2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. arczi
    arczi :

    Czyli tak naprawdę niewiele się zmieni. Ta ustawa była potrzebna Litwinkom które wychodzą za mąż za obcokrajowców. Polacy z Litwy niewiele skorzystają, a nieprzychylność polityków litewskich pokazało głosowanie poprawki o znakach diakrytycznych, co zostało gremialnie odrzucone. Warto jeszcze wspomnieć, że w mediach litewskich ministra sprawiedliwości Ewelina Dobrowolska (z tęczowych liberałów) ogłosiła że na polski zapis nazwisk jest za wcześnie… Ponad 30 lat odrodzonej Litwy a ona opowiada że jeszcze nie jest czas! Ta Dobrowolska w czasie kampanii z jednej strony przedstawiała się jako Polka (by zmanipulować polskich wyborców), ale dla Litwinów przyznawała, że nie czuje się w pełni Polką. Teraz pokazuje w praktyce co to oznacza. To skandaliczne i szokujące. Czy minister Dworczyk nadal uważa że ona dobrze rokuje?…

  2. wilenski
    wilenski :

    Komentarz lidera polskiej społeczności na Litwie, prezesa Związku Polaków i Akcji Wyborczej, europosła Waldemara Tomaszewskiego:
    ” – Decyzja jest pozytywna i trzeba to wyraźnie podkreślić. Generalnie sprawy jednak nie rozstrzyga. Do zapisywania nazwisk zostały wprowadzone trzy litery: „w”, „x” i „q”. Polacy liter „x” i „q” raczej w nazwiskach nie mają, więc w zasadzie otrzymaliśmy jedną literę. W polskiej pisowni i gramatyce mamy o wiele więcej liter, naliczyliśmy ich 11, które nie pojawiają się w alfabecie litewskim, tak więc nazwiska większości Polaków w dalszym ciągu nie będą zapisywane oryginalnie. We wczorajszym głosowaniu nasi posłowie zgłosili poprawkę, żeby pisać nazwiska ze wszystkimi znakami, które są w alfabecie łacińskim. Poprawka została jednak odrzucona.
    – Bez naszego uporu i natarczywości nie dostalibyśmy nawet jednej literki. Tutaj nie ma dobrej woli, żeby sprawa została załatwiona. Polem do sukcesu jest nasza dobra samoorganizacja. Wiemy, że musimy brać nasz los we własne ręce. Nasze organizacje pomagają nam w tym, żeby naciskać na władze, aby rozstrzygnęły nasze sprawy. Nie chcemy niczego nadzwyczajnego. Jesteśmy w Unii Europejskiej i chcemy, aby europejskie standardy dot. mniejszości narodowych po prostu obowiązywały.
    – Stanowimy 6,5 proc. ludności według oficjalnych danych. Nieoficjalnie myślimy, że jest nas więcej. Trzeba dodać, że na Wileńszczyźnie stanowimy większość mieszkańców. W powiecie wileńskim i solecznickim stanowimy ponad 50 proc. mieszkańców.”
    Czyli sprawa wcale się nie zakończyła, to jest dopiero początek, będziemy dalej walczyć o należne nam prawa, zgodnie z europejskimi standardami, konwencjami, ale też zobowiązaniami podjętymi przez państwo litewskie (choćby w traktacie z Polską) które są cały czas łamane.