W radzie nadzorczej zadłużonego szpitala w Mikołowie zasiadają lokalni samorządowcy, a sekretarz powiatu został dodatkowo zatrudniony w placówce. Ordynator, który informował o problemach z diagnostyką i rozliczeniami z wykonawcami, otrzymał naganę i może stracić pracę – ujawniła Wirtualna Polska.
Po wyborach samorządowych w 2024 roku władzę w powiecie mikołowskim objęła koalicja Koalicji Obywatelskiej, Obywatelskiego Komitetu Samorządowego i Forum Samorządowego Powiatu Mikołowskiego. W należącym do powiatu Akademickim Centrum Zdrowia w Mikołowie płatne funkcje objęli lokalni samorządowcy związani z ugrupowaniami tworzącymi większość.
Jak ustaliła Wirtualna Polska, zadłużenie działającego w formie spółki handlowej szpitala wynosiło na koniec 2025 roku 33 mln zł. Jednocześnie w radzie nadzorczej placówki znaleźli się wiceburmistrz Mikołowa oraz radny KO z Tychów, a sekretarz powiatu został dodatkowo zatrudniony w szpitalu.
Starostą mikołowskim na kolejną kadencję został Mirosław Duży, należący również do zarządu śląskich struktur Koalicji Obywatelskiej. Ustalenia koalicyjne objęły podział stanowisk w zarządzie i radzie powiatu, a także funkcji związanych ze szpitalem.
Dowiedz się więcej:
Nie tylko Szpital Południowy. Podejrzenie łapówkarstwa w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym
Szpital milionerów w Koszalinie. Rekordzista otrzymał blisko 2,6 mln zł w ciągu roku
Ministerstwo Zdrowia zapowiada reformy. E-kolejka i limity wynagrodzeń lekarzy
Politycy w radzie nadzorczej szpitala
Jednym z członków rady nadzorczej Akademickiego Centrum Zdrowia został Mateusz Handel, lider Obywatelskiego Komitetu Samorządowego i wiceburmistrz Mikołowa. Po wyborach uzyskał mandat radnego powiatowego, jednak z niego zrezygnował.
W 2025 roku Handel otrzymał 270 tys. zł wynagrodzenia w Urzędzie Miasta Mikołowa. Jako członek rady nadzorczej komunalnego Zakładu Inżynierii Miejskiej zarobił kolejne 42 tys. zł. Rada tej spółki odbyła w ciągu roku pięć posiedzeń, co oznaczało wynagrodzenie przekraczające 8 tys. zł w przeliczeniu na jedno spotkanie. Z tytułu zasiadania w radzie nadzorczej mikołowskiego szpitala wiceburmistrz otrzymał 64 tys. zł.
„Posiadam odpowiednie uprawnienia merytoryczne oraz wykształcenie, które w pełni kwalifikują mnie do tych zadań. Doskonale znam sytuację Mikołowa i patrząc przez pryzmat strategii rozwoju, wiem, jakich impulsów nasze miasto potrzebuje. Działam w pełni jawnie i transparentnie” — powiedział wiceburmistrz Mikołowa Mateusz Handel.
Samorządowiec przekonywał, że jego wcześniejsze działania pomogły utrzymać funkcjonowanie szpitala.
„To właśnie moja zdecydowana interwencja dwa lata temu pomogła uchronić szpital przed najgorszym scenariuszem. Byłem osobiście i mocno zaangażowany w kluczowe działania, dzięki którym ta placówka do dzisiaj funkcjonuje. Uważam, że synergia tych funkcji jest w tym przypadku potrzebna. W ten sposób skutecznie dbam o interesy miasta na poziomie powiatu, a szersze spojrzenie na te sprawy jest tutaj kluczowe. Znam strategię powiatu, znam strategię miasta oraz posiadam merytoryczną wiedzę i wieloletnie doświadczenie” — dodał wiceburmistrz.
Starosta przyznał, że wskazał Handela do rady nadzorczej ze względu na sprawowaną przez niego funkcję w samorządzie Mikołowa. Miasto jest najbogatszą gminą powiatu i finansowo wspiera szpital oraz inne inwestycje powiatowe.
„Mikołów nam pomaga milionami, wspiera ten szpital i inne nasze działania inwestycyjne. To jest najbogatsza gmina, więc uznałem, że gość, który zna się na zarządzaniu, bo postawił też Mikołów na nogi, jeżeli będzie w tej radzie nadzorczej, to też nie odmówi pomocy, jak przyjdzie taka godzina. Ktoś musi w tych radach zasiadać, ale ja przynajmniej nie daję tam ludzi po ogrodnictwie, akwarystyce, albo po Collegium Tumanum. No po prostu ludzie, którzy w danej branży coś tam wiedzą i zrobili” — powiedział starosta mikołowski Mirosław Duży.
Radny KO kieruje innym szpitalem
Drugim samorządowcem w radzie nadzorczej Akademickiego Centrum Zdrowia został Grzegorz Gwóźdź, radny Koalicji Obywatelskiej z Tychów. Za cztery miesiące pracy w mikołowskiej placówce otrzymał blisko 17 tys. zł.
Od 10 lutego 2025 roku Gwóźdź pełni funkcję dyrektora Szpitala Chorób Płuc w Orzeszu, należącego do samorządu województwa śląskiego. Z tytułu pracy w tej placówce otrzymał 149 tys. zł.
Do czasu wejścia do rady nadzorczej szpitala w Mikołowie radny zasiadał także w radzie nadzorczej Przedsiębiorstwa Komunikacji Metropolitalnej w Świerklańcu, należącego do Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. W 2025 roku uzyskał tam 23 tys. zł.
Sekretarz powiatu zatrudniony w powiatowej placówce
Dodatkową pracę w Akademickim Centrum Zdrowia podjął także Łukasz Ryguła, etatowy sekretarz powiatu mikołowskiego i wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Mikołowie. W 2025 roku jako sekretarz uzyskał 261 tys. zł dochodu, a z tytułu diety samorządowej otrzymał 33 tys. zł.
Starosta wyjaśnił, że zatrudnienie sekretarza w szpitalu miało zapewnić władzom powiatu bezpośredni dostęp do dokumentacji placówki.
„Żeby mieć dostęp do jakichś dokumentów, to musi być formalnie zatrudniony. Nie może tak przyjść i powiedzieć: ja jestem sekretarzem i starosta mnie posłał. Więc żeśmy uznali, że może jakieś tam zatrudnienie za parę złotych jest i on jakby w imieniu zarządu codziennie tam patrzy na ręce im, co się tam dzieje” — wyjaśnił Mirosław Duży.
Ryguła nie został członkiem zarządu szpitala, ponieważ musiałby wówczas zrezygnować z zatrudnienia w starostwie. Władze powiatu uzasadniały to niepewnością dotyczącą dalszej sytuacji placówki.
„Jak będzie dobrze, to ja spowoduję, że on tam sobie pójdzie. Ale na razie no tak troszkę stoi okrakiem. Ale myślę, że to nie są pieniądze ani takie wielkie, ani takie wielkie — wie pan — naciąganie prawa, żeby nie wspomagał panią prezes również” — dodał starosta.
Dodatkowe funkcje starosty
W 2025 roku Mirosław Duży otrzymał 269 tys. zł wynagrodzenia za pracę w starostwie oraz 169 tys. zł emerytury. Samorządowiec zasiadał również w radach nadzorczych kilku spółek.
Od 12 czerwca jest członkiem rady nadzorczej Rejonowego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Tychach. Na stanowisko wskazał go prezydent Tychów Jacek Gramatyka z KO. Wcześniej, do 11 czerwca, Duży zasiadał w radzie nadzorczej spółki Tyski Sport.
Starosta został również członkiem rady nadzorczej Funduszu Górnośląskiego z nominacji marszałka województwa śląskiego. Łącznie z tytułu funkcji w radach nadzorczych spółek otrzymał 131 tys. zł. Dodatkowe 10 tys. zł uzyskał za zasiadanie do 12 czerwca w radzie nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej „Razem” w Łaziskach Górnych.
Duży przyznał, że nie posiada szczególnego doświadczenia w branży sportowej, ale zna zagadnienia związane z wodociągami. Przyjęcie dodatkowych stanowisk uzasadnił poziomem wynagrodzenia starosty.
„Jeżeli taką propozycję dostałem, to przyjąłem, bo jako starosta nie zarabiam za dużo. Panie kochany, to w ogóle są jakieś jaja. Lekarz zarabia 100 tysięcy, a ja zarabiam 11 na rękę” — powiedział Mirosław Duży.
Tusk zapowiedział przegląd rad nadzorczych
Na początku lipca, po ujawnieniu sytuacji w warszawskim Szpitalu Południowym, premier Donald Tusk zapowiedział przegląd składów rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa. W radzie nadzorczej stołecznej placówki zasiadali wcześniej działacze Koalicji Obywatelskiej.
„Dla higieny sytuacji lepiej byłoby, żeby partyjni — z jakiejkolwiek partii — nie byli w radach nadzorczych” — powiedział premier Donald Tusk.
Po tej wypowiedzi Klaudiusz Komor, radny KO z Bielska-Białej, zrezygnował z członkostwa w radzie nadzorczej Szpitala Specjalistycznego w Zabrzu. Władze powiatu mikołowskiego nie uznały jednak obecności lokalnych polityków w radzie nadzorczej swojej placówki za problem.
Prezes prowadzi dodatkową aktywność zawodową
Funkcję prezesa Akademickiego Centrum Zdrowia w Mikołowie 1 stycznia 2025 roku objęła Katarzyna Muszak. Starosta ocenił pozytywnie jej pracę, wskazując, że w ciągu roku strata szpitala zmniejszyła się o 1,5 mln zł.
Z oświadczenia majątkowego prezes wynika, że 29 stycznia 2025 roku zawiesiła działalność gospodarczą prowadzoną pod nazwą MedRiskManagement. Firma zajmowała się praktyką pielęgniarską oraz doradztwem w zakresie prowadzenia działalności gospodarczej i zarządzania.
W 2024 roku Muszak uzyskała z tej działalności 974 tys. zł. W niespełna miesiąc 2025 roku osiągnęła natomiast 73 tys. zł.
W rubryce dotyczącej innych dochodów prezes wykazała łącznie 360 tys. zł, nie wskazując wysokości wynagrodzenia otrzymanego od poszczególnych zleceniodawców ani kwoty uzyskanej za kierowanie Akademickim Centrum Zdrowia.
Muszak figurowała również na aktualnej 4 listopada 2025 roku liście pracowników szpitala w Sosnowcu jako pełnomocnik do spraw jakości. Nie ujawniła, czy współpracuje również z Centrum Monitorowania Jakości w Krakowie oraz placówkami w Chorzowie, Siemianowicach Śląskich, Świętochłowicach i Pabianicach.
Prezes poinformowała, że jej dodatkowa działalność jest znana radzie nadzorczej szpitala.
„Rada Nadzorcza wyraziła zgodę na wykonywanie działalności eksperckiej i doradczej na rzecz innych podmiotów leczniczych, o ile działalność ta nie ma charakteru konkurencyjnego wobec Akademickiego Centrum Zdrowia w Mikołowie Sp. z o.o. oraz jest związana z posiadaną wiedzą specjalistyczną i doświadczeniem zawodowym. Jednocześnie zawiesiłam prowadzoną działalność gospodarczą i nie wykonuję działalności konkurencyjnej wobec spółki” — oświadczyła prezes Akademickiego Centrum Zdrowia Katarzyna Muszak.
Spór o obecność prezes w szpitalu
Pracownicy placówki zgłaszali wątpliwości dotyczące czasu poświęcanego przez prezes na kierowanie mikołowskim szpitalem.
„Ona jeździ, akredytuje inne szpitale, doradza im, a w tym czasie powinna być prezesem w naszym szpitalu. Na nie ma czasu zbytnio” — powiedział jeden z pracowników placówki.
Muszak wyjaśniła, że pracuje na podstawie kontraktu menedżerskiego, który nie wskazuje stałego wymiaru czasu pracy ani liczby godzin, które powinna spędzać w siedzibie spółki.
„Ocena wykonywania funkcji prezesa zarządu nie może ograniczać się wyłącznie do kwestii fizycznej obecności w siedzibie spółki, ponieważ zarządzanie podmiotem leczniczym obejmuje również prowadzenie negocjacji, spotkania, nadzór nad działalnością spółki oraz bieżącą współpracę z jej otoczeniem” — przekazała Katarzyna Muszak.
Prezes nie wskazała konkretnych czynności wykonywanych w dniach, w których miała być nieobecna w szpitalu. Poinformowała natomiast, że powiat mikołowski nie stwierdził uchybień w realizacji jej kontraktu ani wykonywaniu obowiązków.
Muszak nie wyjaśniła również, jakie wynagrodzenia składają się na wykazaną w oświadczeniu majątkowym kwotę 360 tys. zł. Nie odpowiedziała także, czy zamierza złożyć korektę dokumentu, w którym nie wyszczególniła kwot uzyskanych z poszczególnych tytułów.
Ordynator zgłasza problemy z diagnostyką
Spór wokół sytuacji w placówce ujawnił się podczas sesji Rady Powiatu Mikołowskiego. Ordynator Oddziału Chorób Wewnętrznych Robert Świderski poinformował o problemach z dostępem do badań oraz zaległościach wobec zewnętrznych wykonawców.
„Tomograf nie działał przez ponad miesiąc. A pani prezes mówiła, że to nie jest problem, bo możemy wozić pacjentów gdzie indziej. No to ja dzwonię na transport, a oni mi mówią, że oczywiście przyjadą po pacjenta, ale z racji tego, że im nie płacimy, to będzie to w ostatniej kolejności, więc zdarzyło się, że pacjent nie dojechał danego dnia na badanie” — powiedział ordynator Robert Świderski.
Lekarz wskazał także na zaległości wobec podmiotów wykonujących badania histopatologiczne i rezonans magnetyczny.
„Badania histopatologiczne zaczynają przychodzić z opóźnieniem, ponieważ firma, która wygrała oficjalnie konkurs rok temu, przez cały rok nie miała zapłaconej żadnej faktury. Za rezonans, który wykonujemy u firmy zewnętrznej nie zapłaciliśmy w tym roku ani złotówki, więc będzie zrobiony kolejny przetarg, żeby ktoś inny wygrał, któremu nie będziemy płacić” — relacjonował Świderski.
Prezes nie zgodziła się z zarzutem, że problemy organizacyjne pozbawiły pacjentów dostępu do diagnostyki.
„W żadnym momencie nie doszło do pozostawienia oddziałów bez zabezpieczenia diagnostyki obrazowej. Wszystkie podejmowane decyzje miały na celu zapewnienie ciągłości udzielania świadczeń i były dostosowywane do dynamicznie zmieniającej się sytuacji organizacyjnej” — odpowiedziała Katarzyna Muszak.
Prezes zapewniła również, że „realizacja transportów pacjentów nigdy nie była uzależniana od terminowości rozliczeń pomiędzy spółką a wykonawcą usług”.
Lekarz otrzymał naganę
W kwietniu ordynator został na trzy miesiące przeniesiony do pracy w podstawowej opiece zdrowotnej. Oficjalnym powodem była konieczność uzupełnienia braków kadrowych.
„Przez to, że sporo tych rzeczy ja osobiście zgłosiłem, to zaczęły mnie spotykać niestety bardzo duże problemy ze strony pani prezes. W kwietniu zostałem jako ordynator delegowany na trzy miesiące do pracy w POZ. Oficjalna wersja oddelegowania mnie jest taka, że brakuje pracowników w POZ. Mam na oddziale jeszcze pięciu innych internistów i wydaje mi się, że odsyłanie szefa, który to scala i prawnie odpowiada za całość, było pomysłem po prostu złośliwym. Chodziło o to, żeby odseparować mnie od zespołu, bo zespół stoi murem za mną” — powiedział Robert Świderski.
Prezes wyjaśniła, że przeniesienie lekarza było decyzją organizacyjną wynikającą z potrzeby zapewnienia pacjentom podstawowej opieki zdrowotnej dostępu do doświadczonego internisty.
Na początku maja Świderski otrzymał naganę za przedstawianie w obecności innych pracowników krytycznych uwag dotyczących dyrektora do spraw medycznych oraz obowiązujących procedur.
„Sposób prowadzenia tej rozmowy, jej publiczny charakter oraz forma formułowanych wypowiedzi zostały ocenione przez pracodawcę jako nieodpowiadające standardom komunikacji” — wskazała Katarzyna Muszak.
Świderski zaprzeczył, aby podczas rozmowy podnosił głos lub naruszył zasady właściwej komunikacji. Lekarz odwołał się od nagany.
Prezes zamierza zwolnić ordynatora
Po odwołaniu od kary 29 czerwca prezes skierowała do szpitalnych związków zawodowych zawiadomienie o zamiarze wypowiedzenia Świderskiemu umowy. Jako przyczyny wskazano utratę zaufania, podważanie decyzji organizacyjnych i kadrowych, kwestionowanie kompetencji współpracowników oraz rozpowszechnianie krytycznych opinii o pracodawcy.
Jedna z lekarek uznała, że konflikt ma charakter osobisty i wynika z otwartego krytykowania decyzji prezes przez ordynatora.
„On jej mówi, co myśli o jej działaniach. I to było od początku. Jeżeli on się nie zgadzał z jakąś decyzją, to on jej mówił wprost, że się z tym nie zgadza, że uważa, że to jest głupie posunięcie, że tak nie powinno być i to prowadzi do szkody szpitala. I ona była sfrustrowana tym, wydaje mi się, że teraz personalnie się totalnie mści na nim” — powiedziała lekarka pracująca w szpitalu.
Prezes odrzuciła zarzut, że działania wobec Świderskiego stanowiły reakcję na zgłaszanie przez niego problemów.
„Podejmowane wobec jednego z lekarzy działania nie były związane z faktem zgłaszania uwag dotyczących funkcjonowania szpitala, lecz wynikały z szerszej oceny organizacji pracy, realizacji obowiązków oraz ustaleń dokonanych w toku prowadzonych analiz” — oświadczyła Katarzyna Muszak.
Kresy.pl/Wirtualna Polska































