Jemeńscy rebelianci Huti, wspierani przez Iran, ostrzelali w sobotę saudyjskie instalacje naftowe w dwóch portach na wybrzeżu Morza Czerwonego. Uderzenie nastąpiło w odpowiedzi na naloty Arabii Saudyjskiej na strategiczne miasto Al-Hudajda.

25 lipca jemeński ruch Huti przeprowadził atak rakietowy i dronowy na instalacje koncernu Saudi Aramco w Dżizan i Janbu na wybrzeżu Morza Czerwonego. W Janbu obrona powietrzna przechwyciła dwie rakiety balistyczne, natomiast w pobliżu rafinerii w Dżizan zaobserwowano dużą kolumnę dymu.

Jak podał Reuters na podstawie komunikatów stron konfliktu i relacji swoich rozmówców, atak nastąpił po saudyjskich nalotach na pozycje Huti w Jemenie oraz po wcześniejszych uderzeniach ugrupowania na statki powiązane z Arabią Saudyjską.

Dym nad rafinerią w Dżizan

Rzecznik wojskowy Huti generał brygady Yahya Saree ogłosił, że rakiety i drony skutecznie zaatakowały obiekty Saudi Aramco w obu nadmorskich miastach. Nagranie udostępnione w mediach społecznościowych przedstawiało dużą kolumnę dymu unoszącą się od strony rafinerii w Dżizan.

Dwaj przedstawiciele azjatyckiego sektora handlowego otrzymali informacje o możliwych uszkodzeniach magazynów paliw i ropy. Saudi Aramco nie przedstawiło stanowiska w sprawie ewentualnych strat, a władze królestwa nie potwierdziły oficjalnie uszkodzenia zakładu.

Rafineria w Dżizan, położona w pobliżu granicy z Jemenem, może przerabiać 400 tys. baryłek ropy dziennie. Saudyjska obrona cywilna kilkakrotnie uruchamiała w mieście alarmy.

System Patriot przechwycił rakiety nad Janbu

W Janbu dwie rakiety balistyczne zmierzające w stronę instalacji naftowych zostały przechwycone przez amerykański system Patriot. Bateria jest obsługiwana w Arabii Saudyjskiej przez greckich żołnierzy na podstawie porozumienia zawartego między Atenami a Rijadem.

Janbu jest jednym z głównych saudyjskich portów naftowych nad Morzem Czerwonym, przez który każdego dnia przeładowywane są miliony baryłek surowca. Jego znaczenie wzrosło po zablokowaniu przez Iran Cieśniny Ormuz, ponieważ port umożliwia eksport ropy szlakiem omijającym ten akwen.

Naloty na cele Huti w Jemenie

Atak na saudyjskie instalacje nastąpił po nalotach przeprowadzonych w piątek przez koalicję wojskową pod przewodnictwem Arabii Saudyjskiej na pozycje Huti w prowincji Al-Hudajda. Koalicja oświadczyła, że celem operacji były stanowiska wojskowe związane z atakami na statki handlowe na Morzu Czerwonym.

„Uzasadnione cele wojskowe” — tak koalicja pod przewodnictwem Arabii Saudyjskiej określiła zaatakowane obiekty, dodając, że „były powiązane z zagrożeniami dla statków handlowych na Morzu Czerwonym”.

Telewizja Al Masirah, związana z Huti, przekazała, że naloty objęły obiekty państwowej korporacji telekomunikacyjnej w mieście Al-Hudajda oraz wyspę Kamaran u zachodnich wybrzeży Jemenu. Według kontrolowanego przez Huti ministerstwa zdrowia dwie osoby zostały ranne.

Koalicja zaprzeczyła, aby jej siły zaatakowały sam port w Al-Hudajdzie. Ministerstwo spraw zagranicznych kontrolowane przez Huti uznało jednak operację za początek fazy „eskalacji za eskalacją” i obciążyło Arabię Saudyjską odpowiedzialnością za dalszy rozwój wydarzeń.

W sobotę siły powietrzne uznawanego międzynarodowo rządu Jemenu, wspieranego przez Arabię Saudyjską, przeprowadziły kolejne naloty. Celem były wyrzutnie rakiet, stanowiska dronów i magazyny uzbrojenia Huti w prowincjach Marib i Al-Dżawf.

Obie strony rozpoczęły jednocześnie mobilizację swoich sił na liniach frontu.

Huti zagrozili saudyjskim instalacjom naftowym

W tygodniu poprzedzającym atak Huti ogłosili morską blokadę Arabii Saudyjskiej. Przywódca ugrupowania Abdul Malik al-Houthi zapowiedział, że saudyjskie instalacje naftowe staną się celami, jeżeli Rijad zwiększy swoje zaangażowanie w konflikt.

Huti zamknęli również cieśninę Bab el-Mandab dla statków powiązanych z Arabią Saudyjską. Akwen łączy Morze Czerwone z Zatoką Adeńską i jest jednym z najważniejszych szlaków żeglugowych na świecie. Przechodzi przez niego około 12 proc. światowego handlu oraz 25 proc. transportu kontenerowego.

W czwartek Huti zaatakowali dwa saudyjskie tankowce na Morzu Czerwonym. Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zapowiedział następnego dnia „poważną karę militarną” dla Iranu i Huti.

Koalicja pod przewodnictwem Arabii Saudyjskiej oświadczyła, że będzie nadal chronić statki i interesy królestwa, a na kolejne działania Huti odpowie „bezkompromisowo”.

Zagrożenie dla dostaw ropy

Ataki na saudyjskie instalacje energetyczne zwiększyły ryzyko dalszych zakłóceń w dostawach ropy. Cena surowca Brent przekroczyła 100 dolarów za baryłkę po raz pierwszy od maja.

Saudyjski ambasador w Jemenie Mohammed Al-Jaber zapewnił w sobotę rano, że królestwo będzie nadal umożliwiało statkom wpływanie do portu Al-Hudajda pomimo ataków na żeglugę na Morzu Czerwonym.

Działalność portu ma istotne znaczenie dla dostaw żywności i innych towarów do Jemenu. Podczas wcześniejszej fazy wojny blokadę Al-Hudajdy uznawano za jeden z czynników pogłębiających głód i ubóstwo w kraju.

Rozejm z 2022 roku zagrożony

Arabia Saudyjska kieruje koalicją walczącą z Huti od czasu, gdy wspierane przez Iran ugrupowanie zajęło stolicę Jemenu, Sanę, oraz rozległe obszary na północy i zachodzie kraju.

Intensywne działania wojenne zostały ograniczone po zawarciu rozejmu w 2022 roku. W lipcu porozumienie zaczęło się jednak rozpadać, a konflikt jemeński ponownie stał się częścią szerszej konfrontacji regionalnej.

Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi wezwał do „dyplomacji i dialogu” w celu rozwiązania konfliktu w Jemenie bez „konfrontacji zbrojnych”.

Kresy.pl/Reuters

Tagi: , ,
forma płatności