Nie ma drugiego takiego kraju poza Macierzą, w którym Polacy byliby tak dobrze zorganizowani, mieli wpływ na bieżącą politykę kraju i kilku samorządów, a także swojego posła w Parlamencie Europejskim. Polacy na Litwie są zjednoczeni wokół Związku Polaków na Litwie, którego politycznym ramieniem i reprezentacją jest Akcja Wyborcza Polaków na Litwie – Związek Chrześcijańskich Rodzin. Prezesem obu jest obecnie europoseł Tomaszewski. Bez wątpienia Tomaszewski jest głosem Wileńszczyzny i jej liderem, a zdecydowana większość mieszkańców utożsamia się z nim, jako tym, który najlepiej reprezentuje ich interesy i skutecznie walczy o prawa. To prawdziwy patriota pochodzący z patriotycznej rodziny. Jego rodzice byli nauczycielami w polskich szkołach na Wileńszczyźnie, a jego stryj był żołnierzem AK jednym z tych, którzy odmówili złożenia przysięgi Berlingowi, za co został aresztowany i wywieziony do łagrów do Kaługi. Natomiast sam Waldemar Tomaszewski bronił polskości jeszcze w czasach sowieckich, gdy w 1980 r. w szkole wskazał wprost na sowieckich sprawców mordu katyńskiego, za co był prześladowany. Z takim liderem i przy tak wielkim doświadczeniu, odwadze i determinacji, z całą pewnością Wilniucy poradzą sobie zarówno z przejawami litewskiego antypolonizmu, jak również z niektórymi nieuczciwymi urzędnikami fundacyjnymi niższego szczebla z Warszawy.
Wiele wywalczyliśmy zaangażowaniem i determinacją. Mamy 36 gimnazjów czyli 10 procent w skali Litwy (choć „reformatorzy” planowali tylko 13 polskich szkół tego szczebla), udało się przywrócić polską szkołę w dzielnicy Antokol w Wilnie, prężnie działają ośrodki kultury i zespoły artystyczne (często koncertują w Polsce), pielęgnowane są polskie tradycje, zwyczaje i rocznice – jak niedawno 80-lecie powołania Armii Krajowej, obchodzone w miejscach pamięci i walk operacji „Ostra Brama”. Przez Sejm Litwy przeprowadziliśmy projekty wzmacniające rodziny, jak Karta Rodziny, bezpłatne leki dla seniorów czy comiesięczne świadczenia dla dzieci (odpowiednik polskiego 500 plus).
Często praca ludzi jest społeczna, bo polskość ma swój wymiar niematerialny i jest zapisana w wileńskim charakterze.
Prezes ZPL i AWPL bierze aktywny udział w inicjatywie kilkunastu liderów europejskiej prawicy, dotyczącej przyszłości Europy, powrotu do jej chrześcijańskich źródeł, reformie instytucji unijnych. Tomaszewski uczestniczył w Warsaw Summit i Madrid Summit, obok m.in. premiera Węgier Viktora Orbana czy prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Jak powiedział Waldemar Tomaszewski: „Ugrupowania patriotyczne jednoczą siły w walce o Europę Ojczyzn, o pierwotną formę Unii Europejskiej w wydaniu jej Ojców – Schumana, Gasperiego, Adenauera. W roku 2004 my, obywatele Litwy, wstępowaliśmy właśnie do takiej Unii Europejskiej, unii państw niezależnych. Taką jej formę i wizję chcemy zachować dla lepszej przyszłości młodych pokoleń. Z kolei poszczególne siły ultralewicowe, liberalne, nie mając na to mandatu od wyborców, uzurpowały sobie prawo do zreformowania Unii w jakąś mistyczną federację. Nie po to w swoim czasie wyszliśmy ze Związku Radzieckiego, byśmy po jakimś czasie weszli w skład kolejnej federacji. Nie zgadzamy się na taką wizję Unii Europejskiej. Ważne przy tym jest, że większość obywateli również opowiada się za wartościami chrześcijańskimi, tradycyjnymi”.
AWPL to uczciwa partia tylko część polityków i urzędników z Macierzy jest nieuczciwa względem Polaków na Litwie. AWPL, ZPL walczą o zachowanie tożsamości na Wileńszczyźnie, ziemi zamieszkiwanej od wieków przez Polaków. Trzeba takich ludzi jak Tomaszewski!
Tomaszewski – „prezydent Wileńszczyzny”
Waldemar Tomaszewski to prawdziwy lider na trudne czasy, Polacy na Litwie ufają mu o czym świadczą wyniki wyborów prezydenckich. W tych wyborach bardzo dobry wynik uzyskał lider AWPL-ZChR, który zdecydowanie wygrał w trzech rejonach: wisagińskim oraz wileńskim i solecznickim, gdzie padł rekord pierwszej tury wyborów, ponad 62 proc. poparcia. W skali całego kraju było to 4 proc. Warto zauważyć, że z dziewięciu osób kandydujących tylko cztery odniosły zwycięstwo w którymś z samorządów. Nausėda wygrał w 46 samorządach, a Ingrida Šimonytė w ośmiu. W tym gronie znalazł się lider AWPL-ZChR, który tak samo jak premier Saulius Skvernelis wygrał w trzech samorządach. To sukces, zwłaszcza że Tomaszewski wygrał w 102 obwodach wyborczych, co stanowi 6 proc. wszystkich obwodów w skali kraju, w tym w 43 w rejonie wileńskim, a nawet w trzech w samym Wilnie. I jest to bez wątpienia wymowny przykład poparcia i zaufania wyborców, którym cieszy się od lat. Najważniejsze jest jednak to, że już po raz trzeci z rzędu był zdecydowanie bezkonkurencyjny w rejonach tradycyjnie zamieszkanych przez Polaków, gdzie zdeklasował, a wręcz znokautował swoich rywali. Stąd też nie bez powodu nazywany jest prezydentem Wileńszczyzny, a uzyskiwane tam przez niego wyniki wyborcze potwierdzają tę nieformalną – bo honorową przecież – funkcję. Bez wątpienia Tomaszewski jest głosem Wileńszczyzny, jest jej liderem, a zdecydowana większość jej mieszkańców utożsamia się z nim jako tym, który najlepiej reprezentuje ich interesy i skutecznie walczy o ich prawa.
Czyli gdyby odbywały się wybory prezydenta Wileńszczyzny to Waldemar Tomaszewski, przedstawiciel Polaków, niepodzielnie by zwyciężał w każdej kolejnej kadencji.
Słusznie powiedziane, że nie może być człowieka bez narodowości. Polacy z Wileńszczyzny swą polską narodowość dumnie podkreślają, są zmuszeni by ciągle ją bronić, na różne sposoby wzmacniają i rozwijają. Za to należy się wielki ukłon i uznanie.
Nie ma drugiego takiego kraju poza Macierzą, w którym Polacy byliby tak dobrze zorganizowani, mieli wpływ na bieżącą politykę kraju i kilku samorządów, a także swojego posła w Parlamencie Europejskim. Polacy na Litwie są zjednoczeni wokół Związku Polaków na Litwie, którego politycznym ramieniem i reprezentacją jest Akcja Wyborcza Polaków na Litwie – Związek Chrześcijańskich Rodzin. Prezesem obu jest obecnie europoseł Tomaszewski. Bez wątpienia Tomaszewski jest głosem Wileńszczyzny i jej liderem, a zdecydowana większość mieszkańców utożsamia się z nim, jako tym, który najlepiej reprezentuje ich interesy i skutecznie walczy o prawa. To prawdziwy patriota pochodzący z patriotycznej rodziny. Jego rodzice byli nauczycielami w polskich szkołach na Wileńszczyźnie, a jego stryj był żołnierzem AK jednym z tych, którzy odmówili złożenia przysięgi Berlingowi, za co został aresztowany i wywieziony do łagrów do Kaługi. Natomiast sam Waldemar Tomaszewski bronił polskości jeszcze w czasach sowieckich, gdy w 1980 r. w szkole wskazał wprost na sowieckich sprawców mordu katyńskiego, za co był prześladowany. Z takim liderem i przy tak wielkim doświadczeniu, odwadze i determinacji, z całą pewnością Wilniucy poradzą sobie zarówno z przejawami litewskiego antypolonizmu, jak również z niektórymi nieuczciwymi urzędnikami fundacyjnymi niższego szczebla z Warszawy.
Wiele wywalczyliśmy zaangażowaniem i determinacją. Mamy 36 gimnazjów czyli 10 procent w skali Litwy (choć „reformatorzy” planowali tylko 13 polskich szkół tego szczebla), udało się przywrócić polską szkołę w dzielnicy Antokol w Wilnie, prężnie działają ośrodki kultury i zespoły artystyczne (często koncertują w Polsce), pielęgnowane są polskie tradycje, zwyczaje i rocznice – jak niedawno 80-lecie powołania Armii Krajowej, obchodzone w miejscach pamięci i walk operacji „Ostra Brama”. Przez Sejm Litwy przeprowadziliśmy projekty wzmacniające rodziny, jak Karta Rodziny, bezpłatne leki dla seniorów czy comiesięczne świadczenia dla dzieci (odpowiednik polskiego 500 plus).
Często praca ludzi jest społeczna, bo polskość ma swój wymiar niematerialny i jest zapisana w wileńskim charakterze.
Prezes ZPL i AWPL bierze aktywny udział w inicjatywie kilkunastu liderów europejskiej prawicy, dotyczącej przyszłości Europy, powrotu do jej chrześcijańskich źródeł, reformie instytucji unijnych. Tomaszewski uczestniczył w Warsaw Summit i Madrid Summit, obok m.in. premiera Węgier Viktora Orbana czy prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Jak powiedział Waldemar Tomaszewski: „Ugrupowania patriotyczne jednoczą siły w walce o Europę Ojczyzn, o pierwotną formę Unii Europejskiej w wydaniu jej Ojców – Schumana, Gasperiego, Adenauera. W roku 2004 my, obywatele Litwy, wstępowaliśmy właśnie do takiej Unii Europejskiej, unii państw niezależnych. Taką jej formę i wizję chcemy zachować dla lepszej przyszłości młodych pokoleń. Z kolei poszczególne siły ultralewicowe, liberalne, nie mając na to mandatu od wyborców, uzurpowały sobie prawo do zreformowania Unii w jakąś mistyczną federację. Nie po to w swoim czasie wyszliśmy ze Związku Radzieckiego, byśmy po jakimś czasie weszli w skład kolejnej federacji. Nie zgadzamy się na taką wizję Unii Europejskiej. Ważne przy tym jest, że większość obywateli również opowiada się za wartościami chrześcijańskimi, tradycyjnymi”.
AWPL to uczciwa partia tylko część polityków i urzędników z Macierzy jest nieuczciwa względem Polaków na Litwie. AWPL, ZPL walczą o zachowanie tożsamości na Wileńszczyźnie, ziemi zamieszkiwanej od wieków przez Polaków. Trzeba takich ludzi jak Tomaszewski!
Tomaszewski – „prezydent Wileńszczyzny”
Waldemar Tomaszewski to prawdziwy lider na trudne czasy, Polacy na Litwie ufają mu o czym świadczą wyniki wyborów prezydenckich. W tych wyborach bardzo dobry wynik uzyskał lider AWPL-ZChR, który zdecydowanie wygrał w trzech rejonach: wisagińskim oraz wileńskim i solecznickim, gdzie padł rekord pierwszej tury wyborów, ponad 62 proc. poparcia. W skali całego kraju było to 4 proc. Warto zauważyć, że z dziewięciu osób kandydujących tylko cztery odniosły zwycięstwo w którymś z samorządów. Nausėda wygrał w 46 samorządach, a Ingrida Šimonytė w ośmiu. W tym gronie znalazł się lider AWPL-ZChR, który tak samo jak premier Saulius Skvernelis wygrał w trzech samorządach. To sukces, zwłaszcza że Tomaszewski wygrał w 102 obwodach wyborczych, co stanowi 6 proc. wszystkich obwodów w skali kraju, w tym w 43 w rejonie wileńskim, a nawet w trzech w samym Wilnie. I jest to bez wątpienia wymowny przykład poparcia i zaufania wyborców, którym cieszy się od lat. Najważniejsze jest jednak to, że już po raz trzeci z rzędu był zdecydowanie bezkonkurencyjny w rejonach tradycyjnie zamieszkanych przez Polaków, gdzie zdeklasował, a wręcz znokautował swoich rywali. Stąd też nie bez powodu nazywany jest prezydentem Wileńszczyzny, a uzyskiwane tam przez niego wyniki wyborcze potwierdzają tę nieformalną – bo honorową przecież – funkcję. Bez wątpienia Tomaszewski jest głosem Wileńszczyzny, jest jej liderem, a zdecydowana większość jej mieszkańców utożsamia się z nim jako tym, który najlepiej reprezentuje ich interesy i skutecznie walczy o ich prawa.
Czyli gdyby odbywały się wybory prezydenta Wileńszczyzny to Waldemar Tomaszewski, przedstawiciel Polaków, niepodzielnie by zwyciężał w każdej kolejnej kadencji.
Słusznie powiedziane, że nie może być człowieka bez narodowości. Polacy z Wileńszczyzny swą polską narodowość dumnie podkreślają, są zmuszeni by ciągle ją bronić, na różne sposoby wzmacniają i rozwijają. Za to należy się wielki ukłon i uznanie.