Co można sądzić na przykład o wiadomości, mówiącej, że prezydent Rosji czyta właśnie projekty reform policji i wywiadu? Rozmaite służby, które w czasach radzieckich były podporządkowane KGB, dzisiaj mają zostać przypisane Federalnej Służbie Bezpieczeństwa (FSB), w celu stworzenia „Super władzy”. Informuje o tym kanał „Metodiczka”(@metodi4ka). Tymczasem kanał Niezygar (@russica2) donosi o obławie policyjnej w firmie telekomunikacyjnej Wojentelekom, która należy do ministerstwa obrony. „Informacje dotyczące aresztowania i przeszukania kierowników wyższego szczebla nie zostały jeszcze potwierdzone”. Nie podano źródeł tej informacji – pisze na łamach niemieckiego Süddeutsche Seitung Julian Hans.

Niezygar i  Metodiczka to dwa najpopularniejsze kanały polityczne w aplikacji Telegram, którą można porównać z komunikatorem Whatsapp. Kanały te publikują wewnętrzne informacje z Kremla, ministerstw oraz rosyjskich władz, zanim pojawią się w innych mediach. Autorzy tych wiadomości pozostają anonimowi, jednakże obecnie w Rosji obydwa kanały uznawane są za jedne z najbardziej wpływowych źródeł informacji – pisze dziennkarz Süddeutsche Zeitung.



Telegram, czyli rosyjski Whatsapp, został przed kilkoma laty stworzony przez młodego informatyka – Pawła Durowa. Na początku aplikacja była traktowana jako kontynuacja Messengera, czyli szybka, wygodna w użyciu, z możliwością szyfrowania rozmów. Kiedy przed dwoma laty Telegram wprowadził tak zwane „Kanały”, program do rozmów stał się nowym środkiem przekazu wiadomości, także tych nieprawdziwych.

Na kanale „Stalingulag” można przeczytać kąśliwe komentarze na temat obecnej sytuacji politycznej

Jak pisze niemiecka gazeta, liczba abonentów jest tak duża, że bezpłatne kanały stały się poważnymi graczami na rynku oferującym informacje. Bez względu na to, czy plotki są prawdziwe, czy nie, poruszają tematy których dziennikarze poszukują w gazetach, radiu lub na portalach internetowych. Niezygar posiada ponad 90 tysięcy abonentów, natomiast Metodiczka prawie 40 tysięcy. Najchętniej wybieranym kanałem politycznym jest Stalingulag z liczbą ponad 160 tysięcy czytelników. Kanał ten nie publikuje informacji pochodzących od „insiderów”, lecz uszczypliwe komentarze na temat obecnej sytuacji politycznej.

Komunikaty nie zawsze są dokładne, nie ma klasycznych standardów dziennikarskich,  ale też nikt ich nie oczekuje. Niektóre okazują się prawdziwe dopiero po kilku miesiącach. W lecie, na kanałach aplikacji Telegram spekulowano, że Kreml życzyłby sobie, aby pojawiła się kobieta o poglądach liberalnych, która byłaby kontrkandydatem Putina w nadchodzących wyborach prezydenckich. Na początku września temat ten podjęła gazeta Wieedomosti. W połowie października okazało się, że kandydatką  została Ksenia Sobczak, prowadząca program telewizyjny Dożdż oraz rzekoma chrześniaczka Putina – zwraca uwagę Julian Hans.

Kto stoi za odnoszącymi sukces kanałami, tego nie wie nikt. Czy są to jeszcze dziennikarze?

Założenie kanału jest tak proste jak rozpoczęcie czatowania, który każdy użytkownik może subskrybować. Inaczej niż w przypadku Twittera, czy Facebooka kanał funkcjonuje jako ulica jednokierunkowa. Użytkownicy są jedynie odbiorcami, którzy nie mogą ani komentować, ani oceniać za pomocą polubień. Choć istnieje także możliwość rozsyłania zdjęć, filmów, czy plików audio, większość kanałów ogranicza się do tekstów pisanych. Zasady dziennikarskie nie grają żadnej roli, ponieważ większość wiadomości pochodzących z czata utrzymanych jest w gawędziarskim tonie.

Ogromny wysiłek włożony w powstanie tych wiadomości nie dziwi, ponieważ im większa presja wywierana na tradycyjne i społeczne media w Rosji, tym bardziej cenione są aplikacje typu Telegram – pisze niemiecki dziennikarz – To czego gazeta nie może wydrukować, ponieważ publikacja tej informacji mogłaby spowodować problemy, może zostać umieszczone przez anonimowego autora w aplikacji i rozesłane po świecie. Dlatego też, pierwsze podejrzenia padają na dziennikarzy, kiedy spekuluje się, kto stoi za publikacjami.

Godzien jest robotnik zapłaty swojej (1Tm 5, 18)

Przekaż 50 zł

Zasłużyliśmy na Twoje wsparcie?

Symptomatyczny jest kanał Niezygar. Jak przypomina autor artykułu w Süddeutsche Zeitung, nazwa ta jest aluzją do pewnego imienia.  Michaił Zygar był przez długi czas redaktorem naczelnym stacji telewizyjnej krytykującej Kreml. Jego książka opowiadająca o mechanizmie systemu Putina przed dwoma laty stała się bestsellerem. W języku niemieckim pojawiła się pod nazwą „Finał” (Endspiel). Inni z kolei twierdzą, że kanał jest prowadzony przez ludzi ze środowiska premiera Dmitrija Miedwiediewa. Jak pisze Julian Hans, istnieje przypuszczenie, że za portalem Metodiczka stoi Kreml, pracownicy Dumy Państwowej lub sam  przewodniczący Dumy Państwowej Wjaczesław Wołodin.

Oprócz ogromnej oferty wiadomości politycznych, pojawiają się tysiące kanałów z tematami niszowymi, przykładowo OPER Siły (@operdrain) publikują doniesienia związane z policją, a czasami wewnętrzne informacje z sił bezpieczeństwa lub dotyczące, lub więziennictwa. Kanał Kapitana Wrungiel (@capt404) publikuje informacje dotyczące rosyjskiej armii.

Co więcej, sam Kreml śledzi informacje na kanałach Telegramu. We wrześniu poinformował o tym  rzecznik Putina Dmitrij Pieskow na łamach gazety Wiedomosti. Podobnie robi policja, prokuratura, wywiad KGB oraz niektóre ministerstwa. Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz prokurator generalny posiadają nawet własne oficjalne kanały. Mimo to Władze wielokrotnie groziły Telegramowi zakazem funkcjonowania. Wywiad FSB zażądał dostępu do pozostającego pod ochroną czata, ponieważ bojownicy Państwa Islamskiego wykorzystywali aplikację Telegram do komunikacji. Jak dotąd Durow wzbrania się przed tą decyzją – pisze Süddeutsche Zeitung.

Jak donosi gazeta Wiedomosti, Telegram był swego czasu platformą do mierzenia sił różnych wpływowych ugrupowań w rosyjskiej polityce. stał się również miejscem reklamy oraz politycznego PR-u. Na przykład Stalingulag poleca czasami strony lub kanały, za które trzeba zapłacić.

Wg niemieckiego dziennikarza, sponsorzy pojawiają się rzadko: Najwyższa kwota, którą rzekomo zapłacono  za publikację wiadomości sięgnęła 6000 euro. Lecz nazwisko sponsora nie jest znane.

Julian Hans, Süddeutsche Zeitung

Tłum. Maciej Kuś, red. Kresy.pl

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz