Śledczy IPN zajmą się wypowiedziami Kuprianowicza w Sahryniu

Dokumenty ws. możliwości popełnienia przestępstwa przez prezesa Towarzystwa Ukraińskiego w Polsce Grzegorza Kuprianowicza trafią do pionu śledczego IPN w Lublinie.

Śledczy podjęli decyzję w sprawie doniesienia wojewody lubelskiego Przemysława Czarnka o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezesa Towarzystwa Ukraińskiego w Polsce Grzegorza Kuprianowicza. Chodzi o jego wypowiedź podczas uroczystości w Sahryniu, w których zdaniem wojewody znieważył naród polski i zaprzeczał zbrodniom ukraińskich nacjonalistów.

Jak poinformowało w piątek Polskie Radio Lublin, doniesieniem wojewody pierwotnie miała się zająć Prokuratura Okręgowa w Zamościu. Dokumenty zostaną odesłane do pionu śledczego IPN w Lublinie. – Uznaliśmy, że nie jesteśmy właściwą jednostką do prowadzenia tej sprawy – powiedział szef zamojskiej prokuratury Jerzy Ziarkiewicz.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

IPN czeka na dokumenty z zamojskiej prokuratury. Śledczy mówią, że ewentualne postępowanie może być prowadzone między innymi w kierunku obrazy narodu polskiego. Decyzja o wszczęciu śledztwa zostanie jednak podjęta dopiero po przeanalizowaniu doniesienia wojewody. On sam zaznaczał, że jako podstawę do jego złożenia wykorzystał m.in. zapisy z ustawy o IPN dotyczące zaprzeczania zbrodniom ukraińskich nacjonalistów.

PRZECZYTAJ: W Lublinie stanął pomnik Ofiar Wołynia. „Problemem jest banderyzm, w który daje się wmanewrować ukraińska władza” [+FOTO]

W opinii wojewody Kuprianowicz mówiąc o tym, że w Sahryniu doszło do „zbrodni przeciwko ludzkości popełnionej przez członków narodu polskiego – partyzantów Armii Krajowej będących żołnierzami podziemnego państwa polskiego”, mógł naruszyć artykuł 133. kodeksu karnego, który przewiduje 3 lata pozbawienia wolności za znieważanie narodu polskiego lub Rzeczypospolitej Polskiej. Zdaniem Czarnka, w innej wypowiedzi Kuprianowicz zrównał zbrodnię ludobójstwa na Wołyniu z „likwidacją bazy UPA, w której zginęło kilkaset osób”, co może stanowić przestępstwo zaprzeczania zbrodniom ukraińskich nacjonalistów. Wojewoda uznał niedzielną uroczystość z udziałem prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki w Sahryniu za „prowokację i hucpę”.

Przeczytaj: Dworczyk: uroczystości w Sahryniu to prowokacja, ale Polska i Ukraina są na siebie skazane

Sam Kuprianowicz twierdzi, że nie powiedział w Sahryniu ani jednego nieprawdziwego słowa i oświadczył, że może wszystko powtórzyć. W rozmowie z ukraińskimi mediami powiedział, że działania wojewody to „próba zastraszenia miejscowych Ukraińców”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Działania wojewody lubelskiego skrytykował wcześniej szef MSZ Ukrainy, Pawło Klimkin.

– Jestem głęboko zszokowany wypowiedziami wojewody lubelskiego Przemysława Czarnka, który nazwał uroczystości żałobne w Sahryniu prowokacją i bez krzty współczucia oraz ze zniewagą mówił o zabitych tam Ukraińcach. Z lekkością usprawiedliwia on zbrodnię Armii Krajowej w Sahryniu, a w porównaniu z tysiącami zabitych Polaków kilkaset  ukraińskich ofiar w ogóle nie wydaje mu się warte uwagi. Przepraszam, ale to wychodzi poza granice dobra i zła – oświadczył Klimkin.

Przeczytaj: Wjatrowycz o słowach Dudy: deheroizacji UPA może chcieć tylko wróg niepodległości Ukrainy

Wojewoda Lubelski Przemysław Czarnek wyraża ubolewanie z powodu jednoznacznie kłamliwego, uderzającego w jego dobre imię charakteru wyżej przytoczonych wypowiedzi Pana Ministra Pawło Klimkina – napisano w oświadczeniu rzecznika wojewody lubelskiego.

Przypomnijmy, że ukraińska ambasada odrzuca zarzuty wojewody, który uznał niedzielną uroczystość z udziałem prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki w Sahryniu za „prowokację i hucpę”. Oświadcza, że wydarzenie to było uczczeniem pamięci ofiar wojny, spełnieniem chrześcijańskiego obowiązku i jako takie nie może być uważane za prowokację. Nie zgadza się też, by uczestnikom wydarzenia nazywać „ukraińskimi nacjonalistami”. Ambasada Ukrainy nie odniosła się jednak do sedna sprawy, czyli wypowiedzi Kuprianowicza, który podczas wizyty prezydenta Ukrainy w Sahryniu powiedział, że doszło tam do zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej przez żołnierzy polskiego podziemia.

Neobanderowcy w Sahryniu

Nie jest to pierwsza tego rodzaju sytuacja, dotycząca Sahrynia. W marcu br. podczas uroczystości upamiętniającej Ukraińców, którzy zginęli podczas akcji polskiego podziemia przeciw UPA w Sahryniu na Lubelszczyźnie, Ołeksandr Pyrożyk, wiceszef wołyńskiej rady obwodowej i jeden z liderów neobanderowskiej Swobody wychwalał Stepana Banderę i UPA jako „narodowych bohaterów Ukrainy”. Na miejsce wezwano policję.

– W Lublinie Ukraińcy powiedzieli Polakom, dlaczego dla nas Bandera był, jest i będzie bohaterem narodowym. Bo on swoje życie oddał za ideę państwa ukraińskiego – powiedział Pyrożyk, dodając, że Polacy i Ukraińcy nie mogą mieć tych samych bohaterów. Powiedział, że „to tak samo”, jak w przypadku Józefa Piłsudskiego, którego Polacy uważają za bohatera.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

– Dlatego dopiero wówczas, gdy pewni nieodlegli politycy po obu stronach granicy zrozumieją to, że dla Ukraińców Bandera i Ukraińska Powstańcza Armia są bohaterami, a dla Polaków inni, osiągniemy zrozumienie i wspólną przyszłość – powiedział Pyrożyk, kończąc przemowę banderowskim „Sława Ukraijini”, na co część zgromadzonych gromko odpowiedziała „Herojam Sława”.

W Sahryniu znajduje się pomnik upamiętniający Ukraińców, którzy zginęli 10 marca 1944 roku podczas akcji AK i BCh przeciwko UPA i mieszkańcom wsi wspierającym ich działania. W Sahryniu znajdowała się baza ukraińskich nacjonalistów. Według IPN, zginęło 150-300 cywilnych Ukraińców, a akcja miała charakter prewencyjny w związku ze spodziewanym atakiem UPA. Strona ukraińska twierdzi, że w Sahryniu i jej koloniach zginęło łącznie ponad 600 osób, że członków UPA tam nie było, a ataki na ukraińskie wsie na terenie dawnych powiatów hrubieszowskiego i tomaszowskiego miały charakter antyukraiński.

PRZECZYTAJ KONIECZNIE: Walki polsko-ukraińskie na Lubelszczyźnie w latach 1943-1944.

Radio.lublin.pl / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    Gaetano :

    Prokuratora w Zamościu miała wszelkie narzędzia i podstawy do tego, aby wszcząć śledztwo. Jednak, jak wiadomo, ta wykastrowana ustawa jest atrapą i de facto nie będzie działać, a zarzuty mają nie być stawiane, o czym jasno wyraził się przedstawiciel nierządu, v-ce minister z msz, choć nie tylko on. Dlatego prokurator potraktował sprawę jak gorącego ziemniaka i przekazał do IPN; można się spodziewać, że zwyrodniałemu gnojowi raczej włos ze stepowego łba nie spadnie.

    • Avatar
      lp :

      @Gaetano To akurat było wiadomo, wszak miłość do rezunów jest naczelnym przykazaniem suwerena (obok bezwarunkowej miłości do braci starszych w wierze), zaś wasal znad Wisły musi słuchać aby go nie zbutowano jak na wiosnę. Poza tym nagroda czeka: być może dane będzie jeszcze temu i owemu dostąpić „chwały” spotkania z Trampkiem, może gdzieś na schodach czy w drodze do kibla.