Wysłanie pociągu wojskowego z Francji do Polski wymaga obecnie 45 dni — podało francuskie BFM Business. Unia Europejska chce skrócić procedury do trzech dni, tworząc rozwiązania określane jako „wojskowa strefa Schengen”. Ma to zwiększyć zdolność państw europejskich do szybkiego przerzutu wojsk i sprzętu w razie zagrożenia ze strony Rosji.
Francuskie BFM Business zwraca uwagę na problem mobilności wojskowej w Europie. Według sobotniego materiału stacji wysłanie pociągu wojskowego z Francji do Polski wymaga obecnie 45 dni. Unia Europejska chce skrócić ten czas do trzech dni.
Nie chodzi wyłącznie o sam przejazd składu kolejowego, lecz przede wszystkim o procedury administracyjne, zgody na przekraczanie granic, formalności celne i różnice między przepisami poszczególnych państw. W praktyce transport wojsk i ciężkiego sprzętu przez kilka krajów nadal wymaga szeregu uzgodnień, mimo że większość tych państw należy do UE i NATO.
BFM Business pisze, że skrócenie procedur jest „kluczowe w obliczu Rosji”, ale zarazem zaznacza, że realizacja tego celu nie jest przesądzona. Problemem pozostają zarówno biurokracja, jak i infrastruktura, która nie zawsze jest przygotowana do szybkiego przerzutu ciężkiego sprzętu wojskowego.
Komisja Europejska przedstawiła pakiet dotyczący mobilności wojskowej, który ma doprowadzić do powstania unijnego obszaru szybkiego przemieszczania wojsk i sprzętu. Bruksela określa to rozwiązanie jako krok w stronę „wojskowej strefy Schengen”.
Według Komisji Europejskiej nowe przepisy mają wprowadzić wspólne zasady i procedury dla transportu wojskowego przez granice. Czas rozpatrywania wniosków dotyczących takich ruchów ma wynosić maksymalnie trzy dni. W sytuacjach nadzwyczajnych procedury miałyby być jeszcze szybsze.
Zobacz: NATO ćwiczy przerzut wojsk na wschodnią flankę. Trwają manewry SWORD ’26
Pakiet zakłada także utworzenie systemu EMERS, czyli European Military Mobility Enhanced Response System. Ma on umożliwiać szybkie uruchamianie priorytetowego przemieszczania wojsk w razie kryzysu oraz zapewniać siłom zbrojnym pierwszeństwo w dostępie do infrastruktury, usług i środków transportu.
Celem jest usunięcie barier, które utrudniają szybkie przemieszczanie wojsk na wschodnią flankę NATO. W przypadku zagrożenia konieczne byłoby sprawne przerzucenie oddziałów, pojazdów i amunicji z państw Europy Zachodniej m.in. do Polski, państw bałtyckich oraz innych krajów graniczących z Rosją i Białorusią.
Komisja Europejska wskazuje, że mobilność wojskowa jest jednym z warunków realnej gotowości obronnej. Dotychczasowe procedury były jednak rozproszone i zależne od regulacji krajowych. Transport wojskowy może wymagać oddzielnych zezwoleń w każdym państwie tranzytowym, a część przepisów dotyczących ładunków ponadgabarytowych lub materiałów niebezpiecznych nie jest ujednolicona.
Problem dotyczy także infrastruktury. Nie wszystkie mosty, tunele, drogi, linie kolejowe i terminale są dostosowane do ciężkiego sprzętu wojskowego. Unia Europejska chce więc inwestować w projekty podwójnego zastosowania, które w czasie pokoju służą transportowi cywilnemu, a w razie kryzysu mogą być użyte do celów wojskowych.
Bruksela zapowiada, że do 2027 roku chce stworzyć unijny obszar mobilności wojskowej. Ma to ułatwić współpracę państw członkowskich i NATO oraz zwiększyć zdolność odstraszania na wschodzie Europy. W tle tych działań znajduje się wojna rosyjsko-ukraińska i obawy o możliwość dalszych agresywnych działań Rosji wobec państw europejskich.
Czytaj: Media: Europa potrzebuje dziś 45 dni na przerzut wojsk
bfmtv.com / Kresy.pl
































