Nazwisko Czesława Okińczyca, hojnie finansowanego przez władze III RP honorowego ambasador państwa litewskiego, właściciela polskojęzycznego Radia Znad Wilii oraz zwolennika ugodowej postawy wileńskich Polaków względem państwa litewskiego, figuruje na liście osób, które miały współpracować z KGB. Zdaniem polskiego posła z Litwy, Zbigniewa Jedzińskiego (AWPL-ZChR), autentyczność tej listy jest bardzo prawdopodobna, podobnie jak kwestia współpracy Okińczyca z sowieckim służbami.

Zbigniew Jedziński, poseł na sejm litewski z ramienia Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin, w kwietniu br.  zarejestrował w parlamencie projekt ustawy o powszechnej lustracji. Partia Polaków z Litwy zabiega w ten sposób o ujawnienie nazwisk tajnych współpracowników służb specjalnych byłego ZSRR, w szczególności KGB.



Prezentacja w Seimasie miała odbyć się 3 maja, jednak tuż przed tym punkt ten zniknął z harmonogramu obrad. Jedziński mówił wówczas, że jego zdaniem powodem tego był fakt, że podczas tamtego posiedzenia przemawiał Czesław Okińczyc, jeden z sygnatariuszy Aktu Przywrócenia Państwa Litewskiego, którego nazwisko widnieje „na liście współpracowników KGB”. Chodzi o tzw. „listę Tomkusa” , czyli wykaz osób, obywateli Republiki Litewskiej, które prawdopodobnie współpracowały z KGB.

„Całkiem niedawno szef Departamentu Bezpieczeństwa Państwa Darius Janiškis podczas przedstawiania zagrożeń dla bezpieczeństwa narodowego potwierdził, że byli tajni współpracownicy KBG naprawdę są szantażowani. Na pytanie dziennikarki, co w tym wypadku należy zrobić, odpowiedział: „Niestety brakuje pełnej lustracji“ – mówił Jedziński.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

– W tym roku tygodnik Respublika opublikował w wydaniu papierowym nazwiska byłych współpracowników służb specjalnych ZSRR, KGB. Oczywiście, redaktor tej gazety, Tomkus, nazwał tę listę spisem możliwych współpracowników KGB. I tam znalazło się także nazwisko Czesława Okińczyca mówi poseł Jedziński, przedstawiciel polskiej mniejszości w litewskim parlamencie, w rozmowie z portalem Kresy.pl.

-O tym, że autentyczność tej listy jest bardzo prawdopodobna świadczy cisza medialna. Nie było żadnego komentarza ze strony Znad Wilii, jeżeli chodzi o Czesława Okińczyca [Okińczyc jest założycielem i prezesem Radia Znad Wilii – red.], ani ze strony innych mediów. Tylko media bardziej niezależne od litewskich władz komentowały tę sprawę – mówi Jedziński.

Czy wcześniej nazwisko Okińczyca pojawiało się w kontekście współpracowników sowieckich służb specjalnych? Jedziński odpowiada, że on sam pierwszy raz dowiedział się o tym z listy opublikowanej przez tygodnik Respublika, gdzie figurował on wśród innych osób, mający w przeszłości współpracować z KGB.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Zdaniem posła AWPL-ZChR blokowanie projektu ustawy w litewskim parlamencie jest związane nie tylko z tym, że na liście możliwych współpracowników KGB widnieje nazwisko Okińczyca. – Tam jest bardzo dużo znanych nazwisk, polityków, którzy obecnie są w sejmie, a także w ministerstwach i innych urzędach. To jest raczej główny powód.

Czesław Okińczyc jest znanym w Wilnie właścicielem radia „Znad Wilii”, doradcą rządów litewskich ds. mniejszości narodowych. Nosi tytuł Nadzwyczajnego i Pełnomocnego Ambasadora Republiki Litewskiej nadany mu przez prezydenta Adamkusa. W środowisku wileńskich Polaków reprezentuje wąską, ale wpływową grupę liberałów – zwolenników asymilacji. Przeciwstawia się polityce organizacji takich jak Związek Polaków na Litwie, Macierz Szkolna, Forum Rodziców Szkół Polskich, czy Akcja Wyborcza Polaków na Litwie.

PRZECZYTAJ: Ambasador Republiki Litewskiej grozi posłowi Winnickiemu

Poseł AWPL-ZChR poinformował również, że w litewskim sejmie w ubiegłym tygodniu zebrano odpowiednią liczbę podpisów parlamentarzystów, co umożliwia przedłożenie projektu ustawy do prac na sali posiedzeń. – Zebrano ponad 50 podpisów, czyli więcej niż wymagane 47 [1/3 składu parlamentu Republiki Litewskiej – red.]. Procedowanie projektu ma się odbyć w czwartek 14 czerwca wieczorem, to jest już w porządku dziennym obrad – mówi Jedziński. Jego zdaniem, data ta najwyraźniej nie jest przypadkowa, gdyż tego dnia w RL obchodzony jest dzień żałoby upamiętniający pierwsze wywózki na Syberię przez ZSRR. W czym aktywny udział brały sowieckie służby, w tym KGB. Polski poseł dodaje, że według jego wiedzy „trwają próby zablokowania prac, żeby ustawa nie trafiła do sali posiedzeń”. Zaznacza jednak, że według przepisów debata powinna się odbyć.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Szczegóły samego projektu Zbigniew Jedziński przedstawił w rozmowie z Karolem Kaźmierczakiem, redaktorem portalu Kresy.pl:

Na Litwie te osoby, które przyznały się do współpracy przed specjalną komisją, są utajnione. I nie są ścigane o ile nie popełniły przestępstw. Mój projekt ustawy o lustracji jest dosyć krótki. Zakłada on odtajnienie danych wszystkich współpracowników KGB i innych służb specjalnych innych państw. Przedstawiłem go po raz pierwszy w Sejmie we wrześniu zeszłego roku. Pomysł wyszedł od prezesa naszej partii Waldemara Tomaszewskiego. Na Litwie była przyjęta ustawa o lustracji według której wszystkie dokumenty jakie pozostały po władzy sowieckiej rozpatruje komisja lustracyjna. Mimo to na powierzchnię wypływają dokumenty polityków, znanych osób, aktorów czy osób duchownych, szczególnie tych, którzy wypowiadają się w sposób, jaki nie odpowiada naszej władzy. Z drugiej strony ci współpracownicy służb, którzy pozostają utajnieni, szczególnie politycy, a takich jest z pewnością bardzo dużo, są obiektem szantażu, ze strony osób lub struktur, które mają dostęp do tych tajnych archiwów. I to było podstawowym motywem aby mój projekt ustawy ponownie przedstawić w Sejmie. Po raz pierwszy został on odrzucony już w pierwszym czytaniu, bez możliwości poprawek. Oznaczało to, że po raz kolejny może on zostać przedstawiony dopiero po upływie pół roku. I dlatego ponownie został zarejestrowany w Sejmie w marcu b.r. W czasie tego półrocza potwierdziło się nasze przekonanie, że ta sprawa jest aktualna. W mediach znowu ukazały się informacje z tajnych archiwów dotyczące znanych osób, które współpracowały ze służbami specjalnymi Związku Radzieckiego. Wywołało to duże poruszenie w społeczeństwie i wiele dyskusji. (…) mam podejrzenia, że ta lista jest bardzo prawdopodobna, choć niedokładna. W referacie na temat zagrożeń dla bezpieczeństwa państwa litewskiego, który przedstawił w Sejmie szef Departamentu Bezpieczeństwa Litwy, Darius Jauniszkis, zaznaczono, że ci którzy się przyznali i są utajnieni są szantażowani. Odpowiadając na pytanie dziennikarza na konferencji prasowej, potwierdził, że takie osoby są i znane są mu przypadki szantażowania. A jeśli one są szantażowane, to są manipulowane przez różne struktury i oczywiście one nie pracują dla dobra społeczeństwa, ale dla tych struktur, które wykorzystują te osoby do swoich celów. To oznacza, że istnieje bardzo poważny problem.

PRZECZYTAJ WIĘCEJ: Zbigniew Jedziński dla Kresy.pl: Nawet sowieci zostawiali polskim szkołom większe prawa

Czesław Okińczyc został wybrany w 1990 roku do Rady Najwyższej Litewskiej Socjalistycznej Republiki Rzedzieckiej, która na pierwszym posiedzeniu w marcu 1990 r. ogłosiła wznowienie niepodległej Republiki Litewskiej. Okińczyc szybko zdystansował się od głównego nurtu politycznych reprezentantów polskiej społeczności. Choć jeszcze w październiku 1990 r. przemawiał z trybuny zjazdu przedstawicieli Wileńszczyzny, którzy proklamowali w Ejszyszkach Polski Kraj Narodowo-Terytorialny, post factum ostro krytykuje tę próbę politycznej emancypacji Polaków Wileńszczyzny. Okińczyc szybko zerwał ze Związkiem Polaków na Litwie stając się promotorem „integracji” Polaków z Litwinami. Zaczął od siebie, gdyż już w 1992 r. bez powodzenia startował w wyborach parlamentarnych z list Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej. Jego kurs polityczny nie cieszył się poparciem polskiej społeczności.

Przeczytaj: Robert Winnicki złożył interpelację ws. działalności i finansowania radia „Znad Wilii”

Czytaj także: Polskojęzyczny portal szczuje prezydenckiego ministra na lidera polskiej partii na Litwie

Okińczyc dorobił się majątku, między innymi będąc żelaznym pośrednikiem dla inwestorów z Polski. Zainwestował je w polskojęzyczne pismo „Znad Wilii” a potem Radio znad Wilii i portal zw.lt. Radio i portal pozostają zawzięcie krytyczne wobec Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Jej działacze w czołowej publicystycznej audycji Radia znad Wilii „Salonie Politycznym” są „grillowani” znacznie gorliwiej niż politycy litewscy.

Przeczytaj koniecznie: Racja stanu czy interes narodowy?

Nazwisko Okińczyca pojawia się również na „taśmach Sikorskiego”, w zapisie rozmowy byłego szefa MSZ Radosława Sikorskiego z prezesem Orlenu Jackiem Krawcem.

Kresy.pl

Reklama

Tagi: , , , , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

10 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. mariusz67 :

    Czyli Okińczyc zapewne był agentem KGB, a teraz możliwe że jest na pasku saugumy czyli służb litewskich. To tłumaczy jego postawę uległości oraz wściekłe atakowanie polskich organizacji i liderów przez okinczycowe media ZW. Co jest absolutnym skandalem, to właśnie ZW dostaje największe pieniądze z Polski za pośrednictwem Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie, której prezes niejaki Falkowski wytoczył brudne zarzuty wobec Związku Polaków na Litwie. Czy polskie służby śpią? Czy polskie państwo i jego urzędnicy pilnują polskiego interesu? Jak długo jeszcze obca i wroga agentura będzie zwalczała polskość na Kresach?

  2. arczi :

    Gdzie Landsbergis nie może tam Okińczyc dopomoże. Otóż w 1991 r. na progu tworzenia nowego państwa litewskiego, z poruczenia Landsbergisa, udał się z misją i odwiedził polski parlament, gdzie podczas rozmów podnosił sprawę zagrożenia dla Sajudisu i samego Landsbergisa, prosząc o wsparcie dla nich.
    Do dziś tamte krokodyle łzy Okińczyca wywołują oburzenie wśród ówczesnych, aktywnych działaczy ZPL. A to dlatego, że w tym samym czasie nie kto inny a Landsbergis właśnie, prześladował Polaków. Zostało to przypieczętowane rozwiązaniem polskich samorządów i uchwaleniem ustawy o „przeniesieniu ziemi”, na czym skorzystał sam Landsbergis.
    Był to akt skandaliczny, który doprowadził do wydziedziczenia i wyrugowania byłych, prawowitych właścicieli i ich spadkobierców z własności.

  3. arczi :

    Oczernianie polityków z Wileńszczyzny to żadna nowość w wykonaniu Okińczyca. Robił to nie raz i nie dwa.
    Atakując i oczerniając ZPL czy AWPL, media Okińczyca mogą liczyć na wsparcie finansowe i pobłażliwość. A on sam i grupa osób wokół niego, są wspólnie zainteresowani korzyściami osobistymi i stanowiskami, które od swoich „patronów” otrzymują – ludzie ZW mają ciepłe posadki w litewskich urzędach i na uczelniach. W dobie Internetu łatwo to sprawdzić. Biznes i prywata, oto, dlaczego tak się dzieje.
    Jednak szeroki strumień kasy płynący do Okińczyca z Polski za pośrednictwem Fundacji PPnW i Falkowskiego jest skandalem wielkiej miary.

  4. arczi :

    Już dość dawno celną charakterystykę Okińczyca dał senator Marek Pęk:
    „To rzekomy działacz polskiej mniejszości na Litwie. To zastanawiające, gdyż osoba ta nie reprezentuje żadnej polskiej organizacji na Litwie, a jedynie samego siebie. A poglądy przez niego wygłaszane nie są poglądami oficjalnych polskich organizacji. Co więcej Czesław Okińczyc, o czym szeroko donosiły media, wielokrotnie atakował polskich działaczy ze Związku Polaków na Litwie, samorządowców i polityków z polskiej mniejszości narodowej, których wybrali tamtejsi Polacy do obrony swoich praw. To samo czynią media grupy ZW, których jest właścicielem, a w których głos daje się antypolsko nastawionym litewskim politykom, komentatorom i politologom, którzy uderzają w jedność organizacyjną polskich stowarzyszeń na Wileńszczyźnie.”

  5. FrancisMorges :

    Okińczyc dostał wszelkie tytuły i odznaczenie od lietuvisów za to, aby siać ziarno niezgody wśród polskiej społeczności i rozbić polskie organizacje. Tytuły nadane przez Adamkusa są po linii masońsko-giedroyciowej. Okińczyc spłaca „dług wdzięczności” razem z opłacanymi pożytecznymi idiotami jak Radczenki, Pukszto i innymi.

  6. W_Litwin :

    Okinczyc jest związany z masonerią, która zwalcza kościół katolicki. A wiadomo, że Polacy na Litwie są mocni wiarą ojców. Jest to jeden z powodów, dla którego radio Okinczyca tak atakuje największe i cieszące się powszechnym uznaniem polskie organizacje oraz ich liderów. Dowodem na to jest zatrudnienie takich tłuków jak Radczenko oraz innych osób o antychrześcijańskich poglądach jak np. Mokrzecka uczestniczka czarnych marszy i organizatorka gejowskich parad. Dodatkowo niszczenie polskości jest celem wielu polityków litewskich, więc Okinczyc działa wspólnie z niektórymi środowiskami litewskimi i dlatego został hojnie przez nich obdarowany nie tylko pieniędzmi, ale i różnymi tytułami, aby go uwiarygodnić. Zresztą przykładów jest więcej. Widtmann kreująca się na Olejnik ma męża w ambasadzie. Lietuvisi wyczaili kto za kasę pójdzie i będzie krecią robotę robił. Przy tym wielokrotnie wypowiadali się źle o obecnym rządzie. Polacy z Wileńszczyzny już dawno uznali Okińczyca za obcego, za reprezentanta sił litewskich, a nie polskich. W dodatku ostatnio okazało się, że Okińczyc został wskazany jako agent KGB, dlatego teraz wiadomo dlaczego w jego mediach przewija się nieustannie „wpychanie” polskiej społeczności w „kremlowskie ramiona”, które to działanie jest żywo wyjęte z ust takich polakożerców i polonofobów jak Landsbergis i reszta nacjonalistycznych zbójów.

  7. arczi :

    Jeśli Okinczyc faktycznie był / jest agentem KGB / saugumy to zasilanie go wielkimi pieniędzmi z Polski jest niewyobrażalnym skandalem!!! W czym ma udział fundacja kierowana przez Falkowskiego, który wytoczył działania przeciw prawdziwej organizacji Polaków na Litwie.