W dniu 11 lipca obchodzony był, ustanowiony na mocy uchwały Sejmu z dnia 22 lipca 2016 roku, Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej. Zbiega się upamiętnieniem 77. rocznicy Krwawej Niedzieli na Wołyniu.

Z tej okazji Stowarzyszenie „Instytut Pamięci i Dziedzictwa Kresowego” z siedzibą w Lublinie wspólnie z Gminnym Ośrodkiem Kultury i Biblioteką Publiczną w Starym Dzikowie zorganizowały w niedzielę, 12 lipca, spotkanie, podczas którego prelekcję na temat „Wołyń’43: Walka o pamięć – walka Polskę” wygłosił prof. Adam Kulczycki ze Strasburga (Francja) – wiceprezes Stowarzyszenia „Instytut Pamięci i Dziedzictwa Kresowego” z siedzibą w Lublinie. Spotkanie poprzedziło otwarcie wystawy „Niedokończone Msze Wołyńskie”, przygotowanej przez „Civitas Christiana” Oddział w Lublinie. Spotkanie w Starym Dzikowie wpisało się w ogólnopolskie, społeczne obchody Krwawej Niedzieli na Wołyniu.

W dawnej cerkwi greckokatolickiej gości przywitał Leszek Król, dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Starym Dzikowie a słowo wstępne wygłosiła Lidia Waszczuk, dyrektor Biblioteki Publicznej w Starym Dzikowie.

Zobacz też: Projekt uchwały w sprawie skandalicznego stanowiska ukraińskiej ambasady dotyczącego rzezi wołyńskiej

Wołyń’43: walka o pamięć – walka o Polskę

– Podjęty przez mnie temat w dzisiejszej prelekcji „Wołyń’43: walka o pamięć – walka o Polskę. W 77-rocznicę banderowskiego ludobójstwa dokonanego przez OUN-
UPA na Polakach, na Wołyniu i w Galicji Wschodniej” obrazuje akcje nacjonalistów ukraińskich z OUN-UPA skierowane przeciwko ludności polskiej na Kresach Wschodnich. Były to mordy na wielką skalę, pożogi, rabunki i niszczenie mienia – mówił w swojej prelekcji prof. Adam Kulczycki. – Napady na ludność polską na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej ciągnęły się od 1942 do 1947 roku, a nasiliły się w lecie 1943 roku.

Wówczas to wymordowano ponad 100 tysięcy Polaków oraz kilka tysięcy Ukraińców. Akcja zainicjowana była przez działaczy OUN-B (banderowcy) i wykonywana przede wszystkim przez formacje UPA wspomagane przez chłopów. Najwięcej mordów, dokonanych w lecie 1943 roku, odbywało się w niedziele. Ukraińcy wykorzystywali fakt, że ludność polska gromadziła się podczas mszy w kościołach, więc często kościoły były otaczane, a wierni przed śmiercią częstokroć byli torturowani w okrutny sposób, na przykład przez przecinanie ludzi na pół piłą do drewna, wyłupywanie oczu, palenie żywcem.

11 lipca 1943 miał miejsce skoordynowany atak na dziesiątki polskich miejscowości, w całym zaś lipcu na co najmniej 530 polskich wsi i osad. Pod hasłem Śmierć Lachom zginęło wówczas kilkanaście tysięcy Polaków. Bardzo trudno dziś określić dokładnie liczbę pomordowanych Polaków. Jest to często wynikiem faktu, że niektóre miejscowości zostały zrównane z ziemią, a ich mieszkańcy wymordowani do ostatniego człowieka. Ostrożne szacunki poparte materiałem dowodowym, w postaci relacji tych, którzy przeżyli, pozwalają określić straty polskie na Wołyniu na ok. 60 tys. pomordowanych.

Zobacz też: Wicepremier Sasin: w Chełmie powstanie Instytut Prawdy i Pojednania im. L. Kaczyńskiego oraz Muzeum Ofiar Wołynia

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jak zaznaczył prelegent, w 1944 bandy UPA przeniosły ciężar swych działań na Ziemię Lwowską i Podole, liczniej niż Wołyń zamieszkałe przez Polaków. Straty w Małopolsce Wschodniej (województwa: lwowskie, tarnopolskie i stanisławowskie) są trudne do oszacowania ze względu na brak (wówczas i obecnie) możliwości zinwentaryzowania tych zbrodni. Są to liczby wielokrotnie wyższe, co pozwala określić ogólną liczbę polskich ofiar nacjonalistów ukraińskich na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej na ok. 200 tys. osób. Polacy bronili się, ale, będąc mniejszością (zwłaszcza na Wołyniu), nie mieli większych szans. Do obrony stanęły oddziały Armii Krajowej oraz innych organizacji podziemnych, ale największą rolę odegrały polskie oddziały samoobrony. Do historii przeszła samoobrona w Przebrażu, w którym schroniło się ok. 20 tysięcy Polaków.

– W 1944 roku walki z nacjonalistami ukraińskimi prowadziła także 27. Wołyńska Dywizja Armii Krajowej. Po zajęciu tych terenów przez zwycięskie wojska sowieckie Polacy zaczęli wstępować, za zgodą miejscowych komend AK, do tworzonych przez władze sowieckie Istriebitielnych Batalionów, które przyczyniły się do uratowania życia i mienia tysięcy ocalałych z pogromu Polaków – mówił prof. Adam Kulczycki. – Nacjonaliści ukraińscy mordowali także Ukraińców i Czechów nieprzychylnych UPA, pomagających Polakom bądź współpracujących z ZSRR w roku 1941. Są oni obecnie często traktowani przez propagandę jako ofiary polskiej akcji odwetowej. Dużo ofiar było też wśród osób z małżeństw mieszanych. Mordowano przede wszystkim dzieci i jednego z małżonków. Często zmuszano na przykład męża Ukraińca do zabicia członków rodziny, odmowa karana była śmiercią. Polacy przeprowadzali akcje odwetowe, lecz ich zasięg i skala były nieporównywalne. Większość Polaków z Wołynia walczyła bowiem na różnych frontach i na miejscu pozostali głównie starcy, kobiety i dzieci.

Zobacz też: Dr Popek o rzezi wołyńskiej: zamordowano ok. 130 tys. Polaków. Zaledwie kilka procent z nich ma swój grób

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Nie można jednak porównywać skali ofiar, nie można także stawiać znaku równości między działalnością UPA i AK. Nie była to wojna polsko-ukraińska, jak chcą niektórzy dzisiejsi Ukraińcy, historycy ukraińscy, lecz kontrakcja polskiego podziemia, rozpoczęta w obronie przed czystkami. Przedstawiane w pamiętnikach i wspomnieniach postawy duchowieństwa ukraińskiego wobec Polaków zamieszkujących Wołyń i Małopolskę Wschodnią w czasie II Rzeczpospolitej Polskiej
pokazują, że narzucony społeczeństwu nacjonalizm spotkał się z poparciem wielu duchownych Cerkwi greckokatolickiej. Zachowanie księży greckokatolickich miało wpływ na postępowanie banderowców, którzy likwidowali kapłanów sprzeciwiających się eksterminacji polskiego narodu. Banderowcy bowiem nie liczyli się z nikim i niczym, gdy tylko uznali, że istnieje zagrożenie dla ich sprawy.

Celem dzisiejszego spotkania z Państwem jest ukazanie postaw kleru greckokatolickiego wobec masowego ludobójstwa Polaków dokonanego przez OUN-UPA na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, ze szczególnym uwzględnieniem terenów województwa lwowskiego.

Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów a hierarchia greckokatolicka

Zdaniem prof. Adama Kulczyckiego, zasady ideologii ukraińskiego nacjonalizmu, przedstawione przez Doncowa w jego głównym dziele, wprowadzała w życie założona w 1929 r. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, a potem jej bojówki – UPA. Zasady te były bliskie nazizmowi i miały charakter faszystowski.
– Jak słusznie zauważa Bogumił Grott, „w tym miejscu należy postawić pytanie o relacje zachodzące między ideologią OUN a religią chrześcijańską i Cerkwią unicką”[1].

Według badacza nacjonalizmy można klasyfikować na różne sposoby. Jednak z punktu widzenia ich oddziaływania, a więc i zagrożeń, istotę charakteru tych organizacji najlepiej oddaje stosunek do wartości religijnych. Nacjonalizm ukraiński spod znaku OUN był i jest nadal nacjonalizmem pogańskim w przeciwieństwie do współczesnego mu nacjonalizmu endeckiego, którego hasłem przewodnim w latach trzydziestych XX w. stała się budowa Katolickiego Państwa Narodu Polskiego[2] – zauważa wiceprezes Stowarzyszenia „Instytut Pamięci i Dziedzictwa Kresowego” z siedzibą w Lublinie.

– Ukraiński greckokatolicki biskup Stanisławowa Grzegorz Chomyszyn ówczesny nacjonalizm swoich ziomków nazywał pogańskim[3]. Nacjonalizm ukraiński, skodyfikowany pod względem teoretycznym przez Doncowa, nie występował w sposób otwarty przeciw religii chrześcijańskiej, ale jego zasady pozostawały z nią w wyraźnej sprzeczności. Nie przeszkadzało to duchowieństwu greckokatolickiemu udzielać mu dużego poparcia. Trzeba zaznaczyć, że wspomniany bp Chomyszyn bardzo krytykował religijność tego duchowieństwa, oceniając ją jako mijającą się z prawdziwym duchem katolicyzmu, jako grupę zainteresowaną dobrami materialnymi politycznie uzależnioną od sił nacjonalistycznych. Ponadto należy przypomnieć, że hierarchowie Cerkwi greckokatolickiej w Galicji liczyli, że rozprzestrzenienie się nacjonalizmu ukraińskiego na resztę Ukrainy i jego zwycięstwo polityczne pozwoliłoby przywrócić unię na terenach siłą
„sprawosławionych” przez carat po rozbiorach Polski.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Tak więc mimo różnic o charakterze aksjologicznym między nacjonalizmem ukraińskim a Cerkwią greckokatolicką istniała zbieżność interesów, która praktycznie niwelowała konflikt, a biskup Chomyszyn był raczej odosobniony w swoich poglądach, reprezentował tylko mało istotną mniejszość wśród galicyjskich Ukraińców[4]. Jak podkreślił prof. Adam Kulczycki, wybuch II wojny światowej zapoczątkował nowy okres współpracy i relacji między hierarchią greckokatolicką a OUN.

– Najważniejszą sprawą dla metropolity Szeptyckiego było pogodzenie się dwóch frakcji w OUN, po rozłamie w organizacji w roku 1940 – zauważa prof. Adam Kulczycki. – Podjął on zatem próbę pogodzenia OUN Stepana Bandery z OUN Andrija Melnyka. W sierpniu 1941 r. w siedzibie metropolity po raz pierwszy zostało zorganizowane zebranie przedstawicieli obu frakcji, z udziałem Szeptyckiego i Josyfa Slipego. Byli na nim obecni ze strony OUN-B Mychajło Stepaniak i Lew Rebet, a ze strony OUN-M Osyp Bojdunyk i Atanas Milanycz[5]. W liście z 7 lipca 1941 r. do Melnyka zwierzchnik Kościoła greckokatolickiego podkreślał: „Cała ukraińska społeczność żąda porozumienia z Banderą i zaprzestania tego sporu, takiego strasznego i szkodliwego dla sprawy ukraińskiej…”[6].

Jak zauważa wiceprezes Stowarzyszenia „Instytut Pamięci i Dziedzictwa Kresowego” z siedzibą w Lublinie, metropolita Josyf Slipyj przesłuchiwany przez KGB z dużą szczerością powiedział: „Z dwojga złego dla interesów Kościoła ukraińscy nacjonaliści burżuazyjni są złem mniejszym niż komuniści, choć i jednych, i drugich z ich
ideologią należy uznać za bezbożników. Pomyłką ukraińskich nacjonalistów okazał się fakt, że niewiele liczyli się oni z Kościołem greckokatolickim”[7]. Po referacie prof. Adama Kulczyckiego wywiązała się bardzo ciekawa dyskusja. Ze strony publiczności padły bardzo interesujące pytania o północny Wołyń. Poruszono kwestie grobu ofiar UPA w pobliskim Cewkowie. Niezobowiązujące rozmowy trwały długo po spotkaniu.

– Spotkanie było potrzebne i udane – podsumowała kierownik Biblioteki Publicznej w Starym Dzikowie. Zainteresowanych tematyką ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Polakach, na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej odsyłam do publikacji „Nie zabijaj. Nacjonalizm i ludobójstwo na Kresach wobec Kościoła, etyki chrześcijańskiej i zasad humanizmu” (red. Włodzimierz Osadczy, Adam Kulczycki, Warszawa – Lublin 2018, 396 s. + 20 s. wkł. zdj., ISBN: 978-83-8098-693-0).

Publikacja omawia zagadnienie ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej w trzech ujęciach: teoretyczno – filozoficznym, opisu faktów historycznych oraz odniesienia do współczesności. Autorami poszczególnych artykułów są cenieni specjaliści badający to zagadnienie. Osoby i instytucje zainteresowane zorganizowaniem podobnego spotkania proszone są o kontakt e-mailowy z prof. Adamem Kulczyckim: [email protected]

Rafał Gelmuda

 

[1] B. Grott, Ukraiński nacjonalizm a Polska polityka wobec Ukrainy i Ukraińców, „Biuletyn Informacyjny IPN” 2010, nr 7-8, s. 36.
[2] Por. M. Poradowski, Katolickie Państwo Narodu Polskiego, Wrocław 1997.
[3] Zob. G. Chomyszyn, Problem ukraiński, Warszawa 1933.
[4] B. Grott, op. cit., s. 37.
[5] Archiwum USBU u Lwiwskij obłasti, Kryminalni sprawy, P-32693, Slipyj Josyf Iwanowycz, k. 346. Podaję za I. Pojizdnyk, Ukraiński Kościół Greckokatolicki wobec konfliktu polsko-ukraińskiego w latach 1939–1946, „Pamięć i Sprawiedliwość” 2007, nr 1, s. 147.
[6] CDIAL – Centralnyj Derżawnyj Istorycznyj Archiw Ukrajiny u Lwowi (Centralne Państwowe Archiwum Historyczne Ukrainy we Lwowie), zesp. 358, inw. 1, vol. 11, arkusz 2, List Metropolity Andryja Szeptyckiego do pułkownika Andryja Melnyka z 7 lipca 1941; zob. także W. Kosyk, Ukrajina w Druhij switowij wijni u dokumentach, t. 2, Kyjiw 1998, s. 384.
[7] Cytuję za G. Motyka, Postawy wobec konfliktu polsko-ukraińskiego w latach 1939-1953 w zależności od przynależności etnicznej, państwowej i religijnej [w:] Tygiel narodów, pod red. K. Jasiewicza, Warszawa – Londyn 2002, s. 403.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz