W poniedziałek władze Rumunii zadecydowały o określeniu jednego z pracowników rosyjskiej ambasady statusem persona non grata. To reakcja na drony wlatujące w przestrzeń powietrzną tego państwa.
Ambasador Rosji w Bukareszcie został wezwany do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Strona rumuńska twierdzi, że powodem wezwania były powtarzające się naruszenia rumuńskiej przestrzeni powietrznej w dniach 24-26 lipca, zrelacjonował rosyjski portal Wiedomosti. „Podczas spotkania ambasadorowi Rosji przekazano oficjalną notę ustną, w której poinformowano o decyzji o uznaniu członka rosyjskiej misji w Bukareszcie za osobę niepożądaną i zażądano od niego opuszczenia Rumunii w ciągu pięciu dni” – stwierdziło w oświadczeniu rumuńskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
To nie pierwszy przedstawiciel rosyjskiego MSZ, który musi opuścić Rumunię. Pod koniec maja władze rumuńskie uznały rosyjskiego konsula generalnego za personę non grata i zamknęły jego placówkę w Konstancy. Stało się to upadku drona na dach budynku mieszkalnego w Gałaczu. Dron został zestrzelony przez Ukraińców.
Moskwa oświadczyła wówczas, że podejmie działania odwetowe. 24 lipca rumuński Konsulat Generalny w Petersburgu całkowicie zawiesił działalność, a jego pracownicy opuścili budynek.
Obecne represalia są spowodowane dzisiejszym wlotem drona w przestrzeń powietrzną Rumunii w rejonie ujścia Dunaju do Morza Czarnego. Dron po krótkim czasie wleciał nad Ukrainę. Jednak Rumuni zdążyli podnieść dwa myśliwce.
Był to czwarty przypadek pojawienia się drona nad Rumunią w ciągu ostatnich czterech dni.
W niedzielę, rumuński F-16 zestrzelił bezzałogowiec nad Morzem Czarnym. W sobotę bezzałogowiec został strącony w okręgu Tulcza. Spadł na niezamieszkanym i trudno dostępnym terenie.
Rumuńskie służby ustaliły, że dron zestrzelony w piątek, 24 lipca, był maszyną typu Shahed.
vedomosti.ru/kresy.pl




























