IPN w Lublinie, wbrew opinii historyków wojskowości, kwestionuje zwycięstwo polskich żołnierzy w bitwie z Ukraińcami pod Dołhobyczowem w 1918 r. – pisze „Nasz Dziennik”. IPN powołuje się na pojedynczą, lakoniczną wzmiankę w jedynej ukraińskiej publikacji na ten temat, której autor był ukraińskim działaczem nacjonalistycznym z OUN(b).

Mieszkańcy Dołhobyczowa, miejscowości w woj. lubelskim położonej przy granicy z Ukrainą, chcieli uczcić 100. rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę poprzez upamiętnienie zwycięskiej bitwy polskich ułanów z 1 Pułk Szwoleżerów z 10 grudnia 1918 roku. Był to ich chrzest bojowy, w którym pod dowództwem mjr. Gustawa Orlicz-Dreszera odnieśli zwycięstwo nad znacznie silniejszymi oddziałami ukraińskimi, odpierając oddziały antypolskiej Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej (Ukraińską Armią Halicką). Wiktoria Polaków pod Dołhobyczowem jest dobrze udokumentowana, a jej rocznica była obchodzona w 1 Pułku Szwoleżerów jako święto pułkowe.

Na tablicy pamiątkowej miał znaleźć się napis następującej treści: „W setną rocznicę zwycięskiego boju stoczonego 10 grudnia 1918 r. pod Dołhobyczowem przez 1 Pułk Szwoleżerów pod dowództwem majora Gustawa Orlicz-Dreszera z wojskami Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej. Polegli w boju o Polskę [nazwiska poległych polskich kawalerzystów]”. Zaproponowało go Dołhobyczowskie Stowarzyszenie Regionalne.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jak pisze „Nasz Dziennik”, na taką wersję napisu nie zgodziło się Biuro Upamiętniania Walk i Męczeństwa Oddziału IPN w Lublinie, które dokonało daleko idących modyfikacji. Były one tak znaczące, że działacze społeczni z Dołhobyczowa uznali tę ingerencję za sprzeczną z ich intencjami Z inskrypcji nakazano usunięcie określenia „zwycięski” bój oraz zmiany daty z 10 grudnia na 10-13 grudnia 1918 r.. Ponadto, sformułowanie „Polegli w boju o Polskę” zmieniono na „Polegli”.

Według gazety, głównym argumentem stał się jeden wers, niepoparty żadnym historycznym źródłem, zamieszczony w wydanej w 1974 roku w Kanadzie publikacji ukraińskiego historyka Łwa Szankowśkiego o Ukraińskiej Halickiej Armii. Napisał on, że bój wygrali Ukraińcy. IPN w piśmie w tej sprawie zaznacza, że jest to „jedyna znana na ten temat publikacja ukraińska”, dodając, że nikt nie podaje nazwisk poległych Ukraińców. Przyznaje jednocześnie, że polskie źródła mówią wyraźnie o polskim zwycięstwie. Instytut załączył też skan strony z publikacji Szankowśkiego, gdzie bitwa ta sprowadza się do zapisu w jednym wersie (do tego z datą 11 grudnia) z adnotacją o rezultacie „pozytywnym” dla Ukraińców.

Należy zaznaczyć, że sam Szankowśkyj był ukraińskim działaczem nacjonalistycznym, odznaczonym Pamiątkowym Krzyżem UPA. Jego prace na temat UPA wzbudzały wątpliwości i kontrowersje, m.in. dlatego, że kwestionował w nich udział tej organizacji w mordach na Polakach. Ponadto, w 1943 roku był członkiem Krajowego Sztabu Wojskowego OUN(b), skąd zaciągnął się do kolaboracyjnej dywizji Waffen-SS „Galizien”, złożonej z ukraińskich ochotników. Ponadto, według historyka Wiktora Poliszczuka, Szankowśkyj był członkiem UPA, a w 1939 roku brał udział w napadach na polskich żołnierzy.

„W sytuacji, gdy dysponowaliśmy sprzecznymi informacjami odnoszącymi się do rezultatu bitwy, przyjęliśmy bezpieczną formułę mówiącą o samym fakcie jej zaistnienia, bez podawania jej rezultatu” – powiedział „Naszemu Dziennikowi” dr Mariusz Sawa z Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w Lublinie. Co ciekawe, w sierpniu 2018 roku lubelski IPN promował na Twitterze artykuł z „Kroniki Tygodnia” nt. planowanego upamiętnienia, w którym cytowany jest dr Sawa i w którym jest mowa o polskim zwycięstwie.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Płk. dr. hab. Juliusz Tym, historyk wojskowości z Akademii Sztuki Wojennej powiedział „ND”, że bój 10 grudnia 1918 roku w Dołhobyczowie z pewnością był rozstrzygnięty, ponieważ szwoleżerowie utrzymali w swoich rękach miejscowość. Podkreślił, że z tego względu było to zwycięstwo dla Polaków, a szczególnie dla 1 Pułku Szwoleżerów. Zwrócił uwagę, że trudno sobie wyobrazić, by oddział ten obrał sobie za datę swego święta pułkowego rocznicę boju, w którym nie wygrali. – To całkiem nielogiczne – powiedział płk dr hab. Tym.

Z ingerencją IPN w treść napisu nie zgadzają się też działacze Dołhobyczowskiego Stowarzyszenia Regionalnego. Główny inicjator budowy pomnika i wiceprezes stowarzyszenia Wojciech Kostecki przyznał, że w pewnym stopniu to była „bratobójcza wojna”. Zaznaczył jednak, że „nie można budować dobrosąsiedzkich stosunków na zakłamaniu i w imię politycznych względów zacierać prawdę historyczną”.

Wcześniej, w rozmowie z „Tygodnikiem Zamojskim” Kostecki powiedział, że działacze z Dołhobyczowa już od czerwca 2018 roku toczyli „boje o napis na tablicy”. Mówił wówczas, że poza ich projektem IPN forsował swój. – Wiernie trzymamy się naszego projektu. Nie odpuścimy, bo mamy argumenty – cytuje Kosteckiego „Tygodnik Zamojski”. W artykule zwracano też uwagę na kwestię nazewnictwa oddziału, który do początku stycznia 1919 roku, a więc również podczas walk pod Dołhobyczowem, nosił nazwę „1 Pułk Ułanów”. IPN zalecał, by właśnie tę nazwę umieścić na pomniku, choć oddział ten jest ogólnie znany pod nazwą 1 Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego, pod jaką działał przez ponad 20 lat. Również w okresie międzywojennym utarło się, że bitwę wygrali szwoleżerowie, a nie ułani.

Naszdziennik.pl / tygodnikzamojski.pl / Kresy.pl

IPN kwestionuje napis na tablicy ku czci ułanów w oparciu o książkę banderowca
4.9 (97.5%) 8 głosów.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

15 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    Gaetano :

    Ach w Kanadzie, no popatrz, to czysty przypadek. I taki świstek satanistycznego zwyrodnialca jest dostateczną podstawą (nie jedyną) dla jakże „uczonych” tzw. historyków, do zmiany treści na tablicy. To znaczy, tenże oddział dostał instrukcje zintensyfikowania działań wykolejających historię, a po sierpniu 2018 to już dopiero. Cóż za obleśna zgraja parszywych oprychów! Zmiana w ich mniemaniu miałaby oczywiście charakter przejściowy. Docelowo – wiadomo kogo czci i jakim herojom składa hołd tamtejszy BUWiM ipeen.

    • Avatar
      jwu :

      @Gaetano Pisząc o Kanadzie nie zapominaj o Kaczanowskim.Tylko ,że (dziwnym trafem) jego opinie nie są brane w ogóle pod uwagę.A to co dzieje ,jest bardzo niebezpiecznym precedensem,gdyż w ten sposób Ukraińcy mogą zmienić nam historię.Przy dużym wsparciu pomagierów z IPN.I tak Orlęta ,zostaną bolszewicką młodzieżówką,a rzeź kresowa wojną Polsko -ukraińską.Ze wskazaniem na Polaków ,jako tych ,którzy do niej doprowadzili.

  2. Avatar
    1000_szabel :

    Przede wszystkim IPN należy odpolitycznić. Swego czasu, kiedy starałem się o pracę w IPN-ie, tuż po jego utworzeniu, skandalem dla mnie było, że znacznie więcej zatrudniano prawników i osoby o innych profesjach, historyków i archeologów natomiast bardzo niewielu. Odpolitycznić, inaczej nie będziemy mieli żadnego pożytku z tej instytucji. Przypominam bowiem, że pierwotną intencją, jaka przyświecała powstaniu IPN było prowadzenie badań HISTORYCZNYCH zwł. nad tzw. białymi kartami, popularyzacja historii Polski oraz zabieranie głosu w ważnych z punktu historycznego sprawach. IPN z założenia miał być ciałem APOLITYCZNYM, instytutem naukowym i opiniotwórczym w tematach dotyczących dziejów Polski, ze szczególnym uwzględnieniem historii najnowszej. Ja rozumiem, że prawnicy też są potrzebni w IPN-ie (zwł. z uwagi na tragiczne wydarzenia z czasu II wś i lat komunizmu), ale to miejsce powinno być przede wszystkim dla historyków i archeologów. Tymczasem z IPN-u, podobnie, jak z PAN uczyniono polityczne narzędzie kolejnych ekip rządzących. W sprawach historycznych, jak ta, opinię wiążącą powinien wydać tylko i wyłącznie historyk, specjalista w danym okresie dziejowym, który ma polegać tylko i wyłącznie na swoim warsztacie naukowym i tak, jak sędzia powinien być niezawisły, bo nie może podlegać jakimkolwiek naciskom zewnętrznym. Niestety, ale w obecnej Polsce mamy de facto do czynienia z patologią niemal w każdej dziedzinie życia i funkcjonowania państwa. Więc wygląda to tak, jak wygląda. No, ale jak społeczeństwo nie pilnuje polityków i nie patrzy im na ręce, nie wyciąga konsekwencji, to mamy takie kwiatki.

      • Avatar
        1000_szabel :

        @Gaetano Zniszczyć jest bardzo łatwo, zbudować już trudniej. Nie wszystko w IPN-ie jest złe. Struktury spokojnie można zachować, jedynie zmiany przeprowadzić. Gruntowna przemiana wraz ze stworzeniem nowej ustawy o IPN oraz zmiana statutu IPN, tak by był zgodny z ustawą oraz odzwierciedlał pierwotną ideę tej instytucji. Bo to, że IPN jest potrzebny pokazuje ostatnia dekada na świecie.

        • Avatar
          Gaetano :

          @1000_szabel Nie napisałem, że wszystko w IPN jest złe, ani tego, że jest niepotrzebny. Gruntowna przemiana jest niczym innym, jak reformą. Struktury – owszem. Można by pewnie pójść tą drogą, ale są takie sytuacje, że bardziej opłacalne i łatwiejsze jest zbudowanie od podstaw. Jestem zdania, że ta do nich należy; na nieco analogicznej zasadzie jak budowla wykonana niezgodnie ze sztuką budowlaną. Zgadza się; opiniujący w sprawach decyzyjnych powinni być niezawiśli. Weryfikacja musiałaby być naprawdę dogłębna. Jak prześledzisz sobie wypowiedzi nie tylko tych, powiedzmy, szeregowych przedstawicieli (popr. urzędników), a tych z góry, np. Cenckiewicza, to włos się jeży na głowie.

  3. Avatar
    greg :

    Przodkowie tego banderofila Sawy, to nawet nie zmieniali po wojnie nazwska na polskie. Lubelski oddzial IPN – najgorszy. Tam ryj wodzą sami koniunkturalni zaprzańcy i banderofile. Wywalić na zbity pysk pasozytów i zdrajców na naszych podatkach!
    Ale jak ma być dobrze, gdy do naczelnikowania panstwem dorwała sie tchorzliwa łajza pod mamina spodnica chowana, ktora honoruje (pomnikami) podobne łajzy i nieudacznikow (ktorzy może i dobrze chcieli ale wyszla kleska i straty), i lajzami i kunktatorami sie otacza. A nam trzeba walecznych bohaterow i męzów stanu.