Kardynałowie, biskupi i teologowie z krajów niemieckojęzycznych są pewni co do tego, że Synod Amazoński przynosi wielkie zmiany. „Nie pada już pytanie o to, czy w Niemczech i Austrii pojawią się żonaci księża, a jedynie o to, jak szybko to się stanie” – komentuje portal PCh24.pl.

Po zakończeniu Synodu Biskupów dla Amazonii w Rzymie, nazywanego też Synodem Amazońskim, wyraźnie zabierają głos przedstawiciele Kościoła w Niemczech i z krajów zasadniczo niemieckojęzycznych. Dotyczy to zarówno duchownych, jak i teologów, przy czym wiele z nich interpretuje i komentuje wzbudzające dyskusję, a także kontrowersje, propozycje przedstawione Ojcu Świętemu Franciszkowi przez ojców synodalnych, w duchu wyraźnie progresywistycznym i liberalnym.

Przypomnijmy, że w dokumencie końcowym tzw. Synodu Amazońskiego zawarto m.in. postulaty wyświęcania na kapłanów żonatych mężczyzn-diakonów stałych w Amazonii, wprowadzenie pojęcia „grzechu ekologicznego” czy opracowania specjalnego obrządku amazońskiego. Ojcowie synodalni czekają zarazem na rozstrzygnięcie w kwestii diakonatu kobiet, która była omawiana w trakcie synodu. Według serwisów Vatican News i gosc.pl, dokument podejmuje takie tematy jak: misja, inkulturacja, ekologia integralna, obrona ludów tubylczych, obrządek amazoński, rola kobiet i nowe posługi – przede wszystkim na terenach, gdzie dostęp do Eucharystii jest trudny. Ponadto, dokument kładzie duży nacisk na konieczność nawrócenia w wymiarach: integralnym, duszpasterskim, kulturowym, ekologicznym i synodalnym.

Czytaj więcej: Końcowy dokument Synodu Amazońskiego: wniosek o wyświęcanie żonatych, oczekiwanie na rozstrzygnięcie ws. diakonatu kobiet

Głos w sprawie zakończonego w minioną sobotę tzw. Synodu Amazońskiego zabrał ks. Paul Zulehner, emerytowany teolog katolicki z Wiednia. Jak zaznacza portal PCh24.pl, jest on jednym z najważniejszych współczesnych socjologów religii i teologiem i jest bardzo ceniony w krajach niemieckojęzycznych. Po synodzie stworzył on internetową petycję „Amazonia także u nas!”, domagając się przeprowadzenia reform w Kościele katolickim w Niemczech, Austrii i Szwajcarii.

Według duchownego, Synod Amazoński był „historycznym wydarzeniem dla Kościoła powszechnego”, który powinien doprowadzić do „poruszenia także w naszych Kościołach lokalnych”. Uważa, że wykorzystując obecny czas, zarówno wierni, jak i biskupi, powinni poprosić papieża o zezwolenie na przeprowadzenie odważnych zmian w Kościele.

„Jesteśmy gotowi, by przyswoić sobie główny cel Synodu Amazońskiego. Zobowiązujemy się osobiście do takiego stylu życia, który chroni innych ludzi. Opowiadamy się za polityką, która będzie dążyć do trwałego balansu między ekologią a sprawiedliwością społeczną. Prosimy młodych ludzi, by wsparli nas swoim zaangażowaniem i odwagą” – napisano w petycji.

W dokumencie zawarto też wezwanie, by Konferencje Episkopatów „przedłożyły papieżowi odważne propozycje mające złagodzić kryzys powołań” oraz pomóc wspólnotom „cierpiącym na głód eucharystyczny”.

„Nasi biskupi powinni zaproponować papieżowi to, co biskupi Amazonii: otwarcie drogi do święceń kapłańskich poprzez drogę święceń diakonatu dla osób, które angażują się na rzecz ruchu Jezusa, mają doświadczenie w kierowaniu wspólnotą Ewangelii i zostały wybrane przez społeczność. Aby kobiety nie pozostawały z tego wykluczone, prosimy biskupów o wsparcie papieża w utorowaniu wreszcie drogi kobietom do diakonatu” – napisano.

Jak zauważa PCh24.pl, Zulehner nie używa w tym kontekście sformułowania viri probati, czyli „wypróbowani mężczyźni”, gdyż po łacinie vir to mężczyzna. Pisze za to o personae probatae, czyli o „wypróbowanych osobach”. Sugeruje to, że najwyraźniej wiedeński duchowny chciałby, żeby wyświecano również kobiety.

Portal ten analizuje też komentarze na temat synodu, jakie pojawiają się w niemieckich mediach katolickich. Wskazują one, że niemieckojęzyczni kardynałowie, biskupi i teologowie są pewni co do wielkich zmian, jakie przynosi Synod Amazoński. Zaznacza też, że „nie pada już pytanie o to, czy w Niemczech i Austrii pojawią się żonaci księża, a jedynie o to, jak szybko to się stanie”.

Przeczytaj: Po Synodzie Amazońskim: niemieccy duchowni liczą na zmiany w Kościele, inni ostrzegają przed widmem schizmy

„Synod Amazoński został przygotowany przez niemieckojęzycznych hierarchów i teologów – i spełnił swoje cele. Zgromadzenie wezwało papieża Franciszka do otwarcia kapłaństwa dla żonatych oraz dalszego przemyślenia kwestii diakonatu kobiet. W niemieckojęzycznych mediach liberalnych panuje prawdziwa euforia, każdego dnia ukazują się kolejne komentarze wieszczące wielką kościelną rewolucję. Krytyki jest bardzo niewiele” – omawia sytuację PCh24.pl.

Przywołano m.in. głos Paula Süssa vel Paulo Suessa, bardzo wpływowego teologa wyzwolenia i jednej z czołowych figur przygotowujących Synod Amazoński. Wyraził on przekonanie, że papież Franciszek otworzy kapłaństwo dla żonatych i uważa, że „coś zmieni się w Kościele” odnośnie kapłaństwa kobiet, przy czym w tym drugim przypadku, jak twierdzi, potrzeba „więcej cierpliwości”. Opowiada się za tym, by diakoni stali otrzymali jak najszybciej święcenia prezbiteratu. Ponadto, Süss brał też dział w spotkaniu posynodalnym w Austrii, podczas którego biskupi i świeccy zastanawiali się, jak zaimplementować w swoim kraju Synod Amazoński.

Przypomnijmy, że bp Erwin Kräutler, emerytowany ordynariusz brazylijskiej diecezji Xingu, główny autor dokumentu roboczego Synodu Amazońskiego i zwolennik udzielania święceń kapłańskich żonatym mężczyznom uważa, że zawarte w dokumencie końcowym propozycje zmian stanowią pierwszy w krok w stronę „nowej epoki” Kościoła. Jego zdaniem, będą one miały konsekwencje nie tylko dla Amazonii, ale i dla wiernych na całym świecie. Odnosząc się do kwestii diakonatu kobiet duchowny nie ma żadnych wątpliwości, że ostatecznie koncepcja ta zostanie w końcu rozpatrzona pozytywnie i że „w przyszłości zostanie wprowadzony”. Jego zdaniem, zmian potrzebuje nie tylko Amazonia, ale również Austria.

Z kolei kard. Reinhard Marx, przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec, w rozmowie z portalem Vaticannews.va sprzeciwił się interpretacjom, według których Synod Amazoński miałby być narzędziem w rękach Niemców. Zapewniał też, że nikt w Niemczech nie chce wykorzystywać zgromadzenia do własnych celów. Twierdził, że nie ma pomysłów likwidacji celibatu, ale zarazem przyznał, iż dyskusja nad tym, czy w innych regionach świata możliwe byłyby takie zmiany odnośnie kapłaństwa jak w Amazonii, musi toczyć się dalej.

Przeczytaj: Kard. Marx: Synod Amazoński zmieni Kościół w Europie, podobnie jak Droga Synodalna w Niemczech

Czytaj również: Arcybiskup Kolonii przestrzegł przed schizmą w Kościele w Niemczech

Kard. Jean-Claude Hollerich z Luksemburga, przewodniczący Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej uważa za „oczywiste, że także biskupi z Europy mogą postawić postulat” wyświęcania żonatych mężczyzn na księży.

Kard. Christoph Schönborn, faktycznie główny redaktor finalnego dokumentu synodalnego powiedział gazecie „Der Sonntag”, że zasadnicza forma kapłaństwa w Kościele pozostanie niezmieniona. Zaznaczył jednak, że Synod Amazoński wezwał Ojca Świętego, by pozwolił wyświęcać na kapłanów diakonów stałych w regionach, gdzie silnie odczuwalny jest brak księży. Jego zdaniem, Europa jeszcze w takiej sytuacji nie jest, przy czym nie odrzucił wprowadzania zmian.

Zdecydowanie wypowiedział się natomiast ceniony profesor teologii Wunibald Müller, według którego „pękła tama, która uniemożliwiała zniesienie obowiązkowego celibatu”. Uważa, że dzięki zmianom synodalnym celibat „upadnie” jako obowiązkowa zasada.

Mimo wszystko, w tym kontekście z „kręgu niemieckojęzycznego” wyszły też głosy krytyczne. Konserwatywny szwajcarski kardynał Kurt Koch, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan W rozmowie z dziennikiem „Die Tagespost” zdecydowanie skrytykował pomysł odgórnego opracowania amazońskiego rytu liturgicznego. Uważa, że nie można porównywać tego obrządkami Kościołów wschodnich, wyrastającymi z długowiecznej tradycji. Zdecydowanie wykluczył też diakonat kobiet.

Peter Winnemöller skrytykował natomiast dążenia części niemieckojęzycznych hierarchów do głębokich zmian w Kościele na gruncie tak zwanej synodalności. Uważa, że faktycznie celem tego jest usunięcie celibatu.

„Mam do papieża Franciszka wielki żal o to, że Synod Amazoński przedstawia on jako „oddolny i spontaniczny głos ludu”, a w rzeczywistości jest to odgórnie sterowana „ustawka”. Jeżeli więc zatwierdzi postulaty, to doprowadzi do schizmy w Kościele. Pozostaje tylko modlitwa o opamiętanie” –skomentował sytuację na Twitterze ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Jak pisaliśmy, wcześniej na swoim blogu w serwisie rmf24.pl, ks. Isakowicz-Zaleski skrytykował główne koncepcje Synodu Amazońskiego. Jego zdaniem, wyświęcanie żonatych mężczyzn jest możliwe, ale to „żadne panaceum na braki w szeregach kapłańskich” w Amazonii. Uważa, że nie chodzi tu o dobro Indian, „ale o zaspokojenie tendencji, które są w innych kościołach lokalnych, zwłaszcza w krajach języka niemieckiego”. Przypomniał, że są tam „tysiące żonatych diakonów, którzy od lat upominają się o prawo otrzymania święceń kapłańskich”.

„Spotkanie w Rzymie, zwołane przez papieża Franciszka, z pewnością zyskało poklask wśród środowisk lewicowych i związanych z innymi religiami, ale wśród wielu wiernych i duchownych katolickich wywołało wielkie zamieszanie. Widmo schizmy nie tylko nie oddaliło się, ale niestety jeszcze bardziej się przybliżyło” – uważa ks. Isakowicz-Zaleski.

Między innymi o Synod Amazoński pytany był też w czwartek na antenie RMF FM biskup pomocniczy płocki Mirosław Milewski. Przyznał, że nie wyobraża sobie zniesienia celibatu. Odnośnie wyświęcania na kapłanów żonatych mężczyzn-diakonów stałych powiedział, że papież Franciszek jest następcą św. Piotra i to on podejmuje decyzje, zatem należy czekać na adhortację posynodalną”.

Zobaczymy, jakie będą ostatecznie podjęte decyzje – powiedział biskup. – Papież Franciszek od początku swojego pontyfikatu mówi o decentralizacji, o tym, że Kościoły lokalne będą miały większą autonomię, większą władzę. Ten swój zamysł realizuje – dodał. Poproszony o odniesienie się do zdania ks. Isakowicza-Zaleskiego odnośnie potencjalnej schizmy powiedział, że „nie wie, czy tak będzie”. Bp Milewski nie wykluczył zarazem, że w przyszłości w Kościele w Polsce diakoni świeccy, również żonaci, będą wyświęcani na kapłanów.

PCh24.pl / twitter.com / rmf24.pl / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    1000_szabel :

    Być może nie wszyscy się ze mną zgodzą, ale nie wszystkie propozycje uważam za złe.

    Zniesienie celibatu to wg mnie dobry pomysł. Oczywiście przez celibat rozumiemy dopuszczenie do stanu kapłańskiego osoby żonatej/zamężnej i brak zakazu aktu małżeństwa, a nie folgowanie sobie na lewo i prawo – że tak powiem. Trudno bowiem oczekiwać pełnego zrozumienia problemów człowieka mającego swoją własną rodzinę od księdza objętego celibatem. Tutaj wspomnienia z dzieciństwa, jak to wyglądało w jego rodzinie, czy cały zbiór książek i wykładów pedagogicznych w seminariach tego nie zastąpi.
    Nie przeszkadza mi także, by kobiety miały dostęp do kapłaństwa. Siostry zakonne są od dawna, klasztory żeńskie istnieją mniej więcej od XI wieku, a przecież nie były one od początku istnienia KK, wcześniej były tylko męskie. I jakoś nikt nie neguje słuszności tego stanu rzeczy.

    Co do tego tzw. „ekologicznego grzechu”, to osobiście nie uważam tego za konieczne. To już nie tylko kwestia tego, że kojarzy mi się to z nowo-lewicowymi izmami i tego, że kto wie czy nie jest to próba wślizgnięcia się lewackich ideologii do obrządków KK. Przede wszystkim nie jest żadnym novum, że naszą planetę, na której żyjemy powinniśmy traktować, jako dar od Boga. Dar i jednocześnie odpowiedzialność za los Ziemi. Bo to tak, jakby rodzice kupili w prezencie dziecku zwierzątko (obojętnie, czy rybki, psa, kota) lub roślinę. To nie tylko prezent ale i odpowiedzialność. Niedbanie o naszą planetę, niszczenie życia na niej i całych ekosystemów (jak np. zaśmiecanie rzek w Afryce, bezpardonowe wycinanie lasów deszczowych czy zatruwanie atmosfery, fauny i flory różnymi odpadami) samo w sobie jest uczynkiem godnym potępienia. I jednocześnie podcinaniem gałęzi na której wszyscy siedzimy. Dlatego wprowadzenie pojęcia „grzechu ekologicznego” to trafienie kulą w płot, odkrycie Ameryki już dawno po jej odkryciu.

    Natomiast obrządek amazoński to chyba już lekka przesada. Nawet nie wiem, co dokładnie oznacza i jaka jest jego geneza. A jest chyba niejasna, skoro nie można nawet w necie doszukać się konkretnych informacji. Mogę się domyślać jedynie, że chodzi o zaimportowanie jakiś ludowych obrządków w Amazonii, związanymi zapewne z jakimiś lokalnymi pradawnymi wierzeniami indiańskimi. W historii KK były już takie eksperymenty, m.in. w średniowieczu przecież inkorporowano dawne obrządki słowiańskie. Celem przewodnim było przyciągnięcie do nowej wiary Słowian, zwłaszcza z nizin społecznych, którzy byli najbardziej oporni na chrystianizację. I owszem, cofając się do historii uważam takie coś za lepsze, niż wyrzynanie opornych, jak to zrobili np. Niemcy ze Słowianami połabskimi. Ale nie oznacza to, że uważam to za ogólnie dobrą rzecz. W takich przypadkach, kiedy pojawia się pokusa takiej kulturowej inkorporacji, zawsze należy zachować szczególną ostrożność, bo granica utraty własnej tożsamości (w tym wypadku tożsamości katolicyzmu) jest tu bardzo płynna i nie zawsze dostrzegalna.

    Rozumiem, że poważnym problemem jest brak ludzi w szeregach duchowieństwa, zwłaszcza dzisiaj, kiedy KK jest w defensywie, a tzw. nowa lewica w ofensywie ideologicznej. W takich chwilach niemal zawsze pojawia się pokusa, być pójść na łatwiznę. Być może przeoczyłem, ale w owych propozycjach zabrakło mi zaostrzenia kryteriów u kandydatów na duchownych. Przy czym nie chodzi tutaj o ograniczanie zakresu tych kandydatów. Raczej o to, by można było podczas weryfikacji spojrzeć kandydatowi możliwie głęboko, acz dyskretnie w jego duszę. Nie zawsze bowiem jest tak, że duchownym zostaje osoba z prawdziwego powołania. Uważam, że jest to tym bardziej istotne, że żyjemy w takich, a nie innych czasach.