Ukraińscy bojownicy nagrywali na telefony komórkowe gwałty na nieletnich.

Jak poinformowała deputowana Rady Najwyższej Ukrainy Tatiana Czornowoł, w telefonach dowódców batalionu ochotniczego „Tornado” (walczącego po stronie kijowskiego rządu przeciw prorosyjskim rebeliantom na wschodzie Ukrainy) odkryto nagrania gwałtów na nieletnich.



„Przy zatrzymaniu, dowódcom Tornada zarekwirowano telefony komórkowe. Zapisane na nich wideoklipy szokują– powiedziała Czornowoł w wywiadzie dla lokalnego kanału. Wywiad ten natychmiast wykorzystała rosyjska stacja telewizyjna Russia Today.

„Były tam nawet maleńkie dzieci. Podejrzewam, że ich matki zostały do tego zmuszone pod groźbą ich zabicia”– stwierdziła deputowana, swego czasu aktywna w wydarzeniach na Majdanie.

„Na nagraniach utrwalono nawet gwałty na nieletnich dziewczynkach”– poinformowała Czornowoł.

W stosunku do ośmiu członków „Tornada”, zatrzymanych w czerwcu, prowadzone jest aktualnie śledztwo. Są oni oskarżeni o porwania i stosowanie tortur wobec mieszkańców obwodu ługańskiego. Jak wynika z dotychczas zebranych w śledztwie materiałów, członkowie tej formacji urządzili sobie prawdziwą komnatę tortur na parterze jednej z lokalnych szkół w Donbasie.

Przeczytaj także: NATO, czyli jak prowokować Rosję, nie broniąc Polski

Przeczytaj także: ISIS marzy o zatknięciu swojej flagi w Rzymie

Przeczytaj także: Jak Putin odpowie na groźby ISIS?

Oddział ultranacjonalistów został powołany w październiku 2014 roku z inicjatywy MSW Ukrainy. „Tornado” było związane z rozwiązanym batalionem „Szachtiorsk” – oskarżanym o dokonywanie o regularnych grabieży.

Kijów odrzuca oskarżenia o zamach na szefa ŁRL

Ukraińskie władze zaprzeczają wszelkim oskarżeniom o ich udział w zamachu na lidera ŁRL Igora Płotnickiego.

„Strona ukraińska nie brała udziału w tym zamachu, ponieważ jest on pozbawiony wszelkiej logiki i nie rozwiązuje problemu”– oświadczył mediom sekretarz prasowy Ołeksand Motuzjanik. W Kijowie panuje przekonanie, że zamach jest wynikiem walki o wpływy wewnątrz samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej.

„Metody walki o władze między tymi grupami nigdy się nie zmieniają”– komentuje Kijów.

Płotnicki został operowany po tym, jak odłamki zraniły go w wątrobę i śledzionę. Poza tym lider ŁRL ma oparzenia różnego stopnia ciężkości, ale lekarze zapewniają, że jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. W wyniku wybuchu na drodze, którą poruszał się „prezydent”, ranni zostali także jego dwaj towarzysze. W przekonaniu władz ŁNR, ładunek podłożyła ukraińska grupa zwiadowczo-dywersyjna.

Przedstawiciel ŁNR na negocjacjach pokojowych Aleksandr Dejnego zapewnił, że „żadna prowokacja nie wpłynie na proces miński”.

„Nie należy poddawać się wrogim prowokacjom. Będziemy wypełniać porozumienie mińskie i nie wznowimy działań bojowych”– stweirdził Dejnego.

Prewodniczący parlamentu Donieckiej Republiki Ludowej Denis Puszilin uprzedził, że zamach jest preludium do ofensywy ukraińskich wojsk.

„Ostatnie działania Ukrainy świadczą o nadciągającej wojnie. Ukraińska armia mocno się przygotowuje. Słowem, Kijów stawia na siłowe rozwiązanie konfliktu. Jesteśmy u progu działań bojowych na dużą skalę”– stwierdził.

Jego zdaniem, likwidacja Płotnickiego miała w zamierzeniu Kijowa „obezwładnić kierownictwo i wywołać panikę” w Ługańsku.

Na wschodzie Ukrainy, gdzie po podpisaniu porozumień mińskich teoretycznie obowiązuje zawieszenie broni, w ostatnich tygodniach można zaobserwować eskalację napięcia z powodu coraz liczniejszych starć zbrojnych, w wyniku których giną tak rebelianci, jak i ukraińscy żołnierze. Negocjacje znalazły się w martwym punkcie, m. in. z powodu braku porozumienia co do przeprowadzenia wyborów na kontrolowanym przez rebeliantów terytorium. Kijów żąda gwarancji bezpieczeństwa i obecności obserwatorów międzynarodowych. Poza tym Ukraina domaga się oddania jej kontroli nad granicą przebiegającą między zbuntowanymi republikami a Rosją. Rosja natomiast domaga się, aby to najpierw Kijów zgodził się na umowę, nadająca obwodom donieckiemu i ługańskiemu specjalny status.

źródło: „El Confidencial” (Hiszpania). Tłum. Kinga Pienińska / KRESY.PL

Przeczytaj także: USA-Rosja: Realna groźba wojny

Przeczytaj także: Gruzja – wysepka stabilności między Rosją a Turcją

Przeczytaj także: Wojna religijna ISIS

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz