Ustawa słowackiego parlamentu zabraniająca krytyki powojennych dekretów Czechosłowacji wywłaszczających i pozbawiający obywatelstwa nie tylko Niemców, ale i Węgrów, stała się kwestią kontrowersji w karpackim państwie.

Dekrety Beneša to potoczna nazwa serii aktów prawnych wydanych przez Czechosłowację, głównie 1945 roku, na mocy których wywłaszczono oraz pozbawiono obywatelstwa i wysiedlono Niemców Sudeckich oraz część Węgrów historycznie zamieszkujących obszar w południowej części kraju, przez wieki część monarchii węgierskiej. Dekrety zawsze były celem krytyki ciągle egzystującej na Słowacji społeczności Madziarów, liczącej 422 tys. osób i stanowiącej większość mieszkańców w pasie wzdłuż granicy Węgier.

Kontrowersje wokół “dekretów Beneša” wybuchły w ostatnich miesiącach z nową mocą. Choć powszechnie uważane za część historii, wciąż mają skutki prawne na Słowacji, szczególnie w sporach majątkowych. W ostatnich latach słowackie władze nadal powoływały się na dekrety w sprawach o wsteczną konfiskatę ziemi, dotykającą potomków autochtonicznych Węgrów, jak podkreślił we wtorek The Slovak Spectator.

Przeciw takim praktykom protestowała nie tylko mniejszość węgierska, ale również główna siła opozycyjna – Postępowa Słowacja (PS). Jej postulat, by nie wykorzystywać współcześnie “dekretów Beneša”, jako podstawy do wywłaszczeń, wywołała kontrakcję koalicji rządzącej w postaci uchwalenia nowelizacji słowackiego kodeksu karnego. Wprowadzono do niego artykuły zabraniające samej krytyki publicznej i podważania historycznych przepisów. Nowelizacja kodeksu karnego weszła w życia 27 grudnia.

Partie opozycyjne i Prokurator Generalny Słowacji Maroš Žilinka zaskarżyli ją do miejscowego Trybunału Konstytucyjnego, argumentując, że jest ona źle sformułowana i niezgodna z ustawą zasadniczą.

Jak realcjonuja The Slovak Spectator, nowe prawo wywołało manifestacje miejscowych Węgrów. Partia Sojusz Węgierski (MA/MSz) zorganizowała 20 grudnia marsz w mieście Dunajská Streda (węg. Dunaszerdahely), który zgromadził kilkaset osób. Protest rozpoczął się pod pomnikiem Madziarów wysiedlonych na mocy “dekretów Beneša”.

Przewodniczący partii, László Gubík, powiedział, że poprawka może skutkować odpowiedzialnością karną historyków, czy artystów, nawet zwykłych obywateli, którzy będą wyrażać swoje opinie o powojennych wysiedleniach i konfiskatach mienia. Otrzegł władze Słowacji przed kampanią “obywatelskiego nieposłuszeństwa” lub wystąpieniem na drogę prawną przed międzynarodowymi organami.

Nowelizacja kodeksu karnego Słowacji wywołała echo także na Węgrzech. Obecny rząd Fideszu-KDNP stara się utrzymać jak najlepsze relacje z z północnym sąsiadem, jest jednak znana jako czempion interesów Madziarów zamieszkujących historyczne kresy monarchii węgierskiej. W tym kontekście jego reakcje były zaskakująco otrożne.

Premier Orbán powiedział, że Węgry muszą najpierw przeanalizować słowackie prawo. Minister spraw zagranicznych Péter Szijjártó powiedział, że Budapeszt otrzymał zapewnienie od słowackich urzędników, że przepisy nie są wymierzone w mniejszość węgierską, obiecując jednocześnie, że Węgry wykorzystają wszelkie dostępne narzędzia polityczne i prawne dla obrony interesów kresowych rodaków.

Parlamentarzysta Fideszu Zsolt Németh określił jednak podejście Słowacji jako niedopuszczalne, zarazem stwierdził, że Węgry nie chcą bezpośrednio ingerować w słowacką politykę wewnętrzną. „Uważamy za szczególnie problematyczne to, że nadal wywłaszcza się z ziemi na podstawie dekretów Beneša” – powiedział Németh w wywiadzie – „Naszym zdaniem jest to niezgodne zarówno z długoterminowym współistnieniem Węgrów i Słowaków”.

Dużo ostrzej wystąpił główny opozycjonista wobec obozu Fideszu, przewodniczący Partii Szacunku i Wolności (TISZA), Péter Magyar. Ostrzegł, że przyszły rząd węgierski pod jego kierownictwem podejmie „najmocniejesze możliwe środki dyplomatyczne”, jeśli Słowacja nie zrezygnuje z nowego prawa, jak podał The Slovak Spectator. Zasugerował nawet wydalenie ambasadora Słowacji z Budapesztu. W kwietniu na Węgrzech odbędą się wybory parlamentarne.

Natomiast przwodniczący nacjonalistycznej partii “Naszej Ojczyzny” (MH), László Toroczkai wybrał się na Słowację, by osobiście uczestniczyć w protestach miejscowych Węgrów.

Obszary obecnej Słowacji przez ponad tysiąc lat były częścią monarchii węgierskiej, stąd obecność na nich autochtonicznej społeczności węgierskiej. Na mocy traktatu z Trianon z 1920 roku ziemie te stały się częścią Czechosłowacji. W macru 1939 roku doszło jednak do konfliku zbrojnego między Węgrami a satelickim wobec III Rzeszy Państwem Słowackim. W jej wyniku Węgry odzyskały pas ziem zamieszkanych w znacznej mierze przez etnicznych Madziarów.

Po klęsce III Rzeszy, której sojusznikiem Węgry były w czasie drugiej wojny światowej, ziemie te znów weszły w skład Czechosłowacji.

spectator.sme.sk/kresy.pl

 

 

Tagi: , , , , , , , , ,
forma płatności