Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
Krzysztof Bosak ocenił, że budowana w Katowicach „sala modlitw” dla muzułmanów jest kolejnym przejawem postępującej islamizacji Polski. Wskazał, że obiekt o powierzchni ponad 440 m² może w praktyce pełnić funkcję nieoficjalnego meczetu dla kilkuset osób, mimo że w dokumentacji przewidziano limit 45 użytkowników.
Polityk odniósł się w niedzielę do wpisu Łukasza Kolady z Konfederacji, który zwrócił uwagę na rozmiary powstającego obiektu oraz ograniczenie liczby przebywających w nim osób.
„ISLAM W KATOWICACH!
Policjanci z Otwocka i funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji zlikwidowali w Józefowie profesjonalne laboratorium służące do produkcji mefedronu.Na terenie posesji zatrzymano 25-letniego obywatela Mołdawii poszukiwanego czerwoną notą Interpolu.
Jak podała policja w poniedziałkowym komunikacie, akcję przeprowadzili funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Otwocku wspólnie z policjantami Wydziału do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Narkotykowej Zarządu w Łodzi CBŚP.
Z ustaleń kryminalnych wynikało, że na jednej z posesji w Józefowie może działać nielegalna fabryka narkotyków. Po wkroczeniu do budynku funkcjonariusze znaleźli kompletne laboratorium przeznaczone do wytwarzania mefedronu.
Najwyższa Izba Kontroli negatywnie oceniła przygotowanie polskich muzeów oraz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego do ochrony zbiorów na wypadek wojny.
Kontrolerzy wskazali m.in. na przestarzałe procedury, brak miejsc ewakuacji najcenniejszych zabytków oraz niski poziom digitalizacji muzealiów.
Najwyższa Izba Kontroli poinformowała w poniedziałek, 27 lipca, że skontrolowane muzea narodowe nie były odpowiednio przygotowane pod względem formalnym i organizacyjnym na wypadek konfliktu zbrojnego. Kontrola objęła dziewięć placówek podległych Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego, gromadzących szczególnie cenne zbiory.
Samolot szkolno-treningowy L-39 Albatros rosyjskich Sił Powietrzno-Kosmicznych rozbił się w Kraju Krasnodarskim - podał kanał Telegram Fighterbomber. (więcej…)
W poniedziałek władze Rumunii zadecydowały o określeniu jednego z pracowników rosyjskiej ambasady statusem persona non grata. To reakcja na drony wlatujące w przestrzeń powietrzną tego państwa.
Ambasador Rosji w Bukareszcie został wezwany do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Strona rumuńska twierdzi, że powodem wezwania były powtarzające się naruszenia rumuńskiej przestrzeni powietrznej w dniach 24-26 lipca, zrelacjonował rosyjski portal Wiedomosti. „Podczas spotkania ambasadorowi Rosji przekazano oficjalną notę ustną, w której poinformowano o decyzji o uznaniu członka rosyjskiej misji w Bukareszcie za osobę niepożądaną i zażądano od niego opuszczenia Rumunii w ciągu pięciu dni” - stwierdziło w oświadczeniu rumuńskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
To nie pierwszy przedstawiciel rosyjskiego MSZ, który musi opuścić Rumunię. Pod koniec maja władze rumuńskie uznały rosyjskiego konsula generalnego za personę non grata i zamknęły jego placówkę w Konstancy. Stało się to upadku drona na dach budynku mieszkalnego w Gałaczu. Dron został zestrzelony przez Ukraińców.
Były premier Węgier Viktor Orbán ocenił, że za 25 lat Unia Europejska może już nie istnieć. Jego zdaniem wspólnota w obecnym kształcie jest niezdolna do przetrwania i może zniknąć albo zmienić się nie do poznania, jeżeli nie przeprowadzi reform.
Orbán wypowiedział się w sobotę, 25 lipca, podczas 35. Bálványoskiego Uniwersytetu Letniego i Obozu Studenckiego w Tusnádfürdő w Rumunii. Przewodniczący Fideszu odpowiadał na pytania uczestników spotkania.
Zapytany, czy za 25 lat Unia Europejska nadal będzie istniała, były szef węgierskiego rządu odpowiedział przecząco. Ocenił, że UE w obecnym stanie jest „niezdolna do życia”.
„Po niespodziewanym zwycięstwie Duchniewicza w wyborach mera rejonu wileńskiego, Kondratowicz wybrał współpracę z socjaldemokratycznym politykiem” – dodajmy wyborach w stylu niedemokratycznym, bo nieuczciwymi i sfałszowanymi, a nawet przy zastraszaniu miejscowej polskiej ludności obecnością pod lokalami wyborczymi uzbrojonych szaulisów (spadkobierców ludobójców z Ypatingas Burys mordujących dziesiątki tysięcy naszych rodaków w Ponarach), także przy wtrącaniu się do kampanii samorządowej nawet polityków pokroju premier kraju i wzywaniu do niegłosowania na kandydata AWPL – co jest złamaniem wszelkich standardów itd… W takich okolicznościach głosami litewskimi różnych antypolskich opcji „wygrał” obecny mer, u którego na usługach szybko pojawił się Kondratowicz. I jako dyrektor administracji wykazał się wieloma skandalicznymi decyzjami, choćby wspomnianą zgodą na niekorzystny podział zmienionych granic okręgów wyborczych co kolejny raz utrudniło polskiej partii konkurowanie w wyborach (inna rzecz, że AWPL i tak zdołała w nierównej walce zdobyć trzy mandaty sejmowe). Taki jest ten nowy minister…
On wyrzekł się swojego polskiego środowiska z którego wyrósł. Dobrowolnie przeszedł na litewskie pozycje i wysługuje się im. Dlatego stracił szacunek i zaufanie.
Kondratowicz dwukrotnie był wiceministrem z ramienia polskiej partii AWPL. Ale gdy nasi pryncypialnie wyszli z koalicji która nie realizowała podjętych zobowiązań programowych, on zrejterował i pozostał na urzędzie, piastując potem różne funkcje. Teraz został mianowany ministrem z ramienia litewskich socjaldemokratów (spadkobierców komunistów), partii która wielokrotnie (razem z landsbergistami) uderzała w polskość, między innymi w tak ważnym obszarze jak szkolnictwo. Czyli to człowiek który nie kieruje się ideami i wartościami, a tylko własną karierą, korzyściami osobistymi i zdobywaniem kolejnych stołków.
Postąpił niehonorowo, odciął się od polskiego środowiska które go wypromowało i teraz jest Polakiem tylko na papierze. Dziś spłaca dług zobowiązania wobec swoich litewskich mocodawców którzy dali mu kolejny stołek. Niestety dla polskiej społeczności jego udział w rządzie nie znaczy nic dobrego, bo dba tylko o własną karierę.
W ostatnim czasie wiele niedobrego ten pan narobił w administracji rejonu wileńskiego: przepychanie kolanem kolesiów, szokujące postępki przeciw mieszkańcom rejonu, kolaborowanie z litewskimi nacjonalistami przeciw polskiej partii przy zmianach okręgów wyborczych itp. Za to trzeba rozliczyć nowego włodarza ministerstwa spraw wewnętrznych i uważnie patrzeć co zrobi teraz. Zresztą szanse całego tego rządu w takim składzie personalnym i koalicyjnym na trwałość są oceniane bardzo nisko.