Stany Zjednoczone prowadzą rozmowy o możliwym rozszerzeniu programu nuclear sharing w Europie — podał „Financial Times”. Według źródeł dziennika zainteresowanie goszczeniem amerykańskich samolotów zdolnych do przenoszenia broni jądrowej wykazują państwa wschodniej flanki NATO, w tym Polska i kraje bałtyckie.
Stany Zjednoczone rozmawiają o możliwości rozmieszczenia broni jądrowej w kolejnych europejskich państwach NATO — podał we wtorek „Financial Times”, powołując się na trzy osoby zaznajomione z dyskusjami. Celem takich działań miałoby być uspokojenie sojuszników w sytuacji, gdy Waszyngton ogranicza część konwencjonalnego wsparcia wojskowego dla Europy.
Według źródeł brytyjskiego dziennika amerykańscy urzędnicy sygnalizowali otwartość na rozmowy o rozmieszczeniu dodatkowych zdolności poza obecnymi państwami uczestniczącymi w programie nuclear sharing. Rozmowy mają mieć charakter poufny i nie muszą zakończyć się zmianami w obecnym systemie.
Chodzi o możliwość przyjęcia przez kolejne państwa tzw. samolotów podwójnego przeznaczenia, czyli maszyn zdolnych do wykonywania uderzeń zarówno z użyciem uzbrojenia konwencjonalnego, jak i jądrowego. Według dwóch rozmówców „Financial Timesa” sama gotowość do dyskusji ma pokazać, że USA podtrzymują zobowiązania w zakresie parasola nuklearnego, choć jednocześnie naciskają na europejskich sojuszników, aby przejęli większą część ciężaru obrony konwencjonalnej.
Zainteresowanie takim rozwiązaniem mają wykazywać państwa wschodniej flanki NATO, w tym Polska oraz niektóre kraje bałtyckie. Jeden z rozmówców dziennika przekazał, że dyskusje toczą się w kanałach NATO, a największe zainteresowanie wykazują państwa położone najbliżej granic Rosji.
Polska od dłuższego czasu publicznie sygnalizuje zainteresowanie udziałem w odstraszaniu jądrowym NATO. Były prezydent Andrzej Duda apelował o rozszerzenie amerykańskiej inicjatywy DCA na terytorium Polski. Warszawa dołączyła też w tym roku do francuskiej inicjatywy dotyczącej zbadania możliwości czasowego przenoszenia elementów francuskiego odstraszania nuklearnego do sojuszniczych państw europejskich.
Według „Financial Timesa” zainteresowanie części sojuszników goszczeniem amerykańskich zdolności jądrowych wzrosło po rosyjskiej inwazji na Ukrainę oraz po powtarzających się wypowiedziach Władimira Putina o rosyjskim arsenale nuklearnym.
Przeczytaj: Minister obrony chce badań nad bronią atomową
Jedno ze źródeł dziennika zaznaczyło jednak, że porozumienie w sprawie rozszerzenia programu nie jest bliskie. Rozmowy mają być na wczesnym etapie i nie przesądzają o zmianie obecnych zasad rozmieszczenia amerykańskiej broni jądrowej w Europie.
Obecnie natowski program nuclear sharing obejmuje Belgię, Niemcy, Włochy, Holandię, Turcję i Wielką Brytanię. Państwa te mają zgodę na goszczenie amerykańskich samolotów podwójnego przeznaczenia oraz bomb jądrowych. Broń pozostaje pod kontrolą i ochroną USA, a Waszyngton zachowuje wyłączne prawo do autoryzacji jej użycia.
Program powstał w czasie zimnej wojny. NATO wskazuje, że jego celem jest umożliwienie państwom sojuszniczym nieposiadającym własnej broni jądrowej udziału w kształtowaniu polityki i planowania nuklearnego Sojuszu bez konieczności pozyskiwania własnego arsenału.
Zobacz: PiS przedstawia pakiet postulatów w obronności: budżet, DARPA, nuclear sharing
Amerykańska broń jądrowa rozmieszczona w Europie jest przechowywana i ochraniana przez żołnierzy USA. Wyznaczone jednostki lotnicze państw sojuszniczych, wykorzystujące m.in. samoloty F-35, F-15 i Tornado, są szkolone do udziału w ćwiczeniach i misjach odstraszania, a w razie decyzji USA mogłyby przenosić bomby jądrowe.
Rozmowy o możliwym rozszerzeniu programu toczą się w czasie, gdy administracja Donalda Trumpa ogranicza część planowanych rozmieszczeń uzbrojenia w Europie i zapowiada wycofanie części wojsk. Ma to być element przesuwania amerykańskich zasobów wojskowych do Azji i innych regionów. Według „Financial Timesa” działania te zaniepokoiły część państw NATO, które obawiają się powstania luk w europejskim systemie obrony i odstraszania.
Europejscy sojusznicy zobowiązali się do znacznego zwiększenia wydatków obronnych oraz inwestycji w zdolności konwencjonalne, które dotąd w dużym stopniu zapewniały Stany Zjednoczone. Parasol nuklearny USA jest jednak uznawany za zdolność, której Europa nie jest w stanie łatwo zastąpić.
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte po spotkaniu ministrów spraw zagranicznych państw Sojuszu mówił w ubiegłym miesiącu, że istnieje „wspólne zrozumienie, że choć USA będą bardziej zwracać się ku innym teatrom działań, ogólne odstraszanie i obrona w Europie muszą pozostać na tym samym poziomie”.
„Pozwólcie, że wyrażę się absolutnie jasno. Gdyby ktokolwiek był na tyle niemądry, by nas zaatakować, odpowiedź byłaby druzgocąca” — powiedział Rutte.
Czytaj także: Macron: Możemy rozmieścić broń nuklearną w Polsce
ft.com / Kresy.pl































