Ukraińskie wydarzenia wzmacniają litewską armię ochotniczą

Rośnie zainteresowanie służbą w litewskiej Armii Ochotniczej Ochrony Kraju. Dziś prawie dwukrotnie wzrosła liczba rekrutów chętnych do służby ochotniczej — odbudowanej z początkiem odrodzenia niepodległości Litwy — jej odpowiednik istniejących w wielu krajach Gwardii Narodowej.

— Niewątpliwie powodem wzrostu zainteresowania w służbie ochotniczej są wydarzenia na Ukrainie, bo w ich kontekście wiele mówi się o potrzebie wzmacniania obronności kraju. Ludzie więc częściej zaczynają szukać możliwości aktywnego przyczynienia się do tej obronności – mówi „Kurierowi” kpt. Jarosław Dubako, dowódca kompanii współpracy osób cywilnych i wojskowych Litewskiej Służby Ochotniczej Ochrony Kraju.

Wyjaśnia, że jeśli do jego jednostki wojskowej wcześniej zgłaszało się średnio 10 rekrutów, to teraz ta liczba podwoiła się.

— Oczywiście, podstawową motywacją pozostaje powodowana patriotyzmem chęć służby w obronie kraju, ale niektórzy zgłaszający się nie ukrywają, że bodźcem do podjęcia decyzji stały się wydarzenia na Ukrainie – zauważa kpt. Dubako.

Warto przy tym zaznaczyć, że jego kompania jest specyficzną w strukturze Armii Ochotniczej, bo ubiegający się o służbę w niej rekruci muszą wykazać się nie tylko silną motywacją i dobrą kondycją zdrowia, ale też ponadprzeciętną wiedzą.

— Nasza kompania jest jedyną, w której prawie wszyscy żołnierze mają wyższe wykształcenie i stopnie naukowe. Mamy nawet kilku profesorów. Wymagana jest też wiedza języka angielskiego – dodaje dowódca kompanii. Wyjaśnia, że jej specyfika wynika z zadań stawianych przed żołnierzami, a to wynika z samej nazwy kompanii – współpraca z ludnością cywilną na terenach objętych działaniami wojskowymi.

— Podstawowym zadaniem wszystkich sił ochotniczych pozostaje jednak wspieranie regularnej armii podczas działań wojskowych – wyjaśnia nam z kolei kpt. Evaldas Dirginčius, dowódca oddziału sztabu 8. drużyny Okręgu Wielkiej Walki Litewskiej Służby Ochotniczej. Dlatego też, jak mówi, wszyscy żołnierze armii muszą przejść podstawowy kurs wojskowy i potem stale szkolić się doskonaląc, między innymi, swoją wiedzę taktyczną oraz w zakresie posługiwania się bronią.

Szkolenia ochotników odbywają się w terenie i na poligonach głównie w weekendy, czyli w wolnym od pracy żołnierzy. Każdy z żołnierzy ma przydzieloną broń oraz plecak z pełnym ekwipunkiem. Znajdują się jednak one w magazynach siedziby jednostki. Jak wyjaśnia nam dowódca, wcześniej ochotnicy swoje plecaki zabierali do domów, ale to jest nieracjonalne.

Toteż jedynym elementem wyróżniającym ochotnika po cywilu jest jego umundurowanie.

— Ochotnicy mają jeden rodzaj umundurowania, który w niczym nie różni się od podstawowego munduru żołnierzy regularnego wojska. Nie ma też podziału na mundury męskie i żeńskie – zauważa kpt. Dubako. – Żeński mundur może wyróżniać się najwyżej swoim rozmiarem – dodaje dowódca.

Kpt. Evaldas Dirginčius zauważa z kolei, że siły ochotnicze trzymają się zasady absolutnie niestosowania wobec żołnierzy jakichkolwiek przywilejów, a tym bardziej dyskryminacji. Mimo to, w siłach ochotniczych kobiety-żołnierze wciąż stanowią zdecydowaną mniejszość.

— Najczęściej do nas zgłaszają się młodzi mężczyźni w wieku od 18 do 35 lat. Niektórzy z nich, zwłaszcza młodzież próbuje swoich sił i możliwości w oddziałach ochotniczych przed podjęciem ostatecznej decyzji związania się ze służba zawodową w wojsku. Inni, zwłaszcza informatycy, służbę ochotniczą traktują jako hobby i aktywne spędzanie wolnego czasu – zauważa dowódca kompanii i dodaje, że służba daje też dodatkowy zarobek.

Służba służbie ochotniczej bowiem nie jest jednak – jak sama nazwa wskazywałaby – jednostronnym przejawem patriotycznej miłości żołnierzy do swojej ojczyzny spełnieniem wobec niej obowiązku honorowego. Ojczyzna również potrafi „odwdzięczyć się” swoim żołnierzom, bo choć nie są oni siłami regularnymi, jednak otrzymują stałe wynagrodzenie. Średnio około 70 litów za dzień służby.

— W ciągu roku takich dni może być od 30 do około 50 — mówi kpt. Dubako.

Ale oprócz tego żołnierze Armii Ochotniczej mają też różne ulgi, np. korzystania z transportu, a dla żołnierzy-studentów państwo pokrywa koszty studiów.

Jednak jak zauważają przedstawiciele Armii Ochotniczej, mimo wszystko jest to dla państwa tańszy sposób na utrzymywanie sił zbrojnych, które są gotowe w każdej chwili do wykonywania zadań bojowych.

— Jedną z idei Armii Ochotniczej jest właśnie tańszy sposób na dysponowanie dodatkową armią prócz regularnej. Zwłaszcza jest to aktualne po zrezygnowaniu u nas z armii poborowej – zauważa kpt. Dirginčius.
Jak wyjaśnia, rekrutując wśród cywilnych osób potrzebnych sobie specjalistów, wojsko nie musi wydawać pieniędzy na kształcenie ich w wojskowych instytucjach. Dlatego w trakcie rekrutacji ważny jest nie tylko stan zdrowia rekruta jak na przykład w czasie rekrutacji do wojska poborowego, ale też wykształcenie i zawód rekruta.

Kpt. Evaldas Dirginčius podkreśla, że jeśli rekrut spełnia wszelkie inne wymagania, to podstawową przyczyną odmowy przyjęcia rekruta na służbę pozostaje jedynie jego stan zdrowia. Ubiegać się o służbę w Armii Ochotniczej mogą osoby w wieku od 18 do 51 roku, natomiast służyć mogą do 55 lat.

— A wszystko zaczyna się od podjęcia decyzji o służbie w wojsku. Osobie, która ją podjęła, radziłbym najpierw zajrzeć na stronę karys.lt, gdzie jest szczegółowa informacja o możliwościach służby w wojsku, w tym też w Armii Ochotniczej. Jeśli osoba chce służyć u nas, to powinna zgłosić się do dowództwa terytorialnego najbliższej kompanii służby ochotniczej – tłumaczy kpt. Dubako. Wyjaśnia też, że nie ma ścisłej reglamentacji terytorialnej, toteż osoba zameldowana, na przykład, w Kłajpedzie może aplikować do służby w wileńskiej kompanii, jeśli logistycznie jest to dla niej jako lepszy wariant.

— Podstawą do przyjęcia podania od rekruta jest rozmowa kwalifikacyjna z nim, podczas której największą uwagę zwraca się na jego motywację – mówi nam dowódca kompanii.

Po rozmowie, w przypadku pozytywnej opinii dowódcy, rekruta składa podanie i jest skierowany do komisji zdrowotnej. Jak zauważa kpt. Evaldas Dirginčius, sprawdzany jest nie tylko fizyczny stan zdrowia rekruta, ale też jego stan zdrowia psychicznego.

— Wszak jest to służba z bronią w ręku, dlatego na stan zdrowia psychicznego rekrutów zwracamy szczegółową uwagę, wyjaśnia kpt. Dirginčius. Dodaje też, że wcześniej sprawdza się też, czy rekrut był karany, czy nie miał wykroczeń prawnych, co również eliminuje osobę z procesu rekrutacji.

Po spełnieniu wszystkich wymogów i pozytywnej opinii komisji ds. Zdrowia, podpisuje się 4-letni kontrakt i rekrut staje się żołnierzem Armii Ochotniczej. I jako prawdziwy żołnierz powinien przejść podstawowy kurs żołnierski, jaki przechodzą kontraktowi wojskowi.

— Nasi żołnierze składają też przysięgę na wierność ojczyźnie – zaznacza kpt. Dirginčius.
Po 4 latach służby żołnierz może zrezygnować ze służby i przejść do rezerwy sił ochotniczych albo prolongować kontrakt o kolejne 4 lata.

— Ostatni, ewentualnie pierwszy kontrakt można podpisać w wieku 51 lat – podkreśla kpt. Dubako.

Jak poinformował nas rzecznik prasowy Armii Ochotniczej starszy porucznik Tomas Pakalniškis, obecnie w szeregach ochotników służy ok. 4,7 tys. osób.

— Według ustaleń, w tym też możliwości finansowych, nasza armia może liczyć najwyżej 5,5 tysiąca osób – dodał porucznik. Zauważył też, że jeśli zainteresowanie służbą ochotniczą pozostanie duże, to niebawem armia osiągnie swój pułap.

Według porucznika Pakalniškisa, w ciągu ponad 20 lat istnienia gwardii narodowej w jej szeregach służyło w sumie około 100 tys. osób, które obecnie stanowią rezerwę i w razie potrzeby mogą ponownie stanąć do szeregów wojskowych.

— Głównym zadaniem żołnierzy Armii Ochotniczej jest wspieranie działań wojska regularnego. Do takich zadań należy, na przykład, ochrona obiektów wojskowych i cywilnych, czy też wsparcie działań wojsk na polu bitwy – wyjaśnia nam rzecznik prasowy armii. Dodaje też, że w czasie pokoju żołnierze ochotnicy uczestniczą w operacjach humanitarnych, jak na przykład w walce ze skutkami częstych powodzi na pomorzu.

Żołnierze Armii Ochotniczej uczestniczą też w zagranicznych misjach pokojowych. Byli też w Afganistanie, gdzie wspierali litewskich żołnierzy wojsk regularnych uczestniczących w misji NATO-wskiej.

Stanisław Tarasiewicz

„Kurier Wileński”

Reklama



1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. vanderbrook :

    Goscie na tym forum,ktorzy maja odpowiednie kontakty:Polsce jest potrzebna formacja podobna do litewskiej armi ochotniczej do obrony terytorialnej kraju przed mozliwymi akcjami terrorystycznymi Prawego Sektoru i Swobody. Organizacje te wytyczyly program przylaczenia ziem polskich do Ukrainy:Sanok,Przemsysl i Chelm majac byc ukrainskie.Gdy skoncza sie zajmowac wschodem Urainy,zajma sie Polska.