Czy fotografie odkryją prawdę? Śledczy użyją nowej metody, by potwierdzić tożsamość ukraińskiego zbrodniarza

Polscy śledczy zastosują nową metodę, która może potwierdzić tożsamość oficera Waffen-SS Michaela Karkocia, który ma być odpowiedzialny za zamordowanie co najmniej kilkudziesięciu Polaków podczas II WŚ. Dzięki wspólnym działaniom Kresów.pl oraz brytyjskiego badacza Holokaustu dr Stephena Ankiera, Polska ma szansę oddać sprawiedliwość ofiarom ukraińskiego zbrodniarza.

Kresy.pl nawiązały kontakt i współpracę z brytyjskim badaczem Holokaustu, emerytowanym farmakologiem dr Stephanem Ankierem. To on namierzył Karkocia i nagłośnił jego sprawę w mediach. Dzięki wspólnie zebranym materiałom przekazanym IPN i zastosowaniu przez śledczych na tej podstawie nowej metody identyfikacji w oparciu o analizę fotografii, stoją oni przed szansą postawienia kropki nad i w kwestii identyfikacji domniemanego ukraińskiego zbrodniarza, który od kilkudziesięciu lat spokojnie żyje w USA. Czy uda się postawić go w stan oskarżenia i złożyć wniosek o jego ekstradycję?



The article is also available in English. Click to read.

Zbrodniarz

Ankier wpadł na trop Mychajły Karkocia i zidentyfikował go badając sprawę 14 Dywizji Waffen-SS Galizien. Ponad 8 tys. członków tej kolaboracyjnej ukraińskiej formacji po zakończeniu II wojny światowej przybyło do Wielkiej Brytanii z obozu jenieckiego we włoskim Rimini. Wśród nich byli członkowie Ukraińskiego Legionu Samoobrony (ULS), którego Karkoć był w współzałożycielem i w którym dowodził 2. kompanią.

ULS był formacją kolaborancką, złożoną z ukraińskich ochotników. Powstał w 1943 roku, oficjalnie jako 31. Schutzmannschafts-Bataillon der SD. Jego pierwszym dowódcą był Petro Diaczenko. Karkoć był w szeregach formacji od samego początku, posługując się pseudonimem Wolf/Wołk. Cała jednostka, bardzo dobrze wyposażona przez Niemców, początkowo działała na Wołyniu. Walczyła tam z komunistyczną partyzantką oraz Armią Krajową, jednocześnie pacyfikując polskie wsie.

Latem 1944 r. ULS działał na Lubelszczyźnie – to tam doszło do zbrodni, o które Karkoć jest oskarżany przez IPN. Po tym, jak w wyniku starcia z polskimi partyzantami we wsi Chłaniów zginął niemiecki dowódca Legionu, SS-Hauptsturmführer Siegfried Assmuss, ówczesny ukraiński dowódca oddziału, płk. Wołodymyr Herasymenko wydał rozkaz spacyfikowania wsi. Zginęło 44 mieszkańców Chłaniowa oraz sąsiedniego Władysławina, w tym dzieci. Zbrodni dokonała 2. Kompania ULS, dowodzona przez Karkocia. Według IPN, zasób dowodów obciążających go jest zupełnie wystarczający.

We wrześniu 1944 r. kompania Karkocia wraz z resztą ULS brała udział w walkach na Czerniakowie i okrutnej pacyfikacji tej dzielnicy podczas Powstania Warszawskiego. Później walczyła z oddziałami AK w Puszczy Kampinoskiej. Następnie Legion walczył w południowej Polsce, a także w Słowenii, gdzie ścierał się z komunistyczną partyzantką. Na początku 1945 roku oddział został wcielony do dywizji Waffen-SS Galizien. Karkoć, w stopniu podporucznika, ostatni żołd odebrał w Krakowie, w styczniu tego roku.

Mychajło i Michael

Po wojnie Karkoć wraz z innymi byłymi żołnierzami ULS znalazł się w alianckiej niewoli, w niemieckim Neu Ulm. Postanowił opuścić Europę i wyjechać do USA. Zabiegał o wizę, ale wiedział, że Amerykanie nie pozwalają na wjazd żołnierzom jednostek SS. Dlatego okłamał Amerykanów twierdząc, że przez całą wojnę nie służył w wojsku. Ostatecznie udało mu się otrzymać wizę i w 1949 r. wyjechał do USA. Zamieszkał w ukraińskiej dzielnicy Minneapolis, gdzie pracował jako stolarz. Kilka lat później został obywatelem USA. Działał m.in. w organizacji Amerykanów ukraińskiego pochodzenia.

PRZECZYTAJ: Polscy śledczy pracują nad potwierdzeniem tożsamości ukraińskiego zbrodniarza

Zasadniczym kłopotem dla polskich śledczych jest kwestia identyfikacji. Według dokumentów IPN, ślad Mychajły Karkocia urywa się w styczniu 1945 roku w Krakowie. Dopiero 4 lata później w dokumentach amerykańskich pojawia się Michael Karkoc. Polscy śledczy, na podstawie dostępnych materiałów dowodowych zdecydowali się na specjalistyczne analizy próbek pisma.

Pod koniec 2015 roku Główna Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN zwróciła się do amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości z wnioskiem o zabezpieczenie i przekazanie Polsce materiału porównawczego, umożliwiającego identyfikację Mychajły Karkocia. Amerykanie przysłali je kilka miesięcy temu. Były to dokumenty urzędowe dotyczące Michaela Karkocia. Eksperci z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego stwierdzili jednak, że jest on niewystarczający. Problemem jest to, że materiał dowodowy jest pisany cyrylicą, materiał porównawczy, z resztą zaś bardzo nieliczny – alfabetem łacińskim.

Z tego względu polscy biegli zwrócili się o przekazanie oryginałów dokumentów z USA. Okazało się to niemożliwe. Udało się uzyskać jedynie kopie cyfrowe. Eksperci uznali, że to za mało, by wydać zdecydowaną opinię. IPN podkreśla, że aby złożyć do USA wniosek o ekstradycję, musi istnieć całkowita pewność, że Michael Karkoć z Minneapolis to Mychajło Karkoć, oficer Waffen-SS.

PRZECZYTAJ: Polska zażąda ekstradycji ukraińskiego zbrodniarza – dowódcy jednostki SS pacyfikującej Powstanie Warszawskie

Zdjęcia odkryją prawdę?

Istnieje jednak inna metoda, zasugerowana przez dr Ankiera, która może pomóc w identyfikacji Karkocia – analiza fotografii. Wcześniej nie była ona brana przez śledczych pod uwagę, jednak dzięki działaniom podjętym przez redaktora Kresów.pl Marka Trojana oraz dr Ankiera, udało się doprowadzić do włączenia tej metody do postępowania. Ogólnie mówiąc, analiza ma polegać na porównaniu przez ekspertów zdjęć „Mychajły” z okresu wojny ze zdjęciami „Michaela” z okresu powojennego. Kluczowe jest zdjęcie Mychajło Karkocia z wniosku o nadanie niemieckiego obywatelstwa z lutego 1940 roku. Ponadto, powszechnie dostępne są inne zdjęcia Michaela Karkocia, głównie z lat 80. i 90 XX wieku.

Ta metoda, czyli antroposkopijna analiza fotograficzna, zostanie zastosowana przez biegłych z Laboratorium Kryminalistycznego KWP w Lublinie. Jak poinformowała nas lubelska Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni, powołani biegli wypowiedzą się, czy progresja wiekowa umożliwia identyfikację osoby.

Nieoficjalnie, eksperci którzy podjęli się tego zadania uważają, że pewne stwierdzenie identyfikacji osoby ze zdjęć, które dzieli ponad 40 lat różnicy, będzie bardzo trudne. Jest jednak pewien istotny szczegół. Według naszych informacji, najprawdopodobniej będzie możliwe powiązanie zdjęcia z 1940 r. z fotografią Karkocia i jego brata. Data wykonania fotografii nie jest znana. Istotne jest jednak co innego: zostało ono opublikowane na łamach lokalnej gazety Star Tribune– jako pochodzące z archiwum rodzinnego Michaela Karkocia. A według opisu jego syna, Andrija, to fotografia jego ojca. Koło się zamyka.

Dr Ankier, zestawiając dostępne zdjęcia Karkocia zwrócił także uwagę na pewne elementy fizjonomii, które mogą być pomocne przy powiązaniu zdjęć osoby z 1940 roku z tymi z lat dużo późniejszych. Chodzi o przebarwienia na skórze twarzy. Zdaniem brytyjskiego badacza są one charakterystyczne i widoczne praktycznie na wszystkich fotografiach.

Wspomnienia, medycyna i sądy

W 1995 r. „Wołk” wydał wspomnienia, w których przyznał się po raz pierwszy, że był żołnierzem SS. Nie wspomniał jednak o masakrach, jakich dokonała jego jednostka – mimo, że przyznaje, że w tym czasie był w tej jednostce. Przyznał też, że był członkiem OUN, należąc do frakcji melnykowców.

W 2012 roku dr Ankier dotarł do tych wspomnień i zdołał ustalić adres, pod którym w Minneapolis mieszkał Karkoć. Nawiązał współpracę z dziennikarzami agencji Associated Press. Dzięki temu, latem 2013 roku ukazał się artykuł na temat Ukraińca, napisany przez dziennikarzy tej agencji. Dochodzenie w jego sprawie wszczęło niemieckie biuro ścigania zbrodni nazistowskich i polski IPN.

Jeszcze pod koniec 2013 roku informowano, że amerykańska prokuratura, tak jak w innych podobnych przypadkach, niemal na pewno zainicjuje procedurę odebrania Karkociowi obywatelstwa USA. Tak się jednak nie stało. Ponadto, zarówno polskie jak i niemieckie dochodzenie stanęło w miejscu. Ostatecznie latem ubiegłego roku Niemcy zawiesili dochodzenie. Dlaczego?

Oficjalnie, zasadniczym powodem są kwestie medyczne. Według informacji, do których udało nam się dotrzeć, Michael Karkoć posiada cały zestaw dokumentów medycznych, które mają wykluczać go z udziału w jakimkolwiek procesie – tym bardziej za granicą. Dla sądów w USA bardzo istotna jest opinia lekarska. Jeśli lekarz stwierdzi, że Karkoć nie może nigdzie jechać, to sąd niemal na pewno się do tego dostosuje. To z tego powodu jego sprawę odpuścili sobie Niemcy – w końcu lipca ub. roku postępowanie w jego sprawie została umorzone.

Dr Ankier rozumie jednak, że Karkoć nie został nigdy przebadany przez niezależnych ekspertów, stąd określenie jego niezdolności do stanięcia przed sądem pozostaje niepotwierdzone. Co więcej, zaznacza, że prawnik Karkocia odmówił poddania go badaniom przez niemieckich ekspertów medycznych w czasie, gdy Niemcy badali jego sprawę.

Jak mówi Kresom.pl dr Ankier, pozostaje on zdumiony tym, że Departament Sprawiedliwości USA nie zgłosił żadnego zamiaru ścigania Karkocia za domniemane nieprawidłowości w jego dokumentach imigracyjnych i naturalizacyjnych. Z informacji odstępnych od ponad trzech lat wydaje się całkiem jasne, że w 1949 roku Karkoć okłamał amerykańskie władze co do swoich działań w okresie wojny.

Rzeczywiście, Amerykanie nie wszczęli żadnego postępowania ws. zatajenia przez Karkocia faktu, że nie tylko służył on w nazistowskim wojsku, ale do tego był oficerem Waffen-SS. Teoretycznie, powinno to skutkować unieważnieniem jego procedury imigracyjnej. Amerykańskie urzędy (czy służby) najwyraźniej przez wszystkie lata nie interesowały się przeszłością ukraińskiego stolarza z Minneapolis. Nawet gdy w opublikowanych wspomnieniach przyznał, że był żołnierzem ULS.

W kwietniu 2015 roku zajmujące się m.in. poszukiwaniem nazistowskich zbrodniarzy Centrum im. Szymona Wiesenthala obniżyło Stanom Zjednoczonym ocenęz poziomu A do poziomu B za brak działań zmierzających do osądzenia Mychajło Karkocia.

Według prok. Dariusza Antoniaka z Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie, nadzorującego sprawę, powody mogą być dwa. Po pierwsze, w amerykańskim prawodawstwie nie funkcjonuje termin zbrodni przeciwko ludzkości, co w zasadzie uniemożliwia Amerykanom postawienie Karkociowi zarzutów dot. zbrodni w Chłaniowie i Władysławinie. Po drugie, podanie nieprawdy formularzu wizowym wiąże się co najwyżej z wszczęciem postępowania administracyjnego – o karnym nie ma tu mowy. A do tego nikt się w Stanach Zjednoczonych nie kwapi. Śledczy muszą brać pod uwagę, że choć w zasadzie Michael Karkoć w swojej książce przyznał się do służby w ULS, to postawiony przed sądem może temu zaprzeczyć. A nawet stwierdzić, że naprawdę nie nazywa się Karkoć, ale ukradł jego tożsamość.

Michael Karkoć nigdy nie zaprzeczył, że był współzałożycielem ULS, a nawet opublikował we wspomnieniach swoją fotografię, na której wygląda bardzo podobnie do Karkocia na zdjęciu zrobionym w Europie podczas wojny. Wskazał również, że był ze swoim oddziałem latem 1944 roku, gdy zginął niemiecki dowódca Legionu. – Jeśli mężczyzna ze Stanów jest oszustem, a Bóg jeden wie dlaczego ktokolwiek mógłby tak postąpić w takich okolicznościach, to biorąc pod uwagę te wspomnienia, Michael Karkoć z pewnością wydaje się wiedzieć okropnie dużo o tym, co prawdziwy Mychajło Karkoć robił podczas wojny! Być może uważa, że jest bohaterem?– mówi dr Ankier.

Sprawiedliwość dla ofiar

Brytyjczyk wyjaśnił, że relacje ludzi z oddziału Karkocia, takich jak Ołeksandr Pisockij, Wasyl Małażeński czy Iwan Szarko oraz inne dokumenty potwierdzają, że dowodzona przez niego kompania mordowała cywilów, w tym ze wsi Korczunok oraz Chłaniów. Tym samym, Karkoć jest faktycznie odpowiedzialny za jakiekolwiek rozkazy, które miał wydać, a także za działania swoich ludzi – zgodnie z prawną regułą „odpowiedzialności dowódczej”.

Dr Ankier przypomniał również, że w 1972 roku jeden z bezpośrednich podwładnych Karkocia, Teodor Dak, został skazany za zbrodnie wojenne na 25 lat więzienia. To ważne, gdyż jego podwładnym był również Mychajło Ostapenko. Brytyjski badacz ustalił, że mieszka on w Wielkiej Brytanii i w 2014 roku skonfrontował się z nim. Bez bezpośredniego dowodu, który by go obciążał, Ostapenko mógłby być potencjalnym świadkiem, który byłby w stanie, a może nawet chętny, by pomóc w zidentyfikowaniu Karkocia na podstawie dostępnych fotografii. W tym celu dr Ankier zasugerował, że brytyjska policja niemal na pewno pomogłaby polskim władzom, gdyby zwróciły się one z prośbą o pomoc. Ankier odszukał i spotkał się również z innym podwładnym Karkocia z ULS, Dmytro Wiązewyczem (znanym również jako „Andrej”), który nierozpoznany przez lata spokojnie żył w Wielkiej Brytanii. Brytyjski badacz podkreśla, że dostarczył władzom dokładne dane dotyczące przeszłości Ostapenki i Wiązewycza, jednak ten drugi, który przyznał się do bycia członkiem Legionu, zmarł w ubiegłym roku.

W rozmowie z Kresami.pl dr Ankier zasugerował, że gdyby dopełnione zostały wszelkie procedury prawne, a dowody okazałyby się wystarczające, to wówczas Polska mogłaby wnioskować o ekstradycję Karkocia. Byłby to ważny sygnał dla świata, że nawet po 70 latach od zbrodni, domniemany zbrodniarz wojenny wciąż będzie ścigany przez władze. Zaznacza jednak, że czas biegnie nieubłaganie. – Im dłużej wszystko się ciągnie, tym on będzie starszy. I będzie coraz mniej prawdopodobne, że będzie w stanie stanąć w obliczu oskarżycieli. Ten powolny proces sam w sobie jest niesprawiedliwością. W końcu, cała sprawa się rozwiąże, bo Karkoć umrze – oficjalnie jako niewinny, gdyż nigdy nie został uznany za winnego!– mówi Ankier.

– Patrząc realistycznie, jest mało prawdopodobne, aby sądzić, że Karkoc kiedykolwiek opuścić Stany Zjednoczone, nawet w przypadku polskiego wniosku o ekstradycję, ponieważ jego sprawa najpewniej utknie w sądach amerykańskich tak długo, jak to konieczne – do czasu, gdy Karkoć umrze– uważa dr Ankier. Podkreśla, że bez procesu sądowego, nie sposób uznać go prawnie za winnego. – Niemniej jednak, jeśli polskie władze oficjalnie oświadczą, że nadal trwa postępowanie prawne przeciwko Karociowi, to być może wówczas ludzie będą mieli poczucie, dochodzenie sprawiedliwości nie ustało– mówi dr Ankier.

KRESY.PL / Marek Trojan

Click the link to read in English.

Mychajło Karkoć w 1940 roku. Zdjęcie z wniosku o nadanie obywatelstwa III Rzeszy. Fot. AP / niemieckie archiwum

Mychajło / Michael Karkoć (z prawej) z bratem. Data nieznana. Fot. Star Tribune / archiwum rodziny Michaela Karkocia.

Michael Karkoć w 1990 roku i Mychajło Karkoć w 1940 r. Fot. AP / The Guardian / archiwum

Dr Stephen Ankier zwraca uwagę na istotne dowody fotograficzne dot. Karkocia, w tym zdjęcia z okresu wojny i późniejsze. Po prawej stronie monitora fotografia Mychajło Ostapenki. Fot. S. Ankier, za zgodą autora.

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.

a

11 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. pro_patria :

    Spójrzmy na tą kwestię realnie: prawnicy mordercy i rząd usa będą sprawę przedłużać aż do chwili, kiedy to zbrodnicze, upaińskie padło zdechnie.. Ponadto, wielu zbrodniarzy upowskich butnie, bezkarnie spaceruje w glorii i chwale, poobwieszanych medalami, na terenach II RP (niestety okupowanych przez banderowców) i obecnej Polski. Dlaczego nie są ścigani przez władze RP za bestialskie wymordowanie tysięcy Polaków ??? Psim obowiązkiem państwa jest dbanie o interesy i dobro Obywateli, tymczasem żadna z instytucji nie kwapi się do ścigania oprawców Rodaków. Rozumiem, za PRL nie było możliwości, lecz braku jakichkolwiek działań po 1989 r. nikt nie wytłumaczy..

  2. gregoson :

    Piep..one kruczki prawne. Gdyby Rosjanie tak się pieścili z bandytami to Bandera dożył by spokojnej starości.
    W IV Rzeszy, Kanadzie, USA i Argentynie znalazło schronienie wielu zwyrodnialców, którzy spokojnie zdechli ze starości i nigdy nie odpowiedzieli za swoje zbrodnie.
    A jak już jakiegoś dziadygę zwyrodnialca postawią przed sądem to mu dadzą trzy lata w sanatorium.

  3. sylwia :

    Takich zbrodniarzy na Ukrainie jest tysiące. Rząd ukraiński nie tylko ich nie ściga i karze lecz czyni z nich bohaterów, daje im odznaczenia, mundury i pensje. Żaden naród nie prześcignął Ukraińców w zadawaniu straszliwych męczarni ofiarom. Na przykład Rosjanie nie przybijali polskich dzieci bagnetami do stołu, nie wypruwali jelit Polakom by je przybić do ściany pod napisem ‚Польща від моря до моря’ (Polska od morza do morza’) i nie przerzynali żywych, wyjacych z bólu kobiet piłami. Natomiast robili to Ukraińcy. Jeden z tych krwawych ukraińskich zbirów, którzy to własnoręcznie robili, żyje sobie spokojnie na emeryturze w Gruszówce na Ukrainie, na Wołyniu: ‚…Mamusia nie mogła uciekać. Postanowiłem z nią zostać. Jeden z Ukraińców trzymał mnie za rękę, a trzech położyło matkę na ziemi i zaczęło ją przerzynać! Jak bluznęła krew, mama krzyknęła – Wacek uciekaj! – Wyrwałem się tym bandziorom i zacząłem uciekać. Strzelali za mną, ale nie trafili. Twarze ukraińskich morderców , którzy przerzynali mamę piłą, zapamiętałem na całe życie! Wciąż w moich uszach rozbrzmiewa krzyk mordowanej matki. Niektórych ze zbirów zadających jej śmierć w męczarniach rozpoznałem. Jeden z nich Iwan Rybczuk żyje jeszcze i mieszka w Gruszówce. To on przerzynał matkę piłą…’ ( http://www.kresy.pl/kresopedia,historia,ii-wojna-swiatowa?zobacz%2Fwaclaw-gasiorowski ]. Można go odwiedzić lub napisać do niego tak: Кривавий вбивцo – твоє жертви чекають тебе. Oto on: Іван Pибчук , 45065 Грушівка, Prównywanie zbrodni niemieckich, sowieckich i ukraińskich na Polakach wychodzi bardzo niekorzystnie dla Ukraińców. Zbrodnie ukraińskie ‚… [p]rzewyższyły zbrodnie sowieckie i niemieckie na Polakach, na porównywalnym obszarze, nie tylko pod względem okrucieństwa i stosowania barbarzyńskich metod zabijania, ale także w liczbach bezwzględnych… w sytuacji, gdy OUN-UPA dysponowały dużo mniejszym od Niemców i Sowietów aparatem zbrodni. Gdyby ukraińskim nacjonalistom udało się zbudować wymarzoną „samostijną Ukrainę”, być może ich zbrodnie przewyższyłyby – pod każdym względem – Holokaust i Hołodomor razem wzięte.’ ( http://65-lat-temu.salon24.pl/520145,oun-upa-byly-gorsze-od-niemcow-i-sowietow-razem-wzietych ). Badacze zbrodniczości Ukraińców doliczyli się aż 362 straszliwych w swym sadyźmie i okrucieństwie sposobów mordowania polskich mężczyzn, kobiet i dzieci przez Ukraińców. ( http://wmeritum.pl/362-sposoby-upa-mordowanie-polakow/33331 ). Na polskich forach Ukraińców rozpoznajemy po maniakalnej fiksacji antyrosyjskiej, sabotowaniu i utrudnianiu dyskusji o zbrodniach ukraińskich oraz po szydliwości, agresji i chamstwie. Są butni i nie widzą powodu do ukraińskiego uznania zbrodni i pokajania się za rzezie Polaków. Ukraińcy to nasi śmiertelni wrogowie. Albo my ich albo oni nas.

    https://www.youtube.com/watch?v=ut3r_j9Uy0o

    https://www.youtube.com/watch?v=cxtxB3wJhmw

  4. meki1 :

    O Michaelu Karkoc (Michajło Karkoć) w wielu miejscach w internecie można było znaleźć ostatnio informacje, jednym z takich miejsc jest „Pulawski Club of Arizona”, na stronie internetowej tego portalu można przeczytać interesujące wiadomości o tym osobniku, jak i przypuszczalnym sposobie uratowania jego skóry. Może to zawdzięczać prawdopodobnie gen. Władysławowi Andersowi, który poręczył za ok 8000 byłych żołnierzy tzw. Ukraińskiej Armii Narodowej (liczącej w 1945r. 50000 członków) jako byłych obywateli RP, ci poręczeni wyjechali w większości do Kanady, część została w W.Brytnii, część przedostała się do USA. Ukraińcami dowodził gen. Pawło Szandruk (przedwojenny oficer WP). Jako ciekawostkę można dodać, że gen. Anders w czerwcu 1945r. wcielił do Polskiego Wojska we Włoszech 176 byłych żołnierzy UAN, natomiast co do Szandruka to przyczynił się do nadaniu mu orderu Virtuti Militari w 1965r.Dziwne, co?