To że Polacy na Litwie wciąż mają swoje szkoły, zachowują podmiotowość mając samorządowców i posłów, pielęgnują i rozwijają polskie dziedzictwo, to zasługa ich samych, ich znakomitej samoorganizacji i jedności, działaniom Związku Polaków, Akcji Wyborczej Polaków, Macierzy Szkolnej, licznych zespołów artystycznych, wspólnot szkolnych itd. Niestety pomoc polityków i władz z RP jest tylko deklaratywna, zresztą jakby prześledzić ostatnie 30. kilka lat, to trzeba dojść do wniosku, że często ramię w ramię z litewskimi nacjonalistami (głównie tymi od Landsbergisa i liberałów) przykładali rękę do dewastowania polskości zarówno na Wileńszczyźnie, jak i na całych Kresach. Smutne to ale niestety takie są fakty…
W Wilnie na wiecu 23 marca, który zgromadził 3 tysiące osób, w trzech językach – polskim, rosyjskim i litewskim domagano się poszanowania prawa w naszym państwie w zakresie funkcjonowania szkolnictwa mniejszości narodowych. Wilno już dawno nie widziało tak liczebnej akcji protestu! ZPL i jej lider Waldemar Tomaszewski kolejny raz wykazali się umiejętnościami organizacyjnymi oraz determinacją i odwagą, by sprzeciwić się dyskryminacyjnym działaniom litewskich władz. Nigdy nie będzie zgody na uderzanie w młode pokolenie czyli eliminowanie nauczania w języku ojczystym. Ważne były słowa wsparcia, które napłynęły do Wilna od wspólnot polonijnych z całego świata, z USA, Kanady, Wielkiej Brytanii, Niemiec, z całej Europy, od różnych organizacji. To daje poczucie jedności i siły polskiej wspólnoty, a jest nas Polaków na świecie 60 milionów, to potęga! Razem obronimy nasze szkoły!
Nie słów a czynów potrzeba. Za dużo już było gadania z którego nic nie wynika i obietnic bez pokrycia. Politycy z Macierzy na Litwie sobie najchętniej robią kampanię wyborczą i nic ponadto.
A co robi w tym czasie ambasador? Wzorem poprzedniczki czeka na medal od litwinów? Gdzie jest Sikorski,bartoszewski czy Szejna?
To że Polacy na Litwie wciąż mają swoje szkoły, zachowują podmiotowość mając samorządowców i posłów, pielęgnują i rozwijają polskie dziedzictwo, to zasługa ich samych, ich znakomitej samoorganizacji i jedności, działaniom Związku Polaków, Akcji Wyborczej Polaków, Macierzy Szkolnej, licznych zespołów artystycznych, wspólnot szkolnych itd. Niestety pomoc polityków i władz z RP jest tylko deklaratywna, zresztą jakby prześledzić ostatnie 30. kilka lat, to trzeba dojść do wniosku, że często ramię w ramię z litewskimi nacjonalistami (głównie tymi od Landsbergisa i liberałów) przykładali rękę do dewastowania polskości zarówno na Wileńszczyźnie, jak i na całych Kresach. Smutne to ale niestety takie są fakty…
W Wilnie na wiecu 23 marca, który zgromadził 3 tysiące osób, w trzech językach – polskim, rosyjskim i litewskim domagano się poszanowania prawa w naszym państwie w zakresie funkcjonowania szkolnictwa mniejszości narodowych. Wilno już dawno nie widziało tak liczebnej akcji protestu! ZPL i jej lider Waldemar Tomaszewski kolejny raz wykazali się umiejętnościami organizacyjnymi oraz determinacją i odwagą, by sprzeciwić się dyskryminacyjnym działaniom litewskich władz. Nigdy nie będzie zgody na uderzanie w młode pokolenie czyli eliminowanie nauczania w języku ojczystym. Ważne były słowa wsparcia, które napłynęły do Wilna od wspólnot polonijnych z całego świata, z USA, Kanady, Wielkiej Brytanii, Niemiec, z całej Europy, od różnych organizacji. To daje poczucie jedności i siły polskiej wspólnoty, a jest nas Polaków na świecie 60 milionów, to potęga! Razem obronimy nasze szkoły!
Nie słów a czynów potrzeba. Za dużo już było gadania z którego nic nie wynika i obietnic bez pokrycia. Politycy z Macierzy na Litwie sobie najchętniej robią kampanię wyborczą i nic ponadto.