Litewski parlament zaaprobował we wtorek projekt ustawy określającej nowe zasady zapisu nazwisk w dokumentach. Przynosi ona niewielkie zmiany dla miejscowych Polaków.

Obowiązujące dotychczas na Litwie prawo uniemożliwiało oficjalny zapis literami innymi niż występującymi w litewskim alfabecie. Także nazwisk w dokumentach osobistych i innych. Było to problemem zarówno dla osób pochodzących z obcych państw jak i obywateli Litwy zawierających małżeństwa z takimi osobami. Było to także problemem dla mniejszości narodowych, w tym dla około 200 tys. mieszkających na Wileńszczyźnie Polaków.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

1753 PLN    (7.96%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Nowa ustawa wprowadza niewielkie zmiany w ich sytuacji. Uchwalona przez Seimas według projektu rządowego ustawa zezwoli na użycie w zapisie nazwiska „w” zamiast „v” bądź „cz” zamiast „č”, jednak nadal uwzględnia wyłącznie litery z klasycznego alfabetu łacińskiego. Oznacza to, że osoby polskiej narodowości nie będą mogły oficjalnie zapisać swoich imion i nazwisk polskimi znakami diakrytycznymi, nie będzie możliwości użycia w dokumencie liter takich jak „ż”, „ć” czy „ł”.

We wtorkowym głosowaniu ustawę poparło 82 parlamentarzystów, w tym z koalicji rządzącej, od której wyszedł projekt. Przeciw głosowało 32. Byli to głównie reprezentanci Litewskiego Związku Rolników i Zielonych. Trzech deputowanych wstrzymało się od głosu, jak podał portal zw.lt.

Aby ustawa stała się prawem musi zostać podpisana przez prezydenta Gitanasa Nausėdę. Jeszcze w czasie kampanii wyborczej przed zdobyciem stanowiska prezydenta Nausėda zadeklarował, że wolałby aby oryginalny zapis nazwisk pojawiał się nie na głównej stronie dokumentów osobistych, ale na dodatkowej, opcjonalnej stronie. Jak powiedział w wywiadzie dla „Przeglądu Bałtyckiego” w 2019 r. – „Trzy literki można sobie wyobrazić, ale problem jest z większą liczbą znaków diakrytycznych”.

Sprawę skomentowała parlamentarzystka Akcji Wyborczej Polaków na Litwie-Związku Chrześcijańskich Rodzin Rita Tamašunienė. Jak napisała na Facebooku posłowie polskiej partii zaproponowali poprawki do projektu ustawy, tak aby możliwe było używanie w dokumentach także polskich znaków diakrytycznych. Nie zyskało to jednak poparcia litewskich parlamentarzystów.

Według uzyskanych przez nas informacji poprawki zaproponowane przez troje deputowanych AWPL-ZChR poparło jedynie 16 członków Seimasu. Poza przedstawicielami polskiej partii zagłosował za nimi jeszcze jeden deputowany z Frakcji Regionów Litwy, której ci pierwsi należą, dziewięciu deputowanych Partii Wolności, jeden z partii Związek Ojczyzny-Litewscy Chrześcijańscy Demokraci, jeden z Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej oraz jeden z Demokratów – za Litwę.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Z projektu ustawy wynika również, że w przypadku przedstawicieli autochtonicznej mniejszości narodowej, aby uzyskać zmianę pisowni nazwiska na bliższą oryginalnej, obywatele będą musieli przedstawić dokumenty źródłowe, potwierdzające taką pisownie, co może stanowić problem dla niektórych Polaków Wileńszczyzny.

Czytaj także: Polacy trwają na Litwie, choć jest ich nieco mniej – pierwsze wyniki spisu ludności

zw.lt/przedladbaltycki.pl/kresy.pl

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. arczi
    arczi :

    Czyli tak naprawdę niewiele się zmieni. Ta ustawa była potrzebna Litwinkom które wychodzą za mąż za obcokrajowców. Polacy z Litwy niewiele skorzystają, a nieprzychylność polityków litewskich pokazało głosowanie poprawki o znakach diakrytycznych, co zostało gremialnie odrzucone. Warto jeszcze wspomnieć, że w mediach litewskich ministra sprawiedliwości Ewelina Dobrowolska (z tęczowych liberałów) ogłosiła że na polski zapis nazwisk jest za wcześnie… Ponad 30 lat odrodzonej Litwy a ona opowiada że jeszcze nie jest czas! Ta Dobrowolska w czasie kampanii z jednej strony przedstawiała się jako Polka (by zmanipulować polskich wyborców), ale dla Litwinów przyznawała, że nie czuje się w pełni Polką. Teraz pokazuje w praktyce co to oznacza. To skandaliczne i szokujące. Czy minister Dworczyk nadal uważa że ona dobrze rokuje?…

  2. wilenski
    wilenski :

    Komentarz lidera polskiej społeczności na Litwie, prezesa Związku Polaków i Akcji Wyborczej, europosła Waldemara Tomaszewskiego:
    ” – Decyzja jest pozytywna i trzeba to wyraźnie podkreślić. Generalnie sprawy jednak nie rozstrzyga. Do zapisywania nazwisk zostały wprowadzone trzy litery: „w”, „x” i „q”. Polacy liter „x” i „q” raczej w nazwiskach nie mają, więc w zasadzie otrzymaliśmy jedną literę. W polskiej pisowni i gramatyce mamy o wiele więcej liter, naliczyliśmy ich 11, które nie pojawiają się w alfabecie litewskim, tak więc nazwiska większości Polaków w dalszym ciągu nie będą zapisywane oryginalnie. We wczorajszym głosowaniu nasi posłowie zgłosili poprawkę, żeby pisać nazwiska ze wszystkimi znakami, które są w alfabecie łacińskim. Poprawka została jednak odrzucona.
    – Bez naszego uporu i natarczywości nie dostalibyśmy nawet jednej literki. Tutaj nie ma dobrej woli, żeby sprawa została załatwiona. Polem do sukcesu jest nasza dobra samoorganizacja. Wiemy, że musimy brać nasz los we własne ręce. Nasze organizacje pomagają nam w tym, żeby naciskać na władze, aby rozstrzygnęły nasze sprawy. Nie chcemy niczego nadzwyczajnego. Jesteśmy w Unii Europejskiej i chcemy, aby europejskie standardy dot. mniejszości narodowych po prostu obowiązywały.
    – Stanowimy 6,5 proc. ludności według oficjalnych danych. Nieoficjalnie myślimy, że jest nas więcej. Trzeba dodać, że na Wileńszczyźnie stanowimy większość mieszkańców. W powiecie wileńskim i solecznickim stanowimy ponad 50 proc. mieszkańców.”
    Czyli sprawa wcale się nie zakończyła, to jest dopiero początek, będziemy dalej walczyć o należne nam prawa, zgodnie z europejskimi standardami, konwencjami, ale też zobowiązaniami podjętymi przez państwo litewskie (choćby w traktacie z Polską) które są cały czas łamane.