Radosław Sikorski podkreśla, że Polska powinna uczestniczyć w negocjacjach dotyczących zakończenia wojny na Ukrainie. Szef MSZ ocenił, że Niemcy i Francja nie są dziś wystarczająco silnym duetem, by samodzielnie wyznaczać kierunek całej Unii Europejskiej.
Wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski w sobotnim wywiadzie dla „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung” podkreślił, że Polska powinna brać udział w rozmowach dotyczących przyszłości Ukrainy i zakończenia wojny. Argumentował, że Warszawa ponosi szczególne ryzyko związane z konfliktem za wschodnią granicą.
„Jesteśmy, inaczej niż Niemcy, sąsiadami zarówno Rosji jak i Ukrainy. Mieszkańcy południowo-wschodniej Polski mogą dosłownie słyszeć rosyjskie ataki bombowe na Ukrainę. Jesteśmy na najbardziej wysuniętym froncie, a 90 proc. sprzętu wojskowego, który dostarczany jest na Ukrainę, przechodzi przez Polskę. Ponosimy ryzyko. Dlatego w tej sprawie domagamy się miejsca za stołem rokowań” — powiedział szef polskiego MSZ.
Według Sikorskiego w rozmowach dotyczących Ukrainy należy wykorzystać instytucje przewidziane w traktatach unijnych, w tym przewodniczącego Rady UE. Drugą możliwością miałaby być koalicja chętnych państw reprezentujących Europę w negocjacjach.
Szef MSZ ocenił również, że dotychczasowy motor niemiecko-francuski nie wystarcza już do kierowania całą Unią Europejską.
„Pomiędzy Morzem Czarnym, Bałtykiem i Adriatykiem mieszka 120 mln ludzi, a biorąc pod uwagę kraje skandynawskie 150 mln, które są w bardziej bezpośredni sposób zagrożone agresją ze strony Rosji niż Niemcy. Nie można ignorować jednej trzeciej UE. Motor niemiecko-francuski jest za mały, aby napędzać tak duży pojazd, jakim stała się UE” — powiedział szef polskiej dyplomacji.
Sikorski zapowiedział, że w najbliższym czasie w Berlinie ma odbyć się spotkanie formatu E3, czyli Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii, z udziałem Polski i Włoch. Odniósł się także do pytania o napięcia między prezydentem Karolem Nawrockim a rządem. Zaprzeczył, że spory wewnętrzne sprawiają, iż Polska sama ogranicza swoją skuteczność i jest odbierana jako partner trudny do przewidzenia.
„Inne kraje, w tym Francja, też muszą się mierzyć ze skomplikowanymi sytuacjami. To należy do polityki, a tym samym do polityki zagranicznej” — ocenił szef polskiej dyplomacji.
W rozmowie poruszono również kwestię rozbudowy niemieckich sił zbrojnych. Sikorski powiedział, że Polska akceptuje plany wzmocnienia Bundeswehry „dopóki Niemcy są demokracją, członkiem NATO i UE”.
„Myślę jednak, że Niemcy w swoim własnym interesie powinny włączyć swoje zbrojenia w bezpieczny europejski kontekst współpracy z sąsiadami. To jeden z powodów, dlaczego cieszymy się z umowy obronnej podpisanej właśnie w Warszawie” — powiedział minister.
Szef MSZ wskazał, że Niemcy, jako największa gospodarka i najliczniejszy naród w Europie, powinny być dla sąsiadów czynnikiem stabilizującym.
„Niemcy są największą gospodarką i największym narodem w Europie, dlatego wszyscy sąsiedzi chcą widzieć w nich źródło stabilności i kraj rozwiązujący problemy. UE oferuje ramy, w których siła Niemiec zabezpieczona jest zarówno dla ich sąsiadów, jak i dla samych Niemiec” — powiedział Sikorski.
Minister opowiedział się także za otwarciem rozdziałów negocjacyjnych z Ukrainą po spełnieniu przez Kijów warunków technicznych. Przyznał jednocześnie, że rozmowy w niektórych dziedzinach będą trudne, ponieważ interesy Polski i Ukrainy nie są identyczne. W tym kontekście wskazał między innymi na różnice w ocenie historii.
Sikorski zauważył, że polscy i niemieccy historycy potrafili przygotować publikacje, w których uzgodnili fakty. Podobny proces udało się przeprowadzić nawet z Rosjanami. Jak zaznaczył, w relacjach z Ukraińcami sprawa ta nie została jeszcze zamknięta i pozostaje zadaniem do wykonania.
W wywiadzie pojawiła się również kwestia świadczeń dla żyjących jeszcze polskich ofiar wojny i okupacji. Sikorski podkreślił, że Berlin zna stanowisko Warszawy.
„Strona niemiecka wie dobrze, czego oczekujemy jako humanitarny gest. Nie uważam jednak za stosowne prowadzenia negocjacji za pośrednictwem „FAS”” — powiedział szef MSZ.
Sikorski odniósł się także do zwrotu dóbr kultury dokonanego podczas obchodów 35. rocznicy podpisania Traktatu o dobrym sąsiedztwie. Ocenił, że ma to znaczenie dla relacji polsko-niemieckich.
„Mamy poczucie, że Niemcy nie tylko mówią o pojednaniu, lecz także podejmują pewne kroki, co nie jest łatwe. Wiem, że muzealnicy niechętnie oddają swoje eksponaty” — powiedział Sikorski.
Dowiedz się więcej: Zełenski spotkał się z Tuskiem w Brukseli. Mówi o „ochronie wspólnych interesów”
Czytaj: Tusk: Atak Rosji może nastąpić w ciągu kilku miesięcy
dw.com / Kresy.pl
































