Niekończąca się historia

Tytuł tekstu nawiązuje do wieloletnich perypetii związanych ze staraniem parafian o zwrot kościoła św. Marii Magdaleny we Lwowie. Na tych łamach będę często powracać do tematu sytuacji w kościele św. Marii Magdaleny we Lwowie. 21 maja 2014 r. przegraliśmy kolejną rozprawę sądową w Kijowie o zwrot kościoła. Tak Ukraińcy podziękowali Polakom, którzy często narażając dobro własnego kraju, tak bardzo zaangażowali się w pomoc w walce o lepsze jutro Ukrainy.

Po ludzku trudno pogodzić się z taką decyzją sądu. Nam obywatelom Ukrainy, mieszkańcom miasta, parafianom kościoła (został zamknięty w 1962 przez komunistów) należy się zagwarantowany przez konstytucję Ukrainy zwrot świątyni. Ale w naszym mieście prawa obywateli, niestety, nie są równe. Trzeba też jasno powiedzieć, że jest to policzek wymierzony nie tylko nam, ale i wielu polskim politykom, którzy starali się nam pomóc. W Kijowie, na Majdanie, za wolność Ukrainy ginęli zwykli ludzie chcąc zmienić rzeczywistość i walcząc o lepsze jutro dla swoich dzieci, a ci u władzy, w tym samym czasie stawiali rusztowanie na kościele Marii Magdaleny. I tak rusztowania stoją już od kilku miesięcy, nie trudno się domyślić dlaczego.

Dziwię się, że ktoś w ogóle chce przychodzić do tego kościoła na koncerty. Już któryś rok z rzędu kościół obciągnięty jest sznurkiem z napisem „spadają kamienie”. W przedsionku kościoła – wątpliwej jakości zdjęcia na wygiętych ramkach z patyczków, nieco dalej, wgłębi wnęki, zobaczymy przyklejony do ściany plastrem portret kardynała Josypa Slipyja. Kardynał miał na swoim koncie wiele lat lagrów sowieckich za wiarę i przekonania, a teraz powieszony przez dyrektora „sali organowej” pilnuje chyba, żeby katolikom nie oddali kościoła?

W środku, w kościele jest scena, która blokuje główne wejście do kościoła, w prawej nawie – przedpotopowa gaśnica pomalowana na czerwono z wiadrem i piaskiem, na organach wisi sztandar, a pod nim portret Szewczenki. Na samej scenie sztuczne kwiaty i regał z reklamą.

W takiej scenerii tyłem do ołtarza słuchają muzyki organowej miłośnicy muzyki poważnej – komentarz jest w tym miejscu zbędny. Zresztą, rzadko kto przychodzić tu dobrowolnie – dzieci na ogół są spędzane ze szkół. Natomiast chętnie przychodzą tu księża greckokatoliccy z klerykami – śpiewają ładnie, ale stoją tyłem do ołtarza i wtedy Najświętszy Sakrament trzeba wynieść do pancernej szafy w pokoiku o wielkości 8 m2. Stajenka w Betlejem była większa, w naszej nawet osiołek by się nie zmieścił.

Zwykle jest tak, jak powiada mądrość ludowa: zrobisz komuś dobrze, to kara cię nie minie. Więc nieuchronnie nasuwa się myśl, że w taki sposób odpłacają nam z nawiązką za pomoc w czasach komunistycznych prześladowań kościoła greckokatolickiego. Wówczas i duchowni, i wierni prześladowanej cerkwi znaleźli wsparcie w kościele rzymskokatolickim.

Wydawałoby się, że jesteśmy przegrani.

Ale chcę w tym miejscu przytoczyć urywek z kazania, wygłoszonego w niedzielę wielkanocną przez naszego proboszcza, o. Pawła Tomysa: „W powieści Quo Vadis Henryk Sienkiewicz opisuje taką wzruszającą scenę: przygotowano arenę by stracić chrześcijan. Wpuszczono dzikie zwierzęta pantery, lwy i tygrysy. Kilka dni nie dawano im jeść, aby były jeszcze bardziej agresywne. Więźniów ogarnęła trwoga. Ci natomiast, którzy byli wolni, zbierali się potajemnie. Był wśród nich Piotr. Zewsząd słyszało się wiele skarg i narzekań. Było słychać płacz dzieci i kobiet. Wtedy apostoł Piotr, aby pocieszyć wszystkich zebranych, zwrócił się do nich takimi słowami: nawet jakby piasek w Rzymie wypił całą waszą krew, nawet, gdyby kamienie byłe mokre od waszych łez, nawet gdyby cała ziemia była pokryta waszymi ciałami, nie martwcie się jesteście zwycięzcami”.

Mimo wszystko, cały czas mamy nadzieję…

W ciągu 10 dni musimy złożyć apelację od wyroku sądowego, koszt opłat budżetowych wynosi 38 tys. hrywien. Trudno nam będzie w tak krótkim czasie uzbierać potrzebna sumę. Prosimy o pomoc. Wpłaty można dokonać na konto parafii:

РЕЛІГІЙНА ГРОМАДА РИМСЬКО-КАТОЛИЦЬКОЇ ЦЕРКВИ СВЯТОЇ МАРІЇ МАГДАЛЕНИ
Україна, 79013 м. Львів, вул. С. Бандери 8

Розрахунковий рахунок 26001053815707
ПриватБанк
ОКПО (ЗКПО) 26094889
МФО 325321

Halina Makowska

„Kurier Galicyjski”

Tekst ukazał się w nr 10 za 31 maja – 16 czerwca 2014.

Reklama



3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. jaroslaus :

    Powiem tak, byłem trzy razy we Lwowie i widać obraz następujący – dzieci i wnuki niepiśmiennych wsiurów z kurnych chat, trzymających w piwnicach oblepione jeszcze krwią siekiery, łażą po tym świętym, na równi z Wilnem, polskim mieście jak świnie po salonie. Wszędzie się wszystko sypie, ale i tak wygląda lepiej niż „Trójkąt” we Wrocławiu. Myśmy chociaż to piastowskie miasto podnieśli, a oni to piastowskie miasto topią w swoich odchodach. Młodych Ukrainek z HIV jest chyba z 70%, wóda jest tania jak woda, wódę łoją na śniadanie, wódę kupują na kielony w kioskach. Ulice nazywają imionami „swoich” „bohaterów” „narodowych” – już nie mówię o Banderze, ale takim Iwanie Franko – dla niewiedzących – Iwan Franko był pół POLAKIEM, po matce z polskiej szlachty nazwiskiem Kulczycki – nie ruskiej, jak piszą na Wikipedii – i pół Niemcem.Ale dopiero gdy się ich zobaczy w stadzie to już wiadomo dlaczego zawsze mordowali Polaków nocą, bandami, kobiety, dzieci i starców – to są kurduple. Takich leszczy jak we Lwowie nie widziałem nigdzie w Polsce. A co najważniejsze wszystko jest podszyte taką zawiścią do Polaków, że aż kipi. Bo oni podskórnie wiedzą, że zalęgli się w Polskich domach, że pełzają po Polskich ulicach, że to jest Nasze dziedzictwo – ich dziedzictwo na nasi rodacy – w tym moja praprababcia – leżą w sadach, rowach, studniach, polach, dołach etc. Narodu nie tworzy się w 20 lat, co najwyżej można spróbować zszyć ścierwo z trupów jakichś przeklętych ideologii – i tak macie potwora uszytego z hitleryzmu, banderyzmu, szowinizmu, genocydu pokropionego zawiścią i nienawiścią do wszystkiego co wzniosłe. Przywołując słowa Kurtza z Jądra Ciemności Korzeniowkiego chce się rzec – wytępić te wszystkie bestie.

  2. jan53 :

    @jaroslaus: No wlasnie – a nam rzadzacy wmawiają jacy to przyjaciele co jest totalna bzdura.Po co to robia?Przeciez Polak znający historie własnego kraju przemilczalby i nie komentowal głupio.
    Jeszcze jedno: 15.06 była rocznica morderstwa min.Pierackiego.Szkoda ze portal Kresy nic nie napisaly o tej rocznicy.

    • jaroslaus :

      bo oni to robią specjalnie. Tak, teraz jestem już o tym przekonany, że władze rządzące w Polsce konsekwentnie i z premedytacją wprowadzają w życie scenariusz, który miał miejsce w krajach tzw. Europy Zachodniej oraz USA, Kanady i Australii. Chodzi o zniszczenie narodowego charakteru krajów i jego narodów zastępując go tą patologią jaka występuje teraz w Wielkiej Brytanii. „Nasza” polityka wobec tzw. Ukrainy nie jest pierwotna, ona jest objawem usprawiedliwianym tzw. „doktryną” Giedroycia. A kto mój przyjacielu promuje tą doktrynę w Polsce? Bo tam tkwi odpowiedź dotycząca objawu. Jeżeli chcesz poznać przyczynę to gorąco zachęcam do przeczytania książki Kultura Krytyki profesora psychologii Uniwersytetu Kalifornia – że on jeszcze nie wyleciał z hukiem – Kevina MacDonalda.