241
odpowiedzi
arczi @arczi
Kilka słów o mnie:
Brak danych
Strona internetowa:
Brak danych
Skąd jestem:
Brak danych
Wykształcenie:
Brak danych
Związki z Kresami:
Brak danych
Ulubiona książka:
Brak danych
Facebook:
Brak danych
Twitter:
Brak danych
Szokujących decyzji Kondratowicza jest więcej. Dopiero co jeden z posłów Sejmu Litwy napisał w social mediach: „Ministerstwu Spraw Wewnętrznych brakuje prawdziwych problemów, więc rozwiązuje następujące: stara się zatwierdzić nowe wymagania zdrowotne dla funkcjonariuszy, u których zaburzenie tożsamości płciowej (kod F64 – transpłciowość/transseksualizm) nie będzie już uważane za przeszkodę, jak to było dotychczas”! Co ten socjaldemokrata Kondratowicz właściwie wyprawia? Zamiast zająć się realnymi problemami bezpieczeństwa państwa i obywateli, marnuje czas i środki na żenujące próby przypodobania się środowiskom LGBTQ+-. Wstyd i żenada! Totalna kompromitacja!
Gratulacje. Brawo AWPL, brawo Polacy na Litwie.
Ledwie minionej jesieni szkoła w Połukniu świętowała jubileusz 110-lecia działalności i polskiego nauczania. A dzisiejsza liberalna trocka władza rejonowa dewastuje tak zasłużoną dla polskości placówkę i tak potrzebną dla naszych tamtejszych Rodaków. Skandal!
Przerzucanie odpowiedzialności między samorządem trockim a ministerstwem, czyli nikt nie chce naprawić sytuacji i przywrócić mieszkańcom te zasłużone i z bogatymi tradycjami polskie szkoły (zresztą wyposażane i remontowane w dużej mierze za środki z Polski). Te szkoły przetrwały dwie wojny światowe i komunę, ale liberalne szkodniki okazują się gorsze. To celowe antypolskie działania, bo tłumaczenie małą liczbą dzieci jest kłamliwe – małe szkoły litewskie nie są zamykane.
Precz z dyskryminacją Polaków na Litwie!
Brawo i gratulacje! Polska partia kierowana przez Waldemara Tomaszewskiego przeprowadziła skuteczne negocjacje w sprawie wejścia do koalicji, stawiając akcent na sprawy programowe. Jest więc realna szansa, że postulaty polskiej społeczności Litwy zostaną w jakimś stopniu zrealizowane.
Cóż antypolskie działania władz rejonu trockiego (za przyzwoleniem władz państwowych) były znane i niestety konsekwentne, pomimo stanowczego sprzeciwu rodziców i polskiej społeczności. Niestety jak to często bywa, zabrakło realnych działań ze strony państwa polskiego, ministerstwa edukacji, premiera czy dyplomacji. Wilniucy de facto są pozostawieni sami sobie wobec machiny nieprzychylnych władz, więc “walka” jest nierówna.
Jak widać polska Akcja Wyborcza Polaków na Litwie-Związek Chrześcijańskich Rodzin to jedyna partia, w której na pierwszym miejscu prosty człowiek, a nie biznesy i stanowiska! Dla innych to głównie walka o to, kto na jakim krześle usiądzie i tylko polska partia mówi o sprawach ważnych dla ludzi. AWPL przedstawia konkretne propozycje, a nie ogólniki. Polityka prorodzinna, drogi lokalne, zwrot ziemi – to są sprawy, które dotyczą zwykłych ludzi.
“zwalnia urzędników-Polaków i zastępuje ich Litwinami” – tak to prawda, dyrektorem administracji zrobił Litwina, choć w rejonie wileńskim zawsze ta funkcja przynależała Polakom – na szczęście w radzie rejonu przedstawiciele polskiej partii mają większość radnych i w miarę możliwości hamują i prostują to co mer i jego litewscy towarzysze psują.
Socjaldemokraci czyli post komuniści to najbardziej antypolska partia, w dodatku nieuczciwa w stosunku do prostych ludzi, biznesy im na pierwszym miejscu. A sam Duchniewicz to karierowicz nieustannie robiący sobie pijar na fejsbuku, uczestnik parad gejowskich, nazywany przez miejscowych “pustozwon” bo nic dobrego oprócz pustej reklamy nie wynika z jego działań. A już na pewno nic dobrego dla polskości, a wręcz przeciwni, on to co wartościowe atakuje i niszczy, np. nakazując wprowadzanie pionów litewskich do polskich szkół czyli obniżanie rangi i w efekcie niszczenie polskiej oświaty – fundamentu tego co polskie i co jest ważne dla kształtowania przyszłych pokoleń.
Szok i absolutny skandal!! Mamy do czynienia z metodycznym niszczeniem polskości na Kresach! To skandal co wyprawiają urzędnicy Senatu (marszałek Borusewicz i podległa mu ekipa), którzy odrzucają projekty propolskie, patriotyczne, jednoczące i wzmacniające polskość na Wileńszczyźnie. Również słowa nagany należą się kierownictwu rządowej Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie, której prezesi Falkowski i Dzięciołowski (niedawno media podały, że był… TW komuszej bezpieki!!) którzy w swoich decyzjach kierowali się osobistymi animozjami i wybujałym ego, przez co już kilka lat temu przypuścili wściekły atak na Związek Polaków na Litwie. Mimo tych wszystkich bulwersujących okoliczności, mam głębokie przekonanie, że skoro Wilniucy przetrwali i zwyciężyli zaborców, okupantów niemieckich i radzieckich oraz litewski nacjonalizm – to dadzą sobie radę także z neo-bolszewickimi metodami stosowanymi przez niektórych urzędników państwa polskiego.
Skandal i jeszcze raz skandal! Decydenci przyznający (lub blokujący!) publiczne środki na działania polonijne, podejmują absurdalne i na pierwszy rzut oka niezrozumiałe decyzje. Ponieważ niszczą to co prawdziwie polskie, co polskość na Kresach wzmacnia i ma charakter patriotyczny, co ma już swoje tradycje i jest dobrze przyjmowane przez mieszkańców. Brak pieniędzy na Pogoń Lwów to tylko jeden z przykładów. Z podobnymi problemami mierzy się od lat polskie Radio Lwów. Nie inaczej jest na Litwie. Kilka dni temu w Sejmie RP odbyło się posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Kresów Rzeczypospolitej Polskiej. Okazuje się, że Polacy z Wileńszczyzny zostali skandalicznie wprost ograbieni przez Senat RP (marszałek Borusewicz z ekipą) z dotacji na patriotyczne inicjatywy w roku 2025. ZERO złotych dostały wydarzenia takie jak Parada polskości w Wilnie, Obchody 81. rocznicy operacji „Ostra Brama”, Bitwa Warszawska 105. rocznica, Ponary (miejsce kaźni ponad 100 tyś obywateli II RP) – Niewytarte z pamięci czy Święto Niepodległości Polski. A senaccy urzędnicy bezczelnie przechwalają się, że na projekty polonijne idą rekordowe kwoty, w tym roku grubo ponad 70 milionów zł. To pytanie zasadnicze: dlaczego tak ważne imprezy jak wyżej wymienione dostają NIC (!!), a jednocześnie gdzie, na co i dla kogo idzie ta gruba kasa z publicznych środków? Kto i dlaczego z taką premedytacją szkodzi polskości na Kresach? Zarówno wśród decydentów w Senacie, jak też np. w fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie, gdzie od lat swoje nieczyste gierki prowadzi kierownictwo w osobach “fachowców” Falkowskiego i Dzięciołowskiego (niedawno media podały, że był… TW komunistycznej bezpieki (sic!)). Czas przyjrzeć się tym wszystkim kombinatorom i szkodnikom, którzy ewidentnie szkodzą polskiej sprawie!
Gratulacje dla Waldemara Tomaszewskiego z okazji ponownego wyboru na przewodniczącego AWPL-ZChR! To dowód wielkiego zaufania członków partii jak też bardzo dobrego prowadzenia organizacji, z konkretną i rzetelną wizją polityczną, którą prezes opiera na prawdziwych wartościach. Życzę wielu sukcesów, powodzenia, zwycięstw wyborczych. A co najważniejsze, dalszej wytrwałej pracy dla wzmacniania polskości na Kresach, na kochanej Wileńszczyźnie.
Dostaje olbrzymią kasę – także z pogwałceniem polskiego prawa! Taki był wniosek interpelacji poselskich przed kilku laty i odpowiedzi z MSZ (interpelacja nr 1067 posła Winnickiego). Otóż nie można finansować publicznymi dotacjami prywatnych biznesów, a radio ZW takie właśnie jest. Czyli z pełną świadomością nawet łamane jest polskie prawo, by pompować kieszenie tego osobnika.
Wieloletni wiceszef Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie, uważany przez tzw. mainstream (albo raczej główny ściek…) za eksperta od spraw kresowych oraz zasłużonego opozycjonistę, ni mniej ni więcej okazał się tajnym współpracownikiem służb bezpieczeństwa PRL (pisano o tym na portalu pressmania). Tymczasem towarzysz Okińczyc w listopadzie ubr. w Warszawie na konferencji, właśnie Dzięciołowskiemu dziękował wylewnie za pomoc finansową z Fundacji na swoje prywatne media dzięki czemu mogą spokojnie funkcjonować – pewnie Okinczyć jeszcze nie wiedział, że haniebna przeszłość Dzięciołowskiego została ujawniona. Tak oto jeden tajny donosiciel pomagał (uwaga – ogromnymi publicznymi, czyli naszymi, pieniędzmi!) drugiemu skompromitowanemu figurującemu na liscie współpracowników sowieckiej KGB!!! Oczywiście natychmiast Dzięciołowskiego usunięto w cień i każdy udaje że nie ma tematu, oto nagle nie jest już w kierownictwie Fundacji PPnW gzie dotąd był szarą eminencją, również przestał być prezesem Fundacji Solidarnościowej. Jak to możliwe, że taka persona kreowała politykę wschodnią III RP? Że wpływała na dzielenie wielomilionowych dotacji na projekty kresowe i wschodnie? Czy tak powinno funkcjonować poważne państwo? Powiedzieć że to wszystko jest niedopuszczalne i skandaliczne, to jakby nic nie powiedzieć.
Ten człowiek okazał się karierowiczem i sprzedawczykiem. Już nie przedstawia polskiego punktu widzenia. Dla kariery i osobistych korzyści przystał do litewskich socjaldemokratów, którzy wielokrotnie pokazywali swoje antypolskie oblicze.
Niewyobrażalnym skandalem jest, że sprawy kresowe i ich finansowanie oddane w ręce Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie, przez lata nadzorował wiceprezes Rafał Dzięciołowski. Teraz dowiadujemy się, że ten “ekspert” i “opozycjonista” był w PRL tajnym współpracownikiem komunistycznej bezpieki. Jak ktoś taki może pełnić w III RP tak wysokie funkcje (np. prezes rządowej Fundacji Solidarnościowej, wiceprezes Fundacji PPnW, członek Kolegium Prezydenta RP ds. Polityki Międzynarodowej oraz Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP…) Polecam artykuł pt. “Czy dawna komunistyczna agentura wpływa na polską politykę na Kresach?” na portalu pressmania, jest tam wiele szczegółowych informacji o tym, jak haniebnie niszczone są polskie Kresy i Kresowiacy.
Czyli PO-PiS w pełnej krasie, w swojej dyplomatycznej niekompetencji, nieudolności, a wręcz szkodnictwie.
Ledwo nowy rok się zaczął, a już „dyżurny Polak” na usługach litewskiej propagandy – Radczenko, w polskojęzycznych mediach Okinczyca (znany z tego, że jako jedyny Polak figuruje na liście współpracowników sowieckiej KGB) już atakuje polską partię na Litwie. Kłamstwa, manipulacje i opluwanie to stare metody pisaniny tego wyrobnika litewskiej, antypolskiej propagandy.
On wyrzekł się swojego polskiego środowiska z którego wyrósł. Dobrowolnie przeszedł na litewskie pozycje i wysługuje się im. Dlatego stracił szacunek i zaufanie.
Dokonał takiego a nie innego wyboru. Wyrzekł się swojego środowiska. Przeszedł na litewskie pozycje. Już nie odzyska szacunku ani zaufania.
Polska partia Akcja Wyborcza Polaków na Litwie–Związek Chrześcijańskich Rodzin, jako reprezentant wileńskich Polaków, cieszy się zaufaniem również u swoich litewskich partnerów z innych ugrupowań. Ma autorytet uczciwej, solidnej i dotrzymującej słowa formacji, a przede wszystkim jest zdeklarowanym zwolennikiem polityki prospołecznej i prorodzinnej, opartej na wartościach chrześcijańskich, czyli takiej jakiej chcą dzisiaj mieszkańcy Litwy.
Posłowie Polacy z AWPL wnosili rozsądne poprawki, które mogły naprawić ten bubel prawny, ale nie zostały przyjęte. Bo tak naprawdę ta “ustawa” już w założeniach autorów, konserwatystów i liberałów, miała być tylko lipną atrapą.
Podpisuję się pod tym podsumowaniem wyborów i udziału w nich AWPL… Wielki sukces niewątpliwy!
Wilniucy są zorganizowani i skuteczni, mają swoich radnych, merów, posłów Sejmu LT oraz posła w Parlamencie Europejskim. Żadna inna wspólnota polska rozsiana po świecie nie ma takich wyników.
Brawo AWPL/ZCHR jesteście wspaniali, zuchy. Wasza determinacja w walce o polskość jest naprawdę inspirująca.
Wstyd i hańba dla TVP! Owszem, jakieś dewiacje, czarne marsze, parady gejowskie – to by chętnie pokazywali. Ale Biało-Czerwone barwy i widok Ostrej Bramy – to jak widać już nienowoczesne…
Odwołanie to decyzja polityczna a nie merytoryczna. To ambasador, który naprawdę dobrze wypełniał misję (po latach katastrofy i szkód wyrządzonych przez poprzedniczkę, miłośniczkę antypolskich landsbergistów Doroszewską), który przez swą pryncypialną postawę zyskał szacunek Litwinów, a przede wszystkim autentycznie nawiązał mocne porozumienie z Polakami na Litwie i wspierał ich. Odesłanie go tylko dlatego, że jest kojarzony z obecną opozycją, jest po prostu politycznym błędem, pokazującym że nie liczy się dobro Wilniuków i siła polskości, a tylko partyjne barwy.
Nierozważna, motywowana politycznie a nie merytorycznie decyzja notabli z Warszawy zrobi nieobliczalną krzywdę społeczeństwu polskiemu na Litwie. Czy to jest zemsta za dobrze sprawowane obowiązki naszego ambasadora?
Wybór prezesa ZPL to pokazanie wielkiej jedności Polaków na Litwie, skupionych wokół ZPL. Można powiedzieć, że Waldemar Tomaszewski wybrany został jednomyślnie. Ponieważ nikt nie był przeciw, przy trzech głosach wstrzymujących, w tym od głosu wstrzymał się sam prezes. Brawo!
Pojawiające się niekiedy pogłoski (zapewne szerzone przez zajadłych wrogów polskości kresowej) o rzekomym zmierzchu AWPL i Tomaszewskiego – okazały się całkowicie bezpodstawne.
Brawo! Wielki sukces AWPL-ZCHR! Z pomocą Opatrzności zwyciężycie też w następnych wyborach, już w październiku do Sejmu Litwy. Bóg – Honor – Ojczyzna!
To że Polacy na Litwie wciąż mają swoje szkoły, zachowują podmiotowość mając samorządowców i posłów, pielęgnują i rozwijają polskie dziedzictwo, to zasługa ich samych, ich znakomitej samoorganizacji i jedności, działaniom Związku Polaków, Akcji Wyborczej Polaków, Macierzy Szkolnej, licznych zespołów artystycznych, wspólnot szkolnych itd. Niestety pomoc polityków i władz z RP jest tylko deklaratywna, zresztą jakby prześledzić ostatnie 30. kilka lat, to trzeba dojść do wniosku, że często ramię w ramię z litewskimi nacjonalistami (głównie tymi od Landsbergisa i liberałów) przykładali rękę do dewastowania polskości zarówno na Wileńszczyźnie, jak i na całych Kresach. Smutne to ale niestety takie są fakty…
Solidna lista, znane nazwiska. Powodzenia!
Życzę pomyślnych bojów wyborczych!
Projekt ustawy to absolutna porażka jak ministry sprawiedliwości tak jak również jej otoczenia, różnych doradców radczenków, którzy wychwalają projekt ustawy o mniejszościach narodowych, kiedy realia są absolutnie inne – przedstawiony projekt można nazwać pośmiewiskiem i spoliczkowaniem mniejszości narodowych.
W ostatnich latach był ogrom spotkań polsko-litewskich “wysokiego szczebla” od prezydenta przez premiera, ministrów, parlamentarzystów… Padało wiele górnolotnych deklaracji. Ale w rzeczywistości niewiele się zmieniło jeśli chodzi o realne wsparcie dla Rodaków wileńskich, którzy wciąż doświadczają rozmaitych przejawów dyskryminacji i ataków ze strony “czynników” litewskich w kraju, którego są przecież ponoć pełnoprawnymi obywatelami.
Niestety tak prowadzona polityka to kompromitacja na przestrzeni całych tych ponad 30-tu lat po tzw. “przełomie”…
Ciekawe czy to tylko redakcyjna “wpadka” i brak rzetelności, czy celowa manipulacja…
Tomaszewski to mocny lider, który z powodzeniem przewodzi Polakom na Litwie. Szkoda gdyby zrezygnował ze startu do PE. Lepiej żeby kandydował, bo ma w Brukseli już duże doświadczenie i dobrze nagłaśnia na forum europejskim sprawy wileńskie, a szerzej mówiąc – reprezentuje środowiska Kresowe.
W mediach społecznościowych ostatnio głośno o próbach rozbijania jedności Polaków na Litwie w przyszłych wyborach samorządowych. Niestety zawsze tak było i chyba tak zawsze będzie, że znajdzie się jeden czy drugi niezadowolony dyżurny Polak, który ambicjonalnie stara się zaistnieć w wyborach. Polacy na Wileńszczyźnie dobrze sobie uświadomili, że taką rozbijacką robotę organizują landsbergiści i różnej maści liberało-nacjonaliści. Wszystko wskazuje na to, że te siły znów po raz kolejny chcą zorganizować rozbijacką robotę i wprowadzić zamieszanie w polskim elektoracie. W zasadzie nie ma w tym nic nowego. Jednak pewną ciekawostką jest fakt, że landsbergiści do realizacji tego antypolskiego planu wciągnęli sekretarza ambasady polskiej w Wilnie Purskiego, który wykorzystuje swoje znajomości do zasiewania i knucia intryg. Ciekawe czy robi to sam czy za przyzwoleniem ambasador Doroszewskiej? Jeżeli tak to wyrysowuje się największy skandal i kompromitacja ostatniej niesławnej kadencji w ambasadzie RP. Na pewno Polacy z rejonu solecznickiego odróżnią ziarno od plew i dokonają słusznego wyboru i rozbijacka robota poniesie fiasko. Jednak bardzo interesujące jest to, że po tym skandalu polecą głowy nie tylko w ambasadzie w Wilnie ale i wśród polityków krajowych, którzy przez samo zupełne niekontrolowanie swoich placówek doprowadzili do tak rażąco kompromitującej sytuacji, gdy litewscy nacjonaliści w sojuszu z niektórymi urzędnikami wspólnie zwalczają polskość na Wileńszczyźnie.
Takie informacje znalezione w sieci:
Na portalach społecznościowych ostatnio głośno o próbach rozbijania jedności Polaków na Litwie w przyszłych wyborach samorządowych. Niestety zawsze tak było i chyba tak zawsze będzie, że znajdował się jeden czy drugi niezadowolony dyżurny Polak, który ambicjonalnie stara się zaistnieć w wyborach. Polacy na Wileńszczyźnie dobrze sobie uświadomili, że taką rozbijacką robotę organizują landsbergiści i różnej maści liberało-nacjonaliści. Wszystko wskazuje na to, że te siły znów po raz kolejny chcą zorganizować rozbijacką robotę i wprowadzić zamieszanie w polskim elektoracie.
Okazuje się, że Stanisław Pieszko, były poseł z ramienia Związku Polaków na Litwie w latach 90-tych, długoletni wiceprezes ZPL, teraz nie tylko wspiera rozbijacką robotę przeciwko polskiej liście, a nawet skierował tam swojego syna i wspiera finansowo, daje pieniądze jako biznesmen. Widocznie tylko udawał Polaka patriotę, wstyd i hańba!
Niedawno w Wilnie pod gmachem rządu Litwy odbył się udany wielki wiec w obronie polskich szkół i ojcowizny. Dlatego szybko posypały się ataki na ZPL i AWPL ze strony landsbergistów oraz ich polskojęzycznych marionetek (ZW, Kurier Wileński). W tej sytuacji Jedziński był tylko pretekstem do nagonki.
Kłamstw przy okazji było znacznie więcej. Np. o wicemerze rej. wileńskiego Komarowskim – przecież on już przed kilkoma miesiącami informował o odejściu z polityki z powodów rodzinnych. Ale propagandyści nawet takie fakty przekręcą, byle pasowały do ich narracji.
Co do przyszłości AWPL można być spokojnym, że partia z tej hucpy p. Pietkiewicz nie odniesie żadnej poważnej szkody. A nawet to i lepiej że wewnątrz organizacji nie będzie kogoś tak niepewnego.
Brak reakcji ambasady w Wilnie to niewyobrażalny skandal. Podobnie jak nieudolność (celowa?) dyplomacji III RP, MSZ-etu i innych organów, które nie wykonują ustawowych obowiązków – a wśród nich jest przecież opieka nad Polonią i Polakami za granicą, szczególnie nad Kresowiakami którzy nigdy Polski nie opuścili (to ona “odeszła” wraz z powojenną utratą terytorium). Trzymam kciuki za Wilniuków!!
Spis społeczny Związku Polaków na Litwie jeszcze trwa. W wielu miejscowościach udało się dotrzeć do każdego Polaka, wynik takiego wysiłku wygląda na imponujący. Dane z wielu gmin Wileńszczyzny już są zbliżone do roku 2011 albo już przewyższyły tamte wyniki: Bujwidze (127 proc.), Czarny Bór (102 proc.), Turgiele (104 proc.), Kowalczuki (101 proc.), Biała Waka (138 proc.). Oznacza to, że mieszkańców narodowości polskiej jest więcej niż oficjalnie wskazywano, mimo że ogólna liczba ludności w naszym kraju ma tendencję spadkową.
Waldemar Tomaszewski (AWPL-ZCHR, Wilno):
– “Opowiadamy się tak jak ojcowie założyciele Wspólnoty, czyli Schuman, De Gasperi i Adenauer, za Europą Ojczyzn, a nie superpaństwem unijnym. Musimy powstrzymać neomarksistowskie szaleństwo, które przejawia się między innymi rewolucją światopoglądową gender i LGBT, która niszczy rodzinę, małżeństwo i tradycyjne wartości. Łączy nas wspólne i głębokie przekonanie, że Unia Europejska złożona jest z wolnych i równych państw narodowych, powiązanych bliskimi i licznymi nićmi współpracy. Przekonanie to dzielimy z wieloma milionami obywateli krajów członkowskich całej Unii Europejskiej. Odrzucamy arbitralne stosowanie prawa UE, naginanie, a nawet łamanie traktatów. A w sferze wartości stoimy na stanowisku, że podstawą europejskiego świata wartości powinny być wartości chrześcijańskie i tradycyjnej rodziny.”
Czyli tak naprawdę niewiele się zmieni. Ta ustawa była potrzebna Litwinkom które wychodzą za mąż za obcokrajowców. Polacy z Litwy niewiele skorzystają, a nieprzychylność polityków litewskich pokazało głosowanie poprawki o znakach diakrytycznych, co zostało gremialnie odrzucone. Warto jeszcze wspomnieć, że w mediach litewskich ministra sprawiedliwości Ewelina Dobrowolska (z tęczowych liberałów) ogłosiła że na polski zapis nazwisk jest za wcześnie… Ponad 30 lat odrodzonej Litwy a ona opowiada że jeszcze nie jest czas! Ta Dobrowolska w czasie kampanii z jednej strony przedstawiała się jako Polka (by zmanipulować polskich wyborców), ale dla Litwinów przyznawała, że nie czuje się w pełni Polką. Teraz pokazuje w praktyce co to oznacza. To skandaliczne i szokujące. Czy minister Dworczyk nadal uważa że ona dobrze rokuje?…
Skandal, że z pieniędzy polskiego podatnika wielkimi grantami wspiera się antykresowe czyli antypolskie media. Ktoś o tym decyduje i za to odpowiada. Duża część pieniędzy idzie za pośrednictwem fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie (Falkowski, Dzięciołowski) czy Gazety Polskiej (Sakiewicz). Czy ktoś ich rozliczy???
Brawo AWPL! Prezes AWPL i ZPL, europoseł Waldemar Tomaszewski wielokrotnie bronił Polski na forum Parlamentu Europejskiego.
Ledwie miesiąc temu mówił w Strasburgu:
„Po raz kolejny w tej Izbie Polska jest w sposób skandaliczny atakowana przez europejską lewicę i liberałów, tym razem w kwestii ustawy medialnej i zapytania polskiego rządu do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie nadrzędności Konstytucji nad prawem unijnym. Są to jak najbardziej zgodne z mandatem demokratycznym, uzyskanym w wyborach, działania władz Polski. Dlatego atak instytucji unijnych na Polskę jest atakiem czysto politycznym, a nie sporem prawnym. To niedopuszczalne stosowanie podwójnych standardów przez Komisję i Parlament.”
Natomiast w lipcu Tomaszewski zdecydowanie stanął w obronie Polski i Węgier, gdy w specjalnym stanowisku wysłanym do przewodniczącego Parlamentu Europejskiego napisał:
„To kolejna skandaliczna debata w Europalamencie i nieuzasadniony atak na Polskę i Węgry za to tylko, że zgodnie z wolą większości swojego społeczeństwa wprowadzają ustawy chroniące dzieci przed deprawacją i pedofilią, chronią tradycyjną rodzinę i małżeństwo rozumiane jako związek kobiety i mężczyzny. To Polska i Węgry stoją na straży prawdziwych wartości europejskich wyrosłych z korzeni chrześcijańskich naszego kontynentu. Taką Europę popieram. Niestety zwolennicy neomarksizmu atakują w Unii wszystko, co ma związek z tradycją i chrześcijaństwem. “
Giedroyciowcy- tacy jak Falkowski, Dzięciołowski, Dziedziczak, Żurawski v. Gajewski, Sakiewicz, Romaszewska-Guzy i inni – to dewastatorzy polskości kresowej.