Polskie myśliwce F-35A mogłyby zostać przystosowane do przenoszenia amerykańskich bomb jądrowych B61-12, a część baz otrzymałaby status rozproszonych baz operacyjnych. Nie oznaczałoby to stałego składowania ładunków jądrowych w Polsce w czasie pokoju. Polskie władze od miesięcy deklarują gotowość do udziału w natowskim programie.

Po rozmowach przedstawicieli Biura Bezpieczeństwa Narodowego w Waszyngtonie, były urzędnik NATO William Alberque ocenił w rozmowie z PAP, że administracja prezydenta Donalda Trumpa jest otwarta na przyjęcie Polski do programu Nuclear Sharing. Udział Warszawy mógłby objąć certyfikację polskich myśliwców F-35A do przenoszenia bomb jądrowych B61-12 oraz wyznaczenie części baz jako rozproszonych baz operacyjnych.

Ekspert Pacific Forum i były wysoki rangą urzędnik NATO do spraw kontroli zbrojeń zastrzegł, że przystąpienie do programu prawdopodobnie nie oznaczałoby rozmieszczenia amerykańskiej broni jądrowej na terytorium Polski w czasie pokoju.

Broń mogłaby trafić do Polski w czasie zagrożenia

Rozważana formuła zakładałaby wskazanie wybranych polskich lotnisk jako rozproszonych baz operacyjnych. Amerykańskie bomby jądrowe mogłyby zostać niejawnie przetransportowane do takich obiektów dopiero w razie bezpośredniego zagrożenia wojną lub już podczas konfliktu.

„Nie sądzę, by w czasie pokoju znajdowały się w Polsce ładunki jądrowe” — powiedział ekspert Pacific Forum William Alberque.

Takie rozwiązanie umożliwiłoby zwiększenie zdolności odstraszania NATO bez konieczności stałego składowania broni jądrowej na wschodniej flance Sojuszu.

Certyfikacja polskich F-35

Przystosowanie polskich F-35A do udziału w misjach jądrowych wymagałoby zmian technicznych oraz odpowiedniego szkolenia pilotów. Węzły podwieszeń umieszczone w wewnętrznych komorach uzbrojenia musiałyby zostać przygotowane do utrzymywania i zrzucania bomb B61-12.

Modernizacja objęłaby również okablowanie, elektroniczne połączenie samolotów z natowskim systemem wyznaczania celów, system celowniczy oraz mechanizmy zwalniania uzbrojenia. Znaczna część pilotów polskich Sił Powietrznych musiałaby przejść szkolenie umożliwiające wykonywanie tego rodzaju misji.

Alberque zwrócił uwagę, że dla Naczelnego Dowódcy Sojuszniczych Sił NATO w Europie istotna jest liczba dostępnych samolotów zdolnych do przenoszenia broni jądrowej oraz liczba wyszkolonych pilotów. Gotowość poszczególnych maszyn może być ograniczana przez obsługę techniczną, wypadki lub niedostępność personelu.

„Dostępność setek czy tysięcy dodatkowych maszyn byłaby ogromnym wsparciem dla SACEUR, a jednocześnie znacznie utrudniłaby Rosji namierzanie baz, samolotów i pilotów na wczesnym etapie kryzysu lub wojny” — ocenił Alberque.

„Ogromna otwartość” po stronie USA

Podczas wizyty w Waszyngtonie szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki przekazał 2 lipca, że po stronie amerykańskiej istnieje duża otwartość na dołączenie Polski do Nuclear Sharing.

Grodecki nie ujawnił rozważanego modelu uczestnictwa ani nie przesądził, czy program obejmowałby rozmieszczenie broni jądrowej na terytorium Polski. Zaznaczył, że konkretna formuła nie została jeszcze wskazana, ale zakup samolotów F-35 daje Polsce możliwość uzyskania zdolności związanych z przenoszeniem takiego uzbrojenia.

Szef BBN ocenił, że dobre przyjęcie polskiej delegacji w Waszyngtonie oraz świadomość znaczenia Polski na wschodniej flance umożliwiają prowadzenie rozmów o programie w sposób otwarty.

Polskie władze popierają udział w programie

We wrześniu 2025 roku prezydent Karol Nawrocki opowiedział się za przystąpieniem Polski do Nuclear Sharing i zwiększeniem polskich zdolności odstraszania jądrowego.

„Nasze doświadczenie jako wspólnoty narodowej pokazuje, że Polska nigdy nie wykorzystuje swojej broni do tego, aby atakować inne państwa: czy to swoich sąsiadów, czy inne niepodległe państwa” — powiedział prezydent w wywiadzie dla „Faktu”.

W ocenie prezydenta udział w programie i posiadanie dostępu do broni jądrowej zwiększyłyby bezpieczeństwo Polski.

Gotowość Warszawy do współpracy w tej dziedzinie potwierdził także w lutym wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

„Mamy Nuclear Sharing wypływający z postanowień amerykańskich, natowskich, więc w tych formatach Polska powinna odnajdywać swoje miejsce i jest gotowa do współpracy ze wszystkimi państwami NATO” — powiedział szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.

Polska jest zainteresowana także uczestnictwem we francuskim programie odstraszania nuklearnego. 20 kwietnia Macron spotkał się z premierem Donaldem Tuskiem, z którym omawiał pogłębienie współpracy obronnej oraz rozwój wspólnych projektów technologicznych, w tym systemów wczesnego ostrzegania i obrony powietrznej. Jednym z głównych tematów miała być rola francuskiego odstraszania nuklearnego w Europie.

Pozytywnie do francuskiej propozycji odniosły się również Holandia, Belgia, Grecja, Szwecja i Dania.

W maju pod francuskim parasolem nuklearnym znalazła się Norwegia, jednak Oslo zachowało zakazu rozmieszczania broni jądrowej na terytorium kraju w czasie pokoju.

Francja i Wielka Brytania pozostają jedynymi państwami Europy Zachodniej posiadającymi własną broń jądrową. Paryż zawarł już z Londynem porozumienie o współpracy w tej dziedzinie.

Część państw Europy Zachodniej bierze udział w amerykańskim programie udostępniania broni nuklearnej. W czerwcu „Financial Times” informował, że Waszyngton rozważa możliwość rozmieszczenia broni jądrowej w kilku dodatkowych państwach NATO.

Na czym polega Nuclear Sharing

Nuclear Sharing jest programem NATO, w ramach którego Stany Zjednoczone rozmieszczają broń jądrową w wybranych państwach członkowskich nieposiadających własnego arsenału nuklearnego. W programie uczestniczą obecnie Niemcy, Włochy, Holandia, Belgia i Turcja.

Na terytorium tych państw przechowywane są amerykańskie bomby grawitacyjne rodziny B61, które w czasie pokoju pozostają pod wyłączną kontrolą i dozorem Stanów Zjednoczonych. Państwa gospodarze zapewniają odpowiednio przystosowane samoloty oraz wyszkolonych pilotów.

Ewentualne użycie broni wymagałoby decyzji politycznej w ramach natowskiej Grupy Planowania Nuklearnego, zgody prezydenta Stanów Zjednoczonych oraz państwa gospodarza. Dopiero wówczas bomby mogłyby zostać przekazane załogom sojuszniczych samolotów podwójnego przeznaczenia.

Natowski arsenał jądrowy i przeznaczone do jego przenoszenia lotnictwo są obecnie modernizowane. Starsze bomby zastępowane są precyzyjną wersją B61-12, natomiast samoloty F-16 i Tornado mają być stopniowo zastępowane myśliwcami F-35A. Według szacunków organizacji pozarządowych w Europie znajduje się około 100 amerykańskich bomb B61.

Kresy.pl/Polskie Radio

Tagi: , , ,
forma płatności