„Nie żałuję ani jednej sztuki sprzętu, którą tam posłaliśmy, bo ona kupiła wtedy Polsce najcenniejszy zasób – czas na zbrojenia i bezpieczeństwo naszych obywateli” — oświadczył były premier Mateusz Morawiecki. Dodał, że jest dumny ze skali pomocy wojskowej przekazanej Ukrainie przez poprzedni rząd Prawa i Sprawiedliwości.
W obszernym wpisie opublikowanym na portalu X Mateusz Morawiecki odniósł się do pomocy wojskowej udzielonej Ukrainie przez rząd Prawa i Sprawiedliwości w pierwszej fazie rosyjskiej inwazji, określając ją jako działanie podporządkowane bezpieczeństwu Polski. Wiceprezes PiS zatytułował swoją publikację „Żelazo za krew. Jak uratowaliśmy Polskę przed Putinem”.
Żelazo za krew. Jak uratowaliśmy Polskę przed Putinem.
⤵️🟥Czas powiedzieć to sobie brutalnie szczerze – w kategoriach polskiego interesu narodowego i twardej Realpolitik: prowadziliśmy politykę asertywną i transakcyjną, i była to najbardziej opłacalna transakcja w historii… pic.twitter.com/soufIS6D1l
— Mateusz Morawiecki (@MorawieckiM) July 10, 2026
„Polska polisa ubezpieczeniowa”
Morawiecki ocenił, że przekazanie uzbrojenia nie było bezinteresowną pomocą, lecz transakcją wynikającą z polskiej racji stanu.
„Czas powiedzieć to sobie brutalnie szczerze – w kategoriach polskiego interesu narodowego i twardej Realpolitik: prowadziliśmy politykę asertywną i transakcyjną, i była to najbardziej opłacalna transakcja w historii polskiego bezpieczeństwa” — napisał były premier Mateusz Morawiecki.
Polityk zaznaczył, że nie zamierza tłumaczyć się z wykazu uzbrojenia przekazanego na Ukrainę na początku wojny.
„Niektórzy zapewne oczekują, że będę się tłumaczył z wykazu sprzętu przekazanego Ukrainie na początku wojny. Nie będę. Jestem z niego dumny. Ta lista to polska polisa ubezpieczeniowa na życie” — podkreślił Morawiecki.
Były szef rządu określił wysłany sprzęt jako zapłatę za ochronę życia Polaków i zabezpieczenie przyszłości państwa. Przekonywał, że wykorzystanie polskiej broni przeciwko rosyjskim siłom pozwoliło niszczyć ich potencjał, zanim mógł zostać skierowany przeciwko Polsce.
„Każdy czołg, każda sztuka amunicji z tego wykazu to był pocisk, który zniszczył rosyjski potencjał daleko od naszych granic – zanim mógł zagrozić Polsce. Te decyzje zapadały w pierwszej, krytycznej fazie wojny, gdy Kijów mógł upaść, a Polska mogła stracić państwo buforowe” — stwierdził były premier.
Czas na rozbudowę polskiej armii
Zdaniem Morawieckiego zatrzymanie rosyjskich wojsk na Ukrainie ograniczyło zagrożenie dla Polski i pozwoliło uniknąć sytuacji, w której Rosja uzyskałaby znacznie dłuższą granicę z naszym krajem.
„Kiedy patrzę na tę listę, widzę tysiące uratowanych istnień polskich żołnierzy. Widzę armię Putina zatrzymaną pod Kijowem, która – gdyby nie ten sprzęt – dziś mogłaby się szykować do ataku na Warszawę. Rosja stanęłaby na znacznie dłuższej granicy z Polską i mogłaby skoncentrować przeciw nam wielokrotnie większe siły” — napisał polityk.
Morawiecki zestawił działania swojego rządu z wcześniejszą polityką wobec Rosji prowadzoną przez Donalda Tuska i państwa Europy Zachodniej.
„Kiedy Tusk i Europa chcieli wysyłać Putinowi kwiaty i wierzyła w dialog z nim, a Ukrainie 5 000 hełmów, my wysłaliśmy czołgi, żeby zbrodniarz Putin nie zrealizował swojego chorego marzenia – poszerzenia rosyjskiej strefy wpływów” — zaznaczył były premier.
Według wiceprezesa PiS przekazane uzbrojenie zapewniło Polsce czas potrzebny do prowadzenia własnych zbrojeń i wzmacniania bezpieczeństwa obywateli.
„Nie żałuję ani jednej sztuki sprzętu, którą tam posłaliśmy, bo ona kupiła wtedy Polsce najcenniejszy zasób – czas na zbrojenia i bezpieczeństwo naszych obywateli” — napisał Morawiecki.
„Żelazo za krew”
Były premier odrzucił zarzut, że polityka jego rządu oznaczała podporządkowanie polskich interesów władzom w Kijowie. Określił ją jako transakcję, którą państwo mogło sfinansować dzięki poprawie stanu finansów publicznych w okresie rządów PiS.
„Była transakcją: żelazo za krew. Polisą, na którą było nas w końcu stać, dzięki uzdrowieniu polskich finansów publicznych przez rząd PiS” — stwierdził polityk.
Morawiecki przyznał, że Ukraina została potraktowana jako państwo buforowe, którego opór miał odsunąć rosyjskie zagrożenie od polskich granic.
„Użyliśmy Ukrainy jako bufora i żywej tarczy – i mówię to bez cienia zażenowania, bo to była najtwardsza, najbardziej brutalna polska racja stanu od dekad. Zrobiliśmy deal, o którym polscy królowie mogli tylko pomarzyć” — napisał były szef rządu.
Polityk porównał tę strategię do koncepcji Józefa Piłsudskiego, zakładającej odsunięcie rosyjskiego zagrożenia od Polski poprzez wspieranie państw położonych pomiędzy Polską a Rosją.
„Zrealizowaliśmy marzenie Piłsudskiego – odepchnęliśmy śmiertelnego wroga od naszych granic cudzymi rękami. Pierwszy raz od setek lat to nie my musieliśmy krwawić za wolność – ktoś inny kupił nam czas. Jeśli ruskie pachołki uważają, że lepiej było trzymać ten sprzęt w magazynach albo w muzeach, to oni są zdrajcami polskiego interesu narodowego. Gdyby w 2022 roku posłuchano ich rad, dziś nie dyskutowalibyśmy w Sejmie o cenach prądu, tylko nasłuchiwali huku rosyjskiej artylerii w Lublinie” — napisał Morawiecki.
Spór o zbrodnię wołyńską
Wiceprezes PiS odniósł się również do zarzutów dotyczących postawy jego ugrupowania wobec zbrodni wołyńskiej. Przekonywał, że rozpoczęcie ekshumacji było rezultatem nacisku wywieranego na władze w Kijowie przez poprzedni rząd oraz obecnego prezydenta.
„Możecie nas krytykować. Możecie spierać się z naszymi decyzjami. Ale nie kłamcie, że milczeliśmy w sprawie Wołynia. Nie kłamcie, że oddaliśmy polską pamięć za polityczne gesty. To właśnie dzięki naszej twardej postawie sprawa ekshumacji wreszcie zaczęła się posuwać naprzód” — zaznaczył były premier.
Morawiecki podkreślił, że wsparcie wojskowe udzielone na Ukrainie służyło interesom Polski, a nie ukraińskich władz.
„Nie służyliśmy Ukrainie. Służyliśmy Polsce. Bo mamy Polskie obowiązki. Dlatego wsparcie Ukrainy w 2022 traktowałem I traktuję jako element polskiej doktryny bezpieczeństwa, a nie akcję charytatywną dla ukraińskich elit” — napisał wiceprezes PiS.
Za czasów Prawa i Sprawiedliwości nie przeprowadzono żadnych ekshumacji
W tym kontekście warto przypomnieć, że za rządów PiS, od listopada 2015 do grudnia 2023 roku, nie przeprowadzono na Ukrainie żadnej ekshumacji ofiar zbrodni wołyńskiej. W Puźnikach w 2023 roku odbyły się tylko poszukiwania, a ekshumacja nastąpiła w 2025 roku.
Ponadto w październiku 2023 roku strona ukraińska poinformowała, że nie otrzymała odpowiedniej dokumentacji, by wydać zgodę na ekshumację odkrytych w Puźnikach szczątków pomordowanych Polaków, choć rząd PiS od miesięcy zapewniał, że je odblokowano.
Oprócz ekshumacji, rząd Prawa i Sprawiedliwości niechętnie podchodził do kwestii samych przeprosin przez Ukrainę za rzeź wołyńską. Politycy ugrupowania mieli uznać to za „ „wkładanie teraz klina między Polskę a Ukrainę”.
Kresy.pl/X/Do Rzeczy





























