niespodziewanym zwycięstwie Duchniewicza w wyborach mera rejonu wileńskiego, Kondratowicz wybrał współpracę z socjaldemokratycznym politykiem” – dodajmy wyborach w stylu niedemokratycznym, bo nieuczciwymi i sfałszowanymi, a nawet przy zastraszaniu miejscowej polskiej ludności obecnością pod lokalami wyborczymi uzbrojonych szaulisów (spadkobierców ludobójców z Ypatingas Burys mordujących dziesiątki tysięcy naszych rodaków w Ponarach), także przy wtrącaniu się do kampanii samorządowej nawet polityków pokroju premier kraju i wzywaniu do niegłosowania na kandydata AWPL – co jest złamaniem wszelkich standardów itd… W takich okolicznościach głosami litewskimi różnych antypolskich opcji „wygrał” obecny mer, u którego na usługach szybko pojawił się Kondratowicz. I jako dyrektor administracji wykazał się wieloma skandalicznymi decyzjami, choćby wspomnianą zgodą na niekorzystny podział zmienionych granic okręgów wyborczych co kolejny raz utrudniło polskiej partii konkurowanie w wyborach (inna rzecz, że AWPL i tak zdołała w nierównej walce zdobyć trzy mandaty sejmowe). Taki jest ten nowy minister…
Dwukrotnie był wiceministrem z ramienia polskiej partii AWPL. Ale gdy nasi pryncypialnie wyszli z koalicji która nie realizowała podjętych zobowiązań programowych, on zrejterował i pozostał na urzędzie, piastując potem różne funkcje. Teraz został mianowany ministrem z ramienia litewskich socjaldemokratów, partii która wielokrotnie (razem z landsbergistami) uderzała w polskość, między innymi w tak ważnym obszarze jak szkolnictwo. Czyli to człowiek który nie kieruje się ideami i wartościami, a tylko własną karierą, korzyściami osobistymi i zdobywaniem kolejnych stołków.
Niestety Kondratowicz okazał się zwykłym karierowiczem i sprzedawczykiem. Całą rozpoznawalność rozwinął w ramach AWPL i był z jej ramienia m.in. wiceministrem komunikacji. Ale potem, gdy nasi pryncypialnie wyszli z rządu wskutek niewykonywania zapisanego programu, on dokonał rewolty ostatecznie lądując na kolejnych ciepłych posadach już jako litewski urzędnik a dziś „socjaldemokrata”. Czyli to człowiek małej wiarygodności, który kieruje się tylko własnymi korzyściami i jest gotowy skakać z jednej formacji do innej, byle tylko pilnować swojego interesu.
Teraz zaczną się schody, bo prezydent Nauseda (który na Litwie ma prawo zatwierdzać ministrów) już zapowiedział że nie poprzez tych wskazanych przez Świt Niemna. Przeciw tej partii i jej liderowi, oskarżanemu m.in. o antysemityzm, protestowano przed litewskim sejmem, protesty płyną też z USA czy Izraela. A jak wiadomo, takie oskarżenie na pewno nie jest wizerunkowo na rękę Litwie, której byt i bezpieczeństwo zależy od sojuszników, głównie NATO – czyli przede wszystkim USA. Ot taka zagwozdka.
Brawo AWPL-ZCHR! Powstanie tej frakcji to efekt dobrego autorytetu, jakim cieszy się polska partia na Litwie. AWPL będzie teraz współpracować z partią Chłopów i Zielonych w Sejmie, a już od pewnego czasu taka współpraca trwa na szczeblu europejskim. W Parlamencie Europejskim europoseł „chłopów” Aurelijus Veryga został zaproszony przez lidera AWPL Waldemara Tomaszewskiego do Frakcji EKR (Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, do której należą m.in. PiS i Bracia Włosi premier Giorgii Meloni) i przystąpił do niej. Wstąpił też w ramach Frakcji EKR do delegacji litewskiej, której przewodniczącym jest W. Tomaszewski. Czyli współpraca na linii AWPL – Litewscy Chłopi i Zieloni ma wymiar zarówno krajowy jak i europejski.
Dokument niczego nie reguluje, jest pusty jak wydmuszka, nie zawiera konkretów. Autor tego legislacyjnego gniota minister Dobrowolska, liberałka, na szczęście decyzją wyborców wraz z całą partią Laisves wyrzucona z Sejmasu – to aktywistka LGTB, która sama brała udział w paradach gejowskich. Niestety dla mniejszości narodowych nic nie zaproponowała…
W tych warunkach ciągłego ataku z każdej strony i utrudniania (koszmarna ordynacja dyskryminująca mniejszości narodowe), to naprawdę imponujący wynik. Trzech posłów, 4 procent w skali kraju (a przecież Polacy mieszkają tylko w kilku rejonach na Wileńszczyźnie) – naprawdę szacunek!
Autorka projektu tej fatalnej ustawy Dobrowolska z partii Laisves to odpowiednik polskiego Biedronia tyle że w spódnicy, znakomita wieść jest taka że ona i cała ta tęczowa formacja wypada z Sejmu Litwy. Co do meritum to był to prawny gniot który nie rozwiązywał praktycznie żadnego ważnego problemu, co najwyżej dawałby litewskim nacjonalistom argument że „przecież ustawa jest więc czego jeszcze chcecie”. Mam nadzieję że do tematu na poważnie powróci nowy Sejm.
Wynik 4 procent dla polskiej listy w skali kraju to niewątpliwy sukces, podczas gdy osiem partii ogólno-litewskich uzyskało gorsze wyniki. Już AWPL ma dwóch posłów, są szanse mieć pięciu. Gdzie na świecie Polacy osiągają takie sukcesy? – to pytanie retoryczne. Tylko Wilniucy potrafią walczyć (niemal dosłownie walczyć…) o polityczną podmiotowość, mają reprezentantów od szczebla samorządu, poprzez krajowy Seimas, aż nawet po Parlament w Brukseli. Dzięki temu wciąż jeszcze na Wileńszczyźnie polskość się trzyma, a mam przekonanie że po chwilowych wahaniach nastąpi jeszcze wzmocnienie, czego nam wszystkim życzę.
To ma być współczesna „polska” TV w ponoć wolnym, demokratycznym kraju? Przecież podobne standardy cenzury tego co patriotyczne i naprawdę polskie w treści, były np. za Urbana, on też kłamał i manipulował bez mrugnięcia powieką. Czy dzisiejszy telewizyjny cenzor to jakiś jego kumpel?…
Na stworzeniu takiej sytuacji, czyli zamieszaniu wokół ambasadora, zależało zapewne też niektórym antypolskim siłom na Litwie: głównie środowisku Landsbergisów, w tym obecnego ministra spraw zagranicznych, oraz socjaldemokratom, którzy jako bezpośredni spadkobiercy litewskich komunistów współpracujących ze Stalinem są mocno antypolscy. Wśród atakujących ambasadora za udział w niedawnym zlocie rodzinnym (organizowanym przez sztandarowe polskie organizacje ZPL i AWPL) znalazł się także wybrany przez Landsbergisów z pomocą szaulisów mer rejonu wileńskiego w wyborach, które nie miały nic wspólnego z demokracją i uczciwością. Być już może już wcześniej miał on od swoich politycznych towarzyszy informację o zamierzeniach wobec ambasadora, gdyż odważył się na skandaliczny atak na polskiego dyplomatę, zanim te plany zmian dotarły do opinii publicznej. A to oznacza, że antypolskie siły mają także swoje polskojęzyczne macki i trzeba o tym głośno mówić i to piętnować.
Państwo które nie szanuje samo siebie i nie chroni własnych rodaków – w tym wypadku Polaków pozostałych na Kresach II RP, nie ma co liczyć na szacunek innych. Dlatego tak a nie inaczej naszych rodaków traktują Litwini (wciąż dyskryminują w sferze języka ojczystego, zamykają szkoły, łamią prawa wyborcze itp.) czy Ukraińcy (podważają rzeź wołyńską, nie godzą się na ekshumacje i pochówki ofiar).
Niestety w MSZ wciąż panosza się spadkobiercy geremkowszczyzny i giedroycizmu, gotowi poświęcać rodaków kresowych w imię rzekomo dobrych (czy na pewno?) relacji z byłymi państwami post-sowieckimi: Ukrainą i Litwą (Białoruś obecnie na cenzurowanym).
Możliwe, że ambasador Radziwiłł powróci do swoich obowiązków na placówkę w Wilnie, jeśli nie zostanie odwołany przez prezydenta Dudę. Ambasador ma dobre relacje zarówno z władzami Litwy jak i z Polakami na Wileńszczyźnie. Rozumie sprawy kresowe i czuje je sercem (nazwisko zobowiązuje…). Odwołanie go jest po prostu niepotrzebne i szkodliwe.
Na koniec pobytu w Wilnie, Doroszewska odebrała od Landsbergisa jr. medal litewskiej (sic!) dyplomacji. Nic dodać, nic ująć…
To zdecydowanie wygląda na działania agenturalne. W sumie nic nowego, polskie silne i niezależne organizacje były i są atakowane, nie tylko ze strony litewskiej, ale też przez niektórych przedstawicieli (urzędników, polityków, fundacje, służby…) z PL.
310 głosów za, przeciw zero ! Oto prawdziwe poparcie dla prezesa. Gratulacje.
Serdeczne gratulacje drodzy Rodacy !!
AWPL-ZChR zdobyła 5,78 proc. głosów w skali całego kraju, zdecydowanie wygrywając w rejonach solecznickim (84,71 proc.), wileńskim (41,38 proc.), wisagińskim (22,42 proc.) i trockim (19,39 proc.). Natomiast w rejonie święciańskim uzyskała drugi wynik (15,72 proc.).
– „AWPL-ZChR swoją uczciwą i pełną poświęcenia pracą udowodniła, że jednoczy absolutną większość Polaków, będąc ich reprezentacją na szczeblu europarlamentarnym, sejmowym i samorządowym. Jak też skutecznie broni praw wszystkich tradycyjnych mniejszości narodowych” – powiedział w wieczór wyborczy prezes AWPL-ZChR, europoseł Waldemar Tomaszewski, dziękując także wszystkim wyborcom za oddane głosy, a aktywowi AWPL-ZChR za wytężoną i skuteczną pracę przedwyborczą.
W Wilnie na wiecu 23 marca, który zgromadził 3 tysiące osób, w trzech językach – polskim, rosyjskim i litewskim domagano się poszanowania prawa w naszym państwie w zakresie funkcjonowania szkolnictwa mniejszości narodowych. Wilno już dawno nie widziało tak liczebnej akcji protestu! ZPL i jej lider Waldemar Tomaszewski kolejny raz wykazali się umiejętnościami organizacyjnymi oraz determinacją i odwagą, by sprzeciwić się dyskryminacyjnym działaniom litewskich władz. Nigdy nie będzie zgody na uderzanie w młode pokolenie czyli eliminowanie nauczania w języku ojczystym. Ważne były słowa wsparcia, które napłynęły do Wilna od wspólnot polonijnych z całego świata, z USA, Kanady, Wielkiej Brytanii, Niemiec, z całej Europy, od różnych organizacji. To daje poczucie jedności i siły polskiej wspólnoty, a jest nas Polaków na świecie 60 milionów, to potęga! Razem obronimy nasze szkoły!
„Lider ZPL i AWPL Waldemar Tomaszewski serdecznie dziękuje każdemu za złożony podpis. Szczególne słowa uznania kieruje do sztabu partii i kilkuset społeczników, którzy poprzez swój ogromny trud zebrali w ciągu dwóch tygodni tak wielką ilość podpisów poparcia dla AWPL- ZChR.” – Również dziękuję Wilniukom oraz gratuluję wspaniałego sukcesu, na przekór różnym przeszkodom czynionym przez nieprzychylne Polakom instytucje.
Słowo skandal w przypadku tego projektu ustawy to mało powiedziane, to celowe szkodnictwo ministry (czy ministrzycy, sam nie wiem jak one się określają…) Dobrovolskiej i Radcenki (doradca premier Litwy), to działanie przeciw interesom mniejszości narodowych, a przede wszystkim to projekt przeciwko naszej polskiej mniejszości, która przecież na Wileńszczyźnie stanowi większość mieszkańców.
Ten projekt ma Wilniuków upokorzyć i zamknąć usta, ale tak się nie stanie, bo ludzie widzą podstępne działanie tych dyżurnych niby-Polaków, których Lietuvisi wynajęli (dając stanowiska) do niszczenia polskości.
Nic dobrego po specjalistce od gender i homo-parad Dobrovolskiej spodziewać się nie można, bo brakuje jej kompetencji do poważnych spraw. Tak samo po sprzedajnym doradcy premiera Radcence, którego partia likwiduje polskie szkoły.
Ten projekt ustawy nie ma żadnych pozytywnych konkretów, które by wzmacniały ochronę praw mniejszości narodowych, to raczej nóż w plecy.
Portal Kresy ma dużo dobrych artykułów, ale tym razem pisząc o wizycie marszałka Hołowni na Litwie jest poważna nieścisłość wprowadzająca dezinformację. Otóż prezes AWPL-ZChR europoseł Waldemar Tomaszewski nie mógł skorzystać z zaproszenia, bo po prostu w tym dniu był w Strasburgu gdzie rozpoczęła się sesja Parlamentu Europejskiego, a na spotkaniu z marszałkiem był reprezentowany przez wiceprzewodniczącego Waldemara Urbana. Taka jest prawda.
W sobotę 24 września o godzinie 12:00 pod ambasadą Litwy – Al. Ujazdowskie 14 w Warszawie, odbędzie się wiec w obronie polskiego szkolnictwa na Wileńszczyźnie. Organizator, którym jest Zjednoczenie Chrześcijańskich Rodzin, zaprasza do udziału.
To taki Purski z polskiej ambasady w Wilnie tylko za zdradę i współpracę z litewskimi antypolakami powinien wylecieć z placówki natychmiast. Panie ministrze Rau, Dworczyku i Dziedziczaku, jeżeli nie zdymisjonujecie go natychmiast to was za tę totalną kompromitację wyrzuci Prezes Kaczyński.
Jako Polacy możemy i powinniśmy uczyć się patriotyzmu od Wilniuków. Oni byli są i będą wierni polskości, naszej narodowej tradycji i bogatej spuściznie dziejów. Ich ojcowie przelewali krew za Ojczyznę-Polskę, oni dziś godnie upamiętniają Bohaterów. Słowa uznania dla wszystkich, szczególnie dla Związku Polaków na Litwie z prezesem Waldemarem Tomaszewskim na czele, za przygotowanie i przeprowadzenie tak znamienitej uroczystości. A już w środę 13 lipca wielka, coroczna kulminacja obchodów operacji „Ostra Brama” przy pomniku w Krawczunach pod Wilnem.
Bardzo brudna prowokacja. Jawne podżeganie do nienawiści na tle narodowościowym i podgrzewanie atmosfery napięć. Czy te inspekcje aby nie działają na zamówienie obcych mocodawców? Bo przecież to nie służy ani relacjom wewnątrz Litwy, ani relacjom z wielkim sojusznikiem Polską. Cieszyć się mogą co najwyżej na Kremlu, zwłaszcza w obecnej sytuacji geopolitycznej, regularnej wojny w naszym regionie, a także potencjalnego zagrożenia dla Litwy i Polski. Czy tego chcą urzędnicy tych litewskich inspekcji??
Znakomita (jak zawsze) organizacja Parady to zasługa Związku Polaków na Litwie z prezesem europosłem Waldemarem Tomaszewskim na czele oraz całej społęczności, pielęgnującej polski patriotyzm, dziedzictwo, język, wiarę.
Uczestnik marszu, poseł Sejmu RP J.Rzepa podkreślił: „Dzisiaj łączy nas Polska i biało-czerwona!”
Zaś dr B.Rogalski, prezes Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin zauważył: „Tak dobrze, wspaniale zorganizowanej wspólnoty polskiej nie ma nigdzie. Takiej wspólnoty, która ma reprezentację i polityczną, i społeczną. I w Parlamencie Europejskie, i w Sejmasie, i w samorządach. Jesteście, Drodzy Wilniucy, wspaniałym przykładem do naśladowania dla wszystkich Polaków na świecie”.
Bardzo aktywna postawa komitetów obrony szkół, ogromne i wszechstronne wsparcie Związku Polaków na Litwie i Akcji Wyborczej Polaków na Litwie-Związku Chrześcijańskich Rodzin, podtrzymanie od Polaków z Macierzy (wiece pod ambasadą litewską w Warszawie) i całego Świata (organizacje polonijne) daje pierwszy sukces na żmudnej drodze walki o polskość, o zachowanie zasłużonych polskich szkół. W jedności jest siła Wilniuków!
Prezes Związku Polaków na Litwie i Akcji Wyborczej Polaków-Związku Chrześcijańskich Rodzin Waldemar Tomaszewski na wiecu w Wilnie mówił stanowczo:
„Nadal stanowimy większość na Wileńszczyźnie. Nasze prawa możemy obronić tylko poprzez determinację i jedność. I za to dzisiaj bardzo mocno dziękuję. Władze powinny się opamiętać, bo to, co dzisiaj dzieje się w rejonie trockim, to prowokacje, trzeba też powiedzieć niemniej wyraźnie, że władze naszego państwa litewskiego w postaci liberałów prowokują mniejszości narodowe. Nasuwa się retoryczne pytanie, po co oni to robią? Może chcą przyczynić się do konfliktu tutaj, u nas? Temu mówimy wyraźnie – nie! Wyraźnie mówimy stop nacjonalistycznej polityce liberałów! Należy wyraźnie powiedzieć, że mniejszości narodowe są dyskryminowane, bo nie można przyjmować bezprawnych decyzji, nie licząc się ze wspólnotą miejscową. Nigdy nie będzie naszej zgody na nieprzychylną decyzję ws. dwóch polskich szkół w Połukniu i Starych Trokach”.
Słuszny protest bo Białoruś uderzając w polskie szkoły łamie wszelkie zasady. Jednak wiadomo po czyjej stoi stronie i wiadomo że Unia (w tym Polska) przegrała wyścig po wpływy na Białorusi i pchnęła ją w objęcia Kremla – co teraz widzimy w pełnej ostrości.
Druga strona medalu jest jeszcze bardziej szokująca: strategiczny partner Litwa, z którą ponoć mamy dziś najlepsze relacje w historii, po raz kolejny przeprowadza zamach na polskie szkoły (degradacja a w efekcie likwidacja, taka jest kolej rzeczy). Ale tu dyplomacja RP, ambasada w Wilnie – milczą! To jest skandal i rzecz niedopuszczalna.
Sami Wilniucy się bronią, odwołują, mieli potężny wiec w Wilnie zrobiony przez ZPL, AWPL, środowiska szkolne. Ale samorząd trocki (liberałowie) przy wsparciu litewskiego rządu już przegłosował „reorganizację” polskich szkół, czyli buldożerową, metodą je niszczy. Szkoda że Warszawa (znowu) udaje że tego nie widzi…
Ktoś tam biadoli, jakiś Radcenko czy Puksto (na litewskich etatach) o rzekomym „kryzysie” w AWPL. Totalna bzdura. Należy to raczej określić jako oczyszczenie szeregów. Ci którym nie po drodze z formacją budującą i broniącą polskość na Wileńszczyźnie, zawsze mają jakieś inne opcje np. litewskie. Co do poseł Pietkiewicz to jest ulubienicą ambasador Doroszewskiej, a ta jak wiadomo jest przeniknięta doktryną giedroyciową, zafascynowana sajudisem i landsbergisem, a to wszystko ma wymiar mocno antypolski. Zresztą na facebooku (miejsce jej największej „aktywności”) Pietkiewicz wiele poparcia uzyskuje od litewskich użytkowników, więc to samo w sobie jest wymowne. Dochodziły głosy, że konfliktowała się w rejonie solecznickim i wkraczała nie w swoje kompetencje. Na pewno w AWPL nikt za nią nie będzie płakał ani tęsknił.
Mam nadzieję że ta skandaliczna decyzja uderzająca w polskich mieszkańców nie zostanie zrealizowana.
Jak powiedział Tomaszewski: „To jest wielka prowokacja przeciwko nam, przeciwko państwu demokratycznemu. Bo w Starych Trokach i w Połukniu ludzie tej władzy nie popierają. Można powiedzieć, że to jakaś władza okupacyjna, wbrew demokracji podejmuje decyzje.” – mocne słowa, ale oddają odczucia mieszkańców.
Tomaszewski zaznacza: „Jeżeli ta nieprzychylna nam decyzja będzie przyjęta, odpowiemy adekwatnie. Nie tylko nie damy zgody, ale tej zgody nie damy nigdy. Już dzisiaj połuknianie chcą dołączyć się do rejonu solecznickiego i na pewno będą zbierane podpisy.” – zapowiedź, że ludzie wezmą sprawy w swoje ręce i nie będą biernie przyglądać się litewskim metodom buldożerowego miażdżenia polskości.
To szokujące jak władze litewskie, zarówno szczebla samorządowego jak i centralnego (ministerstwa) traktują lojalnych obywateli narodowości polskiej, gospodarzy ziemi wileńskiej od kilku setek lat. To jest chory nacjonalizm rodem z wieku XIX, a nie demokracja XXI wieku.
Trzeba bronić polskie szkoły przed niszczycielskim nacjonalizmem liberałów i konserwatystów, przed ich niebezpieczną prowokacją wzniecania waśni na tle narodowościowym (pytanie: komu to służy? są tak niemądrzy czy chodzą na czyimś pasku?…).
Na likwidację szkół nie ma zgody i nigdy nie będzie, bo od tego zależy przyszłość dzieci i polskości na Wileńszczyźnie – bo szkoły pełnią funkcję nie tylko oświatową, ale są też centrami kultury polskiej.
Słusznie stwierdził prezes ZPL i AWPL Waldemar Tomaszewski : „Jesteśmy tutaj, ażeby obronić nasze prawa – Polaków Wileńszczyzny, tzw. mniejszości narodowej, ale wiemy, że wciąż stanowimy większość na Wileńszczyźnie. Te prawa możemy obronić tylko poprzez determinację i jedność”.
Wsparcie dla Wilniuków przyszło z Parlamentu Europejskiego od eurogrupy ds. mniejszości narodowych i etnicznych, z Polski od Wspólnoty Polskiej (zagrożone szkoły noszą imiona prof A.Stelamachowskiego i L.Komołowskiego, byłych prezesów WP), a także od organizacji polonijnych z Europy i świata.
Tradycyjnie w ważnej sprawie milczy ambasada RP w Wilnie i wielce szanowna pani U.Doroszewska, która zresztą (jak pisał portal kresy.pl) już na początku urzędowania przed kilku laty zszokowała wszystkich skandaliczną wypowiedzią wymierzoną przeciwko polskiemu szkolnictwu i pochwałą dla szkół państwowych litewskich.
Pozostaję optymistą i wierzę że zagrożone szkoły zostaną obronione!
Nie ma drugiego takiego kraju poza Macierzą, w którym Polacy byliby tak dobrze zorganizowani, mieli wpływ na bieżącą politykę kraju i kilku samorządów, a także swojego posła w Parlamencie Europejskim. Polacy na Litwie są zjednoczeni wokół Związku Polaków na Litwie, którego politycznym ramieniem i reprezentacją jest Akcja Wyborcza Polaków na Litwie – Związek Chrześcijańskich Rodzin. Prezesem obu jest obecnie europoseł Tomaszewski. Bez wątpienia Tomaszewski jest głosem Wileńszczyzny i jej liderem, a zdecydowana większość mieszkańców utożsamia się z nim, jako tym, który najlepiej reprezentuje ich interesy i skutecznie walczy o prawa. To prawdziwy patriota pochodzący z patriotycznej rodziny. Jego rodzice byli nauczycielami w polskich szkołach na Wileńszczyźnie, a jego stryj był żołnierzem AK jednym z tych, którzy odmówili złożenia przysięgi Berlingowi, za co został aresztowany i wywieziony do łagrów do Kaługi. Natomiast sam Waldemar Tomaszewski bronił polskości jeszcze w czasach sowieckich, gdy w 1980 r. w szkole wskazał wprost na sowieckich sprawców mordu katyńskiego, za co był prześladowany. Z takim liderem i przy tak wielkim doświadczeniu, odwadze i determinacji, z całą pewnością Wilniucy poradzą sobie zarówno z przejawami litewskiego antypolonizmu, jak również z niektórymi nieuczciwymi urzędnikami fundacyjnymi niższego szczebla z Warszawy.
Prezes Związku Polaków na Litwie i Akcja Wyborcza Polaków na Litwie-Związku Chrześcijańskich Rodzin Waldemar Tomaszewski podjął w wystąpieniu ważne tematy broniące zwykłych ludzi i wartości życia. Jak zaznaczył: „sprawy gospodarcze są bardzo ważne, bo wpływają na każdego mieszkańca Europy, dlatego właśnie należy rozwiązywać problemy zwykłych ludzi poprzez tworzenie nowych miejsc pracy, zwiększanie ich dochodów. Ważny jest też wzmacnianie średniej klasy społeczeństwa poprzez wsparcie małych przedsiębiorstw i firm rodzinnych”. Odnośnie problemów demograficznych oraz zmniejszania się populacji rdzennych Europejczyków podkreślił, że „w tej sytuacji musimy jak najbardziej propagować cywilizację życia od poczęcia do naturalnej śmierci. To jest właściwa przyszłość Europy”. Przywołał słowa św. Jana Pawła II: „Narody, które zabijają własne dzieci, są narodami bez przyszłości”.