Białoruski minister obrony oświadczył, że ani państwa NATO, ani ukraińskie wojska nie przygotowują ataku na jego kraj. Wcześniej Mińsk wielokrotnie straszył przed możliwym atakiem ze strony państw Sojuszu, w tym Polski.
W najnowszej wypowiedzi dla dziennikarzy minister obrony Białorusi Wiktor Chrenin uznał sytuację wojskowo-polityczną wokół kraju za stabilną, odchodząc od wcześniejszych ostrzeżeń Mińska przed możliwym atakiem na Białoruś.
Chrenin nie widzi przygotowań do ataku
„Śledząc działalność sił zbrojnych państw NATO, nie widzimy dużej aktywności. W krajach ościennych odbywa się minimalna liczba ćwiczeń — zaledwie jedne — oraz minimalna liczba lotów. Dlatego uważamy, że jest ona stabilna. Nie dostrzegamy żadnego zagrożenia, napięcia ani przygotowań do niespodziewanego ataku” — powiedział Chrenin.
Ocena ta oznacza zmianę dotychczasowej retoryki białoruskich władz, które regularnie przedstawiały państwa NATO jako potencjalne źródło agresji. Wśród krajów oskarżanych o przygotowywanie działań przeciwko Białorusi wymieniano również Polskę.
Chrenin ocenił także, że ukraińskie oddziały rozmieszczone przy granicy nie przygotowują działań ofensywnych przeciwko Białorusi.
„Obecnie nie widzimy, by ze strony ukraińskich formacji, które zapewniają osłonę własnej granicy, wychodziły przygotowania do jakichkolwiek agresywnych, aktywnych działań. Mimo że w przestrzeni informacyjnej mówi się najróżniejsze rzeczy, napięcie na naszej granicy nie jest im potrzebne” — dodał minister.
Wcześniej Mińsk wielokrotnie ostrzegał przed rzekomą możliwością wybuchu wojny i przedstawiał Ukrainę, broniącą się przed rosyjską inwazją, jako jedno z potencjalnych zagrożeń dla Białorusi.
Wcześniejsze oskarżenia wobec Polski
W styczniu 2025 roku sekretarz stanu Rady Bezpieczeństwa Białorusi Alaksandr Wołfowicz oskarżył Polskę o przygotowywanie „bojowników do tak zwanej Białoruskiej Armii Wyzwoleńczej”.
Warszawa miała także utworzyć centrum dowodzenia i koordynacji „Pospolite Ruszenie”, które według białoruskich władz służyło do szkolenia przyszłych uczestników zbrojnych działań przeciwko Mińskowi.
Białoruskie władze twierdziły, że Polska może wkroczyć na terytorium kraju pod osłoną uzbrojonych ugrupowań opozycyjnych. Oskarżenia te wpisywały się w utrzymywaną przez Mińsk narrację o zewnętrznym zagrożeniu dla państwa.
Władze Białorusi powoływały się na niebezpieczeństwo ze strony innych krajów również przy uzasadnianiu represji wewnętrznych. Jednocześnie w lipcu ujawniono, że w kraju trwa inspekcja i modernizacja schronów.
Łukaszenko złagodził wypowiedzi o Ukrainie
Zmiana retoryki wobec Ukrainy rozpoczęła się po tym, jak Kijów zażądał wyłączenia znajdujących się na Białorusi przekaźników wykorzystywanych do sterowania rosyjskimi dronami.
Infrastruktura umożliwiała Rosji skuteczniejsze prowadzenie ataków na zachodnie i północne regiony Ukrainy. Po groźbach ze strony Wołodymyra Zełenskiego białoruskie władze zdecydowały o wyłączeniu urządzeń.
Po tej decyzji Aleksandr Łukaszenko zaczął wypowiadać się o Ukrainie w bardziej pojednawczy sposób.
Zmiany w armii i jednostki przy granicy
Tego samego dnia Łukaszenko przeprowadził zmiany w armii. Białoruski prezydent oświadczył, że na jego rozkaz białoruskie Siły Operacji Specjalnych zostały rozmieszczone wzdłuż południowej granicy z Ukrainą.
Zapowiedział również, że urzędnicy niewywiązujący się z obowiązków mogą zostać skierowani do oddziałów przy granicy z Ukrainą.
Kresy.pl/Belta.by































