Jest decyzja sądu w sprawie ulicy „Łupaszki” w Białymstoku

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku oddalił we wtorek skargę białostockich radnych na decyzję wojewody podlaskiego unieważniającą uchwałę o zmianie nazwy ulicy mjra Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” na Podlaską. Oznacza to, że ulica legendarnego dowódcy 5. Brygady Wileńskiej AK pozostanie na mapie Białegostoku.

Jak pisaliśmy, politycy Koalicji Obywatelskiej od miesięcy kontestowali nadanie jednej z białostockich ulic imienia mjra Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Decyzję o zniesieniu tego rodzaju upamiętnienia jednego z najwybitniejszych dowódców polowych Armii Krajowej oraz „żołnierza wyklętego” białostocka rada miejska podjęła 28 października 2019 roku. Wniosek ten, złożony przez działacza Forum Mniejszości Podlasia, przegłosowali radni Koalicji Obywatelskiej. W następnym miesiącu wojewoda podlaski Bohdan Paszkowski unieważnił uchwałę rady miasta stwierdzając jej prawną wadliwość a także kwestionując ją merytorycznie. W grudniu białostoccy radni Koalicji Obywatelskiej zaskarżyli rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody do sądu. Dzisiaj sąd administracyjny oddalił ich skargę.

Sędzia Marek Leszczyński zwrócił uwagę, że prawnie wymagane uzasadnienie uchwały rady miasta „nie odpowiadało stanowi faktycznemu”. Wskazywał, że uchwała dotyczyła nadania nazwy ulicy, podczas gdy w rzeczywistości była to zmiana jej nazwy, co wymagało przedstawienia uzasadnienia przekonującego „dlaczego dotychczasowa nazwa nie może pozostawać w obrocie prawnym”. Tymczasem, jak wskazywał sędzia, w uzasadnieniu projektu uchwały nie wskazano przyczyn zmiany nazwy ulicy. Zdaniem sędziego Leszczyńskiego dokonywanie takich zmian bez odpowiedniego uzasadnienia doprowadziłoby do chaosu. „Bo każdy nowy skład rady miasta (…) miałby możliwość, właściwie bez żadnego uzasadnienia, czasami konieczności, celowości, nadania tych nazw bez żadnej kontroli” – cytuje jego słowa Polska Agencja Prasowa. Sąd uznał także, że przy uchwaleniu uchwały doszło do naruszenia techniki prawodawczej.

Dzisiejszy wyrok może jeszcze zostać zaskarżony do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Podczas II wojny światowej mjr Zygmunt Szendzielarz walczył zarówno z Niemcami, jak i bronił mieszkających na Kresach Polaków przed sowieckimi partyzantami i zbliżającą się Armią Czerwoną. Po wojnie stał się ofiarą bezpieki. Jego szczątki odnaleziono w 2013 roku na Powązkach, w tzw. Łączce. W kwietniu 2016 r. odbył się uroczysty pogrzeb, w którym oprócz tysięcy ludzi z całej Polski, udział wziął prezydent Andrzej Duda. Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” spoczął na cmentarzu wojskowym na warszawskich Powązkach.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Działacze PO zarzucali oddziałom dowodzonym przez „Łupaszkę”, że dopuszczały się zbrodni na ludności cywilnej. Wojewoda powołując się na stanowisko Instytutu Pamięci Narodowej, zakwestionował zawarte w uzasadnieniu uchwały miejskiej oskarżenia mjr Szendzielarza o to, iż ponosi odpowiedzialność za zabicie cywilów w Dubinkach na Wileńszczyźnie oraz w Potoce i Zaniach na Podlasiu. „Śmierć 27 osób cywilnych w litewskiej wsi Dubinki nie była wynikiem rozkazów wydanych przez majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”. Nie uczestniczył on też w tych wydarzeniach” – cytował ustalenia IPN wojewoda – „Natomiast mieszkańcy wsi Potoka na Białostocczyźnie mieli zostać ukarani za to, iż w miejscowości istniała uzbrojona bojówka komunistyczna. Zastrzelono czterech mężczyzn – z czego dwóch członków PPR-u – z powodu zaangażowania we wspieranie reżimu komunistycznego. Śmierć osoby dorosłej i trójki dzieci, które ukryły się w zabudowaniach czy też w ich pobliżu, nie leżała w zamiarze oficera dowodzącego w Potoce, por. „Zygmunta”. Nie wiedział on w ogóle, że doszło do takiego zdarzenia”. Co wydarzeń w Zaniach wojewoda ustalił, iż „informacja, że Zygmunt Szendzielarz był odpowiedzialny za spalenie wsi Zanie w 1946 roku – jest całkowitym nieporozumieniem. Nie miał on nic wspólnego z tym zdarzeniem, spowodowanym przez Oddział Narodowego Zjednoczenia Wojskowego”.

Kresy.pl / tvp.info




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

4 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    Roman1 :

    Ciekawe czy IPN (jeśli w artykule jest prawda) wybieliłby nawet niektórych zbrodniarzy hitlerowskich – nie wiedzieli, nie wydawali bezpośrednio rozkazów, zabili, gdyż we wsi byli zwolennicy komunizmu. Hitlerowcy też rozstrzeliwali ludność polską np. za działania partyzantów (nazywanych bandytami).