Frakcje z koalicji rządzącej na Litwie zwróciły się do służb kontrwywiadu o ocenę możliwego zagrożenia dla bezpieczeństwa ze strony domniemanych byłych agentów KGB i współpracujących z nimi urzędników z kancelarii prezydenta. Zdaniem posła AWPL-ZChR Zbigniewa Jedzińskiego, nagonka na Jarosława Narkiewicza jest konsekwencją braku ustawy lustracyjnej.

W ubiegłym tygodniu litewski portal Delfi.lt zamieścił dwa artykuły odnoszące się m.in. do niedawnych krytycznych tekstów części mediów na Litwie pod adresem ministra łączności i Polaka z Litwy, Jarosława Narkiewicza. Niedługo po tym partie wchodzące w skład koalicji rządzącej na Litwie zwróciły się do Departamentu Bezpieczeństwa Państwa z prośbą o ocenę możliwego zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego ze strony byłych agentów KGB i współpracujących z nimi urzędników Litwy. Dokument podpisali: Ramūnas Karbauskis, przewodniczący Związku Chłopów i Zielonych, Rimantas Sinkevičius, starosta frakcji Litewskiej Socjaldemokratycznej Partii Pracy, a także Wanda Krawczonok, starosta sejmowej frakcji Akcji Wyborczej Polaków na Litwie-Związku Chrześcijańskich Rodzin.

W piśmie napisano, że „informacje uzyskane w trakcie śledztwa, z których wynika, że były major sowiecki Aleksandras Ribnikovas [Aleksander Rybnikow], który w ostatnim tygodniu upowszechnia oszczercze informacje o przeszłości ministra łączności Jarosława Narkiewicza, w okresie ZSRR pracował w obiekcie wojskowym na Dalekim Wschodzie, ukończył i pracował w szkołach przygotowujących kierownictwo wojskowe, które najczęściej znajdowały się w gestii KGB”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

„Prosimy zatem o dokonanie oceny, czy oszczercza kampania, w którą został uwikłany również jeden z doradców Prezydenta Republiki Litewskiej ds. bezpieczeństwa narodowego, która ma na celu zdyskredytowanie jednego z ministrów i destabilizację pracy Rządu, nie jest inspirowana przez inne państwa i nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego” – czytamy w oświadczeniu.

Karbauskis oświadczył, że wspomniane artykuły pokazały, że „osoby, które możliwie reprezentują interesy innych państw, a także doradca prezydenta oraz przedstawiciele opozycji prowadzili działania w celu zdyskredytowania Rządu i jednego z ministrów, przy tym działali w pełni świadomie – dopuszczając się kłamstw, przedstawiając kłamliwe fakty”. Zaznaczył, że sprawa ta powinna zostać zbadana. Dodał, że wspomniana w artykułach osoba zajmowała takie stanowisko, które „było w zasadzie niemożliwe do obsadzenia bez bezpośredniego wpływu KGB”.

Ponadto, lider „chłopów” napisał na portalu społecznościowym, że przeciwko ministrowi Narkiewiczowi działają cztery grupy interesów: opozycja, która „sugeruje, że rzekomym wrogiem są obywatele Litwy narodowości polskiej”, grupa z Urzędu Prezydenta działająca m.in. poprzez prezydenckiego doradcę Dariusa Kuliešiusa i innych, którzy dążą do „rozbicia wspólnoty polskiej na Litwie, aby zmniejszyć zaufanie, jakim cieszy się Akcja Wyborcza Polaków na Litwie-Związek Chrześcijańskich Rodzin (…)”. Ponadto, Karbauskis wskazał na służby bezpieczeństwa państw wrogo nastawionych względem Litwy oraz kilku dziennikarzy pracujących w służbie dziennikarstwa śledczego LRT.

Wcześniej do sprawy ataków na ministra Narkiewicza odniósł się też klub parlamentarny AWPL-ZChR, wyrażając ubolewanie, że „litewski publiczny nadawca radiowo-telewizyjny upowszechnia informacje niezgodne z prawdą”. Ataki na niego politycy polskiej partii łączą z opublikowanymi wynikami audytu przeprowadzonego przez Ministerstwo Łączności „w związku z możliwym roztrwonieniem kwoty ponad 100 mln euro z budżetu państwa przez drużynę byłego ministra Rokasa Masiulisa”. Podano też, że sam Narkiewicz zwrócił się do stosownych instytucji z prośbą o pociągnięcie winnych do odpowiedzialności, w tym „lidera konserwatystów Gabrieliusa Landsbergisa, który również rozpowszechnia oszczerstwa pod adresem ministra”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

W poniedziałek odbyła się z kolei konferencja prasowa posła AWPL-ZChR Zbigniewa Jedzińskiego, którego zdaniem „oszczercza kampania przeciwko ministrowi Jarosławowi Narkiewiczowi” jest „konsekwencją braku ustawy lustracyjnej”. Przypomniał przy tym, że w czerwcu 2018 roku litewski Sejm przyjął w pierwszym czytaniu zainicjowaną przez AWPL-ZChR tzw. ustawę lustracyjną, która przewiduje ujawnienie wszystkich tajnych współpracowników służb specjalnych byłego Związku Sowieckiego. Projekt został jednak później odrzucony przez komitety Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony oraz Praw Człowieka. Od tamtego czasu jest on „zamrożony”, zdaniem Jedzińskiego głównie za sprawą konserwatystów i liberałów.

„Moim zdaniem, jedynym rozwiązaniem jest upublicznienie list tajnych współpracowników KGB jak najszybciej” – powiedział poseł AWPL-ZChR. Odnosząc się do sprawy faktów ujawnionych przez serwis Delfi.lt, m.in. że Rybnikow ukończył wyższe szkoły dowodzenia wojskowego byłego ZSRR, które były jednoznacznie nadzorowane przez KGB, Jedziński powiedział, że z tego względu „pojawia się pytanie, czy te stare akta (…) nie zostały wyciągnięte”. Dodał, że jest zastanawiające, iż Rybnikow od razu w sprawie swojego udziału w sprawie rzekomych działań korupcyjnych Jarosława Narkiewicza, konsultował się z doradcą prezydenta Gitanasa Nausėdy, Dariusem Kuliešiusem, co potwierdziła kancelaria prezydenta.

W tym kontekście Jedziński dodał, że należy wspomnieć „o jeszcze jednej osobie z bliskiego otoczenia prezydenta RL”, czyli o Jarosławie Niewierowiczu, spokrewnionym z Czesławem Okińczycem. Przypomniał, że w 2018 roku Zigmas Vaišvila, wicepremier pierwszego rządu RL i były szef Departamentu Bezpieczeństwa Państwa powiedział, że członkowie specjalnej komisji badającej archiwa KGB, w tym jedyny Polak, wynosili akta bez kontroli. Z dokumentów wynika, że chodzi o Okińczyca, właściciela Radia Znad Wilii oraz doradca rządów litewskich ds. mniejszości narodowych. Nosi tytuł Nadzwyczajnego i Pełnomocnego Ambasadora Republiki Litewskiej nadany mu przez prezydenta Adamkusa. W środowisku wileńskich Polaków reprezentuje wąską, ale wpływową grupę liberałów – zwolenników asymilacji. Przeciwstawia się polityce organizacji takich jak Związek Polaków na Litwie, Macierz Szkolna, Forum Rodziców Szkół Polskich, czy Akcja Wyborcza Polaków na Litwie.

Przeczytaj: Litwa: Okińczyc współpracował z KGB? Jedziński (AWPL): to bardzo prawdopodobne

Czytaj również: Okińczyc nieudolnie próbował oczyścić się z podejrzeń o współpracę z KGB

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

„Związek między byłym sygnatariuszem Czesławem Okińczycem, Jarosławem Niewierowiczem i Aleksandrem Rybnikowem widać gołym okiem” –powiedział Jedziński. Komentując same materiały nt. Narkiewicza publikowane przez publicznego nadawcę LRT powiedział, że „patrząc na cały pakiet dokumentów i informacji, można stwierdzić, że być może w LRT ten wirus KGB, te stare akta są również wyciągane”. Przytoczył też jedną z nieprawdziwych informacji szerzonych przez LRT, jakoby minister Narkiewicz wyasfaltował mu drogę.

Przypomnijmy, że projekt ustawy lustracyjnej autorstwa AWPL-ZChR zakłada ujawnienie wszystkich dawnych tajnych współpracowników komunistycznego KGB. W tej chwili na Litwie obowiązuje prawo zgodnie z którym utajnione pozostają nazwiska tych, którzy przyznali się do współpracy z KGB przed specjalną komisją. Najpierw, w 1990 wkrótce po ogłoszeniu niepodległej Litwy jej elity zadecydowały o utajnieniu nazwisk tych osób na 15 lat, zaś w 2015 roku litewski parlament zadecydował o przedłużeniu okresu utajnienia o kolejne 75 lat. Dotyczy to 1589 współpracowników którzy przyznali się do kooperacji z radziecką służbą. Ujawniane są natomiast nazwiska tych osób, które nie przyznały się do współpracy z KGB. Polska partia na Litwie od wielu lat domaga się przeprowadzenia pełnej lustracji.

L24.lt / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz