Ukraiński rząd twierdzi, że działania Polski są „dyskryminujące względem Ukrainy” i niezgodne z warunkami umowy stowarzyszeniowej z UE. Zapowiada, że jest gotów podać Polskę do arbitrażu handlowego już w styczniu 2022 roku, oczekując zwiększenia liczby zezwoleń dla ukraińskich przewoźników.

Jak podał ukraiński portal „Europejska Prawda”, wicepremier Ukrainy ds. integracji europejskiej i euroatlantyckiej, Ołha (Olga) Stefaniszyna powiedziała podczas wtorkowej konferencji prasowej, że rząd w Kijowie zamierza zaskarżyć działania Polski przed arbitraż handlowy.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

1836.62 PLN    (8.34%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Zaznaczyła, że podczas szczytu Ukraina-UE, prezydent Wołodymyr Zełenski oficjalnie zwrócił się do Komisji Europejskiej o pomoc w sprawie sporu z Polską. Zapowiedziała zarazem, że „jeśli tu progresu nie będzie, to jesteśmy gotowi już w styczniu zwrócić się do arbitrażu”. Powołała się na umowę stowarzyszeniową Ukrainy i Unii Europejskiej. „Odpowiednie dokumenty i wyliczenia już mamy zebrane” – dodała.

Stefaniszyna twierdzi, że spór z Polską w sprawie pozwoleń przewozowych nie ma charakteru politycznego. – Jednak staje się to problemem w naszych stosunkach handlowych, hamując rozwój naszego eksportu, a także zniechęcając te zagraniczne firmy, które wolałyby przenieść swoją produkcję na Ukrainę – zaznaczyła.

Ukraińska wicepremier uważa, że stanowisko Polski jest w tej kwestii „dyskryminujące względem Ukrainy i jest niezgodne z warunkami umowy stowarzyszeniowej”. Liczy na rozwiązanie sprawy w ramach konsultacji przed arbitrażem. Zaznaczyła przy tym, że to nie rozwiązuje wszystkich problemów ukraińskiego eksportu i Ukraina będzie starać się o dwustronne porozumienie z UE ws. liberalizacji tranzytu.

Jak pisaliśmy, Ukraina domaga się więcej zezwoleń dla ciężarówek i szantażuje Polskę zatrzymaniem ruchu pociągów. W niedzielę „Rzeczpospolita” podała, że pociągi z Chin do Polski przez Ukrainę nie jeżdżą od tygodnia.

Przypomnijmy, że Ukraina żąda od Polski zwiększenia liczby zezwoleń dla ukraińskich przewoźników ze 160 tys. do 200 tys. rocznie. Powołują się na intensyfikację wymiany handlowej z UE. Ukraiński wiceminister gospodarki i przedstawiciel handlowy Ukrainy, Taras Kaczka zapowiedział, że Ukraina zamierza złożyć pozew przeciwko Unii Europejskiej w związku z działaniami Polski. Ostrzegł, że rząd w Kijowie może „wszcząć odpowiednie procedury”.

Dodajmy, że Taras Kaczka już kiedyś, jako wiceminister rozwoju gospodarczego, handlu i gospodarki rolnej zabierał głos w tej sprawie, ostro krytykując Polskę. Nazwał wręcz stanowisko Polski w kwestii limitów przewozowych dla Ukrainy „gospodarczym ludobójstwem” i szkodzeniem ukraińskiej gospodarce.

Od lat kwestia zezwoleń dla ukraińskich przewoźników jest elementem spornym w relacjach polsko-ukraińskich, poruszanym na wszystkich szczeblach w rozmowach dwustronnych.

Jak pisaliśmy, w 2019 roku Polska zredukowała do 160 tys. liczbę pozwoleń na transport ukraińskich towarów do Polski lub ich tranzyt przez Polskę. Dla porównania, w 2018 roku Polska przyznała Ukrainie 260 tys. takich pozwoleń. Po interwencjach strony ukraińskiej, jesienią 2019 roku Polska zgodziła się przyznać 5 tys. licencji na transport ciężarówkami dla ukraińskich przewoźników. Przypomnijmy, że blisko rok wcześniej Polska również przyznała Ukraińcom dodatkowe pozwolenia – 3000 zezwoleń na przewóz tranzytowy i 1000 zezwoleń na przewóz dwustronny. Zapowiadano, że będzie negocjowane ustalenie tej liczby na poziomie 200 tys. na 2020 rok.

Przeczytaj: Kierowcy tirów protestują pod siedzibą ukraińskiego rządu. Chcą, by wpuszczano ich do Polski

Wszyscy wykonawcy przewozów spoza Unii Europejskiej i EFTA, by jeździć po polskich drogach, muszą korzystać ze specjalnych zezwoleń udzielanych przez polskie władze. W ten sposób rządy mogą regulować intensywność zagranicznych przewozów po swoich drogach. Na tle wydawania tych zezwoleń doszło w 2016 roku do ostrego konfliktu między Polską a Rosją.

Przypomnijmy, że na początku sierpnia 2019 r. ówczesny minister infrastruktury Ukrainy Wołodymyr Omelan twierdził, żestrona polska znacznie zmniejszyła liczbę dwustronnych zezwoleń na transport towarów ukraińskich do Polski lub przez Polskę. „Jeśli w ubiegłym roku mieliśmy 260 tysięcy kontraktów, to w tym roku nam obiecano 160 tysięcy” – mówił minister. Omelan twierdził, że Polska łamie w ten sposób warunki umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z Unią Europejską i groził złożeniem skargi do Komisji Europejskiej.

Kilka dni później największa organizacja biznesowa na Ukrainie zaapelowała do prezydenta Zełenskiego, by poruszył kwestię liczby zezwoleń w rozmowie z Andrzejem Dudą. Tak faktycznie się stało. Podczas rozmów wizyty w Polsce Zełenski zwrócił uwagę prezydentowi Dudzie, że Ukrainie są potrzebne licencje transportowe. Duda przyznał, że sprawa ta ma duże znaczenie dla Kijowa i obiecał mu, że poruszy tę kwestię w rozmowach z odpowiednimi ministrami.

W październiku z kolei sprawę tę poruszył w rozmowie telefonicznej z szefem polskiego rządu Mateuszem Morawieckim ówczesny ukraiński premier Ołeksij Honczaruk. Zaznaczył, że Ukraina oczekuje od Polski szybkiego rozwiązania problemu wydawania polskich licencji na tranzyt ciężarówek dla ukraińskich przewoźników. Z treści ukraińskiego komunikatu wynikało, trochę inaczej niż z polskiego, że podczas rozmowy Honczaruk wyraźnie akcentował kwestię tych pozwoleń. Sam tytuł komunikatu głosił, że premier Ukrainy omówił z premierem Polski kwestie zezwoleń na międzynarodowy transport towarów. Jak podano, premier Ukrainy zwrócił się wówczas z apelem o jak najszybsze mianowanie przewodniczącego polskiej części wspólnej komisji międzyrządowej do spraw współpracy gospodarczej. Prosił też o rozwiązanie problemu zezwoleń transportowych.

eurointegration.com.ua / Kresy.pl

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz