Prof. Grzegorz Motyka, członek Kolegium IPN, poruszył temat rzekomego porozumienia między Zełenskim a Dudą, w którym obiecali sobie wstrzemięźliwość w sprawach historycznych. „Dlaczego mną to wstrząsa? Bo prezydent Duda zawierając porozumienie nie ujął w nim zdjęcia zakazu ekshumacji i to bardzo źle świadczy o prezydencie Dudzie” – powiedział historyk dla TVN24.
We wtorek na antenie TVN24 prof. Grzegorz Motyka, historyk stosunków polsko-ukraińskich po 1939 roku, członek Kolegium IPN i dyrektor Wojskowego Biura Historycznego, odniósł się do sprawy ewentualnego odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego.
Sprawa wróciła po tym, jak prezydent Ukrainy nadał elitarnej ukraińskiej jednostce Centrum Operacji Specjalnych „Północ” honorową nazwę „Bohaterów UPA”. Po tej decyzji szef klubu Konfederacji Grzegorz Płaczek zaapelował do prezydenta Karola Nawrockiego o wszczęcie procedury pozbawienia Zełenskiego najwyższego polskiego odznaczenia państwowego.
Order Orła Białego został przyznany Zełenskiemu w kwietniu 2023 roku przez ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudę „w uznaniu znamienitych zasług w pogłębianiu przyjaznych i wszechstronnych stosunków między Polską a Ukrainą”.
Prof. Motyka opowiedział się przeciwko odebraniu Zełenskiemu orderu. „Uważam, że to jest decyzja ponadwymiarowa, dlatego że prezydent Zełenski otrzymał ten order za obronę swojego kraju przed rosyjską inwazją. Te warunki nie ustały” — powiedział prof. Grzegorz Motyka w TVN24.
Historyk o domniemanym porozumieniu Dudy i Zełenskiego
Historyk ocenił jednocześnie, że inicjatywa Nawrockiego oznacza odcięcie się od tradycji poprzedniego prezydenta i bardzo krytyczną ocenę działań Andrzeja Dudy. Wskazał też na informacje, które pojawiły się w ukraińskim internecie i dotyczyły domniemanego porozumienia między Dudą a Zełenskim.
„W ukraińskim internecie przedstawiono opinię, że w styczniu 2022 roku zawarto tajne porozumienie między Zełenskim a Dudą, gdzie obydwaj, najkrócej mówiąc, obiecali, że będą wstrzemięźliwi w sprawach historycznych. Dlaczego mną to wstrząsa? Bo prezydent Duda zawierając porozumienie nie ujął w nim zdjęcia zakazu ekshumacji i to bardzo źle świadczy o prezydencie Dudzie” — powiedział historyk.
Motyka podkreślił, że w takim porozumieniu należało zadbać o sprawę ekshumacji ofiar rzezi wołyńskiej. Zaznaczył, że Andrzej Duda był jedynym prezydentem III RP, za którego kadencji obowiązywał zakaz ekshumacji ofiar rzezi wołyńskiej i nie odbywały się pochówki Polaków zamordowanych przez Ukraińców.
„Jak wynika z tych informacji, które się pojawiły w tej chwili na Ukrainie, zawdzięcza to wyłącznie sobie” — stwierdził Motyka. Pytany o wiarygodność tych doniesień odpowiedział, że „nikt im nie zaprzeczył”.
Może Cię zainteresować: Były lider Prawego Sektora: Polacy na Ukrainie byli okupantami, a Ukraińcy mieli prawo ich zabijać
Prof. Motyka ocenił, że Polska powinna zareagować
„Zbrodnia wołyńska była operacją odgórnie zaplanowaną, przeprowadzoną – wręcz dokładnie możemy wyliczyć – od 9 lutego 1943 do 18 maja 1945 roku i nie można mówić, tak jak niektórzy ukraińscy politycy czy historycy, że to jest dzieło pojedynczych oddziałów czy pojedynczych ludzi. To jest dzieło całej formacji, bo rozkazy zapadały odgórnie” — tłumaczył historyk.
Motyka odniósł się także do słów Wasyla Kuka, ostatniego dowódcy UPA, który twierdził, że Ukraińska Powstańcza Armia nie miała nic wspólnego z rzezią wołyńską.
„Powiedzieliśmy chłopom «róbcie, co chcecie» i poszliśmy, a oni wzięli siekiery i widły i poszli mordować Polaków” — utrzymywał Wasyl Kuk w wywiadzie telewizyjnym.
„To jest obraz nieprawdziwy” — powiedział Motyka.
Historyk zaznaczył, że od początku rzezi wołyńskiej w miejscach, w których udawało się ustalić sprawców, byli wśród nich członkowie OUN i UPA. Przypomniał masakrę polskiej miejscowości Parośla Pierwsza w dawnym województwie wołyńskim II RP. 9 lutego 1943 roku oddział UPA dowodzony przez Hryhorija Perehijniaka „Dowbeszkę-Korobkę” zamordował tam 173 Polaków.
„Już tę pierwszą wioskę 9 lutego 1943 roku wymordował pierwszy oddział UPA” — podkreślił Motyka.
Według historyka ukraińscy chłopi byli mobilizowani do udziału w mordach na Polakach, aby stworzyć wrażenie spontanicznego buntu ludowego. „Sprawcy słusznie założyli, że obecność chłopów będzie paradoksalnie maskowała zorganizowany charakter zbrodni” — tłumaczył.
„Rozkazy spływały z góry na dół i to dowództwo OUN-UPA podejmowało rozkazy o depolonizacji gigantycznego obszaru i wytarciu z Polaków całego obszaru kilku województw” — wskazał Motyka.
„Nikt za nas tego nie zrobi”
Prof. Motyka został również zapytany o ukraińską świadomość rzezi wołyńskiej i roli UPA w tej zbrodni. Historyk ocenił, że decyzja Zełenskiego powinna skłonić Polaków do zasadniczego wniosku.
„Uważam, że Polska i Polacy z tej decyzji Zełenskiego powinni wyciągnąć jeden podstawowy wniosek, że nie można liczyć na żadną empatię nikogo w tej sprawie. My, polscy historycy, ale też wszyscy obywatele […] jesteśmy zobowiązani, aby pamiętać o tym fragmencie historii, […] odnaleźć wszystkie ofiary. Nikt za nas tego nie zrobi, nikogo poza Polakami to nie obchodzi. To podstawowa lekcja, którą wyciągam” — powiedział.
Historyk dodał, że decyzja prezydenta Ukrainy również jego poruszyła. Motyka ocenił, że po 1991 roku relacje polsko-ukraińskie znacznie się zmieniły, ale nierozliczona zbrodnia wołyńska nadal pozostaje najpoważniejszym problemem.
„Po 35 latach dzieli tylko Wołyń, ale dzieli bardzo głęboko. Należy rozliczyć tę ranę w sposób odpowiedzialny, a nie da się tego zrobić bez uhonorowania ofiar i napiętnowania sprawców” — podkreślił prof. Motyka.
Polsko-ukraińskie rozmowy po decyzji Zełenskiego
Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz spotkał się w sobotę z Kyryłem Budanowem, przedstawicielem władz Ukrainy. Według mediów rozmowy były chłodne, a strona polska oczekuje, że Kijów sam rozwiąże problem.
Według WP Kosiniak-Kamysz podczas rozmowy nie ukrywał niezadowolenia i stwierdził, że nie wyobraża sobie kontynuowania przez Ukrainę dotychczasowej polityki historycznej. Po spotkaniu podkreślił w oficjalnym komunikacie, że „pamięć o ofiarach Wołynia nie podlega negocjacjom”.
Ważnym punktem wizyty było spotkanie ukraińskiej delegacji z Marcinem Przydaczem, jednym z najbliższych współpracowników prezydenta Karola Nawrockiego. Według WP Ukraińcom szczególnie zależy na tym, aby prezydent nie zdecydował się na odebranie Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. W Kijowie taki krok miałby być odbierany jako afront wobec prezydenta Ukrainy i mógłby pogłębić kryzys w relacjach dwustronnych.
Według nieoficjalnych informacji w Kijowie analizowana jest zmiana nazwy Centrum Sił Operacji Specjalnych „Północ”. Jednym z wariantów ma być odwołanie wyłącznie do tych członków UPA, którzy walczyli przeciwko Związkowi Sowieckiemu. Ostateczna decyzja ma należeć do Zełenskiego.
Ukraina ma być również gotowa na kolejne gesty w obszarze polityki historycznej, w tym zwiększenie liczby zgód na poszukiwania i ekshumacje ofiar rzezi wołyńskiej. 8 czerwca mają rozpocząć się prace poszukiwawcze w Hucie Pieniackiej, a zgody wydano także na ekshumacje w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej.
Według mediów, Wołodymyr Zełenski za plany o odebraniu mu Orderu Orła Białego, może zrezygnować z przyjazdu do Polski na Konferencję Odbudowy Ukrainy.
Jako jeden z sygnałów wskazywana jest również niedawna decyzja Zełenskiego o podróży do Londynu przez Kiszyniów, a nie przez lotnisko w podrzeszowskiej Jasionce, które dotychczas często służyło jako główny punkt tranzytowy dla zagranicznych wizyt związanych z Ukrainą.
Kresy.pl/TVN24





























